PROGRESS coraz bliżej Wembley... (zobacz)
Ogłoszono uczestników G1 Climaxa 28... (zobacz)
Były zawodnik scen niezależnych na trybunach ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC on Fox 28: Emmett vs Stephens
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1884
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-21, 23:10   UFC on Fox 28: Emmett vs Stephens



Data: 24 lutego 2018
Miejsce: Amway Center, Orlando, Florida, USA
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
145 lbs: Josh Emmett (13-1) vs. Jeremy Stephens (26-14)

Karta Główna (02:00)
115 lbs: Jessica Andrade (17-6) vs. Tecia Torres (10-1)
205 lbs: Ovince Saint Preux (22-10) vs. Ilir Latifi (13-5, 1NC)
170 lbs: Mike Perry (11-2) vs. Max Griffin (13-4)

Karta Wstępna (00:00)
135 lbs: Renan Barao (34-5, 1NC) vs. Brian Kelleher (18-8)
135 lbs: Sara McMann (11-4) vs. Marion Reneau (8-3-1)
115 lbs: Maryna Moroz (8-2) vs. Angela Hill (7-4)
170 lbs: Ben Saunders (21-8-2) vs. Alan Jouban (15-6)

Preeliminacje Fight Pass (22:00)
205 lbs: Sam Alvey (31-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-2)
135 lbs: Rani Yahya (24-9, 1NC) vs. Russell Doane (15-7)
125 lbs: Eric Shelton (11-4) vs. Alex Perez (19-4)
135 lbs: Albert Morales (7-3-1) vs. Manny Bermudez (10-0)



Josh Emmett Last 3: Ricardo Lamas (KO) | Felipe Arantes (DEC) | Desmond Green (DEC)
Jeremy Stephens Last 3: Doo Ho Choi (TKO) | Gilbert Melendez (DEC) | Renato Moicano (DEC)
Panowie w poprzednich, dosyć niedawno stoczonych walkach efektownie nokautowali przeciwników, Stephens pokazał się ogólnie z lepszej strony, bo nie dał się rozkręcić niebezpiecznemu Choiowi, Emmett natomiast skazywany był na pożarcie przez Lamasa, a sprawił nie lada niespodziankę. Tym razem również nie jest faworytem, ale fani jak i eksperci na pewno podchodzą do Grim Reapera z większym szacunkiem, gość z miejsca wskoczył do czołówki kategorii piórkowej, wygrane Stephensa wydają mi się bardziej wartościowe, a mimo to musi gonić grono zawodników, którzy biją się o miano pretendenta. Najbardziej popularnym typem jest wygrana Jeremy'ego przez KO i chyba tym razem skłaniam się również ku tej opcji.


Ovince St. Preux Last 3: Corey Anderson (KO) | Yushin Okami (SUB) | Marcos Rogerio de Lima (SUB)
Ilir Latifi Last 3: Tyson Pedro (DEC) | Ryan Bader (KO) | Gian Villante (DEC)
OSP po niezbyt udanym okresie kariery wraca do łask i znowu jest mile widziany w najwyższych miejscach na karcie, Latifi po wpadce z Baderem nie zawiódł w ostatnim pojedynku, chociaż styl, w jakim wywalczył zwycięstwo pozostawił wiele do życzenia. Nieznacznym faworytem jest Amerykanin, którego ospały styl, w który wplata klincze przy siatce i czasem postraszy próbą obalenia, może być trudny do okiełznania przez Latifiego, jednak trzeba czuć respekt przed siłą ciosu Sledgehammera. Przed siłą ciosu St. Preux w sumie też.

Równie ważna jak dwie powyższe powinna być, przynajmniej dla nas, debiutancka walka gwiazdy One FC - Marcina Prachnio, myślałem, ze bukmacherzy będą przeceniać Alvey'a, ale zostałem miło zaskoczony - Warszawiak jest w gronie trzech największych faworytów gali, obok Andrade i Perry'ego, który po wyrównanej, lecz przegranej walce z Ponzinibbio powinien odbudować morale podczas sobotniej gali. Jak na FOX karta nie powala, ale znacznie przebija kilka ostatnich Fight Nightów.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10127
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-22, 06:47   

Prachnio ogarnie. Jakoś jestem o niego spokojny. Alvey fajne nazwisko, ale już tylko nazwisko. Chęci do walki to ja tam wiele nie widzę. Dziwie się, że mimo takiego nastawienia, jego rekord ostatnich walk jest "zielony". Jak wejdzie z mentalnością z którą walczył w Polsce z Emeevem, to Marcin ma obowiązek kończyć to przed czasem.

Podoba mi się Main Event. Mega mocne zestawienie. Emmett dopiero nabiera wiatru w żagle, ale nokaut na Lamasie szybko go wywindował wyżej. Ma uderzenie, choć głównie będzie stawiał na zapasy. A że Stephens do najmniejszych nie należy, ma solidny bagaż doświadczenia, to Emmettowi łatwo nie będzie. Jeremy wygra. Jak pamiętam walki Josha, to im dłużej trwa walka, tym gorzej on wygląda. Zaczyna walczyć bezpiecznie. Stephens zrobi szarżę i ustrzeli.

OSP ogarnie Ilira, Perry (jakiegoś) Griffina, a Andrade zapewne Torres.
_________________

 
     
Michal


Dołączył: 01 Sty 2018
Posty: 21
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2018-02-23, 11:29   

Jessica poza potknięciem z Joanną ma naprawdę solidną formę i uważam, że Torresową poskłada jak leżak. Może nie od razu, bo możliwe że się z nią trochę pomęczy, ale Andrade ostatecznie zatriumfuje.

OSP, pamiętam go tylko z walki z Jonesem i z Okamim, dalej już mi jakoś umknął, oglądałem co prawda ostatnią galę na jakiej występował, ale widocznie byłem tak śpiący, że nie potrafiłem ogarnąć, że to był on haha. Jak Latifi wygra (co nie sądzę) to na pewno zapisze się w mojej pamięci nieco lepiej, niż teraz.

Mamy Main Event, Stephens walczył dość niedawno więc niby powinien być w gazie, ale według mnie sytuacja się odwróci. Emmett ma dłuższą przerwę, aż o miesiąc, co przez pryzmat zawodnika UFC jest bardzo długim odstępem czasowym. A ciul, postawię na Josha, Stephens moim zdaniem albo przegra na punkty, albo w ostatniej rundzie dostanie bęcki.
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10127
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-25, 10:59   

Sam Alvey (32-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-3) – Niby fajne nastawienie, ale za to punktów nie dają. Rozdają za to nokauty, jak idziesz na bucu bez gardy.

Mike Perry (11-3) vs. Max Griffin (14-4) – Teraz już wiemy, kim jest Griffin. Facet prowadził tą walkę, a Perry był za krótki. I za słaby i za... krótki. Max wykorzystywał zasięg ramion i punktował na całej szerokości. Platinum ruszył na koniec, ale nie udało się zagrozić. Umie się facet sprzedać, ale z balonika zeszło dzisiaj całe powietrze.

Ovince Saint Preux (22-11) vs. Ilir Latifi (15-5, 1NC) – Ależ w niego wjechał. Szwed poczuł krew i okazji nie wypuścił. Czuł chyba, że kolejna taka może się nie trafić. Kiedyś tak w Latifiego wpadł Janek :wink:

Jessica Andrade (18-6) vs. Tecia Torres (10-2) – Fajnie Tecia zawalczyła pierwszą rundę. Cały czas na wstecznym, ale punktowała co chwila. Cięzko jednak by było przewalczyć tak całą piętnastkę. Jessica w końcu ją dopadła, a dziewczyna ma niesamowitą siłę w tej wadze. Rzuca tymi dziewczynami, jak workami.

Josh Emmett (13-2) vs. Jeremy Stephens (27-14) - Tak jak oczekiwałem. Emmett za bardzo uwierzyl w swoją stójkę, a tam naprawdę nie miał nic na Jeremyego. Trafił jedną kontrą, ale mimo upadku Stephensa, to nie był cios, który go odciął nawet na chwilę. Stephens ma power w łapie. Nawet nie tylko w tej kategorii, ale i w tej wyżej. Ciężko z nim się bawić w stójkę. Ja po cichu licze, że on dojdzie do title-shota. Może nie teraz, ale za dwie walki.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8829
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-25, 13:14   

1. Sam Alvey (32-10, 1NC) vs. Marcin Prachnio (13-3) - dla mnie Prachnio wyglądał jakby wyszedł do tej walki z game planem pt. "jakoś go tam ujebię", bo kompletnie nie widać po nim było, że ma sprecyzowaną strategię. Do momentu rozstrzygnięcia niewiele się działo, ale finisz był najgorszy z możliwych, bo Polak wyszedł w nim na kompletnego debila. Uśmiechnięty funduje mu nokdaun, wrzuca wsteczny (a więc nie szedł na chama dobijać), a Marcin - jak na szkolnej solówie, gdzie każde uderzenie trzeba oddać, żeby nie było skazy na honorze - zamiast na wstecznym się zregenerować i dotrwać do końca rundy (te 40 sekund) - zapierdala na rywala z łapami w okolicach jajec... No to co miał robić biedny Alvey? Dopierdolił mu sierpa na brodę i zjebał debiut w UFC.
Nie pokazał się tu Prachnio. I już nawet nie chodzi o samą końcówkę i brak oktagonowego IQ.

2. Mike Perry (11-3) vs. Max Griffin (14-4) - "Diego Sanchez XXI Wieku" zostaje zweryfikowany ponownie (już Jouban pokazał wcześniej jak należy z nim walczyć). Dostał przeciętniaka na odbudowę (bo UFC go lubi) i nawet to spierdolił, bo wystarczył koleś z dobrą pracą na nogach, chłodną głową (nie wchodzący w brawl) i pojęciem o kontrowaniu, żeby wręcz ośmieszyć Pana Platynowego.
Griffin na spokojnie mógł to skończyć po nokdaunie w II rundzie, ale za długo zwlekał. Mimo to, nawet przy tej późniejszej szarży ciosy wchodziły jak nóż w masło.
Ładny występ Griffina, który spierdolił wielu ludziom kupony, jako największy underdog gali. Perry zachował się jak obrażony nastolatek, nawet nie czekając aż sędzia podniesie rękę zwycięzcy.

3. Ovince Saint Preux (22-11) vs. Ilir Latifi (15-5, 1NC) - OSP zawalczył na zbyt dużej wyjebce (chyba uwierzył jak większość fanów, że rywal nie jest na jego poziomie) i dal się za bardzo rozkręcić Latifi'emu, a później było już za późno. Llir wjechał w niego jak TIR, posłał na glebę, dobił cepami i przy próbie wstawania - zdusił ładną Gilotyną (sędzia notabene nie zauważył tego klepania).
Solidny występ Latifi'ego, ale OSP sam dał mu pole do popisu, za co poniósł konsekwencje.

4. Jessica Andrade (18-6) vs. Tecia Torres (10-2) - Tecia pokazała, że Andrade jest do zrobienia, bo dobra praca na nogach + szybkie kontry - działały w pierwszej jak złoto. Niestety nie była przygotowana na zapasy Brazylijki i za bardzo poczuła się mocna, lekkomyślnie wchodząc z nią w wymiany, przez co Jess skracała dystans i obalała z klinczów.
Obstawiam, że gdyby powtórnie doszło do walki Andrade z Aśką, to wynik byłby taki sam jak w pierwszej ich walce (szybkość na nogach + mocne TDD i Brazylijka nie ma nic do powiedzenia).

5. Josh Emmett (13-2) vs. Jeremy Stephens (27-14) - solidny main event, gdzie obaj ruszyli na siebie w stójce jak dwa koguty. Emmett skradł pierwszą rundę tym nokdaunem, ale nie potrafił dokończyć roboty. Takie niewykorzystane szanse zawsze się mszczą, tak więc jak Stephens posłał go na dechy w drugiej odsłonie, to już nie wypuścił wygranej z rąk i dojebał go jak gwóźdź do dechy, mega agresywnym G&P.
Widać, że Jeremy jest obecnie w niezłym sztosie. Ciekawe kogo dadzą mu teraz?
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1884
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-25, 16:08   

Galę odpaliłem tuż przed walką Marcina i w sumie żałuję, że tak się pospieszyłem, z jednej strony brawa za pewnego rodzaju odwagę, bo większość Polaków debiutujących w oktagonie czai się z atakami jakby srali w krzakach, a Prachnio szedł pewny siebie do przodu...i to w sumie tyle, jeśli chodzi o plusy takiej taktyki, bo Alvey karcił go raz za razem bądź też wykorzystywał jego nieprzemyślane ataki i prawie przejął kontrolę zza pleców w chyba pierwszej minucie walki. Potem było tylko gorzej, a gdy Marcin po nokdaunie szedł bez gardy do wycofanego rywala, wiedziałem, że ten go zaraz dobije. Skończyło się nawet szybciej, bo po wystarczył jeden punch.

Prelimsy na Foxie były świetne, bitka Joubana, który robił wszystko co mógł, a nie mógł powalić Saundersa mogła się podobać, tak jak w przypadku Cyrila Askera kilka gal wcześniej, Ben przetrzymał kanonadę ciosów, by paść po byle czym, po prostu ciało odmówiło posłuszeństwa.
Babcia Reneau po raz kolejny zaskakuje, bo poddaje medalistkę olimpijską w zapasach, a Angela Hill efektownie wypunktowuje Marynę Moroz.

Perry ponownie musi uznać wyższość rywala i znowu nie jest to żaden wałek - Griffin po prostu był lepszy, Platynowy to ambitny chłopak i nie może dopuścić do siebie faktu, że jeszcze wiele pracy przed nim, by dostać się do czołówki kategorii, jest jednak zbyt cenny, żeby nie dostać w następnym starciu ogórka na podbudowanie pozycji w rankingu.

OSP był moim faworytem, bo nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak przy dobrej obronie przed obaleniami mógłby przegrać z tak dużo mniejszym od niego Latifim, okazało się, że recepta Szweda na sukces zacznie działać tak ekspresowo, przydałaby się mała bura dla źle ustawionego sędziego, który nie zauważył klepania i pozwolił Ovince'owi odpłynąć, a i nawet wtedy nie interweniował, tylko Ilir sam przerwał duszenie.

Bardzo podobał mi się co-main event kobiet, pierwsza, stójkowa runda, gdzie było dużo zamieszania, poszła na konto lepiej poukładanej w tej materii Torresowej, która skutecznie kontrowała agresywne ataki Andrade, Brazylijka w kolejnych rundach również nie uniknęła błędów, traciła raz za razem pozycje i rywalkę w parterze, ale kontroli w oktagonie wystarczyło, by ugrać pozostałe rundy. Widocznie słabo pracowała z żoną na macie podczas okresu przygotowawczego, bo Raquel też straciła zwycięstwo w parterze :D

Szybka walka wieczoru, gdzie moim zdaniem lepiej radził sobie Emmett, był bardziej dynamiczny, nieuchwytny i skuteczny w atakach, czego potwierdzeniem był "nokdaun" w 1. rundzie. Najwięcej kontrowersji dotyczy zakończenia, bo nie ciosy przed powaleniem Josha, lub ten kończące walkę mogły być decydujące, ale kolano, które gdyby sędzia uznał za trafione, byłoby faulem. Nie oglądałem ani powtórek podczas gali ani późniejszych analiz, więc nie do końca wiem jak stoją sprawy i jakie jest stanowisko Emmetta.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8829
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-25, 23:05   

Morison napisał/a:
Platynowy to ambitny chłopak i nie może dopuścić do siebie faktu, że jeszcze wiele pracy przed nim, by dostać się do czołówki kategorii, jest jednak zbyt cenny, żeby nie dostać w następnym starciu ogórka na podbudowanie pozycji w rankingu.


To mogą mu dać kogoś jeszcze bardziej pasującego stylistycznie i mniej groźnego? :twisted: Platynowy na dzien dzisiejszy to tylko jednowymiarowy cepiarz z twardym łbem, którego pociśnie każdy lepszy średniak z dobrym game planem.

Morison napisał/a:
Nie oglądałem ani powtórek podczas gali ani późniejszych analiz, więc nie do końca wiem jak stoją sprawy i jakie jest stanowisko Emmetta.


Emmett ponoć już złożył odwołanie od werdyktu. Wg mnie to kolano - jeżeli już - to tylko musnęło Emmetta i nie miało wpływu na cały finisz. Ludzie jednak dopatrzyli się czegoś innego, a mianowicie tego, że dobijające łokcie były ponoć w tył głowy... Ja jakoś tego nie wyłapałem. Jednak skoro nokautujący łokieć Immortala na Diego Sanchez'zie był centralnie w potylicę i wszyscy to zlali, to i tutaj pewnie Stephensowi za wiele nie zrobią.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group