Umowa z FOX wymusi zmiany w formacie SmackDow... (zobacz)
Powrót Stephanie McMahon, walka o Intercontin... (zobacz)
Zapomniane ikony Wrestlingu #1 - Happy Humphr... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Filmy ostatnio widziane
Autor Wiadomość
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Rogal Otis
Wiek: 24
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 3868
Podziękował: 57
Podziękowano mu 208 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-05-15, 22:04   

Deadpool 2 - jakie to było dobre. Reynolds dobrze mówił - w pierwszym filmie musieli przedstawić postać, nie szli na całego. Sequel jest lepszy. Nie przypominam sobie, bym się kiedykolwiek tyle czasu śmiał w kinie. Były może ze dwa teksty, które mi nie do końca leżały, ale jak na dwugodzinne filmidło, gdzie bohaterowie non stop czymś sypią, to świetny wynik.

Doceniam też, jak mało zdradzili w trailerach. Sceny z YT to co najwyżej wstęp do tych najważniejszych. To, co się dzieje np. po znanym już skoku z samolotu - mistrzostwo świata. W dodatku ukryli nawet znaczące postacie. W tym gościa, który może być traktowany jako "final boss"... Przy czym nawet nie jestem w stanie stwierdzić, czy da się tu kogoś nazwać głównym złoczyńcą. Jak już przy tym - to nieprawda, że film jest równie dobry, jak main bad guy. Nie ten. Ten jest tak dobry jak Deadpool. Tutaj Pan Ryan jest gwiazdą, reszta obsady mu raczej asystuje i nic bym tu nie zmienił.

Były śmiechy, były sceny ciut dramatyczne (swoją drogą, zawsze fajne combo, wyostrza obie strony), skutecznie zaskakiwali, jak chodzi o przebieg fabuły... Rewelka. Tylko obawiam się, że już żaden film z Marvela mi nie przypasuje aż do DP3.

Jest parę scen po napisach, naprawdę warto zostać!

A co do jednego z gagów... (chyba żaden z tego spoiler, ale schowam)
Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
jakub97sc 
Upper Midcarder



Wrestler: Skończyli się wszyscy
Dołączył: 14 Kwi 2010
Posty: 1064
Podziękował: 22
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-05-15, 22:30   

aRo napisał/a:
Doceniam też, jak mało zdradzili w trailerach. Sceny z YT to co najwyżej wstęp do tych najważniejszych.


Na razie tylko do tego się odniosę, bo filmu jeszcze nie zobaczyłem. Ale to już byłby drugi raz, kiedy promotorzy spisują się na medal. W pierwszej części trailer skupił się głównie na jatce na autostradzie. Wszystkie gagi z trailera film wyczerpał dosłownie w pierwsze 15 minut i w międzyczasie dołożył drugie tyle. Zajebista robota :)
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10086
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-17, 20:28   


Po przeżyciu groźnego wypadku podczas serfowania, Wade Wilson (Ryan Reynolds) stara się spełnić swoje marzenia o sławie jako hodowca buldoga francuskiego, jednocześnie żyjąc w otwartym związku z ukochaną kobietą. Próbuje odzyskać swoją pasję do życia, toczy walki z wojownikami ninja i człowiekiem z metalu. Podróżuje po całym świecie, by odkrywać znaczenie rodziny, przyjaźni i by ubogacić swoje życie seksualne.

Idź na łatwiznę, wklej „recenzję” DP1 - nikt się nie połapie.

Jeśli ktoś lubił poprzedniczkę (9/10), poczuje się jak w domu. Jak ktoś kręcił nosem, tu nie pozostanie mu nic innego. Deadpool naśmiewa się z podobnych rzeczy, w podobnym tonie trzyma cały film, znów chcę mówić o większych rzeczach, w typowy dla siebie, pokraczny sposób.

Zmienną są obiekty drwin i żartów. Bez obaw, Hugh Jackman dalej obrywa, ale mowa o pozostałych, o bohaterach. Kilku wraca, jednak mamy sporą gromadkę świeżynek, z mrocznym Cablem na czele. Josh Brolin nie odstawił tutaj może Thanosa, ale dobrze się wpasował w swoją rolę. Zabrakło mi częstszych wymian zdań tego nietypowego duetu. Czułem lekki niedosyt pod tym względem.

Akcja – żarty – akcja – żarty – akcja z żartami – żarty. Mniej więcej tak wygląda schemat. Element zaskoczenia już nie stał po ich stronie, a i mam wrażenie, że częściej stawiali na gagi związane z komiksowym uniwersum. Takie, których osoba nie siedząca w tym po kolana (niekoniecznie uszy), zwyczajnie nie wyłapie. W kinie dało się zauważyć takie osoby (zazwyczaj przyciągnięte na siłę partnerki), które milczały, kiedy ja uśmiechałem się pod nosem. Sprytne małe szpileczki, które cieszyły mnie chyba najmocniej. No, może poza sceną po napisach końcowych, bo lepszej już nigdy nie zobaczę. Serio. Wygrali przez nokaut w pierwszej rundzie. Prącie Uniwersum Marvela kurczyło się w zastraszająco szybkim tempie. Żaden Sam L Jackson już im tej wojny nie wygra.

DP1 > DP2. Składa się na to kilka fabularnych zabiegów, a i pewnie powiew świeżości, którego tu już być nie mogło. Ubawiłem się, na pewno seans powtórzę, zbliżyli się do oryginału jak najbliżej się dało. Ale szczerze? Jak poniosą się na trzecią odsłonę (co jest prawdopodobne), to zacznę się mocno obawiać o swojego ulubionego superbohetara. Chyba, że zatrudnią jego (HJ). Wtedy to ugrają - 8/10
_________________

  
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10086
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-20, 17:40   



Overboad / I ze Cie nie opuszcze

Gdy bogaty playboy (Eugenio Derbez) traci pamięć, samotna Kate (Anna Faris) udaje, że jest jego żoną. Ku jej zaskoczeniu beztroski macho zaczyna doskonale odnajdywać się jako tata i obowiązkowy mąż.

Cięzko im się przebić przez utarte schamety. Nawet na moment nie czułem, że ktokolwiek po drugiej stronie starał się zaskoczyć. Usiedli, odgrzali kotlet (oryginalne „Overboard” wyszło w 1987, a jedno nieśmiałe nawiązanie do niego, to chyba najlepszy moment), a teraz liczą, że ludzie zjedzą ze smakiem. Danie tak wyszukane, jak hot-dog na stacji.

Derbez i Faris nie mają ze sobą absolutnie żadnej chemii. Sama Anna mocno obniżyła swoje loty. Wyrosła chyba z totalnego pajacowania na ekranie, próbując zaprezentować się z nieco poważniejszej strony – czyt. wyrosła z tego, z czego była znana i przez co w ogóle utrzymała się na powierzchni Hollywood przez parę ładnych lat. Za to Eugenio na pewno przyjdzie nam jeszcze trochę oglądać. Cięzko mu odmówić dobrego komediowego timingu, mimo, że na razie widuje go w komedyjkach niskich lotów.

Dodanie wątków pobocznych nie było tu w ogóle potrzebne. Twórcy posiłkowali się tym tylko dlatego, żeby w tle stały jeszcze bardzi złe postaci, niż główny duet, który trzeba wybielić. W końcu on był dupkiem, a ona go oszukuje/wykorzystuje – 2/10
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10086
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-20, 21:36   


Odnośnik do Youtube


Fahrenheit 451 / 451° Fahrenheita

Świat przyszłości, w którym literatura została zakazana. Guy Montag (Michael B Jordan) zajmuje się niszczeniem książek. Z czasem, za sprawą poznanej kobiety, zaczyna podważać zastany porządek rzeczy.

Mgliste doświadczenie. Rzucają nas w wir wydarzeń, którymi cięzko będzie się przejmować. Wszelkie wahania głównego bohatera, do których dochodzi bardzo szybko, są niezrozumiałe. Nawet nie wiemy, czemu oni palą te książki, a jego mimika wskazuje na wewnętrzne rozterki. Dla widza tak samo nieoczywiste, jak fundementy historii.

Michael Shannon jak zawsze jest dobry w roli tego złego. Nie wytwarza wokół siebie może aury tyrana, ale i tak każda wypowiedź jest słuchana z uwagą. Ma smykałkę do bycia czarnym charakterem – nie nowośc, ale trzeba podkreślić. Drugi Michael już nie wypadł tak dobrze. W zasadzie można by było go zastąpić każdym, bo Montag jest tu bardzo cienką postacią. Pogrążającą ten film.

Jak akcja zaczyna przyspieszać, to minuty dzielą nas od zakończenia. Niekoniecznie tempo nazwałbym wolnym, nie odczuwałem takiego dyskomfortu, ale z wielowątkową fabułą nie mamy tu do czynienia. Jak mieli jakieś poboczne historie, to nawet nie chciało im się ich rozwijać – 3/10
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10086
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-21, 22:04   



Cargo / Ładunek

Zdesperowany ojciec (Martin Freeman) próbuje znaleźć w ogarniętej pandemią australijskiej dziczy kogoś, kto będzie gotów zaopiekować się jego maleńką córką.

Netflixowe filmy mają to do siebie, że na etapie tworzenia, nie bardzo chcą wychylić scenariusz poza banał. Ten banał może być lepiej bądź gorzej opakowany, mieć lepszą bądź gorszą obsadę, ale fabularnie jest to zwykle kartka papieru A4. „Cargo” zajmuje pół kartki.

Jak na film o epidemii, „Ładunek” nie zatrzymuje się by generować atmosferę, polegając wyłącznie na krajobrazach. A co jak ktoś się nimi nie zachłyśnie? Pędzi do celu, zalicza kilka przeszkód i finiszuje na mecie. Klimatu w tym wszystkim niewiele. To, że coś jest powolne, kameralne, spokojne, nie znaczy, że od razu trzeba się tym tonem zachwycać. Z arcydziełem do czynienia tu nie mamy.

Podobało mi się, że największymi potworami są tu ludzie. Nie te bezmózgie istoty, które kroczą powoli po swoją ofiarę, a Ci, którzy powinni sobie pomagać. Niby typowe, nic oryginalnego, ale zawsze mile widziane.

Freeman jest w porządku, ale ten materiał nie wymagał od niego żadnych wyżyn aktorskiego warsztatu. Gość wszedł, odbębnił, a Netflix wypuścił. W zasadzie dopóki ten hurtowniczy proces nie zwolni, to te ich wszystkie „Netflix Original” będę zapominał tydzień później – 4/10
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group