Umowa z FOX wymusi zmiany w formacie SmackDow... (zobacz)
Powrót Stephanie McMahon, walka o Intercontin... (zobacz)
Zapomniane ikony Wrestlingu #1 - Happy Humphr... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 224: Nunes vs Pennington
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1875
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-05-07, 21:53   UFC 224: Nunes vs Pennington



Data: 12 maja 2018
Miejsce: Jeunesse Arena, Rio de Janeiro, Brazylia
Transmisja: PPV / Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
UFC Women's Bantamweight Championship

135 lbs: Amanda Nunes (15-4) vs. Raquel Pennington (9-5)

Karta Główna (04:00)
185 lbs: Ronaldo Souza (25-5, 1NC) vs. Kelvin Gastelum (14-3, 1NC)
115 lbs: Mackenzie Dern (6-0) vs. Amanda Cooper (3-3)
135 lbs: John Lineker (30-8) vs. Brian Kelleher (19-8)
185 lbs: Vitor Belfort (26-13, 1 NC) vs. Lyota Machida (23-8)

Karta Wstępna (02:00)
185 lbs: Cezar Ferreira (12-6) vs. Karl Roberson (6-0)
265 lbs: Alexey Oleynik (55-11-1) vs. Junior Albini (14-3)
155 lbs: Davi Ramos (7-2) vs. Nick Hein (14-2-1)
170 lbs: Elizeu Zaleski dos Santos (18-5) vs. Sean Strickland (19-2)

Preeliminacje FightPass (00:00)
170 lbs: Warlley Alves (11-2) vs. Sultan Aliev (14-2)
185 lbs: Thales Leites (27-8) vs. Jack Hermansson (16-4)
170 lbs: Alberto Mina (13-0) vs. Ramazan Emeev (16-3)
185 lbs: Markus Perez (9-1) vs. James Bochnovic (8-2)



Ronaldo Souza Last 3: Derek Brunson (KO) | Robert Whittaker (TKO) | Tim Boetsch (SUB)
Kelvin Gastelum Last 3: Michael Bisping (KO) | Chris Weidman (SUB) | Vitor Belfort (NC)
Niedawno przestałem wierzyć, że jeden z najlepszych średnich swojej "ery", jakim jest Aligator, stanie jeszcze przed szansą walki o pas, zawsze brakuje mu tej przysłowiowej kropki nad i, być może jeśli utrzyma się sytuacja, gdzie mistrz i główni pretendenci albo są kontuzjowani, albo zawieszają kariery, to z braku laku Souza zostanie wezwany w podobnych okolicznościach, co Volkan w półciężkiej albo Pennington w walce wieczoru sobotniej gali. Mimo wszystko stawiałbym, że młodość przegra z doświadczeniem i Gastelum nie pójdzie za ciosem po efektownym nokaucie na Bispingu, w ostatnich walkach bardzo podobała mi się jego nieprzewidywalna i przede wszystkim skuteczna stójka, dlatego nie zdziwię się, jeśli Rolando szybko będzie chciał przenieść walkę do swojej ulubionej płaszczyzny, bo braki defensywne zawsze były jego głównym mankamentem.


Vitor Belfort Last 3: Nate Marquardt (DEC) | Kelvin Gastelum (NC) | Gegard Mousasi (TKO)
Lyoto Machida Last 3: Eryk Anders (DEC) | Derek Brunson (KO) | Yoel Romero (KO)
Zestawienia dwóch weteranó lubię bardziej niż elektryzujące hardkorowych fanów starcia wielkich talentów i przyszłych mistrzów - po pierwsze zazwyczaj są to walki o pietruszkę, tak jak w tym przypadku, gdzie ani Belfort, ani Machida o pas już nie zawalczą, dlatego nie spodziewam się kunktatorstwa z żadnej ze stron, po drugie, panowie są na tyle rozbici, że koniec może nadejść szybko i/lub niespodziewanie, tutaj jeszcze jest atut własnego boiska, Brazylijczycy dostaną od lokalnej publiki lepszy doping niż reszta karty razem wzięta (może przesadzam, a może nie). Faworyta upatruję w Smoku, jest zdecydowanie mniej zardzewiały i powinien mieć znacznie lepszą kondycję, z Andersem przewalczył pełny dystans 5 rund, Belfort również ostatni pojedynek wygrał przez decyzję, ale pamiętam, że w obu przypadkach większość czasu zawodnicy bawili się w chodzonego.


O walce wieczoru wspomniałem przy okazji starcia Gasteluma i uważam, że tyle tekstu poświęcone paniom w zupełności by wystarczyło. Pennington w pewnej chwili wpadłą na pomysł, żeby wziąć się za siebie i zrewanżować wszystkim zawodniczkom, z którymi poniosła porażki, UFC poniekąd to podłapało, bo skreśliła ze swojej listy Andrade, potem było blisko zestawienia jej ponownie z holm, ale koniec końców padło na będącą w kryzysie Mieshę, której pokonanie okazało się wystarczające do otrzymania title shota, ale na tym historia Amerykanki raczej się akończy, chociaż obie wracają do ringu po długiej przerwie więc w sumie nic nie wiadomo.
Chyba tyle, jeśli chodzi o ciekawe pojedynki..chociaż nie, jeszcze na pewno rzucę okiem na zestawienie Linekera z Kelleherem, który zaimponował mi dwukrotnie - raz w świetnym stylu bijąc Stasiaka i drugi, gdy w jeszcze bardziej efektowny sposób wypunktował Barao, ciekawe też, czy "Junior" Albini wejdzie do ringu w tych samych pieluchomajtkach co ostatnio, a hype na Stricklanda trwał krótko i nie był zbyt rozpowszechniony w światku MMA, więc chyba nie ma się co nad nim rozdrabniać.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10086
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-05-08, 12:15   

Leites jak wysoko w karcie :grin:

Oglądanie zaczynam od glównej karty. Może zerknę na Oleynika z Albinim, ale fajerwerków tam raczej nie oczekuje. Belfort z Machida niby emerytura, ale walka może być spoko. Niewykluczone, że obaj dadzą sobie po niej spokój. Od początku istnienia MMA zadawane było pytanie, która dyscyplina jest lepsza, a tutaj wypada zapytać, czy wygra TRT czy mocz? Mackenzie Dern jest w sumie spoko. Słabo jakby się miała wykoleić na Cooperowej. Liczę też po cichu, że Gastelum zaskoczy i pociśnie Jacare. Mega trudne wyzwanie, ale nie niemożliwe. Zwycięzca jest następny w kolejce po pas.

Main Event z gatunku - kończ to szybko, cudu nie będzie.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8818
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-11, 00:09   

Morison napisał/a:
Mimo wszystko stawiałbym, że młodość przegra z doświadczeniem i Gastelum nie pójdzie za ciosem po efektownym nokaucie na Bispingu, w ostatnich walkach bardzo podobała mi się jego nieprzewidywalna i przede wszystkim skuteczna stójka, dlatego nie zdziwię się, jeśli Rolando szybko będzie chciał przenieść walkę do swojej ulubionej płaszczyzny, bo braki defensywne zawsze były jego głównym mankamentem.


Ja tam myślę, że Grubson ma na tyle mocne zapasy (zwłaszcza w porównaniu do Jacare, który w tej materii Weidmanem to nie jest), żeby dyktować w tym starciu, w jakiej płaszczyźnie będzie się toczyć walka, a na nogach - atomowe pierdolnięcie Gasteluma i jego betonowa szczena powinny zrobić swoje. Jeżeli Souza jakoś tego nie sprowadzi na glebę, to nie widzę go wygrywającego strikersko z Kelvinem (i dobrze, bo lubię Grubcia :wink: )

Morison napisał/a:
Faworyta upatruję w Smoku, jest zdecydowanie mniej zardzewiały i powinien mieć znacznie lepszą kondycję, z Andersem przewalczył pełny dystans 5 rund, Belfort również ostatni pojedynek wygrał przez decyzję, ale pamiętam, że w obu przypadkach większość czasu zawodnicy bawili się w chodzonego.


Ja też stawiam tu na Machidę. Jeżeli Belfort nie trafi jakąś bombą w pierwszej rundzie, to od drugiej Lyoto zacznie go zajeżdżać kondycyjnie i wykrwawiać strikersko. Mam tylko nadzieję, że Smok nie będzie walczył tak mega-asekuracyjnie jak w walce z Andersem, bo jeżeli potrwa to 3 rundy to będzie wstyd tak dla Vitka jak i dla Machidy.

Morison napisał/a:
135 lbs: Amanda Nunes (15-4) vs. Raquel Pennington (9-5)


Jeżeli Nunes czegoś tu spektakularnie nie spierdoli, to nie powinna się nawet spocić w tym zestawieniu. Definicja określenia "easy money".

Morison napisał/a:
135 lbs: John Lineker (30-8) vs. Brian Kelleher (19-8)


To może być bardzo dobra waleczka, bo choć Kelleher nie ma jeszcze rozpoznawalnego nazwiska, to w ostatnich swoich pojedynkach pokazał się z bardzo mocnej strony i nawet brew mi nie drgnie jeżeli sprawi niespodziankę i pociśnie tutaj bardziej znanego rywala (np. stosując taktykę na Linekera, jaką pokazał Dillashaw - czyli mieszając striking z częstymi obaleniami).

Morison napisał/a:
115 lbs: Mackenzie Dern (6-0) vs. Amanda Cooper (3-3)


Lubię Dern. Taka swojska, naturalna dupera i mocna grapplerka (zawodnicy wywodzący się z BJJ, u mnie zawsze na propsie). Może druga Ronda to z niej nie będzie (straszliwie męczyła się debiutując w UFC), ale fajnie jakby tutaj pokazała coś ze swojej grapplerskiej magii i zafundowała w końcu jakieś porządne poddanie.

Reszta walk średnio mnie interesuje. Zarówno Oleinik jak i Albini tak mnie rozczarowali w swoich ostatnich walkach (jeden tchórz i kombinator, a drugi - niemota), że chyba ich starcie sobie odpuszczę i ewentualnie nadrobię tylko wtedy, jeżeli zbierze ono bardzo dobre recenzje.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8818
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-05-13, 23:17   

1. Vitor Belfort vs. Lyota Machida - jak zrobić konkurencję dla Tańca Z Gwiazdami? Zestawić biernego, będącego bez ognia Belforta, z nastawionym na "wstekę" Machidą. Jeżeli w oktagonie walczą dwie brazylijskie legendy, walka jest w Brazylii, a fani buczą - to wiedz, że coś się dzieje... Sam pojedynek do spuszczenia w kiblu, ale KO pierwsza klasa. Front kick wszedł jak marzenie (coś jak w starciu Lyoto z Randy Couture'em), a Dragon nawet nie wygłupiał się z dobitkami na zwłokach.
Vitia powinien kończyć z MMA lub iść tam gdzie nie ma kontroli dopingowych, bo nie pokazuje już nawet tych początkowych, berserkerskich szarż, gdzie była jakaś szansa ustrzelenia rywala, zanim brak tlenu zrobi za przeciwnika robotę.

2. John Lineker vs. Brian Kelleher - Amerykanin ładnie zaczął i soczyście dwa razy skontrował Linekera, niestety później pokazał, że kompletnie nie ma pomysłu na tą walkę, dał sobie narzucić stylówę Brazylijczyka (pozwolił mu się zepchnąć do defensywy) i jeszcze wdawał się w wymiany z takim zabójcą... Jeżeli dodamy do tego tak nieporadne próby sprowadzeń ze strony Kellehera, że jego trener zapasów pewnie nie wychodzi z domu ze wstydu - to trudno było o wynik inny niż nastąpił. Lineker i tak wygrywał każdą rundę, ale nie zostwił werdyktu w rękach sędziów i na zimno uwalił Amerykanina świetnym sierpem prosto na brodę.
Szkoda, myślałem że Kelleher pokaże się tu z lepszej strony, ale przy takim "game planie" (a raczej jego braku) i chujowym przygotowaniu zapaśniczym, wchodzenie do klatki z Linekerem było typowym samobójstwem.

3. Mackenzie Dern vs. Amanda Cooper - cieszy mnie wygrana Dern, bo ją lubię, ale obiektywnie - nie widzę jej na wyższym poziomie rywalizacji, z jej baleciarskimi cepeliadami, słabymi zapasami (które pokazała w poprzedniej walce) i wykładaniem laski (dzyndzla?) na robienie formy (pofałdowana była dzisiaj jak rasowy Shar Pei. Jak na duperę wyglądała fajnie, ale jak na zawodniczkę MMA w tej wadze - żenująco). Tutaj dostała przeciwniczkę typowo pod suba i suba pokazała, ale jeżeli nie zacznie na poważnie podchodzić do swoich startów w MMA, to jej pompowany balonik dość szybko zostanie przebity.

4. Ronaldo Souza vs. Kelvin Gastelum - mocna, emocjonująca walka i wynik, który bez bólu mógł pójść w obie strony (ja punktowałem dla Grubsona). Dużo błędów tak z jednej, jak i z drugiej strony. Gastelum banalnie dał się obalić w pierwszej rundzie z klinczu, a w parterze leżał tak obsrany, że bał się cokolwiek zrobić. Kiedy w drugiej odsłonie, po nokdaunie miał Aligatora typowo do dobicia, to zamiast przycisnąć, próbował to zrobić zbyt spokojnie przez co jadący na autopilocie Brazylijczyk (kurwa, przecież on w przerwie usiłował usiąść na krzesełku, którego nie było...) przetrwał. Znowu Souza standardowo poczuł się bokserem i bez krępacji wchodził w stójkowe wymiany z Grubsonem, gdzie jego trafiejki spływały po betonowym łbie Kelvina, a jak ten trafiał to Ronnie wyglądał jakby statystował w Nocy Żywych Trupów.
Wszystko rozbija się o to, jak zapuktować trzecią rundę (pierwsza bezdyskusyjnie dla Brazylijczyka, a druga dla Americano). Dla mnie Gastelum swoje w niej przyjął (+ dwa obalenia, z których nic nie wynikało), ale te ciosy nie zrobiły na nim żadnego wrażenia, natomiast to co nawsadzał Aligatorowi, spowodowało, że Souza wyglądał jakby zaraz miał tam umrzeć w oktagonie. Split adekwatny, zwycięzca dla mnie także.

5. Amanda Nunes vs. Raquel Pennington - chujowizna w pięciu smakach. Pennington była ruchliwa jak Kolumna Zygmunta i stała pod tą siatką, jakby lubiła dostawać na twarz :roll: Jedyne co pokazała, to to, że potrafi sporo przyjąć, bo Nunes waliła w nią jak w bęben, a wykończyła ją dopiero w piątej rundzie.
Ciężkie dla oka starcie. Kolejny nokaut dla Lwicy, ale trzeba przyznać, że go strasznie wymęczyła (tym bardziej, że rywalka nie błyszczała strikerską defensywą). To co należy też oddać, to to, że Nunes chyba popracowała nad cardio, bo nawet w piątej odsłonie wyglądała całkiem spoko, gdzie zawsze słynęła ze swojej kondycji "na dwie rundy".
Tak jak jestem fanem walk kobiet, tak takie coś w main evencie numerowanej gali to żart. Tym bardziej, że już na papierze wiało od tego trupem.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group