Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 119: Brunson vs Machida
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1773
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-10-25, 19:09   UFC Fight Night 119: Brunson vs Machida



Data: 28 października 2017
Miejsce: Ginásio do Ibirapuera, São Paulo, Brazil
Transmisja: Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
185 lbs: Lyoto Machida (22-7) vs. Derek Brunson (17-5)

Karta Główna (04:00)
170 lbs: Demian Maia (25-7) vs. Colby Covington (12-1)
135 lbs: Pedro Munhoz (14-2-1) vs. Rob Font (14-2)
155 lbs: Francisco Trinaldo (21-5) vs. Jim Miller (28-10)
185 lbs: Thiago Santos (15-5) vs. Jack Hermansson (16-3)
135 lbs: John Lineker (29-8) vs. Marlon Vera (10-3-1)

Karta Wstępna (02:00)
170 lbs: Luan Chagas (15-2-1) vs. Niko Price (11-0-1)
185 lbs: Antônio Carlos Júnior (8-2, 1NC) vs. Jack Marshman (22-6)
155 lbs: Hacran Dias (23-5-1) vs. Jared Gordon (13-1)
170 lbs: Elizeu Zaleski dos Santos (17-5) vs. Max Griffin (13-3)

Preeliminacje Fight Pass (01:00)
125 lbs: Deiveson Figueiredo (12-0) vs. Jarred Brooks (13-0)
265 lbs: Christian Colombo (8-2-1) vs. Marcelo Golm (5-0)



Derek Brunson Last 3: Dan Kelly (KO) | Anderson Silva (DEC) | Robert Whittaker (TKO)
Lyoto Machida Last 3: Yoel Romero (KO) | Luke Rockhold (SUB) | C.B. Dollaway (DEC)
W walce z Silvą pierwszy raz od dłuższego czasu czułem zawód z występu Brunsona, ale nie sądzę, by Machida mógł zniwelować przewagę siły i siły ciosu równie skutecznie, co jego rodak. Smok wraca po ponad dwuletniej przerwie, zbliża się do czterdziestki, a dwa ostatnie jego pojedynki kończyły się klęską, co gorsza jego następny przeciwnik dysponuje podobnymi warunkami fizycznymi i charakterystyką co Romero, który zadał Brazylijczykowi brutalny nokaut, z kolei Brunson z Yoelem radził sobie wyśmienicie w ich walce z 2014 roku. Nie sądzę by Lyoto znalazł sposób na agresywnie walczącego Brunsona, który jak na taki styl jest wyjątkowo skuteczny w swoich poczynaniach, bo opiera się nie tylko na pojedynczych próbach urwania głowy, ale też potrafi wygrywać rundy, co prawda Brunson nie jest demonem wytrzymałości, ale z drugiej strony dystans 5 rund sprawia, ze będzie miał więcej czasu na urwanie głowy Dragona.


Demian Maia Last 3: Tyron Woodley (DEC) | Jorge Masvidal (DEC) | Carlos Condit (SUB)
Colby Covington Last 3: Dong Hyun-Kim (DEC) | Bryan Barbarena (DEC) | Max Griffin (TKO)
Ostatnie ciekawe zestawienie tej gali, zwłaszcza ciekawe - jako pewna forma odmiany - dla Demiana, który jest notorycznie zestawiany z uderzaczami (od walki z Nesonem minęły pewnie ze 2 lata), a tym razem naprzeciw niego stanie utalentowany i utytułowany zapaśnik (na szczeblu uniwersyteckim), który swoje umiejętności w mieszanych sztukach szlifuje w jednym z najlepszych teamów świata, a za swoje ostatnie pojedynki (zwłaszcza ten ze Stun Gunem i Barbareną, gdzie biedak prawie nabawił się odleżyn) zbiera bardzo dobre opinie, ba, przez wielu nawet uważany jest za lekkiego faworyta w tym pojedynku, bo trzeba przyznać, że materii bokserskiej radzi sobie lepiej od doświadczonego Brazylijczyka. Ciężko natomiast cokolwiek powiedzieć o obronie przed obaleniami Colby'ego, który dotychczas również mierzył się z zawodnikami, którzy przejścia do parteru w walce z nim unikali jak ognia (jedynie Huyn-Kim zanotował dwa udane sprowadzenia na cztery próby), liczę na efektowne kulanki i mam nadzieję, że młokos nie podejdzie do najczarniejszego pasa BJJ w federacji ze zbyt wielkim animuszem.


Reszta karty, z pojedynczymi odstępstwami, do przemilczenia, dla fanów nostalgii matchmakerzy rozpisali starcie Trinaldo z Millerem, jest czasem efektowny, nie zawsze efektywny, niedoszły rywal Materli na UFC w Gdańsku - Thiago Santos, jest też niezawodny w wadze koguciej John Lineker, a także niepokonany Niko Price, którego rekord byłby jeszcze bardziej nieskazitelny, gdyby zachowywał wstrzemięźliwość od używek równie skutecznie, co jego forumowy imiennik.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-10-25, 19:58   

Walka wieczoru dość biedna. Mało kto jeszcze wierzy w siłę moczopijcy. Sprzedadzą go w Brazylii i mam nadzieję, że zaraz po porażce powie dość. Przynajmniej w UFC. Tęsknił nie będę. O wiele bardziej mnie ciekawi spory test, jaki stoi przed Covingtonem. Ciekawe jak mocno teraz będzie szedł w obalenia, kiedy po przeciwnej stronie stoi Maia, który może go pewnie poskładać na 100 sposobów z pleców.

Miło też wspominam Hermanssona. Jeśli Santos się nie przyblokuje, jak to ma w zwyczaju, to może być fajna walka.
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-10-29, 09:57   

Thiago Santos (16-5) vs. Jack Hermansson (16-4) – Ależ to czasowo wymierzył :wink: Gong równo z przerwaniem sędziego. Thiago był nastawiony na zniszczenie. Może nie kopał tak często jak zwykle, ale widać było moc w każdym uderzeniu. Paliwa by pewnie zabrakło w jakiejś trzeciej, ale o tym się już nie przekonamy.

Francisco Trinaldo (22-5) vs. Jim Miller (28-11) – Klasyczne 29-28. Zaskakujące, bo Miller wydawał się mieć wszystko pod kontrolą po pierwszej. W stójce był krok przed Brazylijczykiem, a parteru bać się nie musiał, bo Trinaldo z niego uciekał (nic dziwnego). Do drugiej wyszedł inny Jim - wolniejszy. A Francisco obalał po punkty sędziowskie. Nie widać było, żeby chciał tam kończyć, bo prawdopodobieństwo, że Miller coś wykręci był spore. Wyhaczał nogę, trzymał pozycję dominującą, i tyle.

Demian Maia (25-8) vs. Colby Covington (13-1) – Prosty plan na Demiana Maia – jak lew bronić każdej próby obalenia. Z początku jeszcze Maia trafiał tymi lewymi, bo było paliwo, a i ręce długie, ale z każdą minutą był coraz wolniejszy. W trzeciej to już się chwiał bardziej, niż przy mistrzowskich rundach z Woodleyem. Spoko wywiad Colby’ego po walce. Ale na title-shota trochę za wcześnie.

Lyoto Machida (22-8) vs. Derek Brunson (18-5) – Emerytowany fighter defensywny. Trafić już nie jest tak trudno. A i mocz pewnie smakuje inaczej. Formalność.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-10-29, 12:17   

1. Trinaldo vs. Miller - słaba wizualnie walka, ale dobry występ Franciszka, który - pomimo znanego swojego słabego cardio - zaskoczył i z rundy na rundę coraz bardziej dominował Amerykanina. Kiepściutko wypadł tu Miller, poza pierwszą rundą, w której trochę natrafiał w stójce, kolejne dwie to już niemal mecz do jednej bramki dla Brazylijczyka. Jim wyglądał jakby brakowało mu na równi i cardio i pomysłu na tą walkę. Jeżeli taki zawodnik jak Miller nie potrafi sobie poradzić z średniakiem pokroju Trinaldo, to chyba faktycznie czas zacząć myśleć o emeryturce, albo występach w którejś z drugoligowych fedek, bo przykro patrzeć jak w UFC kopią mu dupę.

2. Maia vs. Covington - Demian złamał mi serce tą walką. Tak jak w walce z Woodley'em nie miał nic do powiedzenia i to było widać, tak tutaj w pierwszej rundzie ładnie nawciskał w stójce Młodemu i widać było, że chaotyczny w tej materii Amerykanin gubi się momentami na nogach. Do teraz zastanawiam się po kiego chuja Maia szedł po te obalenia (nie oszukujmy się, jego zapasy na tle rasowych zapaśników jak Covington czy Woodley, wyglądają po prostu dziecinnie), tracąc na maksa sił, zamiast robić to, co działało w pierwszej rundzie, czyli punktować w stójce? Poza tym, na walkę "w domu" (+100 do woli zwycięstwa) zatankować paliwa na 1 rundę, a od drugiej słaniać się już na nogach (gdzie w pierwszej Colby chuja mu zrobił)??? Sorry, ale Brazylijczyk przegrał to na własne życzenie, a pyskacz wygrał wyłącznie dzięki lepszemu cardio, bo w tym starciu, jak pokazała pierwsza odsłona, był do porobienia w stójce, nawet dla tak przeciętnego pięściarza jak Maia.
Szkoda, ale to starcie po raz kolejny pokazuje, że Demian - tak jak bardzo go lubię - w oktagonie jedzie po "wykutych na blache schematach". Nie ważne, że obalenia nie wchodzą, zamiast spróbować walczyć inaczej i dostosować się do słabszych stron rywala, Maia na chama i tak będzie cisnał próby schematycznych takedown'ów. Niestety takie właśnie podejście odróżnia "solidnych wyrobników" od zawodników będacych "materiałem na mistrza".

3. Brunson vs. Machida - ciężko coś więcej powiedzieć o formie Dragona, bo za wiele akcji w tym starciu nie uświadczyliśmy. Więcej było tańców i straszenia niż prawdziwej ofensywy. Co ciekawe, kontrujący zawodnik jak Lyoyo, po próbie kontry, sam nadziewa się na kontrę Brunsona, a ten ma czym przypierdolić i dobija Machidę na zimno.
Szkoda, że Mamed nie wział walki z Brazylijczykiem w Polsce, bo Lyoto był do zrobienia i mogłoby być prawdziwe, duże nazwisko do CV. No, ale jak się rzuca Łysemu zaporową cenę za występ milona Eurasów, to nic dziwnego, że Danka niemal sie udławił knedlami ze śmiechu.

N!KO napisał/a:
Maia trafiał tymi lewymi, bo było paliwo, a i ręce długie


Akurat zasięg obaj maja identyczny.

N!KO napisał/a:
Spoko wywiad Colby’ego po walce. Ale na title-shota trochę za wcześnie.


Po tym co tu krzykacz pokazał w stójce, to Woodley by go zgasił w tej kwestii jak peta, tym bardziej że zapaśniczo Colby w tym zestawieniu nic by nie ugrał.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-10-29, 13:07   

-Raven- napisał/a:
Akurat zasięg obaj maja identyczny.


A wyglądało, jakby Demian miał dłuższe łapy. Umiał to wykorzystać... przez jakieś 3-5 minut.

-Raven- napisał/a:
Po tym co tu krzykacz pokazał w stójce, to Woodley by go zgasił w tej kwestii jak peta, tym bardziej że zapaśniczo Colby w tym zestawieniu nic by nie ugrał.


Co do tego to nie ma wątpliwości. Woodley lepszy w każdej płaszczyźnie.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group