Nowy kontrakt Callihana z IW, status Macka, c... (zobacz)
Najważniejsze wydarzenia z SD 1000... (zobacz)
Wydarzenia z Raw, zapowiedź SmackDown 1000... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 130: Thompson vs Till
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1906
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-05-24, 09:50   UFC Fight Night 130: Thompson vs Till



Data: 27 maja 2018 (niedziela)
Miejsce: Echo Arena, Liverpool, Anglia
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
170 lbs: Stephen Thompson (14-2-1) vs. Darren Till (16-0-1)

Karta Główna (19:00)
170 lbs: Neil Magny (20-6) vs. Craig White (14-7)
145 lbs: Arnold Allen (12-1) vs. Mads Burnell (9-2)
145 lbs: Jason Knight (20-4) vs. Makwan Amirkhani (13-3)
135 lbs: Davey Grant (10-3) vs. Manny Bermudez (12-0)
185 lbs: Eric Spicely (11-3) vs. Darren Stewart (7-3, 1NC)

Karta Wstępna (17:00)
170 lbs: Cláudio Silva (11-1) vs. Nordine Taleb (14-4)
185 lbs: Daniel Kelly (13-3) vs. Tom Breese (10-1)
170 lbs: Brad Scott (11-5) vs. Carlo Pedersoli Jr. (10-1)
125 lbs: Gillian Robertson (4-2) vs. Molly McCann (7-1)

Preeliminacje FightPass (16:00)
185 lbs: Elias Theodorou (15-2) vs. Trevor Smith (15-7)
135 lbs: Gina Mazany (5-1) vs. Lina Lansberg (7-3)



Stephen Thompson Last 3: Jorge Masvidal (DEC) | Tyron Woodley (DEC) | Tyron Woodley (DRAW)
Darren Till Last 3: Donald Cerrone (TKO) | Bojan Velickovic (DEC) | Jessin Ayari (DEC)
Chciałem zaząc od napisania, że dziwią mnie bardzo wyrównane kursy na tę walkę, a po chwili doczytałem, że jest to nagła zmiana, która dokonała się w ciągu jednej nocy (edit: teraz jest już 1.63 - 2.20 na korzyść Anglika) i nie bardzo wiadomo, z jakiego powodu jesteśmy świadkami takich dużych ruchów, nie widzę żadnej informacji o kontuzji Wonderboy'a, ale często tego typu zmiany są prorocze, a o samej niedyspozycji zawodnika dowiadujemy się dopiero podczas samej walki. Gdyby jednak ze Stephenem było wszystko ok, to widzę więcej argumentów po jego stronie w tym zestawieniu, w pojedynkach z Woodley'em (piekielnie wyrównanych z resztą) pokazał, że to nie tylko karateka, a bardzo przekrojowy zawodnik, oczywiście w przypadku obu panów głównym atutem jest stójka i chyba żaden celowo nie będzie dążył do obaleń. Zagadką jest natomiast kondycja Tilla, który w UFC miał tylko 3-runowe pojedynki i nie wyglądał w nich zbytnio porywająco, teraz, znając atuty swojego rywala, żaden z zawodników może nie chcieć pójść do przodu na wariata, a próbować zabierać punkty życia przeciwnikowi uderzeniami w klinczu lub kopnięciami na korpus w dystansie, dzięki czemu końcowe rundy mogą należeć do Thompsona, ale póki co to wróżenie z fusów.
Ciekawym akcentem są też podobne okoliczności w jakich kariera tych zawodników nabrała rozpędu - a chodzi o efektowny nokaut nad zdecydowanie faworyzowanym rywalem - Thompson na drogę do walk o pas wszedł tak na prawdę dewastując wartościowego wtedy jeszcze Hendricksa, o Tillu natomiast zrobiło się głośno po ostatnim KO na Kowboju, może Darren wygrywając z Amerykaninem "wskoczy" na jego miejsce i w niedalekiej przyszłości również zmierzy się z obecnym Championem kategorii półśredniej.


Reszta pojedynków niezbyt ciekawa i nie zachęca do oglądania choćby głównej karty mimo wyjątkowo przystępnej godziny transmisji. Interesująco zapowiadało się zestawienie Magny vs Nelson, jednak z powodu kontuzji tego drugiego musimy odłożyć plany na bok, a Neil dostał podobno gościa z łapanki, któremu nie daje się praktycznie żadnych szans - tacy są najlepsi :D
Nie ma też w karcie żadnego Polaka, którzy wcześniej masowo dostawali szansę pokazania się podczas gal na Wyspach - jedynym akcentem miała być walka Salima Touhariego, ale on również wypadł z powodu kontuzji. Spragnionym większej ilości krwi zostaje podziwianie zawodników uważanych za nadzieje angielskiego MMA - Allena i Breese'a, którzy są wyraźnymi faworytami swoich starć.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8918
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-26, 00:07   

Wg mnie Till nadal jest niezweryfikowany. Fakt - pięknie ubił Kowboja, ale nie czarujmy się, Cerrone bierze od chuja walk (bo prowadzi taki tryb życia, że kasa mu się szybko rozchodzi) i kwestią jest to, czy faktycznie jest w stanie przygotować się do każdej na 100%. Wg mnie - nie, dlatego też TKO na Donku to dla mnie nie do końca wyznacznik zajebistości Till'a.
Thompson to zupełnie inna bajka i Anglik nie mierzył się jeszcze nigdy z kimś tak mocnym. Nie mówię, że Till nie jest w stanie zrobić tutaj niespodzianki (bo narzędzia ku temu posiada), ale prędzej widzę to tak, że Amerykanin rozpyka Młodziaka, z bezpiecznego dystansu, tak jak zrobił to z Masvidalem. Za dobra praca na nogach, za dobry striking i za dobre cardio, żeby Wonderboy to ujebał (chyba, że głupio będzie się wdawał w jakieś brawle), chociaż walczący u siebie, agresywny Till zawsze może czymś zaskoczyć. Na papierze lepiej wygląda Thompson, klatka jednak zweryfikuje ile jest w tym odniesienia do rzeczywistości.

Reszta karty ssie pałę po całości. Jak bardzo będę się nudził, to może jeszcze obejrzę Knight vs. Amirkhani, a całą resztę olewam.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10304
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-26, 15:22   

Main Event to bardzo fajne zestawienie. Jestem ciekaw, czy ten Till jest faktycznie aż tak dobry, jak sam hucznie zapowiada. Thompson to dla niego przepustka do ścisłego topu. Może nawet title-shota (Usmany, Covingtony i RDSy oburzone by były). Tylko dla Wonderboya, Anglik to całkiem wygodny przeciwnik. Darren będzie napierał, pewny swojej stójki, a Stephen będzie mógł kontrować. Jestem ciekaw przebiegu tej walki... I tylko tej walki.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8918
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-26, 19:50   

Till nie zrobił wagi i wniósł ponad 174 funty... Jebany lamus. Dostał szansę życia, main event i topowego przeciwnika, a ten nie potrafił nawet dopilnować wagi :roll: Dobrze, że Thompson to twardziel i weźmie to starcie mimo to, bo chyba nikt nie miałby do niego pretensji gdyby podziękował (Till nawet w limicie miałby sporą przewagę siły fizycznej, a co dopiero teraz). Teraz już nie mam żadnego dylematu komu kibicować.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10304
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-26, 19:57   

-Raven- napisał/a:
Till nie zrobił wagi i wniósł ponad 174 funty... Jebany lamus. Dostał szansę życia, main event i topowego przeciwnika, a ten nie potrafił nawet dopilnować wagi :roll: Dobrze, że Thompson to twardziel i weźmie to starcie mimo to, bo chyba nikt nie miałby do niego pretensji gdyby podziękował (Till nawet w limicie miałby sporą przewagę siły fizycznej, a co dopiero teraz). Teraz już nie mam żadnego dylematu komu kibicować.


Dla mnie Darren ciekawszy, więc wolę, żeby wygrał. Już nie chcę Thompsona z Woodleyem, starczy mi. A UFC pewnie sporo musiało posmarować Stephenowi. Więcej niż jakieś tam 30% przeciwnika. Jakby on powiedział "spadajcie", to gala w Liverpoolu byłaby katastrofą. Oczywiście nie na miarę Narodowej Gali Boksu, ale też katastrofą :wink:
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8918
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-26, 20:51   

Thompson nie ma nic do wygrania (jak zwycięży, to powiedzą, że obił rookiego, a więc żadne osiągnięcie), a wszystko do stracenia (jak przegra, to powiedzą, że dostał w pizdę od nowicjusza i spadnie w rankingach jak temperatura w zimie), tak więc to, że bierze walkę z cięższym rywalem, zasługuje na mega-szacun. Jasne, że dla układu w drabince dywizji lepsza byłaby wygrana Till'a, ale dla mnie ktoś kto po raz drugi (na 5 walk w UFC) nie robi wagi, nie zasługuje na to żeby już teraz pchać go na szczyty. Niech się najpierw Młody ogarnie, albo niech go przymusowo wypierdolą do dywizji wyżej.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10304
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-27, 22:06   

Neil Magny (21-6) vs Craig White (14-8) – Uf, jak dobrze, że kolano weszło. Cała walka zapowiadała się na festiwal przytulania. White w repertuarze miał to, co Neilowi jak najbardziej odpowiadało. Stylistycznie taki debiutant to dla niego „easy money”. Bo tylko o „money” tu chodziło. Numer 9 w rankingu niewiele zyskuje wygrywając ze świeżynką. Craig wszedł na głęboką wodę, więc może niesprawiedliwie go po jednym występie oceniać, ale nie wróżę wielkiej kariery.

Stephen Thompson (14-3) vs Darren Till (17-0) - ... Yaira zwolnili za to, że nie chciał walczyć. Wywalcie obu. Szkoda mi było sędziów, którzy większość rund muszą przyznać komuś za „kontrolę oktagonu”, albo za to, że jeden trafił raz, na dwa wyprowadzone ciosy, a jego rywal wyprowadził jeden cios, ale niestety chybił. Biedny Dan Hardy. Po pierwszej rundzie mówił o testowaniu siebie. Jasne. Potem zapowiadał, że następna runda to będzie TA, że on uwielbia jak oni starają się okiwać. Przed piątą dalej trzymał swój gameplan, zapowiadając, że obaj czekają na TEN jeden cios. On czuje, że ten cios nadejdzie. Nadszedł, Thompson padł w piątej, ale szybko wstał. Darren wygrał, zapomnę. Atmosfera na hali mega. Przydała się. Jakby nie było tu lokalnego bohatera, to by były gwizdy. Wonderboyowi proponujemy kuracje moczową i walkę ze Smokiem. Niech się kontrują w nieskończoność.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8918
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-29, 00:50   

1. Knight vs. Amirkhani - Knight nie przypominał tutaj siebie. Brakowało tego jego firmowego agresora i wyglądał jakby walczył na lekach uspakajających. Ładna pierwsza runda, gdzie Fin zalicza dwa razy deski. Mimo to Amirkhani ogólnie dużo lepiej wyglądał w stójce, bo często trafiał, czy to z kontry, czy to atakując i omijając dziurawą gardę Amerykanina. Dla mnie, psychologicznym majstersztykiem było to, jak Fin-grappler miał parter po czym sam wstał i zaprosił Knigta do stójki. Musiało to zajebiście rozmontować psychicznie rywala (coś jakby Maia w końcu obalił Woodleya, po czym... wstał i zaprosił go do boksowania :shock: Mindfuck murowany).
Dwie kolejne rundy, to już niemal czysty grappling. Knight za łatwo szedł w parter (słaba obrona obaleń), a już głupotą było wciąganie rywala (mocnego grapplera jakby nie patrzeć) do swojej gardy. Niby Fin niewiele z tej górnej pozycji potrafił zrobić, ale sędziowie zaliczali mu obalenie i to, że "był z góry". Amerykanin szedł na żywioł, zakładając, że albo podda rywala, albo na punkty może być ciężko. Przez tą też niefrasobliwość umoczył walkę, bo trzecia runda teoretycznie mogła iść w obie strony, ale to Fin zaliczał obalenia i to on atakował z góry. To, że ni chuja Knightowi nie zrobił nie przekonało sędziów, bo i Knight z tych pleców niewiele zrobił (poza ładną pracą gumową gardą i obroną przed G&P).
Osobiście uważam tego splita za sprawiedliwego. No może poza Sędzią - chyba piłkarskim - który punktował to 30-27 dla Knighta (tylko kompletny lamus nie zaliczyłby co najmniej drugiej odsłony dla Fina).

2. Thompson vs. Till - walka z repertuaru Anny Jantar, czyli "przetańczyć z Tobą chcę całą noc...". Nudy w chuj. Jeden i drugi, zapomnieli, że żeby wygrać należy trafiać, a nie tylko markować uderzenia. Przez 80% starcia nic się nie działo. Tańcowała igła z nitką, sporadycznie wyprowadzane akcje i ciężkie do oceny rundy, bo obaj zawodnicy chuja w nich robili. Ten ich wzajemny szacunek zabił to starcie. Lubię szacun przed i po walce, ale w klatce ma być rzeźnia, a tutaj te wszystkie uśmieszki i piąteczki były maks wkurwiające, bo Till w ferworze "uprzejmości" kompletnie zapomniał o wywieraniu swojej firmowej presji (ganianie za rywalem, bez konkretnych ataków, za takową nie uważam), a Thompson - niemal wcale nie kopał. Angol w ogóle miał zajebisty game plan... Wiedząc, że po tych wszystkich hockach-klockach z robieniem wagi, królem kardio nie będzie - przez trzy rundy, kiedy miał najwięcej siły, biegał za Wonderboyem, niemal nie wyprowadzając uderzeń (statystyka pod koniec 4 rundy, gdzie z jednej i z drugiej strony padło zaledwie ok. 40 celnych uderzeń, brzmi jak ponury żart) i budząc się dopiero w królewskich odsłonach :roll:
Co do werdyktu, to mnie jednak trochę zdziwił, bo poza 5 rundą (ewidentnie dla Till'a) w pozostałych widziałem większość celnych kontr Thompsona (choć zbyt liczne to one nie były) i przestrzałów Angola (ewentualnie trafiał low'ami), ale tak jak wspomniałem - jeden i drugi zawodnik robił w tej walce tak niewiele, że trudno tu nawet powiedzieć, że jakoś mocno wydymali Amerykanina. Osobiście, pomimo, że mu kibicowałem, uważam że sam jest sobie winny, bo w składzie sędziowskim ewidentnie zabrakło Iwony Pavlowić, która doceniłaby jego świetną pracę nóg i okazjonalny striking, który można było przeoczyć jeżeli ktoś w nieodpowiednich momentach mrugał oczami.
Jak dla mnie żaden z nich nie zasłużył tu na wygraną, a Till sam się zweryfikował, bo jak go pchną po czymś takim na title shota (a pewnie to zrobią, bo pokonał #1 w rankingu), to będzie śmiech na sali, a dla Woodley'a - Till w takiej formie - to easy money.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group