Big Cass vs Big Show na SummerSlam, Heel Turn... (zobacz)
Bobby Roode vs Roderick Strong, Mike Kanellis... (zobacz)
Daniel Bryan powróci do ringu? Kolejna drużyn... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 108: Swanson vs Lobov
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1712
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-17, 23:09   UFC Fight Night 108: Swanson vs Lobov



Data: 22 kwietnia 2017
Miejsce: Bridgestone Arena, Nashville, Tennessee
Transmisja: Fight Pass / ESC

Walka wieczoru
145 lbs: Cub Swanson (24-7) vs. Artem Lobov (13-12-1, 1NC)

Karta Główna (04:00)
155 lbs: Al Iaquinta (12-3-1) vs. Diego Sanchez (29-9)
205 lbs: Ovince Saint Preux (19-10) vs. Marcos Rogério de Lima (15-5-1)
135 lbs: John Dodson (19-8) vs. Eddie Wineland (23-11-1)
155 lbs: Joe Lauzon (27-12) vs. Stevie Ray (20-6)
170 lbs: Jake Ellenberger (31-12) and Mike Perry (9-1)

Karta Wstępna (02:00)
185 lbs: Thales Leites (26-7) vs. Sam Alvey (30-8-0, 1NC)
125 lbs: Dustin Ortiz (16-6) vs. Brandon Moreno (13-3)
155 lbs: Scott Holtzman (9-2) vs. Michael McBride (8-2)
115 lbs: Jessica Penne (12-5) vs. Danielle Taylor (8-2)

Preeliminacje FightPass (00:45)
135 lbs: Alexis Davis (17-7) vs. Cindy Dandois (8-2)
155 lbs: Bryan Barberena (12-4) vs. Joe Proctor (11-4)
125 lbs: Hector Sandoval (13-3) vs. Matt Schnell (10-3)



Cub Swanson Last 3: Doo Ho Choi (DEC) | Tatsuya Kawajiri (DEC) | Hacran Dias (DEC)
Artem Lobov Last 3: Teruto Ishihara (DEC) | Chris Avila (DEC) | Alex White (DEC)
Kolejny main event, którego nawet nie chce mi się opisywać, głównie za sprawą Irlandczyka ze wschodu, który po dwóch niezbyt znaczących i niezbyt efektownych wygranych dostaje ciągle ważne w dywizji nazwisko, i sam Swanson z kolei jest w zdecydowanie innym momencie kariery, a jak wiadomo tzw "druga młodość" często bywa dla zawodników momentem największych sukcesów. Ostatni pojedynek Cuba okrzyknięto walką roku, duża w tym zasługa nowego Korean Zombie, który nie oszczędzał szczęki Swansona, tym razem przychodzi mu się mierzyć z innym typem stójkowicza, który nie stawia na częstotliwość zadawanych uderzeń i efektowne kombinacje, lecz na jeden mocny cios, którym faktycznie jest w stanie skasować znaczną część dywizji, jednak ciągle jest zbyt przewidywalny, by ten potencjał wykorzystać. Sprowadzeń spodziewam się oczywiście tylko z jednej strony, ciekaw jestem, czy kolejne miesiące Lobova spędzone w SGB kiedyś zaowocują postępami w sferze zapaśniczej i w parterze. Bukmacherzy nie mają wątpliwości i nie dają wręcz żadnych szans Artemowi.


Al Iaquinta Last 3: Jorge Masvidal (DEC) | Joe Lauzon (TKO) | Ross Pearson (TKO)
Diego Sanchez Last 3: Marcin Held (DEC) | Joe Lauzon (TKO) | Jim Miller (DEC)
Jedyne interesujące moim zdaniem starcie tego wieczora, oby zwycięstwo nad Marcinem Heldem nie poszło na marne i podbudowany tym sukcesem Diego, którego forma od dłuższego czasu mocno się wahała, wreszcie ustabilizował swoją dyspozycję i pokazał, że jeszcze nie czas składać broni - w skrócie - liczę, że posypią się bomby, bo Al także ni lubi próżnować w stójce, lecz jego styl jest bardziej zróżnicowany i oprócz znakomitej ofensywy potrafi w odpowiednim momencie włączyć wsteczny, nadal skutecznie punktując. Liczne zawiłości i negocjacje dotyczące kontraktu Ala sprawiły, że musiał rozstać się z oktagonem na ponad 2 lata, co na pewno nie pomogło w utrzymaniu doskonałej formy (zwycięstwo, co prawda minimalne nad Masvidalem, było jednym z jego najlepszych pojedynków), ile z dyspozycji Iaquinty pozostało, dowiemy się już sobotniej nocy.


UFC układając tę kartę próbowało zainteresować fanów występami kilku doświadczonych midcarderów o rozpoznawalnych w federacji nazwiskach, oprócz dwóch głównych pojedynków na pewno największe zainteresowanie wywołują próbujący odbudować się po ostatnich porażkach OSP i Dodson, to samo zadanie staje przed paniami - Penne oraz Davis, natomiast pewne grono na pewno sprawdzi, jak poradzą sobie doświadczeni Ellenberger, Lauzon czy Alvey.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8308
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-19, 02:14   

Morison napisał/a:
Liczne zawiłości i negocjacje dotyczące kontraktu Ala sprawiły, że musiał rozstać się z oktagonem na ponad 2 lata, co na pewno nie pomogło w utrzymaniu doskonałej formy (zwycięstwo, co prawda minimalne nad Masvidalem, było jednym z jego najlepszych pojedynków)


Jakie zwycięstwo??? Iaquinta dostał prezent od Sędziów na Zajączka, bo Masvidal wygrał to bez żadnego wątpienia. Wyjebali tym splitem Jorge'a tak, że pewnie dupa go do dzisiaj boli :roll:
Swoją drogą, jeżeli Al nie przyrdzewiał mocno, to Sancheza powinien roznieść w cuglach. Wygrana Diego z Heldem to był raczej efekt słabego przygotowania zapaśniczego i kondycyjnego Polaka, niż jakiś wielki powrót do formy Nightmare'a, który w stójce obskakiwał nawet od takiego "strikera" jak nasz Marcin.

Co do main eventu, to Swanson powinien tu wręcz ośmieszyć Sługusa Conora i skończyć go przez cokolwiek zechce. Sam fakt, że po pokonaniu przehajpowanego Ishihary, kolo dostaje main event gali (nie ważne jakiej), to: a) policzek dla Cube'a, b) spóźniony Prima Aprilisowy żart Danki c) pokaz, że wystarczy kumplować się z Rudolfem, żeby Cię promowali :roll:

Mnie jeszcze interesuje tu walka Ellenbergera z Perrym. Pan Platyna został ostatnio zweryfikowany przez średniaka Joubana, tak więc ciekawe, czy przynajmniej sobie poradzi z wypalonym Jake'em (jeżeli Ellenberger zawalczy to z chłodną głową, nie wdając się w brawle, to powinien zapaśniczo zgwałcić Perry'ego).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9392
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-19, 05:38   

Lobov w Main Evencie to niesmaczny żart. Domagał się walki ze Swansonem i Dance to pasowało, bo to dwaj stójkowicze mogący zapewnić fajerwerki. Tylko o jakiej biedzie na karcie ma świadczyć to, że oni mają być wisienką na torcie. Artem ma tylko ręce, Cub uwala wszystkimi kończynami. Dla mnie prosta matematyka.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1712
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-19, 22:05   

-Raven- napisał/a:
Jakie zwycięstwo??? Iaquinta dostał prezent od Sędziów na Zajączka, bo Masvidal wygrał to bez żadnego wątpienia. Wyjebali tym splitem Jorge'a tak, że pewnie dupa go do dzisiaj boli


Możliwe, że masz rację, oczywiście nie chce mi się wracać do tej walki i jeszcze raz weryfikować poprawności rezultatu, ale skoro w tamtym temacie wszyscy (3/3!) użytkownicy opisywali wynik jako żart, to coś musiało być na rzeczy. Nie wiem, mi Al zapadł w pamięci jako zawodnik bardzo dobrze się spisujący, ale nie potrafię ocenić czy to efekt ostatnich pojedynków, czy np. potyczki z Hallmanem z przed dobrych 4 lat.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8308
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-19, 22:50   

Bo Iaquinta to naprawdę solidny zawodnik, który poczynił spory progres. Nie zmienia to jednak faktu, że z Masvidalem nie dał rady. Jorge go pięknie kontrował w tym starciu, ale sędziowie chyba widzieli tylko prącego na przód Al'a, skoro wydrukowali mu tego splita.
Wcześniejsze walki wygrywał słusznie i zdecydowanie pozostawił po sobie dobre wrażenie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9392
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-23, 15:08   

Jake Ellenberger (31-13) and Mike Perry (10-1) – Zmiana o 180 stopni. W pierwszej rundzie Perry był słabiutki. Ellenberger zjadał go doświadczeniem i obalał bez większego trudu. To jedno pod koniec rundy wyglądało jakby siły w to Jake nie wkładał. W drugiej się Mike rozkręcił i ten nokdaun sporo ostudził Jugernauta, który jak to zawsze bywało, z rundy na rundę jest słabszy. Piękny krótki łokieć.

Joe Lauzon (27-13) vs. Stevie Ray (21-6) – Ale wykręcone wyniki sędziów. Samym zwycięstwem Raya jestem srogo zaskoczony. Spodziewałem się dość prostego 29-28 dla Lauzona. Joe z początku obnażył słabości Steviego. Kręcił nim w parterze tak mocno, że Ray jeszcze w drugiej nie mógł dojść do siebie. W trzeciej się obudził, nie dał sprowadzić i zaczął dominować w swojej płaszczyźnie, co wcale nie było tak widoczne wcześniej. O dziwo to wystarczyło, żeby przekonać sędziów.

John Dodson (20-8) vs. Eddie Wineland (23-12-1) – Przepędzona przez DJa mucha, wraca do dywizji koguciej. Wineland w ogóle nie wykorzystywał zasięgu. Skandalicznie rzadko trafiał celu. Wyprowadził sporo ciosów, a trafił marny procent. Walka nudna. Szybkość Dodsona wystarczyła. Jak wygra jeszcze jedną walkę, to zmontują mu rewanż z Dillashawem.

Ovince Saint Preux (20-10) vs. Marcos Rogério de Lima (15-6-1) – OSP mocno ospały w pierwszej. De Lima okopywał jego nogi, ale nie odbiło się to na szybkości w dalszej fazie walki. Kiedy Ovince przyspieszył, Brazylijczyk nie znał odpowiedzi. Dość gładko mu przyszło to poddanie.

Al Iaquinta (13-3-1) vs. Diego Sanchez (29-10) – Bycie Sanchezem, zabiło Sancheza. Dostał i szedł do przodu. Efektowne, emocjonujące, ale często głupie. Iaquinta szybko go dobił. Forma Ala bardzo dobra. Można było zakładać, że po 2-latach przerwy, taki agresywny Diego będzie najgorszą opcją – rrzuci się do przodu, a rdza nie pozwoli na sensowną odpowiedź. Na całe szczęście, Diego rzucił się dopiero w momencie, kiedy był mocno naruszony.

Cub Swanson (25-7) vs. Artem Lobov (13-13-1, 1NC) – Za mało w swoim repertuarze ma Lobov, żeby w stójce powalczyć z Cubem. U niego chodzą tylko ręcę, a i tak robią to gorzej, niż u Swansona. Wygrał tyle, że dotrwał do końca, czym może być solidnie zaskoczony. Lekarz mial prawo przerwać.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8308
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-24, 00:05   

1. Ellenberger vs. Perry - Jake ładnie zaczął, stawiając na zapasy oraz bez podpałki kontrując rywala. Przez pierwszą rundę nienajgorzej zdawało to egzamin, dopóki Pan Platyna w drugiej nie posłał go na deski, a następnie, po powrocie do stójki, nie zabił świetnym łokciem.
Perry nadal jest dla mnie przereklamowany. W pierwszej odsłonie nie radził sobie z wypalonym Ellenbergerem.

2. Iaquinta vs. Sanchez - Al zabił Nightamare'a na zimno. Najpierw zranił, a później na spokojnie wyczekał i dobił. To KO wyglądało tak, że - kiedyś nienokautowaly - Diego powinien chyba po mału myśleć o kończeniu kariery.

3. Swanson vs. Lobov - Cube zrobił najgorszą z możliwych rzeczy. Sprawił, że Artem momentami wyglądał w tej walce centralnie dobrze i tego wybaczyć mu nie można. Swansonowi ewidentnie się nie chciało. Zostawiał inicjatywę rywalowi, słabo pracował na nogach i mało atakował. Jak już przyspieszał, to widać było różnicę klas, sęk w tym, że rzadko chciało mu się tak przyspieszać i zamiast skończyć to przed czasem, to pierdolił się z Lobovem przez 5 rund. Słabo jak na kogoś kto aspiruje do title shota :roll:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group