Stephen Amell zadebiutował w ringu ROH, Inwaz... (zobacz)
Attitude Mówi #239 - After... (zobacz)
Roman Reigns i John Cena mistrzami po Wrestle... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 215: Johnson vs Borg
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1772
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-09-05, 20:39   UFC 215: Johnson vs Borg



Data: 9 września 2017
Miejsce: Rogers Place, Edmonton, Alberta, Kanada
Transmisja: Fox Sports / FightPass / ESC

Walka wieczoru
UFC Flyweight Championship

125 lbs: Demetrious Johnson (26-2-1) vs. Ray Borg (11-2)

Karta Główna (04:00)
UFC Women's Bantamweight Championship

135 lbs: Amanda Nunes (14-4) vs. Valentina Shevchenko (14-2)
170 lbs: Neil Magny (19-6) vs. Rafael Dos Anjos (26-9)
205 lbs: Ilir Latifi (13-5, 1NC) vs. Tyson Pedro (6-0)
145 lbs: Jeremy Stephens (25-13) vs. Gilbert Melendez (22-6)

Karta Wstępna (02:00)
135 lbs: Sara McMann (11-3) vs. Ketlen Vieira (8-0)
125 lbs: Henry Cejudo (10-2) vs. Wilson Reis (22-7)
135 lbs: Sarah Moras (4-3) vs. Ashlee Evans-Smith (5-2)
145 lbs: Gavin Tucker (10-0) vs. Rick Glenn (19-4-1)

Preeliminacje Fight Pass (00:45)
155 lbs: Mitch Clarke (11-4) vs. Alex White (11-3)
265 lbs: Luis Henrique (10-3, 1NC) vs. Arjan Bhullar (6-0)
155 lbs: Kajan Johnson (21-12-1) vs. Adriano Martins (28-8)



Demetrious Johnson Last 3: Wilsn Reis (SUB) | (DEC)Tim Elliott | Henry Cejudo (DEC)
Ray Borg Last 3: Jussier Formiga (DEC) | Louis Smolka (DEC) | Justin Scoggins (DEC)
Borg nie jest jeszcze jakimś wielkim nazwiskiem w kategorii muszej, ale bardzo dobrze, że pojawił się prospekt przynajmniej takiego kalibru, nikt jednak nie daje większych szans amerykańskiemu Meksykaninowi w starciu z Myszą, dla którego będzie to pewnie pojedynek jak 10 poprzednich pod względem sportowym, jednak bardzo ważny z innego powodu - jeśli zwycięży, zostanie samotnym rekordzistą pod względem największej liczby obron tytułu mistrzowskiego w UFC (obecnie ma taki sam wynik, jak Anderson Silva). Podopieczny Jackson Wink MMA na pewno będzie próbował sprawić sensację, chociaż nawet w parterze, który jest jego domeną nie powinien zagrozić mistrzowi, który mimo niezaprzeczalnego sukcesu, jaki osiągnął w tym sporcie, coraz bardziej zaczyna mnie irytować strachem i niechęcią przed kolejnymi wyzwaniami - starcie z Dillashawem byłoby czymś, co skłoniłoby fanów do zainteresowania się najlżejszymi kategoriami z możliwością uzyskania osiągnięć, które w dywizji muszej są poza zasięgiem ze względu na taki a nie inny poziom kategorii - np. niedawni pretendenci, Henry Cejudo i Wilson Reis znaleźli się w tej karcie w środku prelimsów, między kobietami.


Amanda Nunes Last 3: Ronda Rousey (TKO) | Miesha Tate (SUB) | Valentin Shevchenko (DEC)
Valentina Shevchenko Last 3: Juliana Pena (SUB) | Holly Holm (DEC) | Amanda Nunes (DEC)
Planowany początkowo na UFC 213 rewanż za pamiętny pojedynek obu pań z UFC 196, opisywany mianem eliminatora do walki o pas kobiet, w którym mimo początkowej kontroli Brazylijki, która utrzymała przewagę do końca drugiej rundy (na wielu kartach punktowanej wynikiem 10-8), pozwolił na wyciągnięcie wniosków co do dużego potencjału Velentiny, która będąc pod presją zawalczyła śpiewająco w końcówce, wręcz zaorała rywalkę w stójce, a pod względem kondycji sprawiała wrażenie, że przy 5-rundowym starciu przechyliłaby szalę na swoją korzyść. Jestem ciekaw, jakie wnioski wyciągnie pretendentka, a jaką taktykę zastosuje mistrzyni - agresywny atak od początku przy tak doskonałej kickbokserce jak Shevchenko może być samobójstwem, spokojne wyczekiwanie i szukanie obaleń - przy ciągle poprawiającej się w kwestii obrony sprowadzeń i lepszej kondycyjnie Ukraince także może przynieść niespodziewane skutki, na papierze rysuje się przewaga Walentyny, jednak różnica jest na prawdę niewielka i nie zdziwi mnie żaden rezultat.


Neil Magny Last 3: Johny Hendricks (DEC) | Lorenz Larkin (TKO) | Hector Lombard (TKO)
Rafael dos Anjos Last 3: Tarec Saffiedine (DEC) | Tony Ferguson (DEC) | Eddie Alvarez (TKO)
Bardzo ciekawe starcie, gdzie niepozorny ale bardzo aktywny w ostatnich latach Magny podejmie kolejnego po Hendricksie wartościowego zawodnika - o ile po Johnym zostało już tylko nazwisko, tak RDA do niedawna stanowił o sile dywizji lekkiej, w dyspozycji z walki z Fergusonem, pokonałby zapewne 90% zawodników swojej dotychczasowej kategorii, dobrze też spisał się w debiucie jako półśredni, ciężko powiedzieć czy decyzja o zmianie dywizji skończy się dla niego jakimś sukcesem, na pewno nie pomogą mu w tym niezbyt imponujące warunki fizyczne, tak sobie myślę, że gdyby doszło do ponownego zestawienia Rafaela z Donaldem Cerrone, tym razem w 170 funtach, Brazylijczyk wcale nie musiałby być ponownie faworytem. Właśnie to będzie jego główną bolączką przed i w walce z zawodnikiem z Colorado, 25(!) centymetrów mniejszy zasięg i 18 centymetrów wzrostu mniej mogą jednak sprawić, że dos Anjos chętniej skorzysta ze swoich umiejętności zapaśniczych i parterowych (czerń trzeciego stopnia w BJJ), Magny jako "tylko" brązowy pas jednak udowodnił nie raz, że potrafi bronić, a także samemu sprowadzić walkę na matę, zapowiada się interesujący, zwłaszcza pod względem taktycznym, pojedynek.


Warto też wspomnieć o starciu Stephensa z debiutującym w piórkowej Melendezem, mogą posypać się iskry...których oczekiwaliśmy w zapowiadanym na tę galę pojedynku dos Santosa z Ngannou, niestety na starcie dwóch gwiazd wagi ciężkiej musimy jeszcze trochę poczekać. Reszta - Latifi jakoś specjalnie mnie nie grzeje, inne pojedynki również, czekam na zdanie innych :)
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-06, 21:29   

Jeszcze Cejudo vs. Reis może być ciekawe (o ile ktoś nie ma awersji do wag niższych), chociaż jeżeli Myszowaty pacyfikował zapaśniczo Reisa, to Cejudo powinien mu zafundować odleżyny na plerach, w tej materii.

Nie lekceważyłbym Borga. Jasne, stawiam w tym starciu na Demetriusza, ale Ray to niezły dzik, z mocnymi zapasami i dobrym parterem, który może sporo krwi Mistrzowi napsuć, zwłaszcza w początkowych rundach.

Co do Valentej i Nunes, to stawiam tak jak ostatnio - jeżeli Amanda nie skończy Szewcowej przez pierwsze 2 rundy, to Vala wykrwawi ją runda po rundzie, bo jej żelazne cardio i rozkręcanie się z rundy na rundę, będzie czymś z czym nie poradzi sobie dużo słabsza pod kątem wydolności Mistrzyni. Już w ich pierwszej walce, od 3 rundy mieliśmy pusty bak Nunes i napierającą Szewcową. Tutaj mając 5 rund, Vala jeżeli się głupio na coś nie natnie, powinna przejąć pas.

Ciekawe zestawienie RDA z Magnym, bo skillsy są po stronie Brazylijczyka, ale przewaga warunków fizycznych Neil'a może być tutaj X-faktorem. Jeżeli Rafał nie przypomni sobie o swoich zapasach, tylko jak ostatnio z Saffiedine'em będzie się bawił w boks, to może zaliczyć tutaj zonka.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9730
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-09-07, 04:26   

Jak nigdy, interesują mnie muchy. Nie dlatego, że jaram się ich walką, a dlatego, że bardzo chce porażki Demetriousa. Jakoś mnie ten typ zaczął irytować tym swoim notorycznym płaczem. Co chwila czytam, jak to Johnson jest niedoceniany, czy coś tam. A jak już nie wziął walki z Dillashawem, tylko po linii najmniejszego oporu chce pobić rekord z Borgiem, to tym bardziej człowiek życzyłby sobie, żeby dostał w dziure.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-07, 21:38   

A ja tam się specjalnie DJ-owi nie dziwię. Może jest to powodowane też tym, że go lubię i jego walki także, a więc zbyt obiektywny nie jestem :wink: , ale na jego miejscu zrobiłbym tak samo. Jasne, że jako fan miałbym instant bonera na myśl o walce Myszy z TJ’em, ale patrząc z punktu widzenia Demetriusza – brałbym walkę z Borgiem (która notabene wcale nie musi być dla niego takim spacerkiem jak to fani przedstawiają). UFC od zawsze miało wyjebane na tą kategorię. Nie promowało ani jej, ani jej mistrza, który od czasu zawirowań z Bonesem, jest #1 PvP (a więc wypadałoby mu choć trochę uwagi ze strony pracodawcy poświęcić). Jasne, Myszowaty to nie Conor i na portalach społecznościach nie pyszczył (dopiero ostatnio zaczął się tam udzielać) ani nie jechał bez szacunku po przeciwnikach, dlatego też PPV’s z nim w roli głównej nie sprzedają się jak ciepłe bułki (patrząc na komentarze fanów MMA i chamskie jechanie po gabarytach DJ-a, kompletnie ignorując jego wyjebane skillsy – trudno się dziwić). Chociażby z tego tylko powodu, trudno mi się dziwić, że Myszowaty olał pracodawcę, fanów i ich „dream match” (skoro oni mieli go w dupie, to czemu on ma się teraz pałować?), a postawił na stosunkowo pewniejsze pobicie rekordu Andersona Silvy, zamiast ryzykować z Dillashaw’em. I to nie do końca jest tak, że DJ obsrał zbroję, bo sam przecież deklarował, że chętnie wziąłby walkę „Mistrz vs. Mistrz” z Garbrandtem, ale walka z TJ’em to dla niego większe ryzyko i żaden większy (niż pokonanie Borga) zysk (Snake to tylko „zwykły” fighter, a nie Mistrz swojej kategorii). Już pomijam to, że fani teraz psioczą na Myszowatego, że nie wziął tego zestawienia, a jak Conor, omijając wszelkie drabinki, poszedł od razu kategorię wyżej, z title shotem na Dos Anjosa (co nie doszło do skutku) – to były płacze i zgrzytanie zębów. A to było przecież zestawienie „Mistrz vs. Mistrz” (a więc super fight), czego nie można powiedzieć o zestawieniu Demetriusza z TJ’em, gdzie Dillashaw, nie będąc mistrzem, zmienia dywizję i z biegu dostaje walkę o pas.
Ja tam pretensji do DJ’a nie mam, choć chętnie zobaczyłbym go w walce z TJ’em. Patrząc jednak z jego punktu widzenia, jestem w stanie zrozumieć jego decyzję, a walkę z Borgiem także obejrzę bardzo chętnie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9730
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-09-08, 05:14   

-Raven- napisał/a:
A ja tam się specjalnie DJ-owi nie dziwię. Może jest to powodowane też tym, że go lubię i jego walki także, a więc zbyt obiektywny nie jestem


Nie jesteś. Nigdy co do niego nie byłeś :wink:

-Raven- napisał/a:
Jasne, że jako fan miałbym instant bonera na myśl o walce Myszy z TJ’em, ale patrząc z punktu widzenia Demetriusza – brałbym walkę z Borgiem (która notabene wcale nie musi być dla niego takim spacerkiem jak to fani przedstawiają).


I dokładnie takiego bonera mieliby mieć wszyscy. To było zestawienie, które wreszcie zainteresuje ludzi. A walki z Borgiem nie masz co nam sprzedawać. Jasne, że w UFC mówią, że dobry, że stanowi zagrożenie. Ale takie rzeczy to można powiedzieć o każdej walce. Przecież nie powiedzą prawdy - DJ go zbeszta. Prawda jest taka, że jakby Borg to ugrał, to by było mega zaskoczenie. Jedno z większych w ostatnich latach. Rocky.

-Raven- napisał/a:
UFC od zawsze miało wyjebane na tą kategorię. Nie promowało ani jej, ani jej mistrza, który od czasu zawirowań z Bonesem, jest #1 PvP


Miało słusznie wyjebane. Mistrz obija sobie swoich ogórków, a jak ktoś znany chce zejść niżej i zmierzyć się z nim (czyli ZAINTERESOWAĆ szerszą publikę także jego osobą), to on wybiera jakiegoś Borga, żeby tylko ugrać rekord. Ugra i co? I tak ludzie nie powiedzą o nim, że to najlepszy fighter ever, bo nikt tym jego rekordem się nie przejmował. Ranking PvP to głupota, a i nie powinni tam być uwzględnieni ludzie, którzy na myśl o walce z kimś z innej kategorii się obsrali. Jak mówimy o takim Jonesie, to nastawiamy się, że wpadnie i rozszarpie też dywizje cieżką. Jak mówimy o McGregorze, to mówimy o gościu, który miał pas w dwóćh kategoriach. Jak mówimy o Asi Jędrzejczyk, to wierzymy w jej intencje przeskoczenia wyżej, i liczymy, że i tam podbije dywizje. Jak mówimy o Johnsonie (rzadko, bo o nim nie ma co mówic :wink: ), to zastanawiamy się, czy sięgnąłby do twarzy swoich rywali z cięzszej kategorii. Jak pojdzie wyżej i poskłada Garbrandta, Dillashawa czy Cruza (z którym już moczył), to odszczekam.

-Raven- napisał/a:
Jasne, Myszowaty to nie Conor i na portalach społecznościach nie pyszczył (dopiero ostatnio zaczął się tam udzielać)


Zaczął płakać, czym chyba jeszcze bardziej zraził do siebie ludzi.

-Raven- napisał/a:
Chociażby z tego tylko powodu, trudno mi się dziwić, że Myszowaty olał pracodawcę, fanów i ich „dream match” (skoro oni mieli go w dupie, to czemu on ma się teraz pałować?)


Bo skoro płacze, że go nie promują, to mu na tej popularności poniekąd zalezy. Jakby poskładał Dillashawa, to by zyskał więcej fanów, niż jak pobije rekord z ... jakimś Borgiem. Ba, pieniedzy też by pewnie więcej zarobił. A to też go podobno boli.

Ja to widzę tak. Gość rozpacza, że go nie promują, że jest niedoceniany. Ok. To Dana White mówi - Hej, Dillashaw chce zejsc do Twojej wagi i walczyc o pas. Mi się ten pomysł podoba, fanom się podoba, zarobimy kupę pieniędzy, a Ty dostaniesz szum medialny, o jaki się upominasz. Dostaniesz wszystko to, czego się domagałeś! Na co Mysza odpowiada: Nie, teraz to nie chce. Chce rekord.

To znaczy, że co? Że jak pojdziesz na TJa to rekordu nie pobijesz? Czy Ty nie jesteś tym nr1 PvP, który powinien takiego Węża wciągnąć nosem?

Niech żadnego rekordu nie bije, niech go Borg poskłada, niech się zmarszczy. To jest dobra telewizja. Tego wszystkim życzę. Jedyna rzecz, która sprawi, że ludzie zainteresują się walką wieczoru. Nijak mnie nie obchodzi, że tam mają technike i że ogląda się to w przyspieszonym tempie. To ja już wole ślamazarną wagę ciężką. Jakby to ode mnie zależało, dywizja musza byłaby zakazana. To nie "Kingsajz", to nie Szuflandia.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1772
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-09-08, 09:40   

Widzisz Niko, niepotrzebnie się rozpisywałeś.
Walka i tak odwołana :lol:
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 227
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-09-08, 11:05   

Teraz tylko jeszcze brakuje żeby Amanda znowu złapała katar i po ptokach :twisted:

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-09, 02:27   

N!KO napisał/a:
A walki z Borgiem nie masz co nam sprzedawać. Jasne, że w UFC mówią, że dobry, że stanowi zagrożenie. Ale takie rzeczy to można powiedzieć o każdej walce. Przecież nie powiedzą prawdy - DJ go zbeszta. Prawda jest taka, że jakby Borg to ugrał, to by było mega zaskoczenie. Jedno z większych w ostatnich latach. Rocky.


Nie sprzedaję tej walki, bo mam wywalone, czy ktoś jeszcze na nią czeka. Ja ją chętnie obejrzę (jak ją ponownie zestawią), a czy ktoś jeszcze na to będzie czekał jest dla mnie bez znaczenia. Jak zestawiali Garbrandta z Cruzem, to tez były facepalmy, że Dom zesquashuje młodego.

N!KO napisał/a:
Miało słusznie wyjebane. Mistrz obija sobie swoich ogórków, a jak ktoś znany chce zejść niżej i zmierzyć się z nim (czyli ZAINTERESOWAĆ szerszą publikę także jego osobą), to on wybiera jakiegoś Borga, żeby tylko ugrać rekord.


Nie miało, bo UFC wyjebke na Myszowatego miało od zawsze, a walki odmówił pierwszy raz dopiero teraz. Z tym "obijaniem ogórków" to tez jest takie pierdolamento. To samo można powiedzieć o Aśce, bo jedyne zagrożenie dla niej to Gadelha i długo długo nic. Po prostu taka dywizja i trudno za to winić zarówno Demetriusza jak i Jędrzejczyk. Skoro dywizja jest tak słaba to każdy może zbić i odebrać im pasy, ale jakoś do tej pory ich panowanie jest niezagrożone.

N!KO napisał/a:
Jak mówimy o Johnsonie (rzadko, bo o nim nie ma co mówic :wink: ), to zastanawiamy się, czy sięgnąłby do twarzy swoich rywali z cięzszej kategorii.


I dlatego właśnie taki DJ nie ma co się wyginać, bo cokolwiek by nie zrobił (nawet gdyby wziął tą walkę z Dillashawem), to nadal dla większości fanów będzie krasnalem, dzieciakiem, a dywizja do rozwiązania. Pewne rzeczy są niezmienne. Albo ktoś akceptuje małych gości i lubi oglądać tą dywizje ze względu na skillsy, albo nie ma się co czarować, że zmieniłby zdanie, bo Myszowaty wziąłby jakaś walkę lub nie.

N!KO napisał/a:
Jak mówimy o takim Jonesie, to nastawiamy się, że wpadnie i rozszarpie też dywizje cieżką. Jak mówimy o McGregorze, to mówimy o gościu, który miał pas w dwóćh kategoriach. Jak mówimy o Asi Jędrzejczyk, to wierzymy w jej intencje przeskoczenia wyżej, i liczymy, że i tam podbije dywizje. Jak mówimy o Johnsonie (rzadko, bo o nim nie ma co mówic :wink: ), to zastanawiamy się, czy sięgnąłby do twarzy swoich rywali z cięzszej kategorii. Jak pojdzie wyżej i poskłada Garbrandta, Dillashawa czy Cruza (z którym już moczył), to odszczekam.


Demetriusz jest mały i ta dywizja jest dla niego naturalna. Czemu miałby na chama iść wyżej, gdzie mógłby dostać w dupę nie przez brak skillsów, ale przez przewagę warunków fizycznych rywali? To tak jakby podważać dziedzictwo Andersona Silvy, który kiedy miał prime wyczyścił swoją dywizje, ale nie poszedł wyżej żeby zaatakować drugi pas (a warunki na to miał w chuj lepsze niż DJ).

N!KO napisał/a:
Bo skoro płacze, że go nie promują, to mu na tej popularności poniekąd zalezy. Jakby poskładał Dillashawa, to by zyskał więcej fanów, niż jak pobije rekord z ... jakimś Borgiem.


Nie zyskałby. Tak jak mówiłem, tą kategorię wagowa albo się lubi albo nie i gwarantuję, że wzięcie walki z Dillashawem nic by nie zmieniło w tej kwestii. Ci co hejtują "maluchów" nadal by to robili, czy Myszowaty by to wygrał czy nie. To jak z MMA kobiet. Są fani, którzy wyznają teorię: "baby do garów" i żaden "five star" w wykonaniu babek tego nie zmieni.

N!KO napisał/a:
Ja to widzę tak. Gość rozpacza, że go nie promują, że jest niedoceniany. Ok. To Dana White mówi - Hej, Dillashaw chce zejsc do Twojej wagi i walczyc o pas. Mi się ten pomysł podoba, fanom się podoba, zarobimy kupę pieniędzy, a Ty dostaniesz szum medialny, o jaki się upominasz. Dostaniesz wszystko to, czego się domagałeś! Na co Mysza odpowiada: Nie, teraz to nie chce. Chce rekord.


A ja to widzę tak. UFC, jak i 90% fanów ma wyjebkę na DJ'a i tą kategorię wagową, nagle okazuje się, że olewany przez Łysego i ultrasów MMA zawodnik może zaraz pobić rekord uwielbianego przez wszystkich Spidera, to Danka wyskakuje z pomysłem na super-fight, gdzie Mysz ma więcej do stracenia niż do zyskania (Johnson sam przecież mówił, że gdyby Dillashaw miał pas mistrzowski, to nie widziałby problemu). Poza tym hipokryzja fanów jest na tyle duża, by nie mieć obiekcji, że TJ, zmieniając kategorie wagową, ominąłby wszelkie drabinki i z biegu (bez nawet jednej walki w nowej dywizji) dostałby shota na pas, gdzie Conor był za to jechany jak gówno (i słusznie, z resztą).
Stawiam, że gdyby taka propozycja padła po walce z Borgiem, to Myszowaty pewnie by to wziął. Teraz zapewne nie chciał ponosić większego ryzyka niż musiał i skoro nie może mieć szacunku Szefostwa, czy fanów, to chociaż pierdolnie sobie rekord obron pasa i (najprawdopodobniej. Bo z Borgiem też trzeba wygrać) zapisze się w historii UFC śmiejąc się w twarz hejterom. Czy jest to chwalebna postawa? Zapewne nie. Czy miał ku temu podstawy? Zapewne tak, bo TJ nie był naturalnym pretendentem i UFC mogło Johnsonowi skoczyć w tej kwestii, że wybrał starcie z Borgiem (nie mogło go ukarać jak zrobiło to z GDR, która obsrała się przed Cyborgową).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9730
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-09-10, 12:46   

Jeremy Stephens (26-13) vs. Gilbert Melendez (22-7) – Rzadko się spotykam z sytuacją, gdzie ktoś został zdominowany (30-26, 30-26 i 30-25), a zyskał tyle szacunku. Melendez od pierwszej rundy walczył bez nóg, a dotrwał do końca. Pokazał serducho, pokazał, że głowa jest na karku, bo mądrze i odważnie szedł do przodu, żeby utrudnić lowkicki, ale to nie wystarczyło na dobrze dysponowanego Stephensa.

Ilir Latifi (14-5, 1NC) vs. Tyson Pedro (6-1) – Tyson kuleje w zapasach, co Szwed wykorzystywał cały czas. W stójce Pedro może i miał kilka ciekawych technik, ale nawet tam mi się bardziej podobal Ilir. Ale znów było widać wyraźne zmęczenie. Przy tym wzroście może będzie trzeba pomyśleć o zejściu wage niżej w miarę możliwości.

Henry Cejudo (11-2) vs. Wilson Reis (22-8) – Deklasacja. Świetny występ Cejudo vs Gówniany występ Reisa. Tańczył, tańczył i nic nie wytańczył.

Neil Magny (19-7) vs. Rafael Dos Anjos (27-9) – Just like that! Zaskoczył mnie Dos Anjos. Magny nie jest jakimś ogórkiem, a za takiego mógłby zostać odebrany. Ściął nogę i poddał. Nie ma o czym pisać, a na papierze wydawała się to walka, która doczeka decyzji.

Amanda Nunes (15-4) vs. Valentina Shevchenko (14-3) – Stara zasada mówi, że mistrza trzeba pokonać definitywnie. Shevchenko dała wyrównany bój, ale wynik mógł iść w każdym kierunku. Słusznie pas nie zmienił posiadacza. Valentina była troche zbyt kalkulująca w pierwszych rundach.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8529
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-09-10, 15:05   

1. Jeremy Stephens (26-13) vs. Gilbert Melendez (22-7) - po profesorsku rozegrał to Stephens. Melendez miał cokolwiek do powiedzenia wyłącznie na początku pierwszej rundy, bo później low kicki rywala zrobiły robotę i ustawiły cały pojedynek, gdzie Gilbert walczył bardziej z rozbitą nogą niż z przeciwnikiem, a Jeremy bezlitośnie demolował go w stójce.
Szacun dla Melendeza, że dotrwał do końca walki z tak porozbijaną nogą. Dziwię się jednak, że nie postawił wszystkiego na jedną kartę (bankowo wiedział, że "na jednej nodze" to tego nie wygra) i nie poszedł w jakiś szaleńczy brawl, gdzie miałby jeszcze szansę skończyć rywala przed czasem.
Świetny występ Stephensa.

2. Henry Cejudo (11-2) vs. Wilson Reis (22-8) - w pierwszej odsłonie Cejudo pokazał rywalowi, że może nim kręcić jak bączkiem w jakiejkolwiek będzie chciał płaszczyźnie. Kiedy w drugiej Reis zaczął bardzo agresywnie, chcąc zmazać kiepskie wrażenie pierwszej odsłony, Heniek pięknie go skontrował w stójce i ubił na glebie jak mięso na schabowe. Ogólnie - deklasacja.

3. Neil Magny (19-7) vs. Rafael Dos Anjos (27-9) - świetny występ Rafała, który szybko i łatwo obalił, rozpracował na glebie i zdusił Magny'ego jak psa. Nie pomogła przewaga warunków rywala. Neil nie miał tu nic do powiedzenia. Czyżby Brazylijczyk zaczął w końcu wracać do formy? Sądziłem, że bardziej się pomęczy z Magny'm, który nie jest przecież jakimś pierwszym lepszym pierdasem.

4. Amanda Nunes (15-4) vs. Valentina Shevchenko (14-3) – Wala przespała pierwsza rundę, którą umoczyła przez swoją bierność (rywalka w niej dużo więcej nie zrobiła, ale wystarczyło). Kolejne 3 odsłony to mało akcji, dużo kalkulacji, pojedynczych szarż i ładnych kontr Szewcowej, która wg mnie skradła je Mistrzyni. Piąta odsłona poszła na konto Nunes przez te obalenia.
Ogólnie zapunktowałbym to 3-2 w rundach (wszystkie rundy walki 10-9, of course) dla pretendentki, ale nie wygrywała ona tych rund na tyle wyraziście, żeby można było tu mówić o jakimś wałku.
Szkoda Walentej, ale wyszła mocno spięta i robiła swoje minimum (mało była agresywna i mało wyprowadzała akcji ofensywnych), a tak nie zdobywa się pasów mistrzowskich.
Sama walka słaba. Za dużo szachów i kalkulacji. Liczyłem, że Nunes pójdzie na początku mocno do przodu, a ona żydziła wachę jakby była na planie Mad Maxa.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1772
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-09-10, 19:55   

Dos Anjos wygrywa zdecydowanie mniejszym nakładem sił, niż się tego spodziewałem, pewni nawet on sam nie spodziewał się, ze ten zamaszysty lowking może utorować mu drogę do zwycięstwa, dodatkowo Rafael tak wykorzystał sytuację, że rzucając się do parteru wylądował w bardzo korzystnej sytuacji, być może powinien był zrobi coś więcej, by uwolnić się z defensywnej pozycji, a być może obaj panowie zrobili maksymalnie wiele i Brazylijczyk zwyczajnie okazał się silniejszy.

Walka wieczoru nie porwała, a to wszytko wina Walentyny :D Plan był taki, że pretendentka ma robić na tyle dużo, by zmuszać rywalkę do aktywności, Lioness wiedziała, że jej szansa to początkowe minuty walki, gdy jeszcze wystarczy jej siły na zadawanie bardzo znaczących ciosów. Wiem, że opisuję to dosyć pokrętnie, ale Shevchenko była na tyle bierna w swoich poczynaniach, ze Nunes mądrze rozłożyła siły, by pierwsze rundy wygrywać, ale i zachować siły na starcia mistrzowskie. Rezultat raczej bez kontrowersji, w pierwszej chwili nawet się zdziwiłem, że był tu split, a nie np. 49-46 czy 49-47.

Najwięcej emocji wzbudziły jednak nie walki z main cardu, a jedna niepozornie zapowiadająca się walka z prelimsów, która okazała się rzeźnią, a sędzia pojedynku powinien stanąć przed sądem za usiłowanie zabójstwa, bo to co Rick Glenn robił z Gavinem Tuckerem, trzeba po prostu zobaczyć - dla widzów o mocnych nerwach. Pierwszy raz chyba widziałem 10-7 na kartach sędziowskich, a żeby było śmieszniej, tym najbardziej racjonalnym z punktujących okazał się Sal D'Amato. Rozbieżność w wynikach też zastanawiająca - od 30-24 do 29-27 :D Jeszcze raz bardzo polecam, ostatnio tak dobrze bawiłem się oglądając "I quit" match Vince'a ze Stephanie.
https://www.mma-core.com/...Part_1/10190123
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group