Stephen Amell zadebiutował w ringu ROH, Inwaz... (zobacz)
Attitude Mówi #239 - After... (zobacz)
Roman Reigns i John Cena mistrzami po Wrestle... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 116: Rockhold vs Branch
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1772
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-09-12, 20:31   UFC Fight Night 116: Rockhold vs Branch



Data: 16 września 2017
Miejsce: PPG Paints Arena, Pittsburgh, Pennsylvania, USA
Transmisja: Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
185 lbs: Luke Rockhold (15-3) vs. David Branch (21-3)

Karta Główna (04:00)
170 lbs: Mike Perry (10-1) vs. Thiago Alves (26-11)
185 lbs: Hector Lombard (34-7-1, 2NC) vs. Anthony Smith (27-12)
155 lbs: Gregor Gillespie (9-0) vs. Jason Gonzalez (11-3)
170 lbs: Kamaru Usman (10-1) vs. Sergio Moraes (12-3-1)
265 lbs: Justin Ledet (8-0-0, 1NC) vs. Zu Anyanwu (14-4)

Karta Wstępna (02:00)
155 lbs: Tony Martin (12-3) vs. Olivier Aubin-Mercier (10-2)
265 lbs: Anthony Hamilton (15-7) vs. Daniel Splitz (5-1)
185 lbs: Krzysztof Jotko (19-2) vs. Uriah Hall (13-8)
135 lbs: Luke Sanders (11-1) vs. Felipe Arantes (18-7-1, 2NC)

Preeliminacje Fight Pass (01:30)
155 lbs: Jason Saggo (12-3) vs. Gilbert Burns (11-2)



Luke Rockhold Last 3: Michael Bisping (KO) | Chris Weidman(TKO) | Lyoto Machida (SUB)
David Branch Last 3: Krzysztof Jotko (DEC) | Louis Taylor (SUB) | Vinny Magalhaes (DEC)
Wraca dawno niewidziany ostatni dobry mistrz kategorii średniej, bardzo się cieszyłem na jego planowaną walkę z Souzą, zestawienie z Branchem średnio mnie grzeje, po pierwsze, nie imponuje mi seria 10 zwycięstw z rzędu ucznia Renzo Gracie JJFT - najbardziej rozpoznawalne, oprócz Jotki, nazwiska z tej listy to Vinny Magalhaes i Yushin Okami (jest jeszcze Jesse Taylor, ale ten zarówno na KSW jak i ACB raczej nie imponował). Po drugie - ciągle mam w pamięci jego dosyć szczęśliwe zwycięstwo nad Krzyśkiem, który ciągle pluje sobie w brodę, bo gdyby sprawy potoczyły się inaczej, dziś to on na 99% main eventowałby Fight Night. Obstawiam, że wejście w rytm zajmie Rockholdowi 5 minut, nie spodziewam się jednak fajerwerków i nie zdziwi mnie, gdy walka będzie prowadzona głównie w stójce, dotrwa do decyzji, chociaż oczywiście chciałbym, żeby panowie uruchomili swoje umiejętności parterowe - w końcu spotykają się ze sobą dwa czarne pasy.


Krzysztof Jotko Last 3: David Branch (DEC) | Thales Leites (DEC) | Tamdan McCrory (KO)
Uriah Hall Last 3: Gegard Mousasi (TKO) | Derek Brunson (TKO) | Robert Whittaker (DEC)
Na papierze wszystko wygląda dosyć klarownie - Jotki jest w najlepszym okresie w karierze i jego obecna dyspozycja znacznie przewyższa wypalonego Halla, uwielbiam, gdy Niko sarkastycznie wypomina komentarze mówiące o nim jak o prospekcie, co w jednym zdaniu ukazuje karierę "Prajm Tajma". MMA to tak przekorny sport, że szlifujący serię porażek Uriah jak najbardziej może ogarnąć pojedynek wiedząc, że to właściwie jego ostatnia szansa, dodatkowo znowu czytam irytujące komentarze dotyczące nieprzewidywalnego stylu Jamajczyka - ale kiedy ostatnio odpalił swoje umiejętności nie z tej ziemi? Mi osobiście przypomina się nokaut roku na Mike'u Ricchim w TUFie....a nie, było jeszcze szczęśliwe kolano na szczękę Mousasiego w ich pierwszym starciu.
Szczerze mówiąc nie wierzę w przebudzenie Halla, gdybym miał stawiać pieniądze, to na decyzję na korzyść Jotki, ale kurs nieopłacalny.


Dla fanów klasyki - w co-main evencie zobaczymy Thiago Alvesa, a w prelimsach cień Hectora Lombarda, na pewno warto też rzucić okiem, jak poradzi sobie zwycięzca 21. edycji Ultimate Fightera - Kamaru Usman, który w UFC nie zaznał jeszcze porażki i pnie się w rankingu kategorii półśredniej.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9730
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-09-13, 05:16   

Morison napisał/a:
uwielbiam, gdy Niko sarkastycznie wypomina komentarze mówiące o nim jak o prospekcie, co w jednym zdaniu ukazuje karierę "Prajm Tajma"


Najgorsze jest to, że gość zawsze pozostaje niebezpieczny w stójce. Jego problem tkwi pod kopułą. Spina się. Nie ma w octagonie żadnego luzu, jaki pokazywał na sali w TUFie. A jak się zastanawiam nad jego walką z Jotko, który też lubuje się w wymianach, to jakoś widzę ciężką noc dla Polaka :sad:

Jest Lombard, Kamaru, spoko Main Event, wcześniej jeszcze można zerknąc na cięzkiego Hamiltona. Przyzwoita karta.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-13, 16:23   

N!KO napisał/a:
Morison napisał/a:
uwielbiam, gdy Niko sarkastycznie wypomina komentarze mówiące o nim jak o prospekcie, co w jednym zdaniu ukazuje karierę "Prajm Tajma"


Najgorsze jest to, że gość zawsze pozostaje niebezpieczny w stójce. Jego problem tkwi pod kopułą. Spina się. Nie ma w octagonie żadnego luzu, jaki pokazywał na sali w TUFie. A jak się zastanawiam nad jego walką z Jotko, który też lubuje się w wymianach, to jakoś widzę ciężką noc dla Polaka :sad:


Ja też uważam, że dla Jotki to nie będzie żaden spacerek i wcale nie widzę go w tym starciu jako faworyta. Jeżeli będzie się chciał bawić w stójkę, to może to gładko upierdolić. Jeżeli podejdzie do starcia ostrożnie i z odpowiednim game planem, to Hall powinien być do zrobienia.

Jeżeli Rockholdowi zależy na szybkiej windzie w okolice pasa (zwłaszcza po takim ośmieszeniu jak KO od watorękiego Bispinga), to takich przeciwników powinien kończyć przed czasem. Nie sądzę żeby zrobił wrażenie na Dance jeżeli wypunktuje Brancha, tym bardziej że Davidek walczy dosyć nudno i tylko jakieś spektakularne KO lub poddanie może spełnić mokre sny Łukasza o szybkim title shot’cie.

Alves z Panem Platynką to może być niezła rzeźnia, zwłaszcza jak Brazylijczyk nie będzie szanował zdrowia i zechce pójść na wymiany z kowadłorękim rywalem. Thiago jest zdecydowanie bardziej technicznym strikerem i jeżeli nie da się głupio podpuścić (czyt. nie pójdzie na żywioł), to na luzie może ujebać Perry’ego, skoro nawet średniakowi Jouban’owi to się udało. Kwestia w jakiej formie zaprezentuje nam się Brazylijczyk.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9730
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-09-17, 01:54   

Krzysztof Jotko (MMA 19-3) vs. Uriah Hall (MMA 13-8) - Tak czułem, ze ta pierwsza runda się zemści. Jotko zrobił w niej 10-8, kiedy zdemolował Halla. Do finiszu to tam zabrakło kilku ciosów. Interwencja sędziego byłaby przy nich nieunikniona. Uriah desperacko się wierzgał, i udało mu się przetrwać. Komentotarzy psioczyli na obalenie, ale w danym momencie ono wydawało się mieć sens. W parterze tez można zasypać ciosami, i taki pewnie był plan Krzyśka. W drugiej już było widać zmęczenie u Polaka. Już nie napierał tak agresywnie na przeciwnika, choć taki plan wydawał się być najmądrzejszy. Pierwsza runda pokazała też jego skutecznośc, bo Jamajczyk nie mógł się rozluźnić. A jak się rozluźnił, jak Jotko dał mu trochę miejsca, to obita twarz mu w ogóle nie przeszkadzała. Szkoda, bo to było do ugrania. Zamienią się miejscami w rankingu.

Alex Reyes (MMA 13-3) vs. Mike Perry (MMA 11-1) – Widać było, że Perry wkręcił się do UFC, nawet kosztem walki w innej kategorii wagowej. Wyraźnie mniejszy, słabszy. Dla mordercy jakim jest Perry, to był spacerek po octagonie.

Kamaru Usman (MMA 11-1-0) vs. Sérgio Moraes (MMA 12-3-1) – Wszystkie ciosy Usmana, wyprowadzane były, żeby zabić. Moraes z początku osaczony, potem coś próbował kontrować, ale pewność siebie nie zgubiła Kamaru. Zapaśnik z dobrym uderzeniem – zagrożenie dla czołówki dywizji. Moraes w UFC zdążył pokonać Magnyego, a teraz został zgladzony.

Daniel Spitz (MMA 6-1-0) vs. Anthony Hamilton (MMA 15-8-0) – Uznajmy, że pomścił Polaków. Hamilton do zwolnienia. Trochę ponuro to wygląda, bo od 2015 jego rekord w UFC to 2-4 (trzy porażki z rzędu), gdzie 2, to zwycięstwa z Grabowskim i Omielańczukiem. Sędzia niby szybko interweniował, ale mu się nie dziwie. Anthony po tym ciosie padł na pysk jak martwy.

Hector Lombard (MMA 34-8-1) vs. Anthony Smith (MMA 28-12-0) – Przykro się ogląda Lombarda w UFC. Nie stanowi żadnego zagrożenia. Kontrakt pewnie ma niezły, UFC może chcieć ciąć koszty. 4 porażka z rzędu i to z dość anonimowym Smithem (a z tymi tatuażami, anonimowość to sztuka). A walka wyglądała, jakby ją miał Hector ugrać. Smith był cienki, bo z taką przewagą wzrostu i zasięgu, dawał skracać dystans praktycznie przy każdej próbie. Wchodził sobie tam Kubańczyk jak do siebie. Różnica w zadanych ciosach był znacząca. Tylko kto to będzie pamiętał, jak Anthonyemu wystarczył ten jeden. W momencie, gdy mięsnie Lombarda są już ostro napuchnięte.

Luke Rockhold (MMA 16-3-0) vs. David Branch (MMA 21-4-0) – Wygrał, ale ciężko tu mówić o wielkim powrocie. Nikt chyba by nie przewidział, że to Branch będzie przeważał w stójce, a Rockhold będzie obalał. Powinno być odwrotnie. David zaczął fajnie, bardzo agresywnie. Trochę słabo, że taka kombinacja, która mu weszła, nawet nie wzruszyła Rockholdem. Co nie zmienia faktu, że runda dla niego. Bezradność pokazał na dole, gdzie Luke zasypał go ciosami. Też dość lesbijskimi, ale bylo ich na tyle, że sędzia już musiał.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-17, 15:14   

1. Krzysztof Jotko (MMA 19-3) vs. Uriah Hall (MMA 13-8) - świetna pierwsza runda w wykonaniu Polaka, gdzie niewiele brakowało by skończył rywala, ale niestety niewykorzystane okazje lubią się mścić. Tak jak pisałem wcześniej, jeżeli Krzychu będzie się bawił z Hall'em w stójkę, to może to szybko przepierdolić. Niestety po pierwszej odsłonie Jotko uwierzył w swoje zdolności pięściarskie i kuloodporność, a Uriah się odbudował, zaczął narzucać presję i finalnie znokautował rywala grającego w jego grę. Szkoda, bo widać było że Hall jest tutaj do porobienia, ale nie przy tak jawnym lekceważeniu jego pierdolnięcia, jak to robił Polak.

2. Alex Reyes (MMA 13-3) vs. Mike Perry (MMA 11-1) – Reyes był tam tylko po to, by Platynowy mógł zaliczyć kolejne KO do swojego rekordu i... nie zawiódł. Występ jednego aktora i to w krótkometrażówce.

3. Kamaru Usman (MMA 11-1-0) vs. Sérgio Moraes (MMA 12-3-1) – jeden i drugi trochę trafiali w tej stójce, z tym, że Usman miał zdecydowanie cięższe łapy i w finalnie dość szybko ustrzelił Brazylijczyka.
Co do Usmana to jak na takie "cudowne dziecko MMA" na jakie go kreują, to defensywę w stójce ma dziurawą jak ser szwajcarski. Moraes to typowy parterowiec, a sporo mu nawciskał w pionie, niestety nie miał na tyle pierdolnięcia w łapach, żeby odniosło to jakiś większy skutek.

4. Hector Lombard (MMA 34-8-1) vs. Anthony Smith (MMA 28-12-0) – Lombard powinien chyba już kończyć, bo patent "przetrwać początkowy napór, a jak wacha się już wyleje - zabić" działa na niego w większości starć. Tutaj też Hector garował Smitha przez 2 rundy, żeby w trzeciej dać się ubić i to po niczym zbytnio spektakularnym.
Swoją drogą Smith fatalnie operował przewagą zasięgu (17cm jakby nie patrzeć). Lombard swoimi szarżami skracał dystans jak chciał. Niestety standardowo dla niego, po wygranych dwóch rundach, do trzeciej wyszedł z pustym bakiem i niewiele było trzeba żeby drągal go uwalił. Smuteczek, jak się przypomni tego destroyera-zabójcę z Bellatora.

5. Luke Rockhold (MMA 16-3-0) vs. David Branch (MMA 21-4-0) – o, kurwa, ale Łukasz był tu zardzewiały :shock: Normalnie jak stare drzwi do piwnicy. Kiepska praca na nogach, zerowa niemal agresja, słaba obrona w stójce i brak ogólnego pomysłu na walkę. Branch bardzo szybko narzucił mu swój game plan i ładnie sponiewierał pod siatką (świetnie mu weszła ta kombinacja. Jeżeli by miał cięższe łapy, to Rockhold mógłby się załapać na deja vu z Bispinga). Ogólnie Davidek ładnie się poruszał, pokazał niezłe wywieranie presji i celność w stójce, czym urwał pierwszą rundę. W drugiej Luke w końcu obalił i dośc gładko zatłukł na glebie rywala. Nie zmienia to jednak faktu, że pokazał się chujowo i gdyby dostał kogoś z top-u (no, może poza Bispingiem :twisted: ), to mógłby tą galę opuścić na tarczy. Po czymś tak słabym Łysy z pewnością nie katapultuje go w okolice walk o tytuł.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group