Świeży start dla WWE? Zapowiedzi powrotów i d... (zobacz)
Being The Elite pożegnało się z ROH, weekend ... (zobacz)
Ostateczna karta na TLC... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 225: Whittaker vs Romero 2
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1912
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-06-05, 22:35   UFC 225: Whittaker vs Romero 2



Data: 9 czerwca 2018
Miejsce: United Center, Chicago, Illinois, USA
Transmisja: PPV / Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
UFC Middleweight Championship

185 lbs: Robert Whittaker (19-4)(c) vs. Yoel Romero (13-2)

Karta Główna (04:00)
Interim UFC Welterweight Championship

170 lbs: Rafael dos Anjos (28-9) vs. Colby Covington (13-1)
145 lbs: Holly Holm (11-4) vs. Megan Anderson (8-2)
265 lbs: Andrei Arlovski (27-15, 1NC) vs. Tai Tuivasa (7-0)
170 lbs: CM Punk (0-1) vs. Mike Jackson (0-1)

Karta Wstępna (02:00)
265 lbs: Alistair Overeem (43-16, 1NC) vs. Curtis Blaydes (9-1, 1NC)
115 lbs: Cláudia Gadelha (15-3) vs. Carla Esparza (13-4)
145 lbs: Ricardo Lamas (18-6) vs. Mirsad Bektic (12-1)
265 lbs: Rashad Coulter (8-3) vs. Chris de la Rocha (4-2)

Preeliminacje FightPass (00:15)
205 lbs: Rashad Evans (19-7-1) vs. Anthony Smith (28-13)
125 lbs: Joseph Benavidez (25-4) vs. Sergio Pettis (16-3)
155 lbs: Clay Guida (34-17) vs. Charles Oliveira (22-8, 1NC)
145 lbs: Mike Santiago (20-11) vs. Dan Ige (8-2)



Robert Whittaker Last 3: Yoel Romero (DEC) | Ronaldo Souza (TKO) | Derek Brunson (TKO)
Yoel Romero Last 3: Luke Rockhold (KO) | Robert Whittaker (DEC) | Chris Weidman (KO)
Rewanż za bardzo dobry pojedynek z przed mniej niż roku to chyba jedna z bardziej elektryzujących walk 2018 roku, wtedy pojedynek mimo, że był wyrównany, to jednak Whittaker wygrał zasłużenie, przeważał w stójce, a zapaśniczo jego obrony obaleń zrobiły na sędziach pewnie większe wrażenie, niż udane próby sprowadzen Yoela, których było raptem 4 na 2 prób i za długo w parterze nie posiedzieli. Obrońca tytułu wraca po dłuższej przerwie spowodowanej poważnymi problemami zdrowotnymi (infekcja, której następstwem był gronkowiec) i to pozostawia pewien znak zapytania co do formy młodego Australijczyka, oczywiście przebytej przez niego choroby nie można porównywać do operacji Lesnara, ale mimo wszytko pewnie Kubańczyk i tak spróbuje kopnięć na korpus :D


Rafael dos Anjos Last 3: Robbie Lawler (DEC) | Neil Magny (SUB) | Tarec Saffiedine (DEC)
Colby Covington Last 3: Demian Maia (DEC) | Dong Hyun Kim (DEC) | Bryan Barbarena (DEC)
Pod nieobecność Woodley'a, UFC podjęło decyzję o zestawieniu dwóch najlepszych dostępnych obecnie zawodników w walce o tymczasowy pas. Dos Anjos, jak się okazuje, podjął świetną decyzję o przejściu do półśredniej, gdzie tak dobrze nie wyglądał od czasów zesquashowania Pettisa, gdy zostawał mistrzem lekkiej, Covington to jedno z odkryć ostatniego sezonu, gdzie niektórzy nawet przeciwko Barbarenie spodziewali się niespodzianki, a ten przeszedł spokojnie kolejnych rywali. Na szali "tylko" pas tymczasowy i gdyby doszło do konfrontacji zwycięzcy z Woodley'em to i tak widziałbym faworyta w Tyronie, jednak ten odkąd zaczął się uznawać za zawodnika z górnej półki i interesować starciami z GSP czy Conorem, może znacznie utrudniać doprowadzenie do walki z wygranym sobotniego starcia.


Andrei Arlovski Last 3: Stefan Struve (DEC) | Junior Albini (DEC) | Marcin Tybura (DEC)
Tai Tuivasa Last 3: Cyril Asker (TKO) | Rashad Coulter (KO) | James McSweeney (TKO)
Australijczyk miał być młodszą wersją Hunta, a pierwszy raz na dobre pokazał się w ostatnim pojedynku z półciężkim Askerem i zbytnio mi nie zaimponował, co prawda jego dominacja od początku do końca nie podlegała wątpliwości ale podejrzanie dużo czasu i ciosów potrzebował, by skończyć Francuza. To prawda, że na szklankę Andrzeja wystarczy jedno niezbyt mocne uderzenie, jednak w dwóch poprzednich pojedynkach skutecznie tego unikał, mimo, że rywale posiadali podobne (Albini) lub znacznie lepsze (Stefan) warunki fizyczne. Bam Bam jest zdecydowanym (jak na wagę ciężką aż nadto) faworytem lecz w sumie "wypada" mieć taką opinię, bo Andrei albo będzie wyprowadzał młodego rywala z równowagi i wymęczy dwie rundy na swoją korzyść albo Tai trafi i skończy zabawę.


Wreszcie można pochwalić matchmakerów za ułożenie karty, prelimsy z Fightpassu są lepsze niż kilka ostatnich głównych kart - Benavidez, młody Pettis, Guida, Oliveira, Evans (:OO), były pretendent do tytułu w królewskiej kategorii nie łapie się nawet na główną kartę, w przeciwieństwie do naszego starego znajomego, którym mimo, że nie osiągnął w MMA nic, to i tak jest czołowym drawem federacji, jestem ciekaw czy w weekend Chicago przyjmie Punka tak, jak mieli to w tradycji za czasów WWE :D
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10376
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-06-06, 07:41   

Kozak rozpiska. W zasadzie mógłbym sobie odpuścić pierwszą walkę, a całą resztę bez bólu obejrzeć. Oliveira, Guida, Evans - spoko nazwiska, szczególnie, że to wczesne prelimsy.

Overeem oburzony na spadek do karty wstępnej, ale mam dziwne wrażenie, że ten pojedynek wmoczy i frustracja będzie jeszcze większa. Niby jestem za Alim, lubię gościa, ale jakoś w niego nie wierzę. Ten Blaydes go może zajechać przy siatce. Scenariusz Curtisa na walkę, będzie pewnie bolesnym, 15-minutowy grindem. Oby Holender trafił...

CM Punk dostał walkę z cyklu "musisz wygrać". Dana bardzo chcę przedłużyć historię wrestlera w UFC, bo są w tym pieniądze. Na pewno większe niż w Mike'u Jacksonie. Stawiam, że Phil to spokojnie ugra. Nikt tylko nie wie jak tego dokona, bo nikt nie wie, jak go cechować.

A jeśli o łatwej promocji mowa, to Tai też dostał rywala z nazwiskiem, ale takiego, którego ma obowiązek poskładać.

Najbardziej wyrównane wydają się dwie główne walki. Covington ma przed sobą mega test. Niby walczył z Maia, ale ten był mu na rękę. Tu już tak kolorowo nie ma. Jestem ciekaw, czy po tych wszystkich trash-talkach, udźwignie promocyjny ciężar i pójdzie wyżej. Z niechęci do Brazylijczyków, liczę na to. Zapaśnik górą może być też wyżej. Romero jest tak dobry, że zdziwiłbym się, gdyby nie był mistrzem UFC. Z drugiej strony, Whittakera miał tam na widelcu (kontuzja) i nie był w stanie tego ugrać.
_________________

 
     
CzaQ 
Upper Midcarder



Wrestler: Dean,Gałgano,Edge,Punk,Zyggi
Wiek: 28
Dołączył: 24 Lip 2008
Posty: 1054
Podziękował: 25
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: czewa
Wysłany: 2018-06-10, 10:01   

Nie wiem co było bardziej żenujące - występ CM Punka czy "CyberAnubis" Omegi z Wrestle Kingdom 12 :D
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10376
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-06-10, 10:51   

Clay Guida (34-18) vs. Charles Oliveira (23-8, 1NC) – Za wysokie progi dla Guidy. Poprawił się, ale to Brazylijskie wyrachowanie go przerosło. Wchodził sam na ciosy, a gdy tylko poszedł po obalenie, to Oliveira mu ukradł głowę.

Rashad Evans (19-8-1) vs. Anthony Smith (29-13) – Rashad kontynuuje rozmienianie kariery na drobne. 5 porażka z rzędu. Czas kończyć. Najlepiej z walkami, ale już na pewno z UFC. Powoli, metodycznie, przeciętny Smith go zbeształ.

Rashad Coulter (8-3) vs. Chris de la Rocha (4-2) – Coulter – porażka przez brak paliwa. Szkoda mi gościa, bo ewidentnie szedł w barową bijatykę. Walka wszystkim się podobała przez brak umiejętności obu. Oni wyszli prać się po mordach. Ciężko mówić o gameplanach. De La Rocha dalej jest czerstwy. Udało mu się obalić, kilka razy ustrzelił, ale wygrał głównie przez braki Coultera. Jestem ciekaw, czy go puszczą wolno (3 porażka z rzędu przez KO/TKO), czy dadzą kolejną szansę, bo walczy efektownie?

Cláudia Gadelha (16-3) vs. Carla Esparza (13-5) – Patrząc na to zestawienie w ogóle nie wierzyłem w Carle. Nie miała narzędzi, żeby zagrozić Gadelhi. Miała kilka przebłysków, wyrządziła więcej szkód niż się spodziewałem, ale werdykt na korzyść Brazylijki mnie nie dziwi. Obalenia i czas kontroli w parterze przeważył.

Alistair Overeem (43-17, 1NC) vs. Curtis Blaydes (10-1, 1NC) – Poza brutalnym finiszem, to była beznadziejna walka. Ali w ogóle bez ofensywy, cały czas w dystansie, a Curtis tylko z obaleniami w repertuarze. Parę mu wyszło i to parę wystarczyłoby, żeby ugrać „W” u sędziów. Ci jednak nie byli potrzebni. Blaydes może w końcu dostać walkę o pas :shock:

CM Punk (0-2) vs. Mike Jackson (1-1) – Ok, walka z Gallem, to były za wysokie progi. Wpadł i przegrał. W zasadzie nie mogliśmy powiedzieć o nim nic. Z Jacksonem zaczęło się upokorzenie. Im dłużej walczył, tym gorzej wyglądał. Nie pokazał czegoś dobrego w żadnej z płaszczyzn. Stójka dramatyczna. Takie ciosy są wyprowadzane przez ludzi, którzy są antysportowi. Brak jakiejś podstawowej koordynacji ruchowej. Atleta z niego żaden. Najgorszy był brak pracy nóg. Najczęściej stał jak kłoda. Jakby Jackson przyspieszył, to by go zabił. Ten jednak jest srogim gburem i walczył jak walczył. Aż chciało się zobaczyć, jak dostaje w ten naburmuszony wyraz twarzy, ale to nie był rywal, który mógł to zapewnić. Punk miał być parterowcem, a w parterze też bez podstaw. Miał być niezły w klinczu, a Mike go przetaczał jak dziecko. CM Punk... polecam All In.

Andrei Arlovski (27-16, 1NC) vs. Tai Tuivasa (8-0) – Taiowi przyda się taka walka. 3 rundy z weteranem, sprawdzające cardio młokosa. Nie jest pod tym kątem najlepiej, mistrzowskie rundy mogą go w przyszłości zabić, ale do tego jeszcze trochę czasu mu zostało. Pierwsza i trzecia dla Tuivasy, drugą przespał, to poszła na konto Andreia. Wyrównana walka.

Holly Holm (12-4) vs. Megan Anderson (8-3) – Na starcie Megan pokazała fajną stójkę. Holm miała odpowiedź w postaci obaleń. Trochę szkoda, bo boksersko mogły być fajerwerki, a zamiast tego Holly zdominowała rywalkę w parterze. Poprawiła swoje umiejętności, fajnie, ale walka bez historii.

Rafael dos Anjos (28-10) vs. Colby Covington (14-1) – Nie tylko gada. Colby wygrał wywierając non-stop presje na dos Anjosie. Ciągle był z nim brzusio do brzusia. Najczęściej nurkował (skutecznie) w nogi, co ułatwiło robotę sędziom. W ciosach też nie odstawał. Mega cardio. Woodley może mieć z tym problem. Z początku pewnie będzie prowadził, ale jak Covington będzie tak nacierał, to Tyron możę spuchnąć.

Robert Whittaker (20-4)(c) vs. Yoel Romero (13-3) – Dla mnie też 48-47 dla Whittakera. W zasadzie na życzenie Romero, który 3 rundy zwyczajnie przespał. Pierwsze dwie i czwartą przestał na środku oktagonu, zbierając ciosy Roberta. Może oszczędzał cardio, może wierzył, że to jedno przyspieszenie mu wystarczy. Prawie miał rację. Prawie, co nie daje zwycięstwa. Yoel powinien iść wagę wyżej. Popsuł ten Main Event. Zabrał mu emocje, bo przykro by było widzieć, jak Australijczyk przegrał, a i tak wyszedł z pasem.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1912
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-06-10, 17:13   

Dobra walka wieczoru, gdzie w każdym momencie walki przynajmniej jeden z zawodników starał się zabawić widownię, a od 3 rundy coraz częściej robili to obaj. Co do wyniku, też na koniec wyszło mi 48-47, ale ogólny obraz walki wydał mi się na tyle wyrównany, że ogłoszenie wyników oglądałem z dużym zaciekawieniem, wyszło wyjątkowo jednostronnie, ale mimo 0-2 nie miałbym nic przeciwko trylogii starć tych panów.

Covington dał chyba występ życia, bo tak jak dos Anjos zwykł kondycyjnie i zapaśniczo zajeżdżać rywali, tak tu Chaos wytrącił mu najważniejsze argumenty z rąk. Przed starciem pisałem, że jeden i drugi nie dadzą rady Tyronowi, teraz ta pewność znacznie zmalała, równie proporcjonalnie do postępów, jakie w ostatnich kilkunastu miesiącach poczynił Colby.

Arlovski był blisko zatrzymania młodego prospekta, jeden i drugi mieli swoje momenty, utwierdziłem się w przekonaniu, że Tuivasa nie ma jakiegoś specjalnie mocnego ciosu, skoro Pitbulla trafił kilka razy całkiem soczyście, a nie zrobił mu większej krzywdy. Dużo jeszcze nauki przed młodym i w sumie się cieszę, że będzie się wspinał w rankingu.

Punk w oktagonie to nadal parodia westernu, umiejętnościami odbiega nawet od niektórych zawodników pokazywanych w tej serii, gdzie Danka poszukuje nowych gwiazd UFC na totalnych zadupiach. Takim zawodnikiem jest też Jackson, który od połowy pierwszej rundy totalnie olał kibiców i potraktował pojedynek jak transmitowany na cały świat sparing, z najlepszych akcji Punka warto wspomnieć o latającym kolanie, którym minął szczękę rywala o jakieś pół metra w pionie, a także najdziwniejszą próbę gilotyny jakiej byłem świadkiem, wliczając w to nawet swoje kontakty ze sztukami walki :D
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group