Powrót Starrcarde, co dalej z WWE Championshi... (zobacz)
Wyniki PWG Battle Of Los Angeles 2018... (zobacz)
Podsumowanie wydarzeń z Hell in a Cell (otwar... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC on Fox 26: Lawler vs dos Anjos
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1903
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-12-13, 20:05   UFC on Fox 26: Lawler vs dos Anjos



Data: 16 grudnia 2017
Miejsce: Bell MTS Place, Winnipeg, Kanada
Transmisja: Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
170 lbs: Robbie Lawler (28-11, 1NC) vs. Rafael dos Anjos (27-9)

Karta Główna (02:00)
145 lbs: Ricard Lamas (18-5) vs. Josh Emmett (12-1)
170 lbs: Santiago Ponzinibbio (25-3) vs. Mike Perry (11-1)
205 lbs: Glover Teixeira (26-6) vs. Misha Cirkunov (13-3)

Karta Wstępna (23:00)
205 lbs: Jan Błachowicz (20-7) vs. Jared Cannonier (10-2)
185 lbs: Julian Marquez (6-1) vs. Darren Stewart (7-2, 1NC)
170 lbs: Chad Laprise (13-2) vs. Galore Bofando (5-2)
125 lbs: Tim Elliott (14-8-1) vs. Pietro Menga (13-0)
155 lbs: John Makdessi (14-6) vs. Abel Trujillo (15-6, 1NC)
185 lbs: Alessio Di Chirico (10-2) vs. Oluwale Bamgbose (6-3)

Preeliminacje Fight Pass (22:15)
170 lbs: Jordan Mein (29-12) vs. Erik Silva (19-8, 1NC)
170 lbs: Nordine Taleb (13-4) vs. Danny Roberts (14-2)



Robbie Lawler Last 3: Donald Cerrone (DEC) | Tyron Woodley (KO) | Carlos Condit (DEC)
Rafael dos Anjos Last 3: Neil Magny (SUB) | Tarec Saffiedine (DEC) | Tony Ferguson (DEC)
Matchmakerzy nie ukrywają swoich zamiarów i oficjalnie nadali tej walce miano eliminatora do walki o pas wagi półśredniej, z kimkolwiek Woodley nie zmierzyłby się wiosną (chociaż mówi się o jego powrocie do oktagonu w lutym na UFC 221) będzie to starcie piekielnie emocjonujące i można powiedzieć, że świeże, bo po pojedynku z Lawlerem wiele osób na pewno czuje niedosyt i życzy Ruthlessowi rewanżu, jednak po tym, co pokazał Tyron w starciach z Thompsonem, widzę go w roli faworyta zarówno z nim jak i z RDA. Dos Anjos po przejściu do wyższej kategorii stracił część swoich atutów, przede wszystkim wyraźną przewagę siły ważną przy klinczach i próbach obaleń, chociaż jeszcze w lekkiej Ferguson pokazał, że da się go pokonać (tu z kolei pomocna była różnica zasięgu). Robbie nadal wydaje się być w świetnej formie, ostatnio skutecznie udało mu się wykorzystać słabości Kowboja, a decyzja obyła się bez większych kontrowersji (o ile dobrze pamiętam), co w przypadku wygranych Robbiego jest niespotykaną rzadkością. Pomimo niezaprzeczalnych atutów mogących pomóc w skończeniu walki w każdej chwili przez obu panów, nie zdziwiłaby mnie decyzja bo na papierze wygląda to na bardzo wyrównane starcie, oby tym razem również wynik był względnie sprawiedliwy.


Glover Teixeira Last 3: Alexander Gustafsson (KO) | Jared Cannonier (DEC) | Anthony Johnson (KO)
Misha Cirkunov Last 3: Volkan Oezdemir (KO) | Nikita Krylov (SUB) | Ion Cutelaba (SUB)
Cirkunov to jeden z nielicznych zawodników półcięzkiej, z którym wielu wiąże duże plany na przyszłość, do tej pory skończył wszystkich swoich rywali, z którymi wygrał w UFC (3 poddania i 1 KO), został jednak brutalnie zastopowany przez czarnego konia wszystkich swoich tegorocznych walk, jednak zarząd o nim nie zapomniał i teraz ma szansę odbudować się na jednym z największych nazwisk dywizji, którego forma wydaje się jednak mocno zniżkować, chociaż nokauty z rąk Gusa czy tym bardziej Johnsona to żaden wstyd. Obaj zawodnicy potrafią boksować, jednak zdecydowanie lepiej czują się w parterze, głównym argumentem przemawiającym za Mishą może być jego "świeżość", jakkolwiek to zdefiniujemy, przewaga szybkości i lepsze cardio, co nawet na krótkim dystansie bez rund mistrzowskich, może być znaczące.


Jan Błachowicz Last 3: Devin Clark (SUB) | Patrick Cummins (DEC) | Alexander Gustafsson (DEC)
Jared Cannonier Last 3: Nick Roehrick (TKO) | Glover Teixeira (DEC) | Ion Cutelaba (DEC)
Powtórka z początku przygody Janka z UFC, gdzie nawet w przypadku kolejnej porażki, powinien być spokojny o posadę, a nadzieje kibiców znowu rosną po ostatniej efektownej wygranej, bo Cannonier, mimo, że czarny, to wydaje się być w zasięgu Polaka (tak samo jak wtedy do ojebania wydawał nam się Manuwa). Panowie sąsiadują ze sobą w rankingu, ambicje też mają raczej podobne, jednak ogólny trend wskazuje Cannoniera jako faworyta, ma silniejszy cios, jest chyba bardziej przekrojowym kickbokserem, w parterze zazwyczaj występuje w roli osoby broniącej się, i o ile obalić go raczej nie jest trudno, każdy kto próbował, odnosił sukces, ale już utrzymanie go na glebie należy do trudnych wyzwań. Obawiam się też, że jeśli Błachowiczowi uda się sprowadzić i utrzymać korzystną pozycję, to poczuje się zbyt pewnie, a o rywalu widzę opinie, że w parterze wcale nie jest kluskiem, chociaż tych wygranych walk przez sub z początku kariery nie brałbym za konkretny argument. Kasy bym na Cieszynianina nie postawił :D


Dopiero kończąc wzmiankę o walce Teixeiry zauważyłem, że wyżej w karcie jest Mike Perry - to ten szczekacz z irokezem, który próbuje bawić się w Conora? Jak widać robi to dosyć skutecznie, bo i miejsce na gali zacne, przeciwnik również, Argentyńczyk wygrał 5 ostatnich walk i wydaje się być w formie życia, chętnie rzucę okiem na to starcie, ogólnie karta, jak zwykle na gali Fox, prezentuje się okazalej niż 95% Fight Nightów - ciekawi mnie niejaki Pietro Menga, który większość kariery spędził w rodzinnych stronach, czyli na Wyspach, jeden epizod z Bellatorem miał nadzwyczaj udany, a teraz podejmie ofensywnego i nieprzewidywalnego zwycięzcę TUFa Redemption i ex-pretendenta. Ponadto biorąc pod uwagę same nazwiska, gromy mogą polecieć w starciu Makdessi vs Trujillo. A co lepsze - godziny gali dosyć przyzwoite, można atakować całość live :D
_________________
Rocznikowo miała 15
Ostatnio zmieniony przez Morison 2017-12-16, 23:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Arkao 
Main Eventer



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 22
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 4063
Podziękował: 31
Podziękowano mu 3 razy w 2 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-12-14, 10:28   

Nareszcie dobra karta Fight Night. Zazwyczaj ok był tylko main event, albo nawet i nie. Tutaj ma świetnie zapowiadającą się walke wieczoru, gdzie to zarówno Lawler jak i dos Anjos mogą odebrać pas nudnemu Woodleyowi. Sam jednak jestem chyba za Dos Anjosem, który przeszedł do kategorii wyżej i wywalczy sobie title shota, a nie otrzyma go za nic jak to już w przeszłości bywało.

W karcie jeszcze dwie fajne walki. Myślę że Teixera poradzi sobie z Mishą, a z Błachowiczem to w sumie chuj wie jak bedzie.
_________________
Progres Roku 2014
User Roku 2017
Redaktor Roku 2017
Progres Roku 2017
Tekst Roku 2017
WTF Roku 2017
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10272
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-12-14, 10:49   

Kozacki Main Event, gdzie szczerze nie wiem, kto wygra. Dos Anjos był zawsze sporym lekkim, więc wcale nie jest to dla niego jakaś nowa kategoria wagowa. Zestaw przeciwników się zmienił, ale aż takiej dysproporcji siły pewnie nie odczuwa. Trzymam kciuki za Lawlerem, ale on zawsze mi sie wydawał chimeryczny.

Gdzieś tam mnie cieszy skok w hierarchii Emmetta. W Gdańsku otwierał show. Milo bedzie go zobaczyc z czołówką.

Ponzinibbio z Perrym mogą skraść show. Lubią mocne ciosy, więc ktoś tu na pewno zatańczy. TKO konieczne. Gdzieś tam Perry wydaje się ciekawszą postacią, na której mogliby ugrać większe pieniądze.

Cirkunov za krótki. Glover jak jeszcze totalnie nie zdziadział, to go ustrzeli.

Z Jankiem tradycyjnie - strach, że padnie kondycyjnie po rundzie, dwóch. Szkoda, bo Cannoniera, to on powinien wciągnąć nosem. Gość niby ma ciężkie łapy, ale tylko połowe swoich wygranych walk kończył w ten sposób. Nie przesadzałbym z gloryfikowaniem. Jak trafia się konkretniejsze nazwisko, to moczy. Wiele w UFC nie osiągnie. Ale jest duży... i czarny - zawsze zagrożenie. Mimo rzekomej przewagi w stójce i tak będzie chciał Janka obalić. Błachowicz decyzja. Trzeba wyrównać rekord UFC do 4-4

Mein vs Silva - jak zaczynali, to UFC pewnie widziało ich na szczycie kart.

A i jest Oluwale. Na pewno zobaczę :wink: Może coś wygra. Wypadałoby, żeby UFC nie trzymało go tylko dlatego, że wygląda inaczej i skacze w klatce. Ma 1-3
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Piper | Rock | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 10272
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-12-17, 10:34   

Alessio Di Chirico (11-2) vs. Oluwale Bamgbose (6-4) - Oluwale pożegnał się właśnie z UFC. Nie dość, że padł przy pierwszym groźniejszym kontakcie, to jeszcze uciekał przez całą pierwszą rundę. Jak przy ocenie rundy bierzemy pod uwagę „kontrole octagonu”, to coś jest nie tak. Poszedł do PC, i przyszedł odmieniony. Stracił status dzikusa.

Jan Błachowicz (21-7) vs. Jared Cannonier (10-3) – Dobra walka Janka. Gameplan był bardzo dobry, i nie dał Jaredowi się rozkręcić. Ta lewa prosta ustawiała Cannoniera, a obalenia tylko podkreślały przewagę. Można było się bać, że Cannonier minie atak Janka w którymś momencie, ale nie było zagrożenia. Widać tylko było, że w trzeciej już jedzie na oparach.

Glover Teixeira (27-6) vs. Misha Cirkunov (13-4) – Misha się rzucił jak w rock’em sock’em robots. Glover nie pierdnął, obalił i ubił. Przeczuwałem zwycięstwo Brazylijczyka, ale to przszło aż za łatwo.

Santiago Ponzinibbio (26-3) vs. Mike Perry (11-2) – Świetna walka. Aż szkoda, że komuś tu muszą dopisać porażkę do rekordu. Decyzja jednak słuszna, bo może i Perry był bardziej agresywny, ale często mijał się z celem. Ponzinibbio sporo zyskiwał tym backfistem, którym łatwo mu było zaskoczyć przeciwnika. Jestem za jego walką z absolutnym topem dywizji.

Ricard Lamas (18-6) vs. Josh Emmett (13-1) – Koleś nie będący w topowej 15, uwala numer 3. Spore przetasowania w rankingu nas czekają. Walka do ostatniego ciosu dupy nie urywała, ale cieszę się z wygranej Emmetta. Ciekawe czy nie przyhamują delikatnie hype trainu za nie zrobienie przez niego wagi.
_________________

 
     
Arkao 
Main Eventer



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 22
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 4063
Podziękował: 31
Podziękowano mu 3 razy w 2 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-12-17, 13:38   

Glover Teixeira vs Misha Cirkunov
Teixeira bardzo podobał mi się podczas walki z Gustafssonem, gdzie to musiał jednak przegrać z kapitalnie przygotowanym Szwedem. Cirkunov bardzo fajnie wszedł w walkę kilka razy mocno atakując przeciwnika. Glover jednak rewelacyjnie zszedł do parteru i myślałem, że skończy to się już na duszeniu. Nie wiem czy nie będą teraz chcieli zestawić Cirkunova z Błachowiczem co może być dużą szansą dla Polaka.

Santiago Ponzinibbio vs Mike Perry
Było kilka zrywów z obu stron, ale mimo jutro pewnie już nie będę o tym pamiętał. Perry miał kilka momentów i spokojnie mógł spróbować ubić rywala. Nie zrobił tego i Argeńtyczyk wygral dzięki 2 rundom. Na serio fajna walka.

Rafael Dos Anjos vs Robbie Lawler
Dos Anjes zdominował właściwie rywala będąc lepszym chyba w każdej rundzie i finalnie wygrywa. Lawler to kozak, ale tutaj nie miał zwyczajnie arguementów i trochę się miotał. Dos Anjos pokazał to samo co w kategorii lekkiej i teraz spokojnie może iść na pas. Mam nadzieję, że pokona oraz Tyrona Woodleya i zdobedzie kolejny pas.
_________________
Progres Roku 2014
User Roku 2017
Redaktor Roku 2017
Progres Roku 2017
Tekst Roku 2017
WTF Roku 2017
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8903
Podziękował: 21
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-12-17, 19:04   

1. Jordan Mein vs. Erik Silva - i znowu chimeryczny Silva pokazał, że od zawsze był przehajpowany. Mein rozpykał go jak uczniaka, dominując w stójce i dodatkowo pacyfikując na glebie. Ogólnie Erika tutaj niemal nie było, a Jordan dzielił i rządził. Gdyby Kanadyjczyk miał lepsze cardio, to pewnie by to skończył przed czasem, ale paliwa zatankowali po równo z Brazylijczykiem i im dalej w las, tym uderzenia były bardziej tylko punktujące.

2. Jan Błachowicz vs. Jared Cannonier - może nie było to efektowne (nie oszukujmy się - fajerwerków nie uświadczyliśmy), ale za to bardzo efektywne ze strony Polaka, który ładnie z kontry nawciskał rywalowi (posyłając go nawet na dechy) i dodatkowo jeszcze zapunktował zapasami. Szkoda, że Jano nie postawił na większą agresję, bo widać było, że Cannonier nie ma zamiaru wdawać się w wymiany (każda ofensywa naszego Wiedźmina, to natychmiastowa wsteka Jareda) i można byłoby go ładnie przemielić, zamykając przy siatce.
Cardio nadal gówniane, bo w trzeciej odsłonie Błachowicz wyglądał już kiepsko na tle nadal żywotnego rywala i w dość banalny sposób dał sobie urwać tą odsłonę.
Cenna wygrana dla Polaka. Gdyby Janek poprawił jeszcze cardio, to już w ogóle byłoby super.

3. Glover Teixeira vs. Misha Cirkunov - Kanadyjczyk świetnie zaczął, bo w stójce mocno zdominował zabójczego w tej materii Brazylijczyka i bezlitośnie go karcił strikersko. Wszystko jednak było jak krew w piach, bo kiedy Glover uruchomił zapasy, to na glebie, Cirkunov, pomimo że nic za wielkiego nie zainkasował, dał się dziecinnie łatwo ubić rywalowi. Dziwnie to wyglądało. Jakby Mishy odechciało się walczyć.
Świetny powrót Teixeiry. To właśnie wyróżnia mocnego zawodnika od przeciętniaków, że nawet jak plan "A" zaczyna się pierdolić, to zawsze potrafi zaimprowizować coś na poczekaniu, żeby odwrócić "losy wojny".

4. Santiago Ponzinibbio vs. Mike Perry - "Platynowy" to taki trochę Gaethje - betonowa szczena, mało finezyjna, brawlerska stójka, ale berserkerski upór i ciągłe parcie do przodu (z tym, że Justin nie ma tak zrytego łba). Argentyńczyk cwanie podszedł do tej walki - odpuścił sobie pierwszą rundę (cały czas tańcząc dookoła przeciwnika), dając się wystrzelać agresywnemu rywalowi, żeby w dwóch kolejnych zafundować mu wpierdol życia. O mało co, a by ta strategia poszła mu uprawiać Kamasutrę, bo Ponziemu, w połowie walki siadło mocno cardio i niewiele brakowało, aby to Perry go ujebał na zimno (ten spinning back fist uratował mu dupsko, bo koniec był baardzo bliski). Niestety Mike tytanem wydolności także nie jest, a więc tylko twardy łeb uratował go przed pierwszym w karierze TKO.
Niezła walka, gdzie aż strach było mrugać oczami, bo w każdym momencie mogło polecieć KO. Kuriozalnie, jeden zweryfikował tu drugiego, bo Santiago pokazał, że jeśli ktoś nie będzie szedł debilnie w brawl z Platynowym, to spokojnie idzie go rozpykać. Perry natomiast pokazał, że Ponzi ma średniej jakości cardio i jego uderzenia nie są tak destrukcyjne jak się wszystkim wydawało (czyt. na dystansie 5 rund chłopina może nam umrzeć w oktagonie, jeżeli nie skończy starcia przed czasem).

5. Robbie Lawler vs. Rafael dos Anjos - ależ kapitalnie Brazylijczyk to zawalczył! Na nogach wyglądał jak milion dolców, fantastycznie się poruszał i pracował głową. Robbie musiał co chwilę korygować celownik, bo miał zajebiste problemy żeby trafiać szybkiego i tańczącego na nogach RDA. Trochę się bałem, że Lawler złamał psychicznie Rafała po tym pogromie w drugiej rundzie, gdzie dos Anjos nie mógł go ubić pod siatką, pomimo odpalenia najcięższych dział. Brazylijczyk jednak się reaktywował i po słabszej, pierwszej połowie trzeciej rundy, wrzucił wyższy bieg i już do końca demolował słaniającego się na nogach Roberta.
RDA miał zajebistą strategię na tą walkę. Sam szarżował, a kiedy Lawler przypuszczał kontrataki, szybko łapał go w tajski klincz, gdzie odbierał mu rozpęd oraz cardio (kolanami na korpus). W efekcie tego, od czwartej odsłony Robbie stanowił już dla Brazylijczyka worek treningowy i tylko żelaznej szczenie Lawler zawdzięcza, że dotrwał do finalnej syreny. Kapitalny występ RDA i nie ma bata żeby po czymś takim (nie dał sobie urwać nawet rundy, w walce z takim rzeźnikiem jak Robbie :shock: ) Łysy odmówił mu walki o pas.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Cheeky Mori



Wrestler: Braun/KOSZ/Rusev/StreetProfits
Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1903
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-12-17, 22:52   

Pan Ołowiane Bambosze co prawda żegna się z UFC, a w pożegnalnym występie nie zrobił nic (dosłownie), ale przynajmniej pozwolił wzbogacić się rywalowi o 50k, bo nie sądzę, że zobaczymy lepszy nokaut, mimo, że to początek gali.

Makdessi robił niezłe spustoszenie kopnięciami, nogi Trujillo uginały się po prawie każdym zewnętrznym lowkingu, a ciosy na korpus, często obrotowe, zabierały resztki tlenu. Z dobrej strony pokazał się Kanadyjczyk, chociaż nie wiem o chuj mu chodziło po walce, przeciwnik normalnie ściska jego dłoń, a po chwili ten się na niego drze i wyzywa od maderfakerów :roll:

Dwaj kolejni reprezentanci gospodarzy też poradzili sobie z rywalami ekspresowo, Taleb zrobił to wyjątkowo brutalnie, teoretycznie można było przerwać walkę już po tym początkowym kolanie, bo gdyby nie siatka, to Roberts padłby jak długi, za to te dwa ciosy już na leżącym rywalu były na 100% niepotrzebne i chyba już po interwencji sędziego (przynajmniej jeden). Laprise zaczął z dużymi kłopotami i myślałem, że nieznany i trapiony przez lata kontuzjami Brytyjczyk sprawi niespodziankę, ale wszystko odwróciło się w mgnieniu oka.

Ten cały Marquez prawdopodobnie nigdy nie dołączy przez swój styl do czołówki, ale od teraz będę śledził uważnie każdy jego pojedynek, bo szkoda byłoby przegapić coś takiego, jak zaprezentował wraz ze Stewartem wczorajszej nocy. Techniki, taktyki i defensywy było tam tyle co wody na pustyni, ale oglądało się to z zapartym tchem, podczas rzucanych na lewo i prawo cepów paść mógł każdy w każdej chwili, jednak panowie pokazali, że nie jeden cios w życiu przyjęli, natomiast czynnikiem kluczowym okazały się z pozoru niegroźne próby gilotyn Juliana, jedną z nich wpiął tak mocno, że rywal ledwo zdążył klepnąć przed odpłynięciem.

Brawo dla Janka, bo tym razem "poszedł" na łatwiznę i wybrał najprostszą taktykę, która okazała się najskuteczniejsza, tak jak Sokodjou lowkickami kiedyś mało nie doprowadził go do amputacji nogi albo Anderson obaleniami i leżanką do odleżyn, tak wczoraj Błachowicz notorycznie irytował Czarnego lewymi prostymi i nie pozwalał mu rozpuścić rąk przez calutkie dwie rundy. Dodatkowo świetna skuteczność obaleń (80%) pozwoliła być spokojnym o karty sędziowskie, zgadzam się, że przez pierwsze dwie minuty trzeciej rundy przewaga Jareda byłą wyraźna i kilka razy ładnie trafił, ale Janek z celnością nie odstawał, a czas spędzony na górze w parterze był wystarczający by przyznać mu "10" również za trzecią rundę. Polakowi nie odpierdala i nie domagał się pasa po dwóch zwycięstwach z nieklasyfikowanymi lub ledwo klasyfikowanymi przeciwnikami, cel ma jasny, chce wystąpić w marcu w Londynie i zaprasza do swojej dywizji byłego mistrza kategorii średniej. Fajnie by było, gdyby Bisping skończył karierę w walce przeciwko Polakowi.

Przez chwilę pomyślałem, że walka Mishy z Teixeirą skończy się jak starcie Taleba, a miało scenariusz podobny do pojedynku Laprise'a. Cirkunov zaczął dobrze, udało mu się przycisnąć Brazola do siatki, jednak żaden z serii ciosów nie doszedł na tyle dobrze do szczęki rywala, by zrobić mu krzywdę, Glover odczekał pierwsze natarcie i zrobił swoje, myślałem że sprawę skończy już duszeniem zza pleców, ale w sumie nie zrobiło to żadnej różnicy bo koniec walki odciągnął się o kilka sekund.

Perry i Gente Boa zrobili pojedynek na tyle dobry, na ile można się było spodziewać, ostre bomby poszły w ruch już od pierwszej rudy, gdzie kilka razy zadrżałem o Argentyńczyka, bo został trafiony porządnie, druga runda początkowo miała podobny scenariusz, bo kontrola w oktagonie zdecydowanie należała do Perry'ego, ale u Santiago poprawiła się skuteczność i tym razem to on wciskał sierpy jeden po drugim, naruszając szczękę Amerykanina, trzecia runda najbardziej jednoznaczna, oprócz serii ciosów był nokdaun i parter z Ponzinnibio w pozycji dominującej, Perry raczej nie może mieć pretensji do wyniku, szkoda, że na każdej gali jest tylko jeden bonus za walkę wieczoru. Fajne rzeczy dzieją się w półśredniej, jest Colby, Darren Till, Ponzinnibio, natomiast "Platynowy" po dzisiejszym występie powinien zmienić pseudonim na "Tytanowy"

Emmet niby znikąd składa człowieka z topu swojej kategorii, spodziewałem się bezpiecznego punktowania rund przez Lamasa, pewnie taki też był jego zamiar mimo kilku agresywnych ataków, z których jeden kosztował go utratę wygranej.

Bardzo dobry, jednak nadzwyczajnie jednostronny main event, gdzie Robbie próbował robić wiele, ale i tak był garowany przy siatce przez będącego w formie stójkowej tak dobrej, jak zapaśniczo, gdy przejmował tytułwagi lekkiej dos Anjosa. Skoro mówiłem że Perry powinien zmienić pseudonim na tytaonwy, to dla Lawlera przydałby się przydomek "człowiek z wolframu" czy jaki tam pierwiastek jest najtwardszy :D Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, bo byłem już mocno śpiący, ale ta najbardziej efektowna akcja walki, czyli ubijanie Ruthlessa przy siatce trwała 21 sekund :D

*Fight of the Night: Julian Marquez vs. Darren Stewart
*Performance of the Night: Nordine Taleb and Alessio Di Chirico
_________________
Rocznikowo miała 15
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group