Ważne ogłoszenie Stephanie McMahon, kolejne u... (zobacz)
WWE ponownie chce powrotu Kelly Kelly? Znak z... (zobacz)
Corvus vs La Ruffa na KPW Godzina Zero 2018, ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC on Fox 29: Poirier vs Gaethje
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1896
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-04-10, 00:40   UFC on Fox 29: Poirier vs Gaethje



Data: 14 kwietnia 2018
Miejsce: Gila River Arena, Glendale, Arizona, USA
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
155 lbs: Justin Gaethje (18-1) vs. Dustin Poirier (22-5, 1NC)

Karta Główna (02:00)
170 lbs: Carlos Condit (30-11) vs. Alex Oliveira (18-4-1, 2NC)
185 lbs: Israel Adesanya (12-0) vs. Marvin Vettori (12-3-1)
115 lbs: Michelle Waterson (14-6) vs. Cortney Casey (7-5)

Karta Wstępna (00:00)
185 lbs: Tim Boetsch (21-11) vs. Antonio Carlos Jr. (10-2, 1NC)
170 lbs: Muslim Salikhov (12-2) vs. Ricky Rainey (13-4)
125 lbs: Wilson Reis (22-8) vs. John Moraga (18-6)
185 lbs: Krzysztof Jotko (19-3) vs. Brad Tavares (16-4)

Preeliminacje FightPass (21:30)
170 lbs: Gilbert Burns (12-2) vs. Dan Moret (13-3)
125 lbs: Shayna Dobson (3-1) vs. Lauren Mueller (4-0)
170 lbs: Dhiego Lima (12-6) vs. Yushin Okami (34-11)
265 lbs: Arjan Singh Bhullar (7-0) vs. Adam Wieczorek (9-1)
135 lbs: Matthew Lopez (10-2) vs. Alejandro Perez (19-6-1)
135 lbs: Luke Sanders (11-2) vs. Patrick Williams (8-5)



Dustin Poirier Last 3: Anthony Pettis (TKO) | Eddie Alvarez (NC) | Jim Miller (DEC)
Justin Gaethje Last 3: Eddie Alvarez (KO) | Michael Johnson (TKO) | Luiz Firmino (TKO)
Szykuje się kolejny brawl z udziałem Gaethje, który po przejściu do UFC nie próżnuje i daje walki równie efektowne, co w czasach gdy bronił pasa WSoF, ostatnio pierwszą porażkę, w dosyć brutalny sposób, zadał mu Alvarez, mam nadzieję, że Highlight nie posypie się w podobny sposób co rozdziewiczony Thomas Almeida, chociaż bardziej pasowałaby mi wygrana Diamentowego, liczę, że ewentualna wygrana w ty pojedynku doprowadziłaby do rewanżu z Alvarezem, skoro matchmakerzy tak bardzo lubią ze sobą zestawiać tych trzech dynamicznych zawodników, bo rezultat ich pierwszego starcia zostawił spory niedosyt, a potem już tylko krok od walki o pas...jak bardzo surrealistycznie brzmi to w kontekście tytułu wagi lekkiej? :D Nie ma sensu podejmować się analizy samego pojedynku bo liczę, że panowie nie będą kalkulować i uruchomią to, co mają najlepsze, czyli stójkową ofensywę, wyjście poza dystans 15 minut w tym starciu uznam za skandal :)


Carlos Condit Last 3: Neil Magny (DEC) | Demian Maia (KO) | Robbie Lawler (DEC)
Alex Oliveira Last 3: Yancy Medeiros (TKO) | Ryan LaFlare (KO) | Tim Means (SUB)
Dyspozycja Condita ostatnimi czasy, to jest kurwa dramat, a rekord ma jeszcze gorszy - 2 wygrane w ostatnich ośmiu walkach, trzy porażki z rzędu, co prawda dwie z nich nie były jakimiś squashami, ale trzeba przyznać, że Magny wykorzystał wszystkie swoje atuty i rozpracował byłego mistrza w doskonałym stylu, obecnie Carlos to kot w worku, dwa ostatnie testy z parterowcami oblał, Brazylijski kowboj również ma pojęcie o tej płaszczyźnie, ale jednak bardziej stawia na stójkę, Alex nie jest już młodzieniaszkiem i nadąża się okazja, by zdobyć skalp w postaci Condita, który naprowadziłby go na właściwe tory po ostatnich zróżnicowanych wynikach, wydaje mi się, że Oliveira raczej nigdy nie zatrzęsie kategorią półśrednią, ale życzę mu jak najlepiej.


Krzysztof Jotko Last 3: Uriah Hall (KO) | David Branch (DEC) | Thales Leites (DEC)
Brad Tavares Last 3: Thales Leites (DEC) | Elias Theodorou (DEC) | Caio Magalhaes (DEC)
Bardzo ważne dla Jotki starcie, bo mimo dobrego występu w potyczce z Hallem, trzecia porażka z rzędu może sprowadzić Krzyśka w takie miejsce, że zacznie budowanie swojej pozycji w UFC właściwie od początku, o ile utrzyma się w federacji, bo jeśli nie jesteś Andreiem Arlovskim, to nigdy z Danką nie wiadomo. Naprzeciw Polaka stanie wymagający rywal, który legitymuje się serią trzech wygranych, a ostatnią porażkę zadał mu Whittaker. Tavares prezentuje podobny styl do Polaka, wydaje się lepiej pracować nogami, ale za to prób sprowadzeń ma chyba jeszcze mniej niż Jotko, któremu czasem obalenie pomagało zyskać punkty na kartach sędziowskich przy wyrównanej rundzie. Szykuje się ciężka przeprawa, wielu za faworyta uważa Amerykanina.


Drugi z Polaków w tej karcie - Adam Wieczorek - jest uznawany za jeszcze większego underdoga w swoim starciu, Arjan Bhullar - kanadyjczyk o hinduskich korzeniach, utytułowany w amatorskich zapasach (olimpijczyk z Londynu), który zebrał niezłe recenzje po debiutanckim pojedynku w UFC (moim zdaniem nic specjalnego nie pokazał) może być twardy do złamania, ale liczę, że hype na niego jest znacznie przesadzony i Siwy zgarnie kolejne "W" pod banderą UFC.
Trzeba oddać matchmakerom, że przyłożyli się do tej rozpiski, jak prawie w każdym przypadku, gdy gala jest spod znaku Foxa, bardzo ciekawi mnie kolejny występ Adesanyi, który już w drugim starciu u Danki dostaje miejsce w głównej karcie, oprócz tego fajnie zapowiadają się: walka kobiet z głównej karty oraz pojedynek w wadze piórkowej, nie można też przejść obojętnie obok weteranów federacji - Okamiego i Boetscha, chociaż faworytami swoich starć raczej nie są.

Przypominam, że tego samego dnia będzie KSW we Wrocławiu, zaktualizowana karta w temacie.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10183
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-04-10, 07:44   

Zapomniałem, że na tej karcie jest aż dwóch Polaków :shock: Wieczorek jako pierwszy idzie na zapaśnika. Osobiście się boje. Nie znam Bhullara, ale o ile mnie pamięć nie myli, to utytułowany zapaśnik. A jak nasi walczą z zapaśnikami, to jest jeden bardzo częsty scenario.

Tavares to solidny zawodnik, ale jeśli Jotko chce coś osiągnąć, to takich Bradów ma obowiązek składać. Pytanie - jak będzie wyglądał po kontuzji? Trochę go nie było, a luz jest w końcu jego największą bronią. Mam dziwne wrażenie, że to będzie ciężka noc dla naszych...

Adesanya dostał mięso armatnie. Widać, że w chłopaka mocno inwestują.

A co-main oraz sam main event, to mega fajne zestawienia. Fajnie, jak walka wieczoru, jest sporym kandydatem na bycie najatrakcyjniejszą walką całego wieczoru. Gathje to gwarancja fajerwerków stójkowych, a przecież Poirier się nie cofnie.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8866
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-04-12, 22:29   

Oj, słabo widzę naszych. Wieczorek dostaje mocnego zapaśnika, a ci - stylistycznie - zawsze byli kryptonitem na polskich fighterów.
Co do Jotko, to Tavares nie jest może jakimś mega talentem, ale jest co najmniej dobry w każdej płaszczyźnie i jeżeli miałbym obstawiać, to postawiłbym, że Krzychu na punkty z nim nie wygra (albo go skończy, albo przepierdoli).

Tak jak uwielbiam Condita, tak ostatnio nie zachwyca. Przede wszystkim szwankują mu zapasy defensywne, a Oliveira potrafi sprowadzać. Jeżeli Carlos nie utrzyma tego na nogach, to obawiam się, że jego fani mogą mieć mało przyjemną nockę.

Świetny main event z szansami wygranej 50/50. Alvarez pokazał jak należy walczyć z Gatkiem i jeżeli Dustin zachowa chłodną głowę, będzie dobrze pracował na nogach i zasypywał Justina bombami, pozostając mobilnym - powinien spokojnie to wygrać, bo technicznie jest lepszym strikerem. Jeżeli jednak podejmie grę Gaethje i wda się z nim w wymiany (co uwielbia robić), to betonowe łapy Gatka i podejrzana szczena Diamonda mogą zwiastować dla Poiriera prawdziwe piekło.
Osobiście obstawiam opcję #2, bo Dustin uwielbia iść na żywioł i rzadko kiedy odmawia sobie udziału w wojnach. Gaethje go sprowokuje swoją presją, a później ubije jak psa.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10183
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-04-15, 00:30   

Arjan Singh Bhullar (7-1) vs. Adam Wieczorek (10-1) – Nie wiedziałem, że ta walka jest tak wcześnie na nasz czas. UFC promowało poddanie, więc nie sposób było nie trafić na spoiler. Fakt, wyszło mega. Trochę jak w tutorialu w grze komputerowej, gdzie przesuwasz się z pozycji na pozycję. Bhullar chciał przewalczyć do decyzji, opierając się na swoich zapasach, przeleżeć 15-min. Miło, że mu Adam utarł nosa.

Krzysztof Jotko (19-4) vs. Brad Tavares (17-4) – Bezbarwny występ Krzyśka. To o czym pisałem – nie potrafił złapać luzu. Cały czas spięty, wolniejszy od przeciwnika, bez prób przejęcia inicjatywy. Przed drugą rundą trenerzy mu mówili, że musi ruszyć. Nic z tego. Dopiero w trzeciej do niego dotarło, to został znokautowany. Tavares wyglądał jakby to nie było dla niego żadne wyzwanie. Żegnaj Top 15.

Israel Adesanya (13-0) vs. Marvin Vettori (12-4-1) – Przyjemnie się ogląda Adesanye, ale kalkulacji w tym troche za dużo. Fajne uniki, fajne pojedyncze ataki, ale trochę zbyt zachowawczo. Vettori napierał i w sumie się nie dziwiłem jakoś szczególnie, że jeden sędzia dał mu pierwszą rundę (bo druga i trzecia, to łatwe do punktowania). Więcej agresji.

Carlos Condit (30-12) vs. Alex Oliveira (19-4-1, 2NC) – Condit zakończył karierę, i chyba tamtej decyzji powinien się trzymać. Kiedyś takiego Oliveire by zeżarł. Tutaj Alex ugrywał obalenia, potem dawał się przetoczyć i zamienić miejscami, ale finalnie i tak był stroną dominującą. Podpatrzył finisz u Błachowicza. Trochę smutno mi się ogląda takiego Carlosa. Nawet mimo tego, że się spodziewałem porażki.

Justin Gaethje (18-2) vs. Dustin Poirier (23-5, 1NC) - Gaethje to chyba jeden z moich ulubionych fighterów. Trudno, że znów umoczył, skoro znów dał świetną walkę. 5-rund jest w jego wykonaniu niemożliwe. Od początku było narzucone takie tempo, że to nie mogło dojść do decyzji. Sędziowie nie powinni punktować tych rund. Nie ma sensu. Poirier był mądrzejszym fighterem. Pierwsze dwie rundy były na jego korzyść. Nie wiem, z czego ma zrobioną tą nogę, ale brak jakiegoś defektu ruchowego po tylu low-kickach Justina, to duży wyczyn. Jak Justin w trzeciej zaczął się rozkręcać, to eye-poke wybił go z rytmu. Potem dał się złapać i cóż... szkoda.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1896
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-04-15, 22:25   

Efektowne skończenie Wieczorka, ale trzeba przyznać, że wygrał na farcie, bo pierwsza runda była zdecydowanie dla rywala i wiele wskazywało na to, że druga odsłona poszłaby w tym samym kierunku. Wartościowa wygrana, bo Bhullar mimo, że dopiero zaczyna w UFC, to był wysoko notowany i na pewno faworyzowany w tym starciu. Teraz być może zostanie zestawiony z kimś notowanym, ale następna walka raczej nie prędko.

Jotko nie pokazał zbyt wiele, od początku był mniej aktywny od rywala, nie przypominał zawodnika, który miał serię 5 wygranych z rzędu, ani nawet tego w starciu z Hallem, zastraszająco mała liczba celnych ciosów u Krzyśka, a do skończenia go wystarczyła jedna agresywniejsza akcja Tavaresa. Mówi się, że w taki sposób do Europy nie dojdziemy, a dla niego może to oznaczać właśnie powrót na stare śmieci.

Myślałem, że Waterson poradzi sobie znacznie łatwiej, mimo różnicy warunków fizycznych na korzyść przeciwniczki, ta jednak przeważała przede wszystkim siłowo i całkiem nieźle radziła sobie w parterze ale Michelle wykorzystywała jej pojedyncze błędy co dało końcowy sukces.

Walka wieczoru zgodnie z oczekiwaniami, panowie nie zwracali większej uwagi na defensywę, od początku lepiej radził sobie Poirier i wygrywał rundy, a Gejci znowu udowodnił, że szczękę ma nie od parady. Szkoda, że Justin notuje drugą porażkę, liczyłem, że będzie poważnym wzmocnieniem kategorii z zapędami na top5, ale jeszcze wiele aspektów musi poprawić.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8866
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-04-15, 23:22   

1. Wieczorek vs. Bhullar - Polak łatwo oddał obalenie i został wyleżany w pierwszej rundzie, chociaż Bhullar kompletnie nic nie potrafił mu zrobić mając dominującą pozycję.
W drugiej odsłonie Wieczorek znowu dość szybko ląduje na plecach, ale tam od razu zaczyna pracować nad Kimurą, aby następnie wypracować ładną Omoplatę i odklepać rywala.
Obawiam się, że gdyby nie skończenie, to turbaniarz by przeleżał naszego, bo Wieczorek za łatwo dawał się zamykać pod siatką, a tam zapaśniczo triumfował Bhullar.
Swoją drogą, dać się poddać Omoplatą, na tym poziomie rywalizacji, to trzeba być mega lamusem w BJJ.

2. Jotko vs. Tavares - chaotycznie tutaj zawalczył Krzysiek. Był jakiś pospinany i wyprowadzał mało składne akcje. Za to Tavares - mega spokój, metodyczne kontry i pojedyncze szarże, które niestety wchodziły (już w drugiej odsłonie mocno naruszył Polaka i tylko klincz pod siatką uratował mu dupsko).
Zawsze się boję, kiedy Jotko rozpuszcza te swoje "podbródkowe", bo strasznie się wówczas odsłania. Fajnie wchodzą, ale zagrożenie kontrą jest ogromne i właśnie to wykorzystał tutaj Hawajczyk, posyłając Krzycha na dechy, gdzie dobicie było już tylko formalnością.
Szkoda, bo jeżeli Jotko chce myśleć o większych sukcesach w UFC, to takich rywali jak Tavares powinien składać, a tutaj nie dość, że dał się ubić, to jeszcze (jak dla mnie) przejebał na punkty dwie pierwsze rundy.

3. Adesanya vs. Vettori - kolejna walka w której nie przekonuje mnie kreowany na chuj wie jakiego prospekta Adesanya. Facet dużo pajacuje, a pokazuje mało konkretów. Już samo to, że z takim przeciętniakiem jak Vettori wyciągnął zaledwie splita i nie potrafił go jakoś mocniej ugryźć - daje do myślenia pod kątem tych wszystkich spustów nad nim w sieci.
Vettori nadrabiał tu ciągłą presją i serduchem do walki, przez co momentami potrafił się zdrowo odgryzać faworyzowanemu Israelowi. Adesanya, niczym Spider, miewa za dużo momentów tańczenia i pajacowania, które się nie przekładają na punkty, dlatego werdykt był taki a nie inny. Obstawiam, że jedna, dwie walki i Adesanya zostanie zweryfikowany pod kątem tej swojej rzekomej perspektywiczności, bo chyba czas już na jakichś trochę konkretniejszych rywali.

4. Condit vs. Oliveira - szkoda Carlosa, bo to jeden z moich ulubionych zawodników, ale chłopina powinien już kończyć z tym sportem. Szkoda zdrowia i rozmieniania swojej historii w MMA na drobne.
Tak jak podejrzewałem, Cowboy szybko uruchomił zapasy, a Condit nadal słabo broni obaleń, tak więc większość czasu walczył z pleców. Udało mu się jednak kilka razy ładnie przetoczyć rywala i z góry porozbijać go łokciami, a pod koniec pierwszej rundy Carlos był o krok od wygranej przez RNC.
W drugiej rundzie, Oliveira zapina ciasną Gilotynę, a Natural Born Killer niczym Terminator przez długi czas nie chce jej odklepać, jednak finalnie jest zmuszony to zrobić.
Dobra walka, ale przykro patrzeć na regres Carlosa, bo w swoim prime'ie, to takiego Cowboya wciągnąłby dupą.

5. Gaethje vs. Poirier - lubię tego pozytywnego wariata Gatka, ale na tym poziomie rywalizacji nie wygrywa się pojedynków walcząc w ten sposób. Jedyna obrona przed atakami takiego strikera jak Diamond to podwójna garda? Naruszony tej klasy zapaśnik jak Gaethje nie usiłuje klinczować albo sprowadzać? Sorry, ale w UFC takie myki nie przejdą z topowymi zawodnikami. Pokazał to Alvarez i ponownie zrobił to Poirier. Słabo dzisiaj wyglądała ta presja Justyny, za bardzo dawał się rozkręcać Dustinowi i obijać w kickbokserskim półdystansie (kurwa, zwariowałem, jak pod koniec 2 rundy pokazali statystyki, że Gatek przyjął już 121 uderzeń :shock: ), a sam wykazał się słabiutką celnością. Najlepsze, że Poirier tym napierdalaniem go tak się wymęczył, że w 3 rundzie Justin był bliski skończenia go pod siatką, tylko nie wiem na chuja zaczął wówczas pakować się w klincz zamiast rozstrzelać go z dystansu?
Dobry występ Diamonda. Nie podpalał się, dobrze pracował na nogach i wykorzystywał okazje. Niestety Gatkowi nie udało się go wciągnąć w brawl, a pod kątem techniki strikerskiej dzieli ich przepaść, co dobitnie pokazało to starcie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group