Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 118: Cerrone vs Till
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1773
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-10-17, 20:10   UFC Fight Night 118: Cerrone vs Till



Data: 21 października 2017
Miejsce: Ergo Arena, Gdańsk
Transmisja: FightPass / ESC

Walka wieczoru
170 lbs: Donald Cerrone (32-9, 1NC) vs. Darren Till (15-0-1)

Karta Główna (21:00)
115 lbs: Karolina Kowalkiewicz (10-2) vs. Jodie Esquibel (6-2)
205 lbs: Jan Błachowicz (19-7) vs. Devin Clark (8-1)
185 lbs: Oskar Piechota (9-0) vs. Jonathan Wilson (7-2)

Karta Wstępna (17:30)
155 lbs: Marcin Held (22-7) vs. Nasrat Haqparast (8-1)
265 lbs: Anthony Hamilton (15-8) vs. Adam Wieczorek (8-1)
135 lbs: Damian Stasiak (10-4) vs Brian Kelleher (17-8)
185 lbs: Sam Alvey (31-9) vs. Ramazan Emeev (15-3)
145 lbs: Artem Lobov (13-3-1) vs. Andre Fili (16-5)
170 lbs: Salim Touahri (10-1) vs. Warlley Alves (10-2)
135 lbs: Lina Lansberg (7-2) vs. Aspen Ladd (5-0)
145 lbs: Felipe Arantes (18-8-1) vs. Josh Emmett (11-1)



Donald Cerrone Last 3: Robbie Lawler (DEC) | Jorge Masvidal (TKO) | Matt Brown (KO)
Darren Till Last 3: Bojan Velickovic (DEC) | Jessin Ayari (DEC) | Nicolas Dalby (DRAW)
Donald potrzebuje zwycięstwa, UFC potrzebuje zwycięstwa Donalda, bo to ciągle ścisły top swojej kategorii wagowej, mimo, że niedawno do niej dołączył, wydaje się więc, że największym poszkodowany w tym wszystkim będzie Till, jednak dobry występ przeciwko Kowbojowi na pewno sprawi, że matchmakerzy będą o nim myśleć przy następnych zestawieniach, OCZYWIŚCIE pod warunkiem, że nie sprawi niespodzianki i nie pokona Donalda, bo wcale nie jest w tym starciu skazywany na porażkę, wręcz przeciwnie, wielu twierdzi, że Cerrone ostatni szczyt formy ma już za sobą, a to najlepsza do wykorzystania okazja dla Brytyjczyka, mniej-więcej podobna do tej, w której Stephen Thompson masakrując Hendricksa pokazał swoje prawdziwe możliwości. Darren na pewno będzie chciał się trzymać stójki, a znając upodobania Donalda do kickbokserskich zapędów może się w tej walce wiele zadziać. Gdybym miał przewidywać jakiś konkretny scenariusz, to przypomina mi się walka z przed blisko 3 lat, gdzie równie perspektywiczny i utalentowany młodzieniec o nazwisku Myles Jury został zgaszony przez Kowboja i dużo czasu zajęło mu dojście do siebie :)


Karolina Kowalkiewicz Last 3: Claudia Gadelha (SUB) | Joanna Jędrzejczyk (DEC) | Rose Namajunas (DEC)
Jodie Esquibel Last 3: DeAnna Bennett (DEC) | Alexa Grasso (DEC) | Nicdali Rivera-Calanoc (DEC)
Zwycięstwo Karoliny w tej walce to raczej obowiązek, jeżeli chce myśleć o szybkim powrocie do grona pretendentek, którego dynamika w ostatni czasie znacznie wzrosła. Jodie widziałem tylko raz, w przegranym starciu z Alexą Grasso i jej styl porównałbym do Felice Herrig - bazujący na sile i próbujący zniwelować braki w warunkach fizycznych, bo nawet jak na kategorię słomkową, jest małą kulką, jednak ze zdecydowanie mniej rozwiniętymi zapasami, by swoje warunki przeistoczyć w atut, tak jak robi to np. Gadelha. Jeżeli zobaczymy Karolinę z ostatnich zwycięskich walk, lub nawet końcowej fazy pojedynku z mistrzynią, to o wygraną będę spokojny, bo na pierwszy rzut oka między zawodniczkami jest co najmniej jedna klasa różnicy.


Jan Błachowicz Last 3: Patrick Cummins (DEC) | Alexander Gustafsson (DEC) | Igor Pokrajac (DEC)
Devin Clark Last 3: Jake Collier (DEC) | Josh Stansbury (DEC) | Alex Nicholson (KO)
Janek walczy o pozostanie w UFC i czeka go kolejne niełatwe zadanie, bo zmierzy się z wszechstronnym Amerykaninem, który po nieudanym debiucie w UFC i wadze średniej, wykorzystał szansę na odbudowanie się w dwóch kolejnych walkach i według wielu pokazał spory progres umiejętności (o czym dowiedziałem się szukając o nim informacji przed założeniem tematu :D ). Boję się o powtórkę z rozrywki, bo przed walką Janka z Andersonem też nastroje były bardzo pozytywne, a skończyło się chyba największą dominacją w historii występów Polaków w UFC. Tym razem światełkiem w tunelu może być ostatni pojedynek Błachowicza, gdzie o porażce zabrakło trochę szczęścia, decydującego uderzenia lub/i twarda szczęka rywala, mam nadzieję, że jeżeli tym razem sytuacja się powtórzy, to Cieszynianin zakończy pojedynek na swoją korzyść, bo z kolei jego największą bolączką jest cardio, o czym zapewne team przeciwnika - Jackson-Wink MMA - będzie mocno myślał przy ustalaniu taktyki. Na plus również przewaga wzrostu i zasięgu Błachowicza (po 7 cm - strasznie krótkie ręce ma ten Clark...jak na murzyna oczywiście).


Dla nas oczywiście karta powinna być bardzo interesująca, bo jest wielu rodaków z szansami na zwycięstwo - osobiście najbardziej jestem ciekaw, jak zaprezentuje się Imadło, liczę też że nie uchodzący za faworytów Stasiak i Wieczorek zaskoczą, w wygraną Helda nie wątpię, najlepiej, jakby to zrobił szybko i efektownie, u tego pana limit pecha chyba się wyczerpał.
Ponadto zapewne zerknę na starcie Lobova z Filim oraz może na Alvesa - szkoda, że na ostatniej prostej wypadł Jimmie Wallhead.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-10-18, 05:04   

Morison napisał/a:
Ponadto zapewne zerknę na starcie Lobova z Filim oraz może na Alvesa - szkoda, że na ostatniej prostej wypadł Jimmie Wallhead.


Ale wszedł za niego Alvey, a to w sumie większe nazwisko :wink:

Zerknąć, to zerknę na wszystkie walki, bo bilet na galę czeka już od jakiegoś czasu. Karta jednak dupy nie urywa, i jakbym miał porównywać z niektórymi KSW, to przyznaje, że wolę produkt K&L. Jak tam jadę, to większość pojedynków chce po prostu zobaczyć. Tu jade, bo jest UFC. Jasne, fajnie zobaczyć Polaków w akcji, ale cała nie-nasza reszta? Słabiutko. Nawet walka wieczoru mnie nie grzeje, bo o Tillu to zapomniałem po remisie z Dalbym. Dziwie się, że od tamej pory miał tak mało walk, do tego wygrał je przez decyzje, i został wywindowany do Kowboja. Cerrone ma obowiązek go zgarować.

Rozmawiałem chwilę z Karoliną Kowalkiewicz, to mnie dziewczyna tak urzekła, że nie sposób jej nie kibicować najmocniej. Ogólem wszyscy Polacy powinni ugrać "W". Najcięższe zadanie w wadze ciężkiej. Hamilton jest zawsze niewygodny dla naszych, co zresztą już zdążył udowodnić w UFC. Pytanie, czy mocno się przygotował, bo jakby nie patrzeć, dla tej walki zdjął rękawice, które niedawno odwiesił na kołek.
_________________

 
     
TJCACPJ 
Main Eventer
Sułtan Attitude



Wrestler: Cole | Anderson | Goto | Braun
Wiek: 21
Dołączył: 22 Lip 2012
Posty: 3355
Podziękował: 29
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: Kołobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2017-10-21, 22:03   

Held wygrywa i dobrze, bo chłopak powinien mieć bilans 3-1, a ma 1-3. Szkoda poprzednich walk, ale jednak tutaj odbił się od dna i czuje, że będzie tylko lepiej.

Oskar Piechota vs Jonathan Wilson
Piechota kapitalnie wszedł do UFC. Nie czułem ani przez sukunde, że Amerykanin może się zerwać i znokautować Polaka. Kilka razy Polak mógł wygrać przed czasem, ale to się nie udało i szkoda, bo trochę zepsuło to rekord Oskara. Jeżeli w kolejnych walkach Piechota będzie troche bardziej pewniejszy siebie to pierwsza 15 UFC powinna być planem minimum.

Jan Blachowicz vs Devin Clark
Blachowicz od czasu debiutu w 2014 nie pokazał właściwie nic ciekawego. Jedne zwycięstwo z kiepskim Chorwatem nie jest niczym dużym by jeszcze go trzymać. Tak więc pojedynek z Clarkiem to już ostatnia szansa na odbicie się. No i pokazał charakter. Prawdopodobnie pierwsza walka Janka od dobrych trzech lat. Spoko pierwsza runda, a druga cały czas na dominacji i jeszcze kapitalny submission. Blachowicz pewnie powróci do Top 15 już za kilka dni.

Kowalkiewicz nie zachwyciła, ale nie musiała, zrobiła tylko swoją robotę.

Wielka sensacja w main evencie. Nie wiedziałem nawet kim jest Till, a gość nagle wskakuje do czołówki swojej kategorii wagowej. Ciekawe co z Cerrone, ale nie wygląda to zielono.
_________________
Progres Roku 2014
Runner Up - Redaktor Roku 2016
RunnerUp - Artykul Roku 2016
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8533
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-10-22, 02:38   

1. Lobov vs. Fili - ależ Andre to spierdolił w pierwszej! Po tym nokdaunie fąfel Conora był do ubicia na glebie jak komar klapkiem, a ten zamiast bombardować łokciami, zaczał nieporadnie szukać jakiegoś dziwnego poddania :roll:
Artem to straszne drewno i porusza się jak robot, na swoje szczęście ma dość twardy łeb, przez co potrafi przyjąć na maskę. Zapasy defensywne u Lobova to prawdziwa abstrakcja. Kiedy Fili uruchomił obalenia, to kładł go na plery, niczym napalony nastolatek najnowszy nabytek z Roksy.
Ta walka po raz kolejny pokazuje, że Pan Młot jest jeszcze w Danalandzie tylko ze względu na znajomość z Rudolfem (który notabene machał podczas tej walki łapami, jakby mu się popierdoliło, że dyryguje w Filharmonii Bostońskiej).

2. Błachowicz vs. Clark - walka zbyt piękna nie była, bo Jano zawalczył tu mocno zachowawczo, całkowicie na wstecznym, kiedy to Clark cały czas napierał. Widać było, że to "być, albo nie być" dla Błachowicza i tak też prowadził to starcie (kompletnie minimalizując ryzyko)
Ładnie Polak pracował kopnięciami na korpus, które widać było (po twarzy rywala), że robią robotę. No i finisz był klasa. Jano zdusił w RNC (w stójce) Clarka jak uczniaka na pierwszym treningu BJJ, w żaden sposób nie wpinając się nawet w rywala.
Cieszy zwycięstwo rodaka, ale nie oszukujmy się - Błachowicz nic specjalnego nie pokazał na tle tak przeciętnego rywala, jakiego tutaj dostał.

3. Kowalkiewicz vs. Esquibel - fajna, dynamiczna walka. Karola na pełnej kurwie. Cały czas presja, cały czas wyprowadzanie uderzeń i nie dawanie wytchnienia rywalce. Świetnie to wyglądało. Do tego dochodziły bardzo fajne przyspieszenia Polki, serie ciosów oraz standardowo zajebiście dewastujące tajskie klincze Kowalkiewicz. Esquibel niewiele miała tu do powiedzenia i jej jedynym sukcesem było to, że nie dała się ubić.
Bardzo dobry występ Karoli (słuszny wybór w kwestii rywalki. Przyda jej się odbudowanie po porażce z Klaudyną, co mocno psychicznie szarpnęło Polką), której od zawsze mocno kibicuję i wolę ją o wiele bardziej od pyskatej i często głupio-mądrej Aśki.

4. Kowboj vs. Till - kapitalny występ Till'a, który dostał szansę życia i wykorzystał ją w 200 procentach, totalnie dominując Donka i kończąc go na dokładkę w pierwszej rundzie, po jednostronnej walce.
Świetnie wyglądał Till w stójce. Agresywny, wyluzowany, lekki na nogach, cały czas wywierający presję i składający jakby od niechcenia zabójcze kombinacje, które co raz dochodziły głowy Kowboja. Cerrone chyba skumał od razu, że w pionie to nie jego dzień, bo od samego początku usiłował sprowadzać. Na niewiele mu się to jednak zdało.
Lubie Donka, ale trochę irytuje mnie to jego ciśnienie na ilość walk. Ponoć jeszcze przed tym występem wynegocjował sobie z Łysym kolejną walkę, pod koniec roku, co jak dla mnie jasno pokazuje, że nie do końca poważnie podchodził do Till'a (skoro z biegu założył, że wyjdzie z tego bez większych obrażeń i będzie w stanie przygotować się na 100% do kolejnej bitki, w przeciągu 2 miesięcy).

5. Touahri vs. Alves - Młody wypadł całkiem przyzwoicie, bo przetrwał całe 3 rundy, nie dając sobie zrobić większej krzywdy, a nawet w opinii 2 sędziów (ja tam jakoś tego nie zauważyłem) - urwał jedną odsłonę solidnemu przecież Brazylijczykowi.
To co mocno mnie kuło po oczach to brak wiary w zwycięstwo "naszego". Porównajcie sobie jego postawę i postawę w walce Till'a. Touahri dla mnie wyglądał jakby wyszedł to przetrwać, a nie wygrać i momentami, kiedy Alves przyspieszał, widać było tą desperację w zachowaniach Młodego.
Spoko jednak. Jak na debiut w Lidze Mistrzów i tak szybkie zastępstwo, to do chłopaka absolutnie nie można miec pretensji i spisał się całkiem nieźle, pomimo przegranej.

6. Stasiak vs. Kelleher - szkoda Polaka, bo świetnie zaczął i ładnie nawciskał przez połowę pierwszej rundy rywalowi. Niestety Amerykanin okazał sie mieć żelazne cardio i mocarny łeb (trafiejki Stasiaka spływały po nim jak woda po kaczce), czym zajechał "naszego", bo od połowy drugiej odsłony, Polak ciągnął już w "zombie mode", desperacko usiłując się bronić.
Szkoda, ale przeciwnik okazał się naprawdę niezłym i nieustępliwym zawodnikiem (ładne wywieranie presji), a Stasiak nie miał na tyle pierdolnięcia, żeby go ujebać pojedynczą, desperacką trafiejką. Poza tym, z bakiem zatankowanym o połowę mniej niż rywal, niewiele miał do powiedzenia w drugiej części walki.

7. Held vs. Haqparast - po raz pierwszy cieszę się z wałka, bo wg mnie Held mógł to co najwyżej zremisować (kurwa, jak można było zapunktować pierwsza odsłonę dla Polaka???). Pierwsza była dla Niemca, trzecia dla Polaka, a druga mogła pójść w obie strony (z przewagą dla Niemca, który tutaj jednak nokdaunował Marcina, tak więc ewentualnie widziałbym tu remis).
Ciężka i dramatyczna walka dla Helda. Dostał dynamicznego no-name'a, z dobrą stójką i takimi też zapasami defensywnymi, który nie przyjechał tylko po wypłatę i zdrowo napsuł krwi Polakowi, rozbijając go w pionie i zmuszając do desperackich prób szukania parteru. Dobrze, że sędziowie pomogli, bo pomimo sympatii do Hel-Dzika, ja bym to zapunktował dla Haqparasta, który notabene gdyby miał pełny obóz przygotowawczy (a nie wskoczył na zastępstwo), to najprawdopodobniej zwolniłby "naszego" z UFC.

8. Piechota vs. Wilson - słaba walka przez to, że obaj panowie w stójce nie przejawiali niemal żadnej inicjatywy i więcej dookoła siebie tańcowali niz inicjowali akcji.
Cieszy wygrana Polaka, któremu niewiele zabrakło żeby poddać rywala (balaszka równo z gongiem). Nie zmienia to jednak faktu, że możliwości na to poddanie przez całą walkę miał sporo, ale nie potrafił postawić kropki nad 'i".
Jednak nie czepiajmy się, bo Imadło i tak przełamał tutaj polska klątwę (i pokonał murzyna), tak więc gratki mu się tak czy siak należą :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1773
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-10-22, 17:59   

Szkoda Stasiaka, bo mimo dużych braków w wielu aspektach, jego styl może się podobać i jest chyba jednym z najbardziej zaangażowanych (wiecie o co mi chodzi) polskich zawodników w oktagonie, tym razem wszystko szło nawet nieźle do czasu obaleń, rywal górował przede wszystkim w zapasach, chociaż z czasem jego przewaga stójkowa także rosła, pewnie również z racji słabej kondycji Stasiaka. Dodatkowo szkoda, że został skończony, wszak to jego pierwszy raz w karierze.

-Raven- napisał/a:
Held vs. Haqparast - po raz pierwszy cieszę się z wałka, bo wg mnie Held mógł to co najwyżej zremisować

Chyba tak wyszło jedynie ze statystyk, które z tego co słyszałem były dziwnie wyrównane, ale jednak obraz walki mówił zdecydowanie co innego - moim zdaniem pierwsza runda jedynie była do dyskusji ze wskazaniem na rywala, druga dzięki kontroli w parterze dla Helda (tego "knockdownu" nawet nie biorę pod uwagę, bo miał taki wpływ na Polaka, jak te fikołki Diaza w rewanżu z McGregorem, gdzie kładł się chyba 3 czy 4 razy, poza tym nikt nigdy nie stawia jednego trafionego ciosu ponad przewagę na przekroju całej rundy), co do trzeciej się zgadzamy, ogólnie 29-28 to max, co można było zapunktować w kierunku Nasrata.
Mimo wszystko mnie również Marcin nie zachwycił, najważniejsze, że zachował kontrakt, ale w kolejnej walce znowu będę drżał od rezultat.
TJCACPJ napisał/a:
Held wygrywa i dobrze, bo chłopak powinien mieć bilans 3-1, a ma 1-3

No pewnie nie do końca, bo gdyby pokonał Bośniaka, to wczoraj nie mierzyłby się z debiutantem, a wcześniej nie był zestawiany z Packalenem, a jeszcze wcześniej nikt nie wsadziłby do do oktagonu z Hadzoviciem, gdyby pokonał Lauzona i wszystko mogłoby się zdarzyć :P

Tak samo będę się niepokoił w kolejnej walce Janka, ale tu sprawa wygląda nieco inaczej, bo tym razem po raz kolejny potwierdził, że UFC to dla niego za wysokie progi i nie wiem, czy nie lepszym scenariuszem dla Błachowicza byłoby zwolnienie w momencie, gdy inne duże federacje jeszcze traktowałyby go jako wartościowego zawodnika. Przykładowo po 3 wygranych i 6 porażkach w UFC< gdyby w kolejnym starciu mu się nie powiodło, ciężko byłoby o zainteresowanie kogoś, kto mógłby zaproponować kasowe walki.
Sam pojedynek strasznie nijaki, Polak na wstecznym i nie wiem, czy pierwszej rundy nie przewalił, przy kluczowej akcji zabrakło..nie wiem..doświadczenia? Amerykanin wpakował się w to na własne życzenie, zostało tylko wykorzystać szansę.

Bardzo podobał mi się natomiast debiut Piechoty, mogę mu przyznać mocną 4 za walkę, do przypieczętowania triumfu brakowało tylko poddania/nokautu, Oskar miał to nieszczęście, że w każdej rundzie wykonywał coś znaczącego kilka sekund przed gongiem (w 1. duszenie zza pleców, w 2. nokdaun, w 3. armbar), mimo wszystko wyglądało to obiecująco, szczęśliwie się stało, że Wilson nie przetestował podobno podejrzanej szczęki Polaka i jego braków w defensywnych zapasach.

Kowalkiewicz również na plus, przypomniała nam się Karolina ze swoich najlepszych walk, gdzie nie wrzucała wstecznego biegu, zadając przy tym setki ciosów - według statystyk na 2 minuty przed końcem 3. rundy miała chyba 120 celnych uderzeń na 350 prób, przeciwniczce oprócz oczywiście umiejętności brakowało też wyraźnie zasięgu, bo mało który kontratak dochodził do skutku, a zdecydowanie na tym musiała opierać się Esquibel.

Na koniec biedny Donek i scenariusz którego się obawiałem, czyli kopia walki Hendricks vs Thompson, którego mało kto wtedy traktował jako ścisły top kategorii, którym okazał się być. Trochę szkoda, że skończył się pewien etap kariery Kowboja, bo o ile finansowo pewnie będzie wychodził na swoje i matchmaerzy już mają dla niego przygotowane ciekaw zestawienia, tak pod względem sportowym to już chyba równia pochyła
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9736
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-10-22, 18:39   

Felipe Arantes (18-9-1) vs. Josh Emmett (12-1) – Niezła walka na rozgrzewkę, gdzie w pierwszej rundzie Emmett efektownie sobie poczynał w stójce. Zachwyty fanów były troszkę przesadzone (już nawet przy słabszych akcjach było uuu i aaa), a i później Josh nieco opadł z sił i nie forsował tempa. Za to Brazylijczyk nie pokazał absolutnie nic. I był bezradny od startu.

Lina Lansberg (7-3) vs. Aspen Ladd (6-0) – Przetańczyć z Tobą chcę cała noc. Okrutny sleeper w pierwszy pięciu minutach. Na całym dystansie się przytulały przy siatce. Koniec w parterze na początku drugiej to było najlepsze, co mogło widzów spotkać.

Salim Touahri (10-2) vs. Warlley Alves (11-2) – Nie dawałem żadnych szans Salimowi. Pierwszą rundę był praktycznie zamrożony, w drugiej nieco odżył i zaczynał łapać luzu. Trzecia to już popis jednego zawodnika... Conora McGregora. Szkoda fighterów, bo ostatnie parę minut to widzieli tylko oni i ich trenerzy. Irlandczyk przejął show. A ja, bez farmazona, w życiu nie słyszałem głośniejszej reakcji na arenie. Z początku miałem wrażenie, że tam ma miejsce jakaś bijatyka 100 na 100 wśród kibiców. Spotkałem Alvesa na lotnisku. Nie dało się zauważyć, że walczył dnia poprzedniego.

Artem Lobov (14-14-1) vs. Andre Fili (17-5) – Zawsze powtarzałem, że Lobov jest cienki. Aż dziwie się, że ma tylu fanów w naszym kraju. A nie dość, że jest cienki, to jeszcze odbiło mu po sukcesie kolegi. Zaczyna pajacowanie, do którego kompletnie się nie nadaje. Nie ma też umiejętności do tak aroganckiej postawy. Umie zebrać cios, ale za twardą szczenkę, to nie powinni trzymać w UFC. Conor mocno przeżywał, ale też nie chce mi się wierzyć, że tak się człowiek przejmuje walką kumpla. Też sporo spotlightu skradł koledze i jego przeciwnikowi. Fili mógł skończyć wcześniej.

Sam Alvey (31-10) vs. Ramazan Emeev (16-3) – Przerwa na siku. Od początku kwestionowałem chęci do walki Sama. Pocieszny chłop, coś wygrywa, więc trudno mówić o odcinaniu kuponów. Ale walkę wziął dla kasy, z marszu, w kiepskiej dyspozycji, co było widać na ważeniu. Nie zrobił nic. Stał i patrzył. Gdyby to nie był debiutant, to by był koniec przed czasem. A tak Emeev z dużym szacunkiem, bez fajerwerków.

Damian Stasiak (10-6) vs Brian Kelleher (19-8) – Stasiak ładnie zaczął, ale nieustępliwość Kellehera, była tego wieczora nie do ogarnięcia. Zaraz zaczynało pojawiać się wyraźne zmęczenie na twarzy Damian i szukanie odpowiedniego narożnika. Brian do tej pory był nieznany, a w tej wadze może okazać się niezłym graczem.

Marcin Held (23-7) vs. Nasrat Haqparast (8-2) – Cholera, było gorąco. Zabawa w stójce u Marcina, to dalej ogromne ryzyko. Sorry, ale Nasrat go tam dojeżdżał niemiłosiernie. Held jest parterowcem i nie ma co się czarować, że kiedykolwiek będzie inaczej. Uwielbiam go oglądać na glebie, jak mało kogo. Od połowy pojedynku zaczął przejmować inicjatywę, własnie przez to, że darował sobie boks. Na końcu to widać było u niego okrutne zmęczenie. Dobrze, że był w stanie uciec do dołu. W ogóle zarysował się tu podział face vs heel. Mega hejt na Haqparasta. Nikt inny tak nie był wygwizdany.

Oskar Piechota (10-0) vs. Jonathan Wilson (7-3) – Podobało mi się, jak usypiał Wilsona w pierwszej, a potem momentalnie uwiesił mu się na plecach. Kozak akcja. Potem niestety więcej było tego, co na starcie. Piechota wykazał zbyt duży szacunek. Trochę pewnie było spięcie, że UFC, i że nie można zaweiść swoich kibiców. Było zbyt zachowawczo. Aż chodziło mi po głowie to, jak chowany boksersko był Tyson, gdzie nie było mowy o innym myśleniu, niż „ja jestem najlepszy”. Jak był kategoryczny zakaz, żeby podawać ręke i być miłym. Można było tylko podnieść przeciwnika i pocałować w czoło, jak go się znokautowało. Ta arogancja by się tu przydała.

Jan Błachowicz (20-7) vs. Devin Clark (8-2) – Ale się bałem o Janka. W sumie dał dość słaby pojedynek. Clark był w stójce szybszy, dynamiczniejszy. Gdzieś rysowało się nawet widmo porażki, ale zatrybiły wreszcie zapasy. A i sam Devin wpadł w ręce Błachowicza idealnie.

Karolina Kowalkiewicz (11-2) vs. Jodie Esquibel (6-3) – Karola ładnie chodziła w stójce. Kozackie kolana w klinczu. Jest tego ekspertem. Jodie niewiele miała do powiedzenia. Nie ta liga.

Donald Cerrone (32-10, 1NC) vs. Darren Till (16-0-1) – Cerrone jak źle wejdzie w walkę, to go muruje. W zasadzie najlepszą taktyką na niego, to ruszyć szarża do przodu. Till wyszedł z mega nastawieniem do pojedynku, niósł go doping Anglików, i cholera, narodziła się gwiazda. Donald przypominał Kowboja z walk z Diazem.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group