Rezultaty z Survivor Series, pierwsza zapowie... (zobacz)
Problemy byłej gwiazdy SmackDown... (zobacz)
Podsumowanie wydarzeń z NXT TakeOver: War Gam... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 221: Romero vs Rockhold
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1909
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-06, 00:00   UFC 221: Romero vs Rockhold



Data: 11 lutego 2018
Miejsce: Perth Arena, Perth, Australia
Transmisja: PPV / Fox Sports 1 / FightPass / Polsat Sport

Walka wieczoru
UFC Interim Middleweight Championship

185 lbs: Luke Rockhold (16-3) vs. Yoel Romero (12-2)

Karta Główna (04:00)
265 lbs: Mark Hunt (13-11-1, 1NC) vs. Curtis Blaydes (9-1)
265 lbs: Tai Tuivasa (6-0) vs. Cyril Asker (9-3)
170 lbs: Jake Matthews (12-3) vs. Li Jingliang (14-4)
205 lbs: Tyson Pedro (6-1) vs. Saparbek Safarov (8-1)

Karta Wstępna (02:00)
155 lbs: Damien Brown (17-11) vs. ”Maestro” Dong Hyun Kim (15-8-3)
185 lbs: Rob Wilkinson (11-1) vs. Israel Adesanya (11-0)
155 lbs: Alex Volkanovski (16-1) vs. Jeremy Kennedy (11-0)
125 lbs: Jussier Formiga (20-5) vs. Ben Nguyen(17-6)

Preeliminacje Fight Pass (00:30)
155 lbs: Ross Pearson (19-14) vs. Mizuto Hirota (18-8-2)
135 lbs: Teruto Ishihara (10-4-2) vs. Jose Quinonez (6-2)
170 lbs: Luke Jumeau (12-4) vs. Daichi Abe (6-0)



Luke Rockhold Last 3: David Branch (SUB) | Michael Bisping (KO) | Chris Weidman (TKO)
Yoel Romero Last 3: Robert Whittaker (DEC) | Chris Weidman (KO) | Ronaldo Souza (DEC)
Jedna z najlepiej obsadzonych dywizji, a pod nieobecność mistrza walka o pas tymczasowym nie wygląda jakoś imponująco, zdecydowanie byłem lepiej nastawiony na starcie Whittakera z byłym mistrzem, chociaż Kubańczyka też lubię, jednak zawiódł mnie nieco w poprzedniej walce. Niektórych może dziwić, że Rockhold wraca do tytułowego obrazka zaledwie po wygranej z Branchem, ale gdy przypominam sobie pechowe okoliczności, w jakich utracił tytuł, myślę, że nawet bezpośredni rewanż (który chyba nigdy nawet nie przyszedł matchmakerom do głowy, bo przed kontuzją planowano zestawić go z Jacare) nie byłby jakimś skandalem. Minimalnym faworytem jest podopieczny AKA, co po części potrafię uzasadnić większą przekrojowością Luke'a, u którego słabe strony to raczej drobne mankamenty, natomiast w przypadku Romero wyraźnie widać różnicę jakości między atakiem, a defensywą. Yoleowi znowu może zabraknąć niewiele do wygranej, ale również może zaskoczyć jakimś efektownym nokautem, tak jak w starciu z Weidmanem. Jest też Dong Hyun Kim...ale to chyba nie ten, o którym myślę :D


Marh Hunt Last 3: Derrick Lewis (TKO) | Alistair Overeem (KO) | Brock Lesnar (NC)
Curtis Blaydes Last 3: Oleksiy Oliynyk (TKO) | Daniel Omielańczuk (DEC) | Adam Milstead (NC)
Niby ciekawy pojedynek, ale nie do końca - Hunt wreszcie w porozumieniu z UFC, jednak po dłuższej przerwie, a w jego wieku każdy miesiąc może działać na niekorzyść, a największe atuty w postaci kowadła w ręku i betonowej szczeny czasem potrafią zawieść. Blaydes po przegranej z Ngannou ma fajną serię(jedna wygrana odebrana, bo oblał testy na maryśkę), ale wszystkie te nazwiska, to lowcarderzy wagi ciężkiej (z całym szacunkiem do Oleinika, ale jego czas też już chyba minął), niektórych już nawet nie ma w federacji. Jeśli pokona Soamoańczyka - super, można go będzie dołączyć do szerokiej czołówki, gdzie zaliczać się powinno Tyburę czy Volkova, bo mimo, że sąsiaduje z nimi w rankingu, to raczej pod względem ostatnich wyników wyraźnie odstaje. Jeśli przegra, ma jeszcze dużo czasu by w przyszłości zdobyć kolejną szansę zakręcenia się wokół top 5 rankingu - w końcu ma dopiero 26 lat. Chciałbym, żeby Hunto na swoim podwórku zrobił kolejne "walk away KO", ale jednak lepsza dla biznesu byłaby wygrana czarnego.


Kolejna z rzędu nędzna, a jak na PPV nawet żenująca karta, interesująca tylko dla lokalnych fanów, którzy oprócz Marka, mają nowego faworyta w karcie - ciekawe, czy Tai Tuivasa pójdzie bardziej w kierunku swojego idola z dzieciństwa, czy podzieli los Soa Palelei, który miał być następcą Super Samoana, a już dawno nie ma go federacji. Zauważyłem również, że mimo małego zainteresowania najlżejszymi kategoriami, to właśnie walki muszych czy kogucich ratują kartę, tak samo jest tym razem, bo pojedynek Nguyena z Formigą, mimo, że otwiera prelimsy na Fox, to jest jednym z ciekawszych zestawień, dla fanów klasyki - Ross Pearson zakończy część gali na FighPass
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8943
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-06, 21:18   

Morison napisał/a:
Kolejna z rzędu nędzna, a jak na PPV nawet żenująca karta,


Dokładnie. Tak na prawdę to interesuje mnie tylko main event, walka Mrówki z Nguyen'em i od biedy - Hunt z Blaydes'em. Jak na numerowaną galę - mizeria straszliwa.

Myślę, że Rockhold ogarnie. Jeżeli nie zawalczy głupio jak z Branchem (jak będzie sobie dawał tak wciskać w stójce jak tam, to Kubańczyk upierdoli mu łeb przy samej dupie), to powinien kondycyjnie zajechać Romero i rozpykać go kickami w stójce. Palacio jest zawsze niebezpieczny przez swoją eksplozywność, ale kompletność Luke'a powinna tu zadecydować, tym bardziej, że w tym przypadku raczej nie zlekceważy on rywala jak to było w przypadku Bispinga.

Hunt powinien dojechać Blaydesa, chyba że zawalczy na totalnej wyjebce, myśląc już tylko o tym, co będzie robił po odejściu z UFC. Jeżeli będzie mu się chciało, to Curtis nie powinien mieć na niego żadnych argumentów.

Co do Formigi i Nguyen'a, to będzie to klasyczne starcie strikera z grapplerem i wygra ten, który narzuci rywalowi swoją grę. Liczę jak zawsze na Mrówkę, ale kasy bym na to nie postawił.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10345
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-07, 10:50   

Biedna karta, ale na Main Event w sumie sobie zęby ostrze. Fajne zestawienie topowych średnich, gdzie ciężko wskazać zwycięzce. Stójka na korzyść Rockholda, ale już zapaśniczo Romero powinien dominować. Powinien, ale Luke trenował do niedawna z kotami zapaśniczymi w AKA - jest przyzwyczajony do bronienia takedownów. Nieznacznie skłaniam się ku niemu.

Hunt pewnie wmoczy z Curtisem. Blaydes się będzie tulił, wywindują go po tym zwycięstwie, a u czołówki ciężkich mu spadnie głowa.

Lokalną publikę zaspokoi Tai Tuivasa, który znów machnie KO w pierwszej rundzie. Bo przecież dali mu do tego mięso. Cyril Asker w głównej karcie PPV... Koniec świata. Tyle dobrego, że decyzji tam nie będzie.
_________________

 
     
Arkao 
Main Eventer



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 22
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 4074
Podziękował: 31
Podziękowano mu 3 razy w 2 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2018-02-07, 11:01   

Najbliższe dwie karty PPV to jakieś nieporozumienie. Na ten moment oficjalnie najwyższą walką w karcie 222 jest Struve vs Arlovski :D Niestety prawdopodobnie i tak będzie to Co Main Event, a panowie powinni walczyć gdzieś w dolnej części prelimsow.
_________________
Progres Roku 2014
User Roku 2017
Redaktor Roku 2017
Progres Roku 2017
Tekst Roku 2017
WTF Roku 2017
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10345
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-02-11, 10:11   

Tyson Pedro (7-1) vs. Saparbek Safarov (8-2) – Pedro potwierdził, że jest ciekawym prospektem. W stójce ładnie mu wchodziły kolana na głowę Rosjanina, a zakończył jeszcze w pierwszej piękną kimurą. Przed walką miałem większe oczekiwania po Safarovie. Gość w zasadzie tylko nurkował po obalenia.

Tai Tuivasa (7-0) vs. Cyril Asker (9-4) – Siwa czupryna Cyrila latała we wszystkie strony. Taiowi rzucili mięso armatnie i zrobił to, co od niego wymagano. Asker długo trzymał się na nogach, ale dawno nie widziałem, żeby ktoś odepchnięty padł na pysk tak bezradnie. Tuivasie trzeba rzucić normalnego fightera. Wtedy będzie zweryfikowany. Na razie nie wiadomo, co o nim sądzić.

Mark Hunt (13-12-1, 1NC) vs. Curtis Blaydes (10-1) – Curtisa uratowały zapasy, Hunta zgubiła pewność siły swojego ciosu. Umówmy się, gdyby Mark rzucił się na Amerykanina pod koniec pierwszej i zasypał go ciosami, zamiast mierzyć każdy strzał tylko po to, żeby na pewniaka odejść jak Blaydes padnie, to sędziowie by nie musieli punktować w tej walce. A potem zapaśnik narzucił swój styl gry i pnie się w górę rankingów – pewnie nad Tyburę.

Luke Rockhold (16-4) vs. Yoel Romero (13-2) – Przerażająco nudny pojedynek. Nachodziło mnie widmo 5-rund tej kalkulacji, aż znikąd przyszedł nokaut. Romero usypia przeciwnika, a potem eksploduje. Chcieli interim championa – nie ma interim championa :wink: Ale Whittaker vs Romero II nas czeka.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8943
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-11, 22:26   

1. Jussier Formiga vs. Ben Nguyen - walka była wyrównana do finalnego rozstrzygnięcia, bo ani Nguyen nie potrafił mocniej ugryźć rywala w swojej firmowej stójce, ani też Brazylijczyk nie potrafił jakoś mocniej go stłamsić na glebie. Mrówek tyle razy próbował obrotowych myków, aż w końcu trafił i to był początek końca Bena. To co mi się podobało, to spokój i rozsądek Formigi, który jak tylko zobaczył, że dobicie przez G&P może być ryzykowne, bo rywal nie jest aż tak mocno podłączony, to od razu przeszedł do swojego firmowego RNC i zdusił Benka jak psa. Dość słaba walka, ale finisz ładny.

2. Rob Wilkinson vs. Israel Adesanya - obejrzałem to, bo chciałem zobaczyć w akcji tego wielkiego prospekta, nad którym tak mocno się w necie spuszczali. Odczucia mam mieszane. Niby Israel nienajgorzej bronił obaleń, sprowadzony bardzo szybko przywracał walkę do stójki, a na nogach widać było, że ma skilla, ale też trzeba wziąć poprawkę na to, że dostał jednopłaszczyznowego rywala, z cardio na jedną rundę, który w drugiej odsłonie już tylko czekał na cios miłosierdzia (pomimo, że bardzo prawdopodobne, że pierwszą odsłonę wygrał poprzez dominację w tych klinczach i niewiele wnoszące obalenia). Na tle takiego ogórasa Adesanya nie wypadł jakoś wystrzałowo, choć widać było, że chłopak ma chłodną głowę (nie podpalał się tylko metodycznie ubijał Wilkinsona jak schab na kotleciory) i strikersko jest poukładany.

3. Tai Tuivasa vs. Cyril Asker - Tuivasa dostał samobójcę, żeby mógł mu pomóc zejść i się chłopak wywiązał. Asker popisał się wyłącznie twardym łbem, bo po ciosach na glebę jednak nie poleciał. Tai świetnie operuje tymi łokciami, a jak na takiego grubaska to jest na prawdę szybki. Czas mu dać kogoś bardziej wymagającego, bo to tutaj to był squash.

4. Mark Hunt vs. Curtis Blaydes - oj, Mareczek chyba deko wyłożył na przygotowania. Gdzie to jego żelazne TDD? Przecież nawet skoksowany Lesnar miał spore problemy żeby go garować zapaśniczo, a tutaj Blaydes rzucał nim jak politycy sloganami wyborczymi. Niewiele zabrakło, żeby Hunto ujebał tu Curtisa już w pierwszej. Na jego nieszczęście, Blaydes na autopilocie obalił i doszedł do siebie, a w następnych rundach zgwałcił na glebie Marasa tak, że nawet Enzo Amore by się tego nie powstydził.
Szkoda, bo Balydes na nogach wyglądał słabiutko i celność miał bez picu fatalną, zwłaszcza przy takiej przewadze zasięgu.

5. Luke Rockhold vs. Yoel Romero - Kubańczyk jak zwykle wolno się rozkręcał i przespał pierwszą odsłonę, gdzie Łukasz wypunktował go kick-boksersko (notabene Rockhold ładnie boksował. Lewy prosty chodził jak ta lala). Od drugiej Romero przyspieszył, zaczął wywierać presję i wówczas Luke zaczął sie gubić, a do głosu zaczęła dochodzić jego dziurawa defensywa w stójce. Kiedy Kubańczyk zwalniał, Łukasz punktował go bezlitośnie, ale kiedy Yoel ruszał do szarży - zamykał Rockholda pod siatką i mocno go tam poniewierał. Rozstrzygnięcie przyszło w trzeciej, bo Kubańczyk narusza Łukasza ciosem, który wydawał się ledwo wejść, ale dobitkę dopierdala mu tak czystą i soczystą, że sędzia od razu przerywa (zresztą słusznie).
Szkoda, że Żołnierz Boga nie zrobił tej wagi, bo byłby tymczasowym Mistrzem, jednak Danka i tak coś wcześniej już mówił, że jeżeli Kubańczyk to wygra, to za to, że wział tą walkę z tak krótkim wyprzedzeniem (i uratował main event PPV), i tak dostanie rewanż z Whittakerem.

[ Dodano: 2018-02-12, 00:15 ]
P.S. Kapitalnie wypracowana Kimura przez Tysona Pedro. Dla samej tej akcji warto zobaczyć tą krótką walkę.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1909
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-02-12, 21:15   

-Raven- napisał/a:
P.S. Kapitalnie wypracowana Kimura przez Tysona Pedro. Dla samej tej akcji warto zobaczyć tą krótką walkę.


Dokładnie, 5 razy przewijałem do tego momentu, zanim przeszedłem do kolejnych walk, a trzeba zaznaczyć, że przejścia do parteru inicjował Safarov i szło mu to nieźle, gdy Tyson "oddał" plecy łapiąc po drodze kimurę, w pierwszej chwili pomyślałem co on odwala, ale ruch okazał się strzałem w dziesiątkę, a po dodatkowym wyizolowaniu manewrowania poprzez zablokowanie głowy to już była egzekucja.
W ogóle - nie przypomina wam kogoś ten Pedro?
Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Pozostałe walki też miały tylko "momenty" - moment w walce Tuivasy trwał prawie cały pojedynek, Asker co prawda udowodnił, że jest twardym zawodnikiem, ale okazało się, że zebrał tak wiele obrażeń, że nie było podstaw do przerwania walki tylko dlatego, że dziwnym trafem stał na nogach, a padł nie po ciosach, a pchnięciu na matę, gdzie było widać, że jest mocno ranny.
Również sporo na papę zebrał Blaydes i nie wiem czy to zasługa jego twardej szczeny, czy tego, że Hunto nie ma już tego kowadła w ręku (Curtis przyznał potem, że mocniej odczuł ciosy Ngannou niż Marka), ale trzeba przyznać się, że w najważniejszym momencie uruchomił zapasy, bo był na granicy skończenia, a dzięki przeleżeniu na Samoańczyku spokojnie wygrał na punkty.
Walka wieczoru słaba do czasu nokautu, Romero wyrasta na najbardziej nieprzewidywalnego człowieka w obecnym rosterze, miewa gówniane rundy, by chwilę po przerwie obudzić się, rzucić z salwą ciosów i trafić tak idealnie, jak Rockholda.

Piątej walki z głównej karty nie pamiętam, chyba była decyzja.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8943
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-02-12, 23:27   

Morison napisał/a:
Również sporo na papę zebrał Blaydes i nie wiem czy to zasługa jego twardej szczeny, czy tego, że Hunto nie ma już tego kowadła w ręku


Nie, chłopak ma na prawdę mocarną szczenę. Wystarczy sobie przypomnieć, że nie znokautował go (klasycznie) nawet Naganiacz, tylko lekarz nie wypuścił Blaydes'a do trzeciej rundy przez bodajże rozcięcie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group