Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 217: Bisping vs St-Pierre
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1773
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-10-31, 21:23   UFC 217: Bisping vs St-Pierre



Data: 4 listopada 2017
Miejsce: Madison Square Garden, New York City, New York
Transmisja: PPV / Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
UFC Middleweight Championship

185 lbs: Michael Bisping (30-7) vs. Georges St-Pierre (25-2)

Karta Główna (03:00)
UFC Bantamweight Championship

135 lbs: Cody Garbrandt (11-0) vs. TJ Dillashaw (15-3)
UFC Women's Strawwweight Championship
115 lbs: Joanna Jędrzejczyk
(14-0) vs. Rose Namajunas (7-3)
170 lbs: Stephen Thompson (13-2-1) vs. Jorge Masvidal (32-12)
185 lbs: Johny Hendricks (18-7) vs. Paulo Henrique Borrachinha (10-0)

Karta Wstępna (01:00)
155 lbs: James Vick (11-1) vs. Joseph Duffy (17-2)
265 lbs: Walt Harris (10-6) vs. Mark Godbeer (12-3)
205 lbs: Corey Anderson (10-3) vs. Ovince Saint Preux (21-10)
170 lbs: Randy Brown (9-2) vs. Mickey Gall (4-0)

Preeliminacje Fight Pass (23:3-)
265 lbs: Aleksei Oleinik (52-10-1) vs. Curtis Blaydes (7-1, 1NC)
205 lbs: Michał Oleksiejczuk (12-2) vs. Ion Cutelaba (13-3, 1NC)
135 lbs: Aiemann Zahabi (7-0) vs. Ricardo Ramos (10-1)



Michael Bisping Last 3: Dan Henderson (DEC) | Luke Rockhold (KO) | Anderson Silva (DEC)
Georges St-Pierre Last 3: Johny Hendricks (DEC) | Nick Diaz (DEC) | Carlos Condit (DEC)
Dla ciebie to walka emeryta, który wraca skuszony ogromną wypłatą z dziadem, który w ciągu dwóch lat bronił pasa raz i omal nie stracił go w starciu z jeszcze większym dziadem...dla mnie też :D Mimo to czekam jak cholera na ujrzenie gościa w karate kimono, którego obecny champion próbuje poniżyć i ośmieszyć niewerbalnie jeszcze przed walką, pewnie to samo będzie robił do samego rozpoczęcia walki, a może nawet i w trakcie. W normalnych warunkach i z GSP regularnie walczącym, wskazanie faworyta byłoby łatwe, mimo, że waga średnia to podwórko Hrabiego, ale z porównywalnym zasięgiem, byłby w stanie go wypunktować w stójce i kilkakrotnie obalić. Po 4 latach przerwy absolutnie nie jestem pewny, co Georges wniesie do oktagonu, tak samo z resztą jak Bisping, na efektowną wymianę ciosów od samego początku raczej bym nie liczył, może za to być szczęśliwa trafiejka, mogą też być szachy i dwurundowe badanie potencjału przeciwnika. Ryzykowny wybór jak na walkę wieczoru tak dobrze obsadzonej gali :D


Cody Garbrandt Last 3: Dominick Cruz (DEC) | Takeya Mizugaki (TKO) | Thomas Almeida (SUB)
T.J. Dillashaw Last 3: John Lineker (DEC) | Raphael Assuncao (DEC) | Dominick Cruz (DEC)
Moim zdaniem najlepsza walk w tej bogatej karcie, dwóch zawodników, których historie potoczyły się bardzo podobnie - niezbyt doświadczony prospekt dostaje szansę walki o pas i bez cienia wątpliwości dominuje wielkiego i utytułowanego mistrza. Z trzech walk o takim scenariuszu, największe wrażenie zrobił na mnie pierwszy występ Dillashawa przeciwko Barao, chociaż "No Love" zdobywając pas również mógł zachwycić. Zapowiada się typowo kickbokserski pojedynek, bo obaj panowie mimo niezłego wyszkolenia zapaśniczego (na szczeblu amatorskim) zdecydowanie większe doświadczenie zbierali w sportach uderzanych - Cody pokonany tylko raz na 33 pojedynki w boksie amatorskim, TJ to czarny pas odmiany Muay Thai promowanej przez jego byłego trenera - Duane Ludwiga. Wydaje się, że w większym sztosie jest obecny mistrz, ale różnice są naprawdę niewielkie, do tego dochodzi podtekst osobisty i cała sytuacja z Team Alpha Male, po które Dillashaw zyskał nowy pseudonim :D


Joanna Jędrzejczyk Last 3: Jessica Andrade (DEC) | Karolina Kowalkiewicz (DEC) | Claudia Gadelha (DEC)
Rose Namajunas Last 3: Michelle Waterson (SUB) | Karolina Kowalkiewicz (DEC) | Tecia Torres (DEC)
Nie będzie niespodzianką, jeśli napiszę, że Rose powtórzy gameplan swoich brazylijskich poprzedniczek, próbując sprowadzić Joannę - zarówno Gadelhii jak i Andrade udawało się tego dokonać, ale były bezradne, nie mogąc utrzymać mistrzyni zbyt długo na macie. Tak się zastanawiam, że Jędrzejczyk dawno nie skończyła rywalki przed czasem, a nieco frywolna w stójkowej defensywie Namajunas jest stworzona do jakiegoś TKO :) Jeśli tak się nie stanie, to jej intensywny i energiczny styl boksowania może pomóc w ustanowieniu jakiegoś kolejnego rekordu zadanych ciosów. Jędrzejczyk jest największą faworytką w całej karcie, a że Rose wyjątkowo nie trawię (taki sam łobuz jak Aśka :D ) to nawet nie dopuszczam do siebie możliwości, że mogłaby sprawić jakąś niespodziankę w sobotnią noc. Z resztą, jak można lubić kogoś, kto udusił , udusił też , a JEJ odebrał zero z tyłu w rekordzie ;>


Skoro mówiliśmy o największym faworycie, to warto wspomnieć słowo o największym underdogu - Michał Oleksiejczuk póki co traktowany jest jako mięso armatnie dla mołdawskiego Hulka, jeden Polak już go pokonał, teraz pora na Lorda :)
Reszta karty również wygląda obiecująco, główna kartę domykają starcia Thompsona i Hendricksa, warto też sprawdzić, jak poradzi sobie Duffy, równie ciekawie zapowiada się pojedynek dwóch beneficjentów programu Dany White'a, zdecydowanie więcej do tej pory osiągnął Mickey Gall (Northcutt i CM Punk :D ), ale tym razem szanse rozkładają się po równo.
Mimo, że walka OSP z Amdersonem zestawiona na ostatnią chwilę, to i tak dziwi jej tak niskie miejsce w karcie, spokojnie mogliby main eventować prelimsy.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

Ostatnio zmieniony przez Morison 2017-11-02, 10:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-11-01, 10:10   

To jedna z lepszych kart, jakie widziałem, odkąd oglądam UFC. Zawsze sobie patrzę, ile walk obejrzeć z danego show. Tu wyszło, że tylko jedną śmiało odpuszczam (pierwszą), a na reszte z chęcią rzucę okiem.

Oleinik, Corey Anderson, OSP - to nazwiska z preeliminacji! Samo to już świadczy o mocy tej karty. Chociaż w obu tych walkach wyczuwam decyzje sędziów.

Nie znam Oleksiejczuka. Wiem, że miał się bić na TFL w Radomiu, ale dostał szansę od UFC. Miałeś się bić w Radomiu, a wywindowali Cię do Madison Square Garden. Mały przeskok :twisted:

Musieli się trochę naszarpać, żeby podpromować Rose przed walką z Asią. Sorry, ale nie widzę opcji, żeby Namajunas miała czymś mistrzyni zaskoczyć. Pójdzie na wymianę? Pat Barry zatęskni za twarzą swojej dziewczyny.

Garbrandt z Dillashawem zapowiada się zajebiście. Sporo zlej krwi. Ubarwili mi sobą cały sezon Ultimate Fightera, i wreszcie doczekaliśmy się ich pojedynku. Ogółem, patrząc na styl, to Cody powinien spokojnie ogarnąć swojego ex-kolege. Chyba, że podpalony nienawiśćią, zacznie robić jakiś błędy.

Z wrestlingowego punktu widzenia - w walce wieczoru mamy face vs heel. Takie klasyczne. Puśćmy wodze fantazji, i dalej idźmy wrestlingową logiką, w której powracający face wygrywa :wink:
_________________

 
     
SzajbaClub 

Wrestler: Adam Cole, Cm Punk, Triple H
Wiek: 15
Dołączył: 19 Kwi 2016
Posty: 16
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-01, 14:49   

Michael Bisping vs. Georges St. Pierre- Za cholerę nie jestem pewien zwycięstwa GSP. Wydawałoby się oczywiste, że Kanadyjczyk przy pierwszej lepszej okazji zaprosi Hrabiego do parteru i zdewastuje. Rdza pojawi się na pewno, w końcu to były jednak 4 lata rozłąki z klatką. Nie wiem czy to Pierre sobie tak po folgował, ale sylwetkę ma chyba najgorszą w karierze. Jeśli Bisping podejdzie do walki mądrze, czyli w jego przypadku zachowawczo i będzie z rundy na rundę punktował Georgesa to nie zdziwię się jeśli dociągnie walkę do decyzji. Waga przede wszystkim będzie miała tu największe znaczenie i cardio byłego mistrza. Ja widzę tu tylko dwa scenariusze. Albo tak jak wcześniej pisałem, Michael będzie trzymał Rusha na dystans i prze-boksuje i prze-kopie 5 rund, albo Pierre od początku narzuci swój styl walki i skończy angola przed czasem. Osobiście obojętny mi jest zwycięzca, ale patrząc na to, że Michael najprawdopodobniej uda się po tej walce na emeryturę z pełnym portfelem to niech wygra GSP.

Georges St. Pierre- Poddanie, 3 runda

Cody Garbrandt vs. Tj Dillashaw- Walka 50/50, na którą czekam najbardziej z całej karty. Czuć tą złą krew między nimi, ale to dobrze bo zazwyczaj ta zła energia przenosi się do oktagonu i daje świetne widowisko. Obaj mają argumenty, które przemawiają za wygraną jednego i drugiego. TJ na pewno jest bardziej doświadczony jeśli chodzi o walki mistrzowskie, ale Cody to największy prospekt ostatnich czasów, który osiągnął pas w niesamowitym tempie. Sympatią bardziej darzę Codyego, także i na niego oddaje swój typ.

Cody Garbrandt-Decyzja

Joanna Jędrzejczyk vs. Rose Namajunas- Mówi się, że Rose wystrzeli i sprawi wielką niespodziankę. Ja w taki scenariusz kompletnie nie wierzę. Aśka to od momentu zdobycia pasa potwór, który możliwe, że nie zostanie jeszcze zatrzymany przez parę ładnych lat. Sama walka, może fajnie się potoczyć w stójce, ale i tak w końcu JJ zacznie narzucać tempo i swój styl walki. Może Namajunas dotrwa do decyzji, ale się nie zdziwię, jeśli zostanie uwalona wcześniej.

Joanna Jędrzejczyk- TKO, 3/4 runda

Mamy w karcie jeszcze dużo fajny pojedynków. Z tych które mnie najbardziej interesują to oczywiście Thompson-Masvidal, który będzie pokazem stójkowych fajerwerków. Pytanie kto pierwszy drugiego ustrzeli. Karate Thompsona vs. Boks Masvidal. Stawiam na tego drugiego :grin: Na pewno zerknę na Oleinika i OSP. Szykuje się długi dzień z UFC 8-)
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-11-01, 21:15   

SzajbaClub napisał/a:
Wydawałoby się oczywiste, że Kanadyjczyk przy pierwszej lepszej okazji zaprosi Hrabiego do parteru i zdewastuje.


No nie wiem... Tak jak bym chciał żeby Jerzyk ujebał tego angielskiego piździelca, tak kasy na GSP bym nie postawił. Bisping jest w sztosie, a Kanadyjczym ma 4 lata rozbratu z oktagonem. Bisping ma żelazne cardio, a GSP... chuj wie, po takiej przerwie od MMA. Bisping jest dużo większy, a dla GSP nie jest to naturalna kategoria wagowa, tak więc nie wiem, czy zatrybią tu zapasy Georgesa, gdzie Michał ma zajebisty TTD i nawet taki zapaśnik jak Sonnen nie potrafił go dłużej utrzymać na glebie.
Wszystko się sprowadza do tego, czy GSP da radę obalać, bo w stójce szybkość i bardziej poukładany kick-boxing Bispinga mogą wystarczyć na (bankowo) przyrdzewiałego Kanadyjczyka.
Chciałbym, żeby GSP czymś zaskoczył, ale jeżeli jego zawsze killerskie zapasy (z tym, że wcześniej rzucał mniejszymi gostkami, z niższej kategorii wagowej) nie zadziałają, to nie widzę tego jakby miał wypunktować Angola swoimi klasycznymi jab'ami.

Co do Aśki, to ma możliwość to przejebać tylko w przypadku jeżeli zlekceważyła Namajunes i przygotowała się do tego starcia na pół gwizdka. Jeżeli wyjdzie w standardowej formie to upierdoli Różę przy samej łodydze.

[ Dodano: 2017-11-02, 21:58 ]
N!KO napisał/a:
Ogółem, patrząc na styl, to Cody powinien spokojnie ogarnąć swojego ex-kolege.


No właśnie ze względu na styl, to TJ wydaje się mieć więcej atutów. Jest szybszy, lepszy technicznie w stójce, ma szerszy wachlarz akcji ofensywnych (więcej kopie, gdzie u Cody'ego to niemal same łapy) i żelazne cardio (wg mnie lepsze niż obecny Mistrz).
To co przemawia na korzyść Garbrandta to moc w łapach, bo w każdej chwili będzie mógł skończyć pretendenta po jakiejś dobrej trafiejce. Jednak im dalej w las, tym bardziej powinien zyskiwać Wąż i jeżeli miałbym stawiać kasę, to powiedziałbym że jeżeli Cody nie skończy tego przed czasem, to na punkty większe szanse daję Dillashaw'owi.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
TJCACPJ 
Main Eventer
Sułtan Attitude



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 21
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 3355
Podziękował: 29
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-11-02, 22:04   

Nie rusza mnie ta gala kompletnie. Jędrzejczyk której nie trawie walczy z osobą, która nie powinna nawet dostać tej walki. W main evencie Midcarder vs Dziadek, a ratuje to chociaż TJ vs Cody, dla nich warto odpalić event. Dalej mamy Thompsona, który ostatnio mocno oslabł w oczach oraz Hendricksa, który powoli rozdrabnia kariere. Średniak.
_________________
Progres Roku 2014
Runner Up - Redaktor Roku 2016
RunnerUp - Artykul Roku 2016
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-11-02, 22:11   

A dla mnie gala wyjebana w kosmos, przynajmniej pod kątem karty. Z calutkiej karty (nawet z przedwstępnej) niewiele jest pojedynków, na których nie chciałbym chociaż zawiesić oka. Tak na prawdę to olewam tylko:

135 lbs: Aiemann Zahabi (7-0) vs. Ricardo Ramos (10-1)
265 lbs: Walt Harris (10-6) vs. Mark Godbeer (12-3)

i jeżeli nie dam rady czasowo to jeszcze ewentualnie (choć chciałbym ogarnąć):

155 lbs: James Vick (11-1) vs. Joseph Duffy (17-2)

A cała resztę łykam jak młody pelikan :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
TJCACPJ 
Main Eventer
Sułtan Attitude



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 21
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 3355
Podziękował: 29
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-11-05, 09:02   

Tak!!! Ubili ten polski karynski ryj.
_________________
Progres Roku 2014
Runner Up - Redaktor Roku 2016
RunnerUp - Artykul Roku 2016
 
 
     
LegendKiller 
Midcarder


Wrestler: Randy Orton
Wiek: 27
Dołączył: 30 Maj 2005
Posty: 918
Podziękował: 11
Podziękowano mu 49 razy w 4 Postach
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2017-11-05, 11:27   

TJCACPJ napisał/a:
Tak!!! Ubili ten polski karynski ryj.

Siostrę Ci pobito?
 
     
TJCACPJ 
Main Eventer
Sułtan Attitude



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 21
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 3355
Podziękował: 29
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-11-05, 12:28   

Cieszylbym sie gdyby siostra walczyla w MSG. Nawey by mogla dostac wpierdol.
_________________
Progres Roku 2014
Runner Up - Redaktor Roku 2016
RunnerUp - Artykul Roku 2016
 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-11-05, 13:34   

Aleksei Oleinik (52-11-1) vs. Curtis Blaydes (8-1, 1NC) – Oleinik okrutnie wolny. Od czasów tego Danho, nie widziałem wolniejszego ciężkiego w UFC. Fatalnie wyglądał, ale wymian się nie bał. Odważnie, biorąc pod uwagę jak dziurawa jest jego stójka. Curtis z takim rywalem nawet nie wyglądał na takiego octagonowego muła, jakim wiem, że jest. Zastanawiam się tylko, co tam zaszło z tym lekarzem. Mam wrażenie, że Rusek wiedział, że jedyna szana na zwycięstwo właśnie spadła mu z nieba (kopyta Curtisa), i coś kręcił. Spodziewał się zwycięstwa przez nielegalne kopnięcie, które tak naprawdę go nie trafiło :wink:

Randy Brown (10-2) vs. Mickey Gall (4-1) – Nudna walka. Jak już się jeden na drugim położył, tak dostawaliśmy parterową rundę. Nie było opcji, że ktoś wstanie. Gall bardzo cieniutko się pokazał. Od początku na wstecznym, spanikowany stójką rywala. A i w obaleniach nie miał wiele do zaoferowania. Ten dźwięk pękającego balonika.

Corey Anderson (10-3) vs. Ovince Saint Preux (21-10) – OSP jest bardziej przekrojowym fighterem, ale Corey I tak ładnie sobie radził w stójce. Pare fajnych razy mu wcisnął. Dłuższe zabawy z Ovincem były jednak szkodliwe dla zdrowia, a ten high kick to wchodził jak w masło. Zapaśnik nawet nie brał go pod uwagę. Walczył dobre zawody, ale swój szczyt rankingu już osiągnął.

Walt Harris (10-7) vs. Mark Godbeer (13-3) – Walt by to ugrał, ale faul był oczywisty, a decyzja jak najbardziej słuszna. Sędzia wchodzi między nich, a tam leci najładniejszy w życiu high-kick Harrisa.

James Vick (12-1) vs. Joseph Duffy (17-3) – Vick to jeden z większych underdogów. Takich gości wyciągniętych znikąd. Pamiętam Ultimate Fightera, to gość w ogóle nie robił tam wielkiego wrażenia. Na pewno nie rokował na taką przyszłość. Tu też przegrywał. Oczekiwałem trzeciej rundy i spokojnego punktowania przez Duffy’ego. Niestety, dał się złapać raz i to wystarczyło. Na ostatniej prostej, przed gongiem. Szkoda Irlandczyka.

Johny Hendricks (18-7) vs. Paulo Henrique Borrachinha Costa (10-0) – Ależ Braylijczyk sypał bomby. Większość ciosów rzucał na zabójstwo Hendricksa. Od początku Johny wygladał jak wagę lub dwie niżej. Gość jest cieniem siebie. Niby nawciskał jakieś lewe proste, ale to tylko na chwilę przystopowało Paulo. Dobre zestawienie dla Borrachinhi. Cień Rumcajsa takiemu młokosowi pomoże w promocji. Zastanawia mnie tylko to przerwanie. Weszło czysto, ale trochę się referee pospieszył.

Stephen Thompson (14-2-1) vs. Jorge Masvidal (32-13) – Do dobrej wojny w stójce potrzeba serducha, chęci do walki, agresji. Tu dobrało się dwóch niezwykle utalentowanych stójkowiczów, ale cięzko było się przesadnie emocjonować. Thompson niby bardziej agresywny niż w walkach o pas, ale też sporo czasu przestał ze swoim karatekowaniem. Trzecia runda dopiero dała feeling walki, ale to dlatego, że wiecznie oburzony Jorge był w plecy 10-min i musiał się rzucić w wir walki. A jak atakował, to była woda na młyn dla gościa, który uwielbia kontrowac. Masvidal dał srogo dupy.

Joanna Jędrzejczyk (14-1) vs. Rose Namajunas (8-3) – Holy shit... Gdzieś tam zgubiła ją arogancja. Gdzieś tam bycie wielką gwiazdą mogło sprawić, że poczuła się zbyt pewnie. Za dużo inwestowania w swój wizerunek. Skupiała się na tym jak się kreować, a przecież wykreowały ją zwycięstwa. Potrzebny rewanż. Wróci i wygra. Jak Conor z Diazem. A jak nie rewanż z Asią, to poprosimy ostatnią, która pokonała Rose.

Cody Garbrandt (11-1) vs. TJ Dillashaw (16-3) – Myślałem, że koniec pierwszej rundy nakreśli nieco to starcie. Że Cody nabierze wiatru w żagle. TJ już zwolnił, nie tańczył tyle co na początku. Garbrandt jednak nie był sobą. Gdzieś nawet nie czułem, że lecą te jego nokautujące bomby. Kolejny niepokonany poległ.

Michael Bisping (30-8) vs. Georges St-Pierre (26-2) – Ha! GSP wyglądał bardzo dobrze. Tak fizycznie, jak i w octagonie. Jak już złapał za nogi, to zawsze udawało mu się przesiłować Bigspinga. Nawet jak Anglik wstawał, to i tak obalenie do odnotowania przez sędziów. W stójce również trafiał częściej. Widać było, że jak walka potrwa dłużej, to St-Pierre’a nie będzie. Cardio jeszcze nie na tym poziomie, a mięśnie robią swoje. Mistrzowskie rundy byłoby mu ciężko przetrwać. Ba, jestem w 90% przekonany, że by przerżnął, gdyby do nich doszło. Udało się jednak trafić i ubić. Łokcie brutalne, duszenie profesorskie.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-11-05, 18:09   

1. Oleinik vs. Blaydes - tak jak zawsze kibicuje Olejarzowi, tak tu mnie wkurwił. Nie dość, że zawalczył jak idiota (permanentnie pchał się w wymiany z takim dzikiem jak Amerykanin, nie próbował obalać, a sam obalony - desperacko podnosił walkę do stójki, pomimo że widać było, jak wchodzą te próby poddań z pleców), to jeszcze na dokładkę chciał zwałkować rywala i przysymulować niezdolność do kontynuowania starcia (a widać było, że ten nielegalny kop ledwo mu musnął ucho), ponieważ sam był na skraju wyłapania KO'sa i słaniał sie na nogach.
Dobra decyzja sędziego, który zapierdolił Ruskowi TKO i pa pa. Oktagonowym symulantom mówimy zdecydowane NIE!

2. Gall vs. Brown - łatwa do wypunktowania walka, ale też za specjalnych fajerwerków w niej nie było. Brown miał dominować w stójce, ale okazało się, że na glebie równie dobrze sobie radzi, czym spacyfikował pogromcę CM Punka i Sage'a, bez żadnych kompleksów idąc w parter z Gall'em, który na papierze, miał dominować w tej materii.
Młodemu nie pykło, bo okazało się, że nie tylko stójkę rywal miał mocniejsza, ale i solidny parter. Brown w trzeciej odsłonie pokazał klasyczną, polską szkołę cardio i leciał na oparach. Gdyby to Gall obalił, to sądzę, że werdykt z dużym prawdopodobieństwem mógłby iść w drugą stronę.

3. Anderson vs. OSP - Corey całkiem nieźle sobie radził, narzucając rywalowi własną grę i usiłując go tłamsić zapasniczo na glebie i w klinczach. Ładnie pracował też na nogach przez co OSP nie potrafił mocniej naruszyć go w stójce (dopiero pod sam koniec pierwszej odsłony usadził go na dupsko po punchu).
Wydawało się, że Anderson wymęczy na punkty Ovince'a, kiedy ten wystrzelił pięknym high kickiem, po którym nie było juz co zbierać (nawet nie ruszył żeby dobijać. Widział, że na ziemi leży trup).
Słaba walka, męcząca poprzez stylistykę Andersona, jednak finalne KO - miodzio.

4. Vick vs. Duffy - dużo tańcowania i markowanych uderzeń, a mało konkretów, aż do finalnego TKO. Duffy zapewne prowadził na kartach sędziowskich, ale Vick trafił go ładnym popdbródkowym i zasypał gradem uderzeń na glebie. Przerwanie sędziego trochę chyba zbyt pochopne, bo Kaczor nie wyglądał jakby miał zaraz odpłynąć (i próbował się bronić), a zatrzymanie było równo z gongiem. Wg mnie sędzie spokojnie mógł to puścić do trzeciej rundy.

5. Costa vs. Hendricks - Paulo przypomina mi młodego Belforta za czasów jego debiutu w UFC. Przystojny, mocno skoksowany, efektowny i ultra agresywny. W kogoś takiego UFC będzie chętnie inwestowało, o ile Costa nie wyłoży się na jakimś poważniejszym wyzwaniu.
Hendricks w tej walce nie istniał. Fatalnie pracował na nogach, co chwila dawał się zamykać pod siatką, gdzie młody Brazylijczyk wykonywał na nim egzekucję. Młody wywierał świetną presję. Cały czas szedł do przodu, nawet jak coś wyłapywał. Brodacz gubił się przy takiej stylówie jak dziecko we mgle, tym bardziej że jego trafiejki spływały po Brazylijczyku, a próby sprowadzeń były blokowane.
Ładny finał, gdzie Costa naruszył Rumcajsa i agresywnie, lecz bez jakieś podpałki i brawury, dojebał go jak gwóźdź do dechy. Jeżeli młody nie wtopi z USADA (na naturala to on nie wygląda), to warto będzie śledzić jego poczynania w przyszłości, bo UFC może właśnie znalazło swojego brazylijskiego Poster-Boy'a.

6. Thompson vs. Masvidal - tak jak lubię Masvidala i uważam go za mocno niedocenianego fightera, tak tutaj Wonderboy go centralnie ośmieszył, dominując nie tylko za pomoca kopnięć, ale także stricte boksersko. Gamebred kompletnie nie miał pomysłu na świetnie poruszającego się i cały czas kąsającego uderzeniami rywala. Nie potrafił skrócić dystansu, a próby wywierania presji skutkowały tym, że cały czas wyłapywał na twarz.
Jednostronna walka, ale też kapitalna forma Thompsona. Gdyby tak zawalczył z Woodleyem, to teraz nie musielibyśmy się męczyć z tym płaczkiem.

7. Jędrzejczyk vs. Namajunas - walka, która nie budziła we mnie żadnych emocji dzięki kumplowi-idiocie, który zadzwonił do mnie i centralnie mi wyjebał spoilerem :(
Co do samego pojedynku, to powiem tylko tyle, że karma to wredna suka i Aśke spotkało to, na co pracowała od dłuższego czasu. Ten brak szacunku do rywalek, to spinanie dupy na ważeniach, pyszałkowate wywiady, wygrażanie się w oktagonie itd. W końcu dostała kubeł zimnej wody na głowę, bo Namajunas nie dość, że dojebała jej w jej koronnej stójce, to jeszcze ciosami zmusiła do odklepania (trochę kicha odklepywać ciosy na tym poziomie rywalizacji i przy takiej stawce. Sędzia sam by to za sekundę przerwał). Powiedziałbym, że to niemal poetycka sprawiedliwość.
Polka sama prosiła się o nieszczęście. Zamiast trzymać dystans i rozstrzelać Różę z odległości (tak jak to zrobiła z chociażby Andrade), to ewidentnie niedoceniła rywalki, zaczeła się wdawać z nią w wymiany, raz została posłana na deski, ale nie wyciągnęła wniosków (kuloodporność level HQ) i Namajunes zrobiła to ponownie, z tym, że na dobre.
Jasne, zawsze szkoda jak rodak dostaje w dupę, ale Aśka od dłuższego czasu była tak wkurwiająca, że takie sprowadzenie na ziemię może jej finalnie wyjść na dobre.
Najśmieszniejsze jest to, że Jędrzejczyk może mieć teraz spory problem żeby dopchać się do rewanżu, bo na krótkim dystansie 3 rund wcale nie będzie taką faworytką z Andreade czy tym bardziej Gadelhą.

8. Cody Garbrandt vs. TJ Dillashaw - powiem szczerze, że tak jak przed walką wierzyłem w TJ'a, tak im więcej pajacował w tym starciu, tym bardziej zaczynałem przeczuwać, że natnie się na jakąś bombę od Mistrza. Faktycznie tak się stało pod koniec pierwszej rundy i chyba to otrzeźwiło Pretendenta, który w drugiej odsłonie zaczął walczyć z mniejsza brawurą, co finalnie przyniosło mu pas mistrzowski.
Ładne skończenie, bo w drugiej odsłonie Snake dwa razy nokdaunował Garbrandt'a, gdzie za drugim go dobił. Mimo takiego a nie innego wyniku, niespecjalnie podobał mi sie styl prowadzenia walki przez TJ'a. Mało wyprowadzał akcji ofensywnych, więcej straszył niż rzeczywiście atakował, przez co - nawet bez tego nokdaunu na koniec - Cody urwał mu pierwszą rundę (na jego własne życzenie). Gdyby tak to szło przez 5 rund, to nie wygrałby tego starcia, pomimo że ma skillsy aby tego dokonać.
Czyli teraz co - rewanżyk z Cruzem?

9. Bisping vs. GSP - Kanadyjczyk wcale jakoś za specjalnie nie przyrdzewiał. Jasne, cardio już nie to jak wtedy kiedy na dystansie 5 rund zajeżdżał kondycyjnie rywali, ale na Angola wystarczyło, bo skilsy nadal ma na świetnym poziomie. Zapasy działały jak należy, tylko że Bisping szybko przywracał walkę do stójki, albo mocno odgryzał się łokciami z pleców. Zdziwiło mnie, że tak słabo na tle GSP wypadł Angol w stójce. Gość, który w tej materii potrafił sprawiać sporo problemów Spiderowi, tutaj często nadziewał się na jaby i sierpy od Jerzyka. Ogólnie Bisping na nogach dzisiaj wyglądał jakoś niewyraźnie, a przecież strikerem jest niezłym. Nie wiem, czy bał się obaleń i dlatego mało kopał, ale ogólnie jego stójka nie przypominała dzisiaj tej, którą znamy z wcześniejszych jego walk. I kurwa bardzo dobrze!!! Bo GSP po ładnym nokdaunie i dobitce na glebie, zapina RNC i kroi z pasa Pyskacza!!! Danka właśnie się spuścił w pory, bo wizja kasiory i starcia Kanadyjczyka z Conorem jara go pewnie bardziej niż 3 dziwki w wyrze.

Pięknie dzisiaj karma pokarała szczekaczy (Bisping, Aśka, Garbrandt). Aż człowiek z chęcią czeka na koleje gale żeby zobaczyć jak to samo prędzej czy później zrobi z Rudolfem :wink:

[ Dodano: 2017-11-05, 18:14 ]
N!KO napisał/a:
Cardio jeszcze nie na tym poziomie, a mięśnie robią swoje. Mistrzowskie rundy byłoby mu ciężko przetrwać. Ba, jestem w 90% przekonany, że by przerżnął, gdyby do nich doszło.


Dokładnie to samo pomyślałem podczas oglądania, że jeżeli tego nie skończy przed czasem, to Bisping ze swoim żelaznym cardio zajedzie go w rundach mistrzowskich. Na szczęście zdusił aroganta jak psa :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1773
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-11-05, 19:52   

Pomijając wyszczekany pysk Jędrzejczykowej i jej nadmierną pewność siebie, która może i sprowadziła ją na manowce, ale też dała wiele podczas budowania jej pozycji jako mistrz (gdyby nie jeździła po rywalkach od pierwszej konferencji do samej walki, na pewno nie widzielibyśmy jej wczoraj w MSG, bo broniłaby tytułu miesiąc wcześniej na Fight Night w jebanym Manaus) najbardziej szkoda mi jej pozycji sportowej, gdzie po tak niedużym stażu w UFC już była brana pod uwagę jako jeden z najlepszych mistrzów, niepokonana, porządnie wyczyściła dywizję (bo jakim rywalem na papierze była dla niej Namajunas?), nie mam wątpliwości, że prędzej czy później dojdzie do jej rewanżu w walce o złoto, nie jestem pewien, czy przeciwko Rose, a może po prostu Joanna potraktuje to jako zamknięcie pewnego rozdziału kariery i postanowi zostać twarzą nowej dywizji, do 125 funtów?

W innych walkach mistrzowskich 1:1, bo kibicowałem Garbrandtowi i GSP, młody mistrz wagi koguciej nie potrafił wykorzystać zbytniej pewności siebie i, powiedziałbym, wręcz pajacowania TJ'a, to znaczy potrafił wykorzystać, tylko skończył się czas na zegarze odmierzającym pierwszą rundę. Nie spodziewałem się, że Cody może się tak solidnie nadziać na kontrę Dillashawa, raczej myślałem, że jego przewaga będzie rosła i może dojść do skończenia w rundach mistrzowskich, a tu jednak Wonż wraca na tron i mając dość rzucania pasem między trio Cody/TJ/Cruz chętnie dałbym szansę Jimmiemu Riverze, no chyba, że 20 wygranych z rzędu to za mało jak na title shota w UFC.

Bisping natomiast, mimo że był w swojej optymalnej formie, stał w cieniu powracającego mistrza, w sumie zapomniałem już na jak wiele stać St-Pierre'a, mimo ubytków w gabarytach potrafił obalić mistrza, co prawda pozycji nie utrzymał, ale sam fakt sprowadzenia Hrabiego mógł robić wrażenie. Tak jak wspomnieli przedmówcy, im dalej w las, tym szanse na punktowanie rund na korzyść Anglika by rosło, jednak charakterystyczne w walkach Michaela jest nadzianie się właśnie na taką kontrę, o ile, poza jednym przypadkiem (UFC 100) bezpośrednio po tym walka się nie kończy, tak rywale potrafią wykorzystać przewagę i osłabionego Bispinga, by dokończyć dzieła za pomocą G&P, tym razem było podobnie i "sneaky Georges" niby udawał, że bije, a udusił :D

Oprócz tego trochę zawiodłem się na walce Wonderboy'a, w szczególności zabolał mnie brak jakiegokolwiek ryzyka podejmowanego przez Masvidala, zachwycony jestem Borrachinhą, którego ktoś porównał do Belforta, ja bym powiedział, że to nawet młody Wanderlei Silva style :D
Szkoda mi też Galla i Duffy'ego, którzy mogłi w najbliższej przyszłości dołączyć do szerokiej czołówki swoich kategorii, a te porażki mocno ich zastopują.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
SzajbaClub 

Wrestler: Adam Cole, Cm Punk, Triple H
Wiek: 15
Dołączył: 19 Kwi 2016
Posty: 16
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-05, 22:21   

Bisping vs. GSP- O taki powrót chodziło. Mocno się pomyliłem i zwracam honor. Kanadyjczyk w bardzo dobrej dyspozycji, gdyby cardio było takie jak przed 4 laty to możliwe, że Hrabia poległby już w 1. Bardzo dobrze prowadzona od początku walka przez Georgesa, tyle ile mógł wymieniał ciosy i kopnięcia w stójce a po skróceniu dystansu schodził w parter. Książkowa strategia. Trochę krwi co dodało smaczku i emocji nie mniej, gdyby Pierre nie skończył Bispinga to w mistrzowskich, mogłoby już być ciężko z kondycją, ale na kartach sędziowskich by i tak to prawdopodobnie ugrał. Teraz czekam na pojedynek z Whittakerem bo to będzie prawdziwy sprawdzian w 185 funtach dla GSP. Jedyna dobrze wytypowana walka na tej gali :cry:

Garbrandt vs. Dillashaw- Tu się mogło wszystko wydarzyć, trzymałem z Codym, ale absolutnie nie stawiałem go jako faworyta, co więcej myślę, że był tu underdogiem. No Love nie walczył na takim luzie jak z Cruzem co przypłacił knockdownem i ubiciem. Za TJ'em nigdy zbytnio nie przepadałem, ale mistrzem będzie dobrym.

Jędrzejczyk vs. Namajunas- Nate Diaz pokonujący McGregora na UFC 196 było shockerem? Dla mnie to przebiło trzykrotnie. Nie mam pojęcia co nie zagrało, Asia jak zawsze pewnie wyszła do klatki, wydawało się, że poprowadzi walkę jak każdą poprzednią a tu proszę. 1 bomba i 2 bomba, The End. Z jednej strony może ta porażka da jej do myślenia, ale z drugiej pamietamy co stało się po pierwszej przegranej w karierze tak świetnej zawodniczki jaką była Ronda. Oby to samo nie stało się z Aśką. Ja widzę 2 opcje. Albo JJ dostaje od razu rewanż przy najbliższej okazji, albo idzie do Flyweight. W słomkowej nadal czai się Gadelha czy Andrade, które mimo wszystko nadal są bardzo niebezpieczne i zdolne do pokonania Jędrzejczyk.

Ogólnie typy poza main eventem w ogóle mi nie weszły. Oleinik przegrał, Hendricks i Masvidal też. Ale czysto sportowo druga edycja gali UFC w MSG jak najbardziej udana.
 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 227
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-11-05, 22:24   

-Raven- napisał/a:
Czyli teraz co - rewanżyk z Cruzem?

Morison napisał/a:
chętnie dałbym szansę Jimmiemu Riverze, no chyba, że 20 wygranych z rzędu to za mało jak na title shota w UFC.

Z tego co kojarzę to ta dwójka ma zaplanowaną walkę za parę tygodni więc okaże się kto będzie kolejnym pretendentem do pasa. Aczkolwiek wydaje mi się że TJ w obu przypadkach jest faworytem, nawet pomimo porażki na kratach sędziowskich z Cruzem.

A po drodze może się jeszcze trafić DJ, o ile Danka wkurwi się na tyle by zapłacić mu dodatkowe dolary.

-Raven- napisał/a:
to jeszcze ciosami zmusiła do odklepania (trochę kicha odklepywać ciosy na tym poziomie rywalizacji i przy takiej stawce. Sędzia sam by to za sekundę przerwał).

Widziałem kilka podobnych komentarzy i osobiście nie rozumiem takiego podejścia. Skoro ktoś wie że jest już po walce, to czy trzeba grać twardziela do końca i zbierać kolejne, niepotrzebne już ciosy? Nigdy nie wiadomo czy sędzia nagle nie zgłupieje i nie puści walki dalej w stylu Weidman/Rockhold gdzie Chris zebrał pewnie +50 do obrażeń mózgu.

Wydaje mi się że profesjonaliści na poziomie Aśki mają pewną świadomość tego ile mogą jeszcze przyjąć i zwyczajnie nie warto iść do końca, tylko lepiej oszczędzać się na kolejne starcia. Coś w tym stylu powiedział z resztą Branch który spotkał się z podobnymi komentarzami po walce z Rockholdem.

-Raven- napisał/a:
Najśmieszniejsze jest to, że Jędrzejczyk może mieć teraz spory problem żeby dopchać się do rewanżu, bo na krótkim dystansie 3 rund wcale nie będzie taką faworytką z Andreade czy tym bardziej Gadelhą.

Akurat Andrade to bym się specjalnie nie przejmował. Jeśli chodzi o zestawienie wydaje się bardzo dobrą rywalką dla Jędrzejczyk bez względu na ilość rund. A i nie wydaje mi się żeby starcie pokroju JJ/Claudia III zrobili bez pasa w tle. Trochę na siłę pozbawiliby się jednej z potencjalnych pretendentek, a i była to dosyć głośna rywalizacja więc dziwnym byłoby zrobić z tego jedną z wielu walk w karcie.

Swoją drogą ciekawe co wymyśli UFC. Rose/Andrade? Andrade/Karolina o miano pretendentki? Paradoksalnie gdyby Jessica dostała teraz walkę o pas, to Karola byłaby bliżej tilte shota ze względu na to że jest ostatnią zawodniczką która pokonała Rose :)
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-11-06, 17:49   

DonCarlos napisał/a:
-Raven- napisał/a:
to jeszcze ciosami zmusiła do odklepania (trochę kicha odklepywać ciosy na tym poziomie rywalizacji i przy takiej stawce. Sędzia sam by to za sekundę przerwał).

Widziałem kilka podobnych komentarzy i osobiście nie rozumiem takiego podejścia. Skoro ktoś wie że jest już po walce, to czy trzeba grać twardziela do końca i zbierać kolejne, niepotrzebne już ciosy? Nigdy nie wiadomo czy sędzia nagle nie zgłupieje i nie puści walki dalej w stylu Weidman/Rockhold gdzie Chris zebrał pewnie +50 do obrażeń mózgu.


Wiesz, pod kątem tego co Aśka pierdoliła na temat Rose i jak jawnie dawała do zrozumienia, że to dla niej miss-match i zaora łysą jak rolnik pole, to ja osobiście wolałbym chyba zostać znokautowanym na zimno niż odklepać ciosy osoby, której wartość sportową tak zlekceważyłem i pomniejszałem.
Nie, nie jest wstydem odklepać ogólnie po ciosach. Wstydem jest odklepać po ciosach kogoś, kogo się przedstawiało jako niegodnego tej walki.

DonCarlos napisał/a:
-Raven- napisał/a:
Najśmieszniejsze jest to, że Jędrzejczyk może mieć teraz spory problem żeby dopchać się do rewanżu, bo na krótkim dystansie 3 rund wcale nie będzie taką faworytką z Andreade czy tym bardziej Gadelhą.

Akurat Andrade to bym się specjalnie nie przejmował. Jeśli chodzi o zestawienie wydaje się bardzo dobrą rywalką dla Jędrzejczyk bez względu na ilość rund.


No nie wiem. Jak Brazylijka wyjdzie w takiej formie jak do Gadelhy, to na przestrzeni 3 rund (kiedy bak będzie miała na full'a), wiedząc że Aśka nie jest już taka kuloodporna, może Polce narobić niemałych kłopotów.

DonCarlos napisał/a:
Swoją drogą ciekawe co wymyśli UFC. Rose/Andrade? Andrade/Karolina o miano pretendentki? Paradoksalnie gdyby Jessica dostała teraz walkę o pas, to Karola byłaby bliżej tilte shota ze względu na to że jest ostatnią zawodniczką która pokonała Rose :)


Andrade powinna teraz z biegu dostać title shota, a Karolina zawalczyć ze zwyciężczynią walki Torres vs. Waterson lub z Cavillo.
Tak jak lubię Karolę, tak na ten moment jest w dupie a nie bliżej walki o pas. Jej ostatni bilans to 2-1, gdzie dwa razy umoczyła z topem, a wygrała z debiutantką.

[ Dodano: 2017-11-07, 16:57 ]
Spokojnie Panowie, nie było tematu. Aśka w wywiadzie z Arielem H. zdementowała jakoby klepała ciosy Rose. Stwierdziła, że nic nie odklepała, tylko… tak próbowała się podnosić :twisted: a poza tym, jest wojowniczką i nigdy nie odklepałaby uderzeń rywalki :twisted: Jak widać syndrom Pudziana bywa zaraźliwy niczym wirus :lol:
Z jednej strony Aśce się trochę nie dziwię, bo wyszła na miękką pizdę i się zbłaźniła klepiąc po ciosach kogoś, kogo umiejętności ewidentnie zlekceważyła i po kim permanentnie cisnęła w mediach (a to dla jej przerośniętego ego jest zapewne niczym betonowa kula na dźwigu dla budynku przeznaczonego do wyburzenia). Z drugiej jednak strony, mogłaby zachować odrobinę klasy i posypać głowę popiołem (każdemu może się zdarzyć wtopa. GSP też dał się niespodziewanie znokautować Matt’owi Serra, ale żadnych bajek do tego nie dorabiał), bo takie tłumaczenie, że Namajunas wcale nie uderza jakoś mocno, tylko trafiła ją dokładnie w punkt i ją odcięło, ale jednak pomimo tego „odcięcia” dokładnie pamięta, że nie klepała ciosów – świadczy tylko o braku klasy i niedojrzałości sportowej (u Pudziana było to nawet zabawne, bo z Maria zawsze był taki chłopek-roztropek z przerostem formy nad treścią, ale u zawodniczki tej klasy co Jędrzejczyk jest to po prostu słabe i Aśka pogrąża się jeszcze bardziej szukając tanich wymówek).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group