Kontuzja Sashy Banks, status Brocka Lesnara, ... (zobacz)
Czy Michaels wróci do akcji ringowej? Status ... (zobacz)
Rey Mysterio w końcu na stałe w WWE? Faworytk... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 126: Cerrone vs Medeiros
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1904
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-13, 23:56   UFC Fight Night 126: Cerrone vs Medeiros



Data: 18 lutego 2018
Miejsce: Frank Erwin Center, Austin, Texas
Transmisja: Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
170 lbs: Donald Cerrone (32-10, 1NC) vs. Yancy Medeiros (15-4-1)

Karta Główna (03:00)
265 lbs: Derrick Lewis (18-5, 1NC) vs. Marcin Tybura (16-3)
155 lbs: James Vick (12-1) vs. Francisco Trinaldo (22-5)
170 lbs: Thiago Alves (27-11) vs. Curtis Millender (14-3)
115 lbs: Jessica Aguilar (19-6) vs. TBD
155 lbs: Sage Northcutt (9-2) vs. Thibault Gouti (12-3)

Karta Wstępna (01:00)
155 lbs: Jared Gordon (14-1) vs. Diego Ferreira (12-2)
170 lbs: Geoff Neal (8-2) vs. Brian Camozzi (7-4)
125 lbs: Roberto Sanchez (7-1) vs. Joby Sanchez (11-2)
135 lbs: Sarah Moras (5-2) vs. Lucie Pudilova (7-2)

Preeliminacje Fight Pass (23:30)
145 lbs: Steven Peterson (15-6) vs. Brandon Davis (8-3)
185 lbs: Oskar Piechota (10-0) vs. Tim Williams (15-3)
170 lbs: Joshua Burkman (28-16) vs. Alex Morono (13-4)



Donald Cerrone Last 3: Darren Till (TKO) | Robbie Lawler (DEC) | Jorge Masvidal (TKO)
Yancy Medeiros Last 3: Alex Oliveira (TKO) | Erick Silva (TKO) | Sean Spencer (SUB)
Nie wiedzie się ostatnio Kowbojowi, ale ten nie poddaje się i bierze walki równie często, co za czasów rekordowych serii wygranych. Medeiros natomiast jest w sile wieku i być może w szczycie formy, na pewno zechce powtórzyć osiągnięcie Tilla, który w ekspresowym tempie rozprawił się z Cerrone, którego nazwisko w środowisku nadal bardzo wiele znaczy, dzięki czemu znalazł miejsce w dolnej części top10 kategorii półśredniej. Mamy do czynienia z dwoma przekrojowymi zawodnikami, którzy mimo wysokich umiejętności zapaśniczych zdecydowanie bardziej wolą stójkę, a obaleń chcą raczej bronić, niż je wykonywać, o dziwo bukmacherzy i eksperci dają całkiem spory kredyt zaufania Donaldowi, bo jest praktycznie wszędzie sporym faworytem.


Derrick Lewis Last 3: Mark Hunt (TKO) | Travis Browne (KO) | Shamil Abdurakhimov (TKO)
Marcin Tybura Last 3: Fabricio Werdum (DEC) | Andrei Arlovski (DEC) | Luis Henrique (TKO)
Bardzo ważna przeprawa dla Marcina, który po niezaliczonej próbie dostania się do ścisłej czołówki królewskiej kategorii będzie próbował nieco mniej wymagającego wyzwania, wszak Lewis to nie ta klasa co Werdum, chociaż ich walka zapowiadana na UFC 216 (nie doszła do skutku z powodu kontuzji pleców Lewisa dosłownie na kilka godzin przed walką) na papierze wyglądała bardzo interesująco. Black Beast niby również wraca po porażce, niby pojedynek był dosyć jednostronny, bo tylko pierwsza runda mogła pójść w obie strony, również ze wskazaniem na Hunta, ale jednak nie odczuwam, żeby Derrick musiał jakoś specjalnie wstydzić się tego występu, przypomina mi się debiut Tybura w UFC, można chyba znaleźć kilka wspólnych czynników u Lewisa i Johnsona - zamiłowanie do klinczy, momentami usypiający styl walki, z tym, że Czarny bije znacznie mocniej i przewaga sił w tym zestawieniu raczej także będzie po jego stronie. Trzeba liczyć, że szybko straci paliwo i Marcinowi uda się przejąć inicjatywę, najlepiej w stójce, bo jedno obalenie Bestii może wytsraczyć do wygrania rundy. A gdyby Marcin wykonał zadanie, to już czeka na niego zwycięzca co-main eventu ostatniej gali w Australii - inny duży murzyn, bo zestawienie z Blaydesem wydaje mi się w tym momencie naturalne.


Oprócz Marcina mamy na karcie innego Polaka - powracający po udanym debiucie na październikowym UFC w Ergo Arenie Oskar Piechota zmierzy się z niezbyt znanym szerszej publiczności Timem Williamsem - specjalistą od poddań, którego ostatnią ofiarą był doskonale nam znany Jay Silva (który swoją drogą od czasu pokonania Materli w 2013 roku wygrał tylko jedną na 6 walk). Ponadto warto zwrócić uwagę na dolną część głównej karty - wracają Northcutt i Jessica Aguilar, której wypadła pierwotna przeciwniczka, oby nie dostała na przetarcie kogoś równie zielonego, co ostatnio Shevchenko.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10276
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-14, 08:47   

Cerrone znowu dostaje walke wieczoru, mimo porażki z Tillem? Notowania mocno spadły, ale to zawsze Texas, więc jest i Kowboj. Madeiros jest dla niego za krótki.

Trochę mi się udzielił hype na Lewisa. Teraz przed walką z Tyburą prześledziłem jego rekord i... wcale nie jest aż taki groźny. Jak trafial na konkretne nazwisko, to zwyczajne moczył. Jak Tybura się nie wda w jakiś brawl, to powinien ugrać W.

Akcja ratujmy Northcutta trwa. Gouti ma w UFC rekord 1-3. Zaraz go puszczą wolno.

Tim Williams nieznany. Zauważylem, że dwa razy z rzędu go poskładał Anthony Smith. Uznaje to za podpowiedź - Piechota wins.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8905
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-14, 23:52   

N!KO napisał/a:
Cerrone znowu dostaje walke wieczoru, mimo porażki z Tillem? Notowania mocno spadły, ale to zawsze Texas, więc jest i Kowboj. Madeiros jest dla niego za krótki.


No nie wiem... Medeiros pokazał w ostatniej walce mega-twardy łeb i wielkie serducho do walki, a Kowboj bierze te pojedynki tak często, że mam wrażenie iż nie daje rady przygotowywać się do nich na 100%. Wg mnie, ta walka może być bardziej wyrównana niż bukmacherzy przedstawiają. Obstawiam Kowboja, ale kompletnie bym się nie zdziwił jeżeli Medeiros sprawiłby tu jakąś "niespodziankę".

N!KO napisał/a:
Trochę mi się udzielił hype na Lewisa. Teraz przed walką z Tyburą prześledziłem jego rekord i... wcale nie jest aż taki groźny. Jak trafial na konkretne nazwisko, to zwyczajne moczył. Jak Tybura się nie wda w jakiś brawl, to powinien ugrać W.


Morison napisał/a:
Trzeba liczyć, że szybko straci paliwo i Marcinowi uda się przejąć inicjatywę, najlepiej w stójce, bo jedno obalenie Bestii może wytsraczyć do wygrania rundy.


Nie wiem, czy cardio będzie tu po stronie Marcina. Polak zbyt często pokazywał podejrzaną formę fizyczną (w drugiej rundzie z Arlovskim już pływał), a Lewis potrafił nokautować w przepierdalanym starciu z Abdurakhimov'em, w 4 rundzie...
Ja na miejscu Tybura postawiłbym na swoje BJJ i próbował ciągnąć walkę na glebę, gdzie Czarna Bestia jest najmniej groźna. Im dłużej będzie to trwało w stójce, tym dłużej Marcin będzie o jedną dobrą bombę od KO.

Morison napisał/a:
Oskar Piechota zmierzy się z niezbyt znanym szerszej publiczności Timem Williamsem - specjalistą od poddań, którego ostatnią ofiarą był doskonale nam znany Jay Silva


Piechota ogarnie temat. Jest za dobrym kotem na glebie żeby dać się poddać, a skończyć rywala może zarówno na nogach, jak i w parterze. Poza tym, jest baaardzo dużym faworytem u buków (na wygraną jego rywala jest kurs około 3,20, a na wygraną Polaka, coś koło 1,35)
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10276
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-19, 05:45   

Oskar Piechota (11-0) vs. Tim Williams (15-4) – Trzeba było poczekac na KO Piechoty do drugiej walki. Przyznaje, że początek na taki koniec nie wskazywał. Tim mimo wysoko zawieszonej szczęki, sypał fajne kombinacje. Trochę Oskar oberwał. Zanim jednak ktoś mógł się zacząć obawiać, sam wyprowadził prawego, który ściął nogi Williamsa. Cenne zwycięstwo. Tamtym nie zyskał nic, to na pewno zostanie odnotowane.

James Vick (13-1) vs. Francisco Trinaldo (22-6) – Spodziewałem się łatwiejszej przeprawy Vicka. Męczył się ze starym Trinaldo, którego zapasy wciąż są na bardzo wysokim poziomie. Pierwszą rundę wmoczył, dwie następne wygral, ale bez jakiejś wyraźnej przewagi (choć przyznaje, że oglądałem live przez lekko przymrużone oczy)

Derrick Lewis (19-5, 1NC) vs. Marcin Tybura (16-4) – Pierwsza runda – rollercoaster. Przewracali się na plecy. Raz jeden, raz drugi. Jakby się zgadali. Pewnie na kartach na korzyść Lewisa, który zafundował Tyburze nokdaun. W drugiej mogliśmy być spokojniejsi, bo Marcin zdominował Derricka. Wykorzystał braki paliwa u rywala. Szkoda tylko, że nie udało się poddać. Jakby nie patrzec, przy takiej dysproporcji na glebie, Marcin powinien pokazać więcej. O trzecią byłem spokojny, bo widziałem, że Derrick ledwo oddycha. Może Tybur był też zbyt spokojny, bo dał się zaskoczyć i wypuścił z rąk cenne zwycięstwo. Mega szkoda, bo to było do ugrania. Czołówka nie dla Polaka.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1904
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-19, 23:33   

Imadło zrobił swoje i nie ma co się rozprawiać na temat pojedynku, bo ani nie było ta jakieś wybitne, ani też nie popełnił wielu błędów, chociaż swoje w te dwie minuty przyjął, podobał mi się komentarz zastępcy Jurasa, który stwierdził, że "może po tych ciosach Oskar się obudzi", 10 sekund później było po wszystkim.

Szkoda za to Tybura, bo Lewis miał chyba dużo szczęścia, że trafiał z dużą skutecznością, w pierwszej rundzie posłał Marcina na deski i gdyby nie to, to rnda byłaby dla Polaka, który świetnie odzyskiwał pozycje i przejmował kontrolę. Druga zdecydowanie bardziej jednostronna, Lewis nie musiał obawiać się poddania, ale nie miał nic do powiedzenia, w końcówce kondycyjnie lepiej wyglądał Tybura i gdyby nie został trafiony, to podejrzewam, że wyciągnąłby decyzję. Teraz pewnie cofnie się do nazwisk pokroju Luisa Henrique.

Fajna walka wieczoru, nie wiedziałem, że Kowboj i Medeiros to tacy ziomale, Yancy radził sobie dobrze, ale tylko w ofensywie, bo za każdy cios Donald dokładał mu podwójnie, w końcu trafił porządną kombinacją i Medeiros zaczął balety.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8905
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-20, 00:45   

1. Oskar Piechota vs. Tim Williams - solidny występ Polaka. Imadło szybko zaczął narzucać presję i zepchnął oponenta do stójkowej defensywy, kilka razy soczyście go trafiając. Kiedy przeciwnik ruszył w końcu sam do natarcia, szybko nadział się na kontrę w postaci solidnego sierpa – i było po walce, bo Piechota dopadł go na glebie z GnP, ubijając jak jajka na omlet.
Krótka walka i może też rywal nie najwyższych lotów, ale Oskar po raz kolejny pokazuje się z dobrej strony i notuje kolejną wygraną w Lidze Mistrzów. Nice.

2. Sage Northcutt vs. Thibault Gouti - mało ciekawa walka, bo Gouti tylko próbował się kleić przy siatce, albo sprowadzać na glebę, gdzie niemal kompletnie nic nie robił. Sage ładnie pracował na nogach, ale za łatwo dawał się zaganiać pod siatkę, gdzie Gouti próbował obaleń z klinczów. Ogólnie Northcutt więcej nawsadzał rywalowi niż on jemu, ale jednak prawdziwie ciężkie trafiejki to były te z rąk Gouti'ego.
Sage, tak jak go lubię, po raz kolejny pokazuje, że na ten moment to wielkich wyżyn w UFC nie osiągnie. Dostał totalnego przeciętniaka, a męczył się z nim mocno i nie potrafił też jakoś mocniej mu zagrozić.

3. Derrick Lewis vs. Marcin Tybura - szkoda Marcina, ale tak jak mówiłem wcześniej, Lewis będzie niebezpieczny do samego końca, a na nogach Tybur będzie cały czas "o jedną bombę od TKO".
Polak i tak pokazał wielkie serducho, bo już w pierwszej odsłonie był bliski umoczenia przez nokaut, ale ładnie to przetrwał i jeszcze skończył rundę w dosiadzie (choć nie udało mu się jej już uratować na kartach sędziowskich). W drugiej odsłonie ładnie przemielił w parterze Czarną Bestię, urywając odsłonę. W trzeciej, wydawało się, że będzie podobnie jak w drugiej, ale Marcin nie potrafił sprowadzić (niepotrzebnie siłował się pod siatką, zamiast dynamicznie wchodzić w nogi po markowanym ataku strikerskim) i chwila nieuwagi pozwoliła rozpuścić ręce Derrickowi, przez co Marcin zaliczył deski, a tam Lewis już nie dał sobie wyrwać wygranej.
Prawda jest taka, że Tybur był w tej stójce jak dziecko we mgle i jak tylko Derrick przyspieszał i atakował - Polak łapał zdrowo na maskę. To, że Marcin dotrwał do trzeciej rundy zawdzięcza głównie temu, że Lewis był bardzo mało agresywny w tym starciu i przypuszczał mega-mało szarż. W innym przypadku obawiam się, że Czarna Bestia ubiłaby naszego dużo wcześniej.
Szkoda, bo Lewis w dzisiejszej formie, był do porobienia, tylko trzeba było od samego startu postawić na sprowadzenia i ubijanie kotleta na glebie, zamiast pierdolić się w stójce, gdzie ewidentnie przez cały czas wisiało widmo nokautu.
Swoją drogą Marcin taki wiracha w BJJ, a Lewis - lamus grapplerski, a Polak większość drugiej odsłony spędził za plecami murzyna lub w dosiadzie i mimo to, nie potrafił go skończyć ani nawet jakoś bardziej mu zagrozić jakimkolwiek sub'em... WTF???

4. Donald Cerrone vs. Yancy Medeiros - solidna, dynamiczna walka, gdzie żaden nie kalkulował, tylko obaj szli do przodu żeby zabić. Fajny szacunek do siebie nawzajem, ale w samej walce nie było pierdolenia. Kowboj od samego początku był bardziej celny i chociaż sam też obrywał, widać było, że dobrze sobie radzi z nienajszczelniejszą strikerską defensywą Medeirosa, który nadrabiał to ciągłą presją i betonową szczeną.
Lubię Medeirosa, ale ta wygrana była bardziej potrzebna Donkowi, żeby pokazać, że nadal liczy się w tej grze i nie jest w UFC już tylko po to żeby trzepać kasę i odcinać kupony od kariery.
Ładny finisz. Dostaliśmy dokładnie to, za co kochamy oglądać Cerrone w akcji.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group