Ostateczna karta na TLC... (zobacz)
Starcie Chrisa Jericho oraz Naito na konferen... (zobacz)
Vince McMahon powraca na Raw, zwolnienie w NX... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 124: Stephens vs Choi
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1912
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-01-09, 23:18   UFC Fight Night 124: Stephens vs Choi



Data: 14 stycznia 2018
Miejsce: Scottrade Center, St. Louis, Missouri, U.S.
Transmisja: Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
145 lbs: Jeremy Stephens (26-14) vs. Doo Ho Choi (14-2)

Karta Główna (04:00)
185 lbs: Uriah Hall (13-8) vs. Vitor Belfort (26-13)
125 lbs: Paige VanZant (7-3) vs. Jessica-Rose Clark (8-4)
170 lbs: Kamaru Usman (11-1) vs. Emil Meek (9-2, 1NC)

Karta Wstępna (02:00)
145 lbs: Darren Elkins (24-5) vs. Michael Johnson (18-12)
155 lbs: James Krause (24-7) vs. Alex White (12-3)
155 lbs: Matt Frevola (6-0) vs. Marco Polo Reyes (7-4)
170 lbs: Thiago Alves (22-11) vs. Zak Cummings (21-5)

Preeliminacje Fight Pass (00:00)
125 lbs: Kalindra Faria (18-6-1) vs. Jessica Eye (11-6)
135 lbs: Talita Bernardo (5-2) vs. Irene Aldana (7-4)
115 lbs: Danielle Taylor (9-2) vs. J.J. Aldrich (5-2)
145 lbs: Mads Burnell (8-1) vs. Mike Santiago (21-9)
135 lbs: Kyung Ho Kang (13-7) vs. Guido Cannetti (7-3)



Jeremy Stephens Last 3: Gilbert Melendez (DEC) | Renato Moicano (DEC) | Frankie Edgar (DEC)
Doo-ho Choi Last 3: Cub Swanson (DEC) | Thiago Tavares (KO) | Sam Sicilla (KO)
Nie spodziewam się tak dobrej walki jak Choi vs Swanson (walka roku 2016), ale powinny polecieć grzmoty, bo Jeremy "who the fook is th...chyba ten żart już stracił na śmieszności" Stephens jest równie eksplozywnym zawodnikiem, który nie boi się napierać na przeciwnika i przyjmować jego licznych kontrataków, przez co czasem traci szanse na zwycięstwo, ale zawsze dobrze się go ogląda. Koreańczyk nie był widziany w oktagonie od czasu wojny z Cubem (ponad rok), w międzyczasie trapiły go kontuzje, które uniemożliwiały uskutecznienie poprzednich zestawień, m.in. z Filim i Barao. Obawiam się, że hype i oczekiwania mogą znacznie przerosnąć rzeczywistość, a zawodnicy nie będą skłonni do rzucania cepami, a może któryś będzie chciał pokazać progres w innej płaszczyźnie i pokusi się o obalenie?


Uriah Hall Last 3: Krzysztof Jotko (KO) | Gegard Mousasi (TKO) | Derek Brunson (TKO)
Vitor Belfort Last 3: Nate Marquardt (DEC) | Kelvin Gatelum (NC) | Gegard Mousasi (TKO)
Z lekkim żalem patrzę na to zestawienie, bo mogło się tu znaleźć miejsce dla Krzyśka Jotki, nie tylko dlatego, że był ostatnim rywalem Jamajczyka, ale przez wzgląd na to, że o pojedynek z Phenomem ubiegał od dawna, jak się okazuje, mógł być krok od spełnienia swojego marzenia, ale nie na Polaku powinniśmy się skupiać. Sprawa jest jasna - zdecydowanym faworytem wydaje się być Hall, a Vitor stracił chyba na zawsze swoje główne atuty, skoro męczył się nawet z równie wyeksploatowanym Marquadtem. Znowu powtórzę też teorię na temat taktyki Brazylijczyka - jeśli Uriah przetrwa pierwsze 2-3 minut bez większego uszczerbku na zdrowiu, to potem powinien, dosyć szybko, uporać się z Vitorem, którego nie podejrzewałby o przygotowanie kondycyjne lepsze, niż w ostatnich pojedynkach.


Kamaru Usman Last 3: Sergio Moraes (KO) | Sean Strickland (DEC) | Warlley Alves (DEC)
Emil Weber Meek Last 3: Jordan Mein (DEC) | Rousimar Palhares (KO) | Christophe Van Dijck (TKO)
Estończyk swoją najważniejszą batalię już wygrał - dostał wizę i może w ogóle pokazać się w oktagonie UFC po raz drugi w karierze, bo o większe sukcesy będzie ciężko, zwłaszcza patrząc na ostatnie poczynania jego sobotniego rywala. Zabawne, jak w MMA szybko zmieniają się realia zawodnika - dziś dostajesz od Alberta Odzimkowskiego gdzieś u Arkao pod domem, jutro walczysz z jednym z większych prospektów dywizji w najlepszej federacji. Przez występy na FEN czy Arenie Berserkerów Emil dał o sobie poznać polskim fanom, sam z nim sympatyzuję i trzymam kciuki w tej walce, jest największym underdogiem na karcie (tak samo, jak ostatnio niejaki Michał Oleksiejczuk), a do stracenia ma na prawdę niewiele.


Szkoda, że to nie gala na FOXie i nie zaczyna się 2 godziny wcześniej, bo główna karta, jak i main event prelimsów wyglądają bardzo ciekawie, jest powracająca Paige Van Zant, która ostatnio bardziej była zajęta występami w TV (taniec z gwiazdami, jakiś program o gotowaniu) oraz tworzeniu autobiografii, oby na przygotowania do walki miała wystarczająco dużo czasu, bo po rewelacyjnych początkach, jej kariera poszła w niezbyt ciekawym kierunku, fajnie wygląda również zestawienie Johnsona z Elkinsem, ten pierwszy ma ciągłego pecha w swojej karierze, bo gdy jest w świetnej formie, to trafia na rywala będącego w dyspozycji jeszcze lepszej i cofa się o dwa kroki w hierarchii. A nie bardzo ma szansę na zmianę kategorii.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-01-09, 23:41   

Morison napisał/a:
Obawiam się, że hype i oczekiwania mogą znacznie przerosnąć rzeczywistość, a zawodnicy nie będą skłonni do rzucania cepami, a może któryś będzie chciał pokazać progres w innej płaszczyźnie i pokusi się o obalenie?


A ja myślę, że tutaj cepeliada może pójść na całego, bo Choi ewidentnie to lubi, a Stephens od zawsze preferował stójkę i poza tym, po zwycięstwie nad Melendezem, będzie chciał udowodnić niedowiarkom, że to nie był fart.

Morison napisał/a:
Kamaru Usman Last 3: Sergio Moraes (KO) | Sean Strickland (DEC) | Warlley Alves (DEC)
Emil Weber Meek Last 3: Jordan Mein (DEC) | Rousimar Palhares (KO) | Christophe Van Dijck (TKO)


Oj, chciałbym żeby Valhalla ujebał głupio mądrego Usmana, ale szanse na to ma niewielkie. Pewnie Kamaru zajedzie go zapaśniczo, chociaż jak na takiego prospekta, to defensywę w stojce ma dziurawą jak ser szwajcarski, a więc może Emil coś mu tam wciśnie? Kasy jednak na to bym nie postawił.

Morison napisał/a:
fajnie wygląda również zestawienie Johnsona z Elkinsem, ten pierwszy ma ciągłego pecha w swojej karierze, bo gdy jest w świetnej formie, to trafia na rywala będącego w dyspozycji jeszcze lepszej i cofa się o dwa kroki w hierarchii. A nie bardzo ma szansę na zmianę kategorii.


To może być jedna z najlepszych walk tego dnia, bo Elkins nigdy nie odpuszcza (a demolowany był już nieziemsko) i potrafi zaskoczyć (tak jak wtedy kiedy przepięknie znokautował takiego prospekta jak Bektic), a Johnson - czy wygrywa, czy przegrywa - daje ciekawe starcia.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10373
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-01-10, 08:02   

A gdyby tak Jotko ubił Halla? Teraz mamy próbę odratowania gwiazdy TUFa. Killer powinien spokojnie poskładać Belforta (bez TRT to w tym wieku jobber), i nabrać trochę wiatru w żagle. To i tak na nic, bo zaraz dostanie większa walkę, zepnie się i dostanie w papę.

A jak już o świętych krowach mowa (choć i Halla, i tą też lubie), to PVZ zaczyna swój pochód po title-shota. Przystanek pierwszy - nikt nie zna.


Najfajniejsza walka to Usman z Meekiem. Problem w tym, że nie widze szans Meeeee..eee..eeeka. Już z jednym zapaśnikiem u nas w kraju dostał w dziursko. Kamaru, tak jak Albert, stójkę ma spoko, więc nie powinien mieć problemów z atutami Norwega. Trochę szkoda, bo Emil to naprawdę fajna i barwna postac. Lubię gościa. Ale Palhares już mu żaden w nogi nie wejdzie.

Jeremy Stephens?

Odnośnik do Youtube
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 31
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10373
Podziękował: 71
Podziękowano mu 778 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2018-01-15, 06:12   

Karta się posypała. Wypadł Hall i walka Alvesa, którą zakładałem, że zobaczę. Oszczędzili mi trochę czasu :wink:

Jeremy Stephens (27-14) vs. Doo Ho Choi (14-3) – Choi jest mądrym zawodnikiem. W stójce zachowuje spokój, może kalkulkuje, ale nie nudzi. Stephens ma jednak cechę tak cenną, jak i czasami zdradziecką w octagonie. Jest obrzydliwie pewny siebie. Gość uwierzył, że jest maszyną do nokautów. Praktycznie cały czas idzie przed siebie. Miło się ogląda takich gości. TKO wyszło tu ślicznie, szczególnei ta bardzo czysta dobitka na leżącym przeciwniku. Zasłużone zwycięstwo, bo jak walka trwałaby dłużej, to podejrzewam, że Choi zacząłby przejmować ster.

Paige VanZant (7-4) vs. Jessica-Rose Clark (9-4) – UFC bardzo chciało mieć ładne twarze na szczycie, ale po drodze tylko promuje innych (hey Northcutt how you doin’). Clark i tak nie stanie się gwiazdą, bo to było jedno z nudniejszych zwycięstw jakie widziałem. Emocje zimowego grzybobrania. Wygrała dwie pierwsze, ale w sposob ziewający, nieudolnie leżąc na jednorękiej PVZ. Paige podobno rozwaliła prawą rękę w pierwszej rundzie. Jestem w stanie uwierzyć, bo w tej trzeciej, gdzie utrzymała się na nogach, praktycznie w ogóle jej nie używała. Nie było szans tu ugrać KO.

Darren Elkins (25-5) vs. Michael Johnson (18-13) - Słabiutko wyglądał MJ w piórkowej. Jakiś chudy, chaotyczny, wierzacy w swoją szybkość, która już tutaj nie będzie tak oczywista. Jego przewaga w pierwszej to tylko zasługa bardzo słabej stójki Elkinsa. Słaba stójka, ale twarda głowa, więc swoje wytrzymał i poddał. Też dość łatwo pokręcił tam Johnsona. Bieda. Zaraz jak Pettis będzie wracał do lekkiej. Zmiana kategorii jako metoda na uchronienie się przed zwolnieniem? Niby przegrywał z dobrymi zawodnikami, ale rekord ostatnich 6 bojów to 1-5.

Kamaru Usman (12-1) vs. Emil Meek (9-3, 1NC) - Dominacja. Do przewidzenia. Nigeryjczyk niezłe promo dał po walce, ale takim zwycięstwem fanów nie zyska.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-01-15, 23:21   

1. Darren Elkins vs. Michael Johnson - dobra robota ze strony Elkinsa, który przetrwał zdrowy wpierdol w pierwszej odsłonie (kolo ma ewidentny syndrom Diego Sancheza. Byłby chory gdyby mu nie pokiereszowali gęby :D ), a w drugiej łatwo obalił i równie łatwo poddał Johnsona przez RNC. Ależ ten MJ jest chujowy na glebie... Na powtórce widać jak Darren pracuje nad RNC, a ten debil zamiast ściągać brodę jak najbardziej do klaty, to podnosi jeszcze łeb do góry :roll:
Johnson sam jest sobie winny. Na nogach był to mecz do jednej bramki, ale jemu nie chciało się jakoś mocniej pójść do przodu i w drugiej odsłonie niewykorzystana okazja się na nim zemściła.

2. Kamaru Usman vs. Emil Meek - Usman nadal mnie nie przekonuje. Fakt - zapasy + siła solidne, ale nawet takiemu "zapaśnikowi" jak Meek udawało się kilkukrotnie wstawać spod niego. Obrona w stójce nadal dziurawa i jeżeli trafi na kogoś z przyzwoitym TDD, to może dojść do srogiej weryfikacji.
Niby mocna deklasacja, bo zapaśniczo jednak Kamaru zgarował Emila bez dwóch zdań. Jednak tak na prawdę Wiking ani razu nie był zagrożony jakimkolwiek "finiszerem", a to przecież "tylko" Meek (pisze to w kontekście kozaczenia i odgrażania się Usmana zawodnikom z top5).

3. Paige Van Zant vs. Jessica-Rose Clark - można sobie psioczyć na PVZ, ale laska ma większe jaja niż niejeden jej kolega po fachu (chociażby taki Sage, którego lubię, ale który dorwany w sub'a, tylko czeka żeby odklepać). To jak przetrwała w tych trójkątach (zwłaszcza w tym "nogami") i jeszcze się z nich potrafiła odgryzać ciosami :shock: to kapitalny pokaz serducha do walki.
Paige była tu za mała i za słaba fizycznie. Clark jak już obaliła, to drobniutka Van Zant nie miała jak się spod dużo większej rywalki wygrzebać. Nie można jednak umniejszać Australijce, bo świetnie odrobiła zadanie domowe. Stłamsiła PVZ w parterze, a i w stójce potrafiła się zdrowo odgryźć. Mocny występ i cenny skalp dla Clark.
Pytanie dnia - jak ktoś tak koszmarnie wytatuowany (kotwica pod okiem??? Serio??? Laska przypomina mi ludków na memach, którzy odpadli jako pierwsi na popijawie i zostali pomalowani przez resztę pisakami :twisted: ) jak Jessica, może mieć tak uroczy uśmiech? Jak wchodziła do oktagonu z tym bananem na twarzy, to prawie byłem skłonny jej kibicować :wink: Prawie jak Żywiec :wink:

4. Jeremy Stephens vs. Doo Ho Choi - pierwsza runda to było w większości wyczuwanie się i rywalizacja na low kicki. Zabawa zaczęła się w drugiej, kiedy Choi trafił ładnym front kickiem na brodę, a Stephens się wkurwił, pomyślał "Choi Ci w dupę", ruszył do natarcia i zaczął coraz częściej trafiać coraz bardziej bezradnego Koreańczyka. Po nokdaunie, Jeremy funduje rywalowi mordercze G&P, gdzie ten nie ma już nic do powiedzenia...
Ładny występ Stephensa, który nie pozwolił na zbyt wiele rywalowi, a wchodząc w otwarte wymiany, popisał się świetnym timingiem i celnością (bo powera w łapach ma standardowo mocarnego). Koreański Super-Chłopiec za łatwo dawał się zaganiać pod siatkę i był o wiele mniej agresywny niż w walce ze Swansonem. Dał sobie narzucić grę rywala i to go zgubiło (to, plus założenie, że jest w stanie przetrwać cepy Stephensa tak samo jak Cub'a).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1912
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2018-01-16, 08:49   

Johnson ty cioto :D Wyglądało to jak ustawka/słaby film akcji, gdzie MJ za każdym razem gdy porządnie trafiał i miał Elkinsa na widelcu, nie szedł po swoje, by wykończyć rywala, tylko wręcz dawał mu szansę na dojście do siebie, nie przyszło mi nawet do głowy że może to przegrać, byłem pewien, że walka nie wyjdzie poza 1. rundę. W parterze też była gra do jednej bramki, tylko, że Elkins wyjątkowo szybko zrobił to, co powinien zrobić Menace w stójce. Chyba niewiele się zmieniło w postawie czarnego po zmianie kategorii wagowej, nadal jest bardzo groźny na nogach, ale zarówno TDD, jak i defensywa parterowa kuleje. Nie wiem, może transfer do K1 to jakiś pomysł :D

Też nie jestem pod wrażeniem Usmana, chociaż niektóre rzuty był na prawdę efektowne, liczę, że w następnej walce dostanie nie Covingtona, a jakiegoś porządnego stójkowicza z dobrą obroną obaleń - przychodzą mi do głowy Till albo Masvidal, bardziej pasuje ten pierwszy, chociaż ciekawe na które miejsce awansuje Usman po tej walce. Gorzej, jak nigeryjczyk mówi prawdę i rzeczywiście dał z siebie 30% możliwości, wszak zdarzają się zawodnicy/drużyny, którzy ze słabym rywalem prezentują się niewiele lepiej, ze świetnym rywalem też niewiele lepiej, ale zawsze są krok przed nimi :D

Znowu szkoda Paige, bo od początku widać było dysproporcję siły między nią a rywalką, mimo, że to raptem przeskok o jedną kategorię. Wydaje mi się, że właśnie przewaga siły a nie umiejętności była kluczowa, bo Jessica dosyć swobodnie skracała dystans do intensywnie kopiącej rywalki, a z klinczu szybko udawało się przechodzić do parteru, gdzie utrzymywała PVZ do końca rundy. Jeśli informacje o kontuzji van Zant są prawdziwe, to nie ma się też co dziwić, że praktycznie nie używała rąk w trzeciej, najbardziej stójkowej rundzie, bo prawym sierpem zaatakowała raz, pod koniec. Mimo wszystko porażka jest porażką, Paige strasznie narzekała na ścinanie do 115, ale nie wiem, czy od tego nie będą zależeć jej dalsze sukcesy, bo w muszej większość jej walk może wyglądać tak jak wczorajsza.

Całkiem fajna walka wieczoru, chociaż pierwsza runda bez większych grzmotów, w drugiej panowie wykonali swoje zadanie, zwłaszcza Stephens szedł do przodu jak maszyna, a co, jeśli nazywając się najmocniejszym uderzaczem w piórkowej, miał rację? :D W tym poście zamienię się w dietetyka, bo i Koreańczykowi zaproponowałbym zmianę kategorii, jest co prawda wysoki jak na lżejsze dywizje, ale nie ma zbyt imponującej budowy i ilości mięśni, może warto poszukać swojej szansy w 135.
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8961
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2018-01-17, 21:56   

Morison napisał/a:
Gorzej, jak nigeryjczyk mówi prawdę i rzeczywiście dał z siebie 30% możliwości, wszak zdarzają się zawodnicy/drużyny, którzy ze słabym rywalem prezentują się niewiele lepiej, ze świetnym rywalem też niewiele lepiej, ale zawsze są krok przed nimi :D


Pierdolił jak potłuczony. Nie potrafił skończyć niesklasyfikowanego rywala i jeszcze jebał farmazony po walce. Równie dobrze Rudy po walce z Aldo mógłby powiedzieć, że nigdy w życiu nie ćwiczył boksu :twisted: Dla mnie to takie typowe frajerstwo i okazywanie braku szacunku dla przeciwnika - nie potrafiłem rozjebać gościa w drobny mak, to powiem, ze walczyłem z kontuzją, albo na 30% :roll: Szanuję za to takich gości jak Soldic, który pytany o formę jeszcze PRZED walką, z rozbrajającą szczerością przyznał, ze ocenia ją na 50-60% swoich możliwości, a później wjechał do klatki i zdeklasował Mańkowskiego. Takich zawodników to ja szanuję, a nie jakichś bajkopisarzy jak Usman.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group