Potencjalne składy w nowym turnieju, Finn Bal... (zobacz)
WWE zapowiada turniej Mixed Match Challenge e... (zobacz)
Prawdopodobny skład walki o pas Universal na ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC on Fox 24: Johnson vs Reis
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1788
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-12, 22:46   UFC on Fox 24: Johnson vs Reis



Data – 15 kwietnia 2017
Miejsce – Sprint Center, Kansas City
Transmisja – Fox TV, ESC

Walka Wieczoru
UFC Flyweight Championship Match

125 lbs: Demetrious Johnson (25-2-1) vs. Wilson Reis ( 22-6-0)

Karta główna (02:00)
115 lbs: Rose Namajunas (5-3-0) vs. Michelle Waterson (14-4-0)
185 lbs: Ronaldo Souza (24-4-0) vs. Robert Whittaker (17-4-0)
145 lbs: Jeremy Stephens (25-13-0) vs. Renato Carneiro (10-0-1)

Karta wstępna (00:00)
265 lbs: Roy Nelson (22-13-0) vs. Alexander Volkov (27-6-0)
135 lbs: Tom Duquesnoy (14-1-0) vs. Patrick Williams (8-4-0)
155 lbs: Rashid Magomedov (19-2-0) vs. Bobby Green (23-7-0)
125 lbs: Louis Smolka (11-3-0) vs. Tim Elliott (13-7-1)

Karta przedwstępna (22:00)
205 lbs: Devin Clark (7-1-0) vs. Jake Collier (10-3-0)
185 lbs: Anthony Smith (26-12-0) vs. Andrew Sanchez (9-2-0)
135 lbs: Aljamain Sterling (12-2-0) vs. Augusto Mendes (6-1-0)
170 lbs: Nathan Coy (15-6-0) vs. Zak Cummings (20-5-0)
135 lbs: Ketlen Vieira (7-0-0) vs. Ashlee Evans-Smith (5-1-0)



Demetrious Johnson Last 3: Tim Elliot (DEC), Henry Cejudo (SUB) , John Dodson (DEC)
Wilson Reis Last 3: Ulka Sasaki (DEC), Hector Sendoval (SUB), Dustin Ortiz (DEC)

Wilson Who? Niby Brazylijczyk do bardzo doświadczony zawodnik, ale w jego karierze w UFC wielkich skalpów nie widzę, od czasu przejścia do Flyweight tylko pokonanie Ortiza wydaje się być wartościowe i wybór tego zawodnika na pretendent poniekąd pokazuje poziom najlżejszej męskiej dywizji, DJ wyczyścił do cna swoje podwórko i gdyby obecnego mistrza cechował charakter zbliżony do wielkich krzykaczy, pewnie już dawno zaklepałby sobie walkę z Dillashawem czy choćby z bardzo chętnym na tego typu superfighty najnowszym mistrzem koguciej – Codym Garbrandtem. Serio – moja wiedza na temat umiejętności Reisa jest znikoma, przypominam sobie jego bardzo dobre poczynania parterowe, a w głowie przewijają się jakieś efektowne poddania, jednak nigdy wcześniej nie brałem go pod uwagę jako realne zagrożenie dla zawodników ze ścisłej czołówki, to wszystko stało się zbyt szybko :D Zapasy i parter Johnsona są na tak doszlifowanym poziomie, że nawet w teoretycznym „królestwie” Wilsona przewaga powinn być po stronie mistrza.


Ronaldo Souza Last 3: Tim Boetsch (SUB), Vitor Belfort (TKO) , Yoel Romero (DEC)
Robert Whittaker Last 3: Derek Brunson (TKO), Rafael Natal (DEC), Uriah Hall (DEC)

Kozackie starcie, zdecydowanie najbardziej wyczekiwany pojedynek tej karty I największe wyzwanie w karierze młodego Australijczyka z Nowej Zelandii, bo jak powszechnie wiadomo nie od dziś – Aligator to jeden z największych dzików kategorii średniej (napisałbym, że największy, ale jednak furora jaką robi Romero pozostaje w pamięci, nawet przy wątpliwościach, co do jego metod i wspomagania treningowego), parterowa czołówka federacji, nie tylko wygrywa dzięki pracy na glebie na kartach sędziowskich, ale również często kończy pojedynki przed czasem, pamiętajmy jednak utarte powiedzenie ze światka mieszanych stuk walki – walka zawsze zaczyna się w stójce, a tam przewagę będzie miał przede wszystkim efektywny Whittaker, chociaż widowiskowości w odpowiednich momentach również nie można mu odmówić. Ostatnią walkę z Brunsonem stoczył doskonale pod względem taktycznym – prawie cały czas na wstecznym, trzymając dystans, by nie załapać się na mocny sierp przeciwnika, a gdy nadarzyła się odpowiednia okazja, zaatakował na całego, kończąc efektownie ważne dla niego starcie. Robert wyraźnie jest budowany na jednego z przyszłych pretendentów i przede wszystkim w jego przypadku matchmakerzy robią to w sposób mądry – ewentualna wygrana nad Souzą znacznie przybliży go do upragnionego celu, bo mimo pasywności mistrza i bogatego jak na standardy UFC rosteru w tej dywizji, kolejka ścisłych kandydatów do walki mistrzowskiej jakby stopniała

Dokończę jutro, bo padam na ryj.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-16, 12:01   

Jeremy Stephens (25-14-0) vs. Renato Moicano (11-0-1) – Duże zwycięstwo dla Moicano, który mądrze krążył wokół octagonu, nie będąc łatwym celem dla silniejszego Stephensa. Punktował też częściej. Jeremy sporo stracił tą walką. #5 rankingu, swoja publika, a ogrywa go gość dotąd nieznany. Nie sądzę, żeby Brazylijczyk miał coś namieszać w dywizji. Na razie na 3 zwycięstwa w UFC ugrał 2 splity i jedno poddanie.

Ronaldo Souza (24-5-0) vs. Robert Whittaker (18-4-0) – Pokonałeś Halla – ok, jesteś niezły. Natala? Fajnie. Brunson? Pukasz do drzwi największych. Pokonaleś Jacare? Jesteś pretendentem. Holy shit! Souza nastawił się na parter. Problem w tym, że kiedy szukał sobie dogodnej sytuacji, żeby obalić, Robert go punktował. W pierwszej delikatnie, w drugiej mocniej. Po pierwszym nokdaunie urosły mu skrzydla i zaczął wierzyć w zwycięstwo. Pięknie walczył. Kąsał i uciekał. Dziś nieuchwytny.

Rose Namajunas (6-3-0) vs. Michelle Waterson (14-5-0) – Mimo, że ten headkick z drugiej rundy tej walki nie skończył, to i tak trafi pewnie do niezliczonej ilości highlightów :wink: Musiałem zacząć od neigo, bo rzadko coś wchodzi tak czysto. Pierwsz runda to mały rollercoaster, bo Waterson zaczęła od dobrego obalenia i niezłego obijania w parterze. Kiedy jednak Rose cierpliwie wyczekala i uciekła, objęła przewagę, której nie oddała do końca. Na papierze wydawaly się to być wyrównane rywalki, ale Namajunas mocno nakreślila swoją wyższość. Nie miałbym wątpliwości, na kogo stawiać przy okazji rewanżu. Ale z Asią, to ta Róża nie wygra :wink:

Main Event? Nawet tego nie oglądam. Nie uznaje takiej kategorii w UFC.
_________________

 
     
rafciu27 
Jobber



Wrestler: Y2J
Wiek: 24
Dołączył: 30 Lip 2012
Posty: 68
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Swaj
Wysłany: 2017-04-16, 12:46   

N!KO napisał/a:

Main Event? Nawet tego nie oglądam. Nie uznaje takiej kategorii w UFC.


To żałuj, bo starcie Elliota ze Smolką to była kulanka roku.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8568
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-16, 13:27   

1. Ronaldo Souza vs. Robert Whittaker - szanuję Jacare, że brał walki i nie czekał na zasłużonego title shota, ale tym razem się to na nim zemściło (tak jak obawiam, że zemści się na Mai :sad: ). Whittaker zaczął jak dla mnie ze zbyt dużym szacunkiem dla rywala, mało poruszał się na nogach i mało przypuszczał ofensyw, przez co Krokodyl mógł się rozbujać i sprowadzić go na glebę.
Druga runda to już tylko koncert Robsona, który pięknie znokadunował Brazylijczyka, nie podpalał się (podoba mi się ten jego chłodny osąd sytuacji. Pokazał to już w walce z Brunsonem. Czysta kalkulacja, zero emocji), pozwolił mu wstać, po czym kolejny raz posłał na dechy high kickiem i dobił przez G&P.
Nie przepadam za Jacare, ale sądzę że sędzia mógł to jeszcze chwilę puścić dalej, bo Souza wstawał do stójki i widać było, że jeszcze czai bazę. Pewnie Whittaker i tak by go tam zabił, ale pozostało mi wrażenie, że Sędzia jednak ciut pospieszył się z przerwaniem.
Świetna robota Whittakera. Skoro pizdeusz Bisping robi teraz money fight z GSP, to ja bym widział ścisły eliminator o title shota pomiędzy Robsonem a Romero.

2. Rose Namajunas vs. Michelle Waterson - kibicowałem Waterson (choć chętniej widziałbym ją w swoim łóżku niż w oktagonie), ale dziewczyna nie poradziła sobie z przewagą siły fizycznej i zasięgu Róży. Kapitalna walka w wykonaniu Namajunas. Nawet sprowadzona rzutem z Judo potrafiła tak to zblokować na glebie, żeby finalnie walnąć sweepa i zdobyć plecy rywalki. W drugiej rundzie Thug mocno przyspieszyła w stójce i zrobił się mecz do jednej bramki, ponieważ Karate Hottie zaczęła się gubić, a po wyłapaniu czyściutkiego high kicka na głowę - koniec był już tylko kwestią czasu.
Świetne przygotowanie Róży, która w tym starciu nie pozwoliła rywalce na zbyt wiele. Z Aśką jednak nadal jej nie widzę. Bez przewagi warunków fizycznych, Szefowa obije jej facjatę jak schab na kotlety.

3. Demetrious Johnson (25-2-1) vs. Wilson Reis - kurwa, można pierdolić, że Krasnal, wata w łapach i walczące przedszkolaki, ale ja zawsze mam "efekt WOW!", kiedy oglądam DJ'a przy robocie. To jak się porusza na nogach oraz na glebie, miksuje uderzenia i włącza zapasy (+ kondycha cyborga) - jest po prostu rozpierdalające. Reis tu niemal nie pierdnął. Myszowaty poruszał się tak, że trafiał raz za razem, a pretendent pruł ciosami powietrze. Demetriusz zamęczył rywala przez 2 rundy w stójce, a w trzeciej uruchomił zapasy, sprowadził, pięknie obił przez G&P i na pełnej kurwie wyciągnął balaszkę.
Można sobie cisnąć po Myszowatym, że to medialny Zombie, ale kiedy gość wchodzi do oktagonu, to na każdym kroku udowadnia dlaczego jest #1 P4P w UFC.

N!KO napisał/a:
Main Event? Nawet tego nie oglądam. Nie uznaje takiej kategorii w UFC.


Czasami N!KO potrafisz pitolić takie kocopoły, że się zastanawiam, czy Ci się ktoś na konto nie wjebał :roll:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-16, 17:25   

-Raven- napisał/a:
Czasami N!KO potrafisz pitolić takie kocopoły, że się zastanawiam, czy Ci się ktoś na konto nie wjebał


El Ignorante, jeśli chodzi o wagę muszą. Nie chce mi się. Kolejne walki DJa mnie nie interesują, bo po przeciwnej stronie - nie licząc Dodsona - widzę mięso armatnie. Czekam aż gość skoczy wagę wyżej. Wtedy zacznę go znowu oglądać.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8568
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-16, 19:37   

N!KO napisał/a:
El Ignorante, jeśli chodzi o wagę muszą.


Przez grzeczność - nie zaprzeczę.

N!KO napisał/a:
Kolejne walki DJa mnie nie interesują, bo po przeciwnej stronie - nie licząc Dodsona - widzę mięso armatnie.


Bzdura. Benavidez to zawsze niebezpieczny rywal, który może zaskoczyć (pierwsza ich walka była mega bliska, a w drugiej - Myszowaty szczęśliwie szybko znokautował Benka) i który już teraz (zamiast Reisa) powinien dopiąć trylogię z Demetriuszem, a obecnie na horyzoncie pojawił się mega-utalentowany Ray Borg, który za kilka walk może być dla DJ'a realnym zagrożeniem.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-17, 09:17   

-Raven- napisał/a:
Bzdura. Benavidez to zawsze niebezpieczny rywal, który może zaskoczyć (pierwsza ich walka była mega bliska, a w drugiej - Myszowaty szczęśliwie szybko znokautował Benka) i który już teraz (zamiast Reisa) powinien dopiąć trylogię z Demetriuszem, a obecnie na horyzoncie pojawił się mega-utalentowany Ray Borg, który za kilka walk może być dla DJ'a realnym zagrożeniem.


Dobra, to jak będzie walczył z jakimś kozakiem, to daj znać. Bo jak widzę tych anonimów w Main Eventach, to się odechciewa oglądać UFC. Jest dobry, ale żeby tak ich demolować wszystkich? Dlatego jestem ciekaw jego walki, z kimś, kogo umiejętności szanuje. Garbrandt już będzie jakimś wyznacznikiem.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8568
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-17, 11:14   

N!KO napisał/a:
Jest dobry, ale żeby tak ich demolować wszystkich? Dlatego jestem ciekaw jego walki, z kimś, kogo umiejętności szanuje. Garbrandt już będzie jakimś wyznacznikiem.


No nie mów, że nie szanowałeś np. skillsów Cejudo, który jest takim Cormierem tej kategorii wagowej, a którego Myszowaty porobił jak dziecko???
DJ jest po prostu kozakiem. Sama ta jego ostatnia walka i to jak sobie odklepał czarny pas BJJ - robi wrażenie.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-17, 15:27   

-Raven- napisał/a:
No nie mów, że nie szanowałeś np. skillsów Cejudo, który jest takim Cormierem tej kategorii wagowej, a którego Myszowaty porobił jak dziecko???
DJ jest po prostu kozakiem. Sama ta jego ostatnia walka i to jak sobie odklepał czarny pas BJJ - robi wrażenie.


Walke z Cejudo widziałem, jako jedną z nielicznych. Wiesz, problem w tym, że żeby szanować czyjeś umiejętności, to ten ktoś musi poskładać kogoś innego, kogo szanuje. A w tej muszej, to jak ktoś składa gości, to składa te same mięsa armatnie, których później nie oglądam, jak doczołgają się do walki z DJem. Błędne koło takie. Nie ma złotego środka chyba.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8568
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-17, 19:18   

N!KO napisał/a:
Wiesz, problem w tym, że żeby szanować czyjeś umiejętności, to ten ktoś musi poskładać kogoś innego, kogo szanuje.


Wiesz, tylko trudno szanować skillsy zawodników, których za specjalnie nie znasz, bo nie oglądasz tej dywizji. Okazjonalne oglądanie walk Myszowatego, który ogólnie jest o 2 poziomy lepszy niż pozostali figterzy w tej wadze - potrafi zdrowo zaciemnić obraz umiejętności pozostałych zawodników. Błędne koło takie :wink:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-17, 20:18   

-Raven- napisał/a:
Wiesz, tylko trudno szanować skillsy zawodników, których za specjalnie nie znasz, bo nie oglądasz tej dywizji. Okazjonalne oglądanie walk Myszowatego, który ogólnie jest o 2 poziomy lepszy niż pozostali figterzy w tej wadze - potrafi zdrowo zaciemnić obraz umiejętności pozostałych zawodników. Błędne koło takie


Teraz mnie rozumiesz! Umówmy się po prostu, że pozostane ignorantem na wagę muszą, czego największą ofiarą jest DJ. Jakkolwiek słaba nie będzie waga ciężka u Danki, to ja i tak będę ją oglądał. Im ciężsi, tym lepiej dla mnie. Muchy to już po prostu sroga przesada. Czekam na Mighty Mouse vs Garbrandt, bo jak pobije rekord Andersona - a pobije - to jest otwarty na superfight.
_________________

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Sneaky Mori



Wrestler: Braun/Miz/SamiKO/StreetProfits
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1788
Podziękował: 12
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-17, 20:48   

Zależy kto co lubi, zazwyczaj MMA ogląda się dla walorów sportowych natomiast UFC już niekoniecznie/nie tylko, a jeśli mówimy o rozpoznawalności czy rozrywce, jaką dają zawodnicy, to kategoria musza jest niestety w dupie, może przy nieobecnym już w dywizji Dodsonem czy McCallem w postaci mistrza wyglądałoby to inaczej, DJ niestety nie jest bogiem promocji, a wyniki oglądalności pokazują, że nie tylko Niko z rzadka sięga po walki karzełków (UFC FN 24 z najgorszym wynikiem w historii)
Sam też nie szaleję za lżejszymi kategoriami, gdyby nie post jednego z przedmówców, po walkę Smolki na pewno bym nie sięgnął.

Emocje po gali już opadły, jednak koniecznie trzeba wspomnieć o wyczynie Whittakera, który dokonał tego, co nawet Yoelowi Romero się nie udało, być może kiedyś w przyszłości ich drogi się zejdą, faktem jest, że na chwilę obecną Robert to poważny kandydat do walki z największymi w dywizji.

Kobitki też dobrze sobie poczynały przez te kilka minut, raczej to Waterson polowała na jeden mocny cios, który zmiękczyłby przeciwniczkę, jednak ta sztuka udała się Rose, myślałem, że dobije ją w parterze, jednak poddanie okazało się równie skuteczne.
_________________
Nihil potest non esse bonum Corbin
~ Arkao, 2017 n.e., koloryzowane

 
 
     
Blacko 
Jobber



Wrestler: Punk, Angle, Low Ki
Wiek: 23
Dołączył: 05 Wrz 2011
Posty: 240
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-04-17, 22:11   

Szacunek dla Jacare, że brał walki jak idzie i nie czekał na łaskawego TS, który już dawno mu się należał. Ogólnie powinien go dostać po wygraniu pasa przez Luka i dyskwalifikacji Romero, ale wtedy Chris dostał rewanż, wskoczył Bisping i wiadomo co dalej się działo. Dla mnie ta dywizja to jeden śmiech na sali. Chyba najmocniejsza tym momencie, a mistrzem jest Bisping :twisted: który oczywiście znowu wybiera mniejsze zło i dostaje powracającego GSP, który niewiadomo jak z formą, wcale się nie zdziwię jak walka będzie podobna do Silva vs Bisping i Mike pas utrzyma, potem znowu ciężka kontuzja i czekamy aż Romero ze starości ogłosi emeryture xD albo wtopi jakąś walkę którą weźmie, tak jak teraz Aligator. Pięknie to Robson rozegrał kolejny mocny dołącza do kolejki, która jest dosyć długa. Mamy Romero, Mousasiego, Robsona, , gdzieś tam czai się Rockhold, David Branch też ciekawe jak sobie z Krzychem poradz, a własnie i nasz Krzychu też po ewentualnej wygranej będzie już w ścisłej czołówce. Nie zapominajmy o "munej fajtach" Diaz, Silva zawsze w cenie, nie wiadomo jak tam potoczy się wpadka Gasteluma, a już w ogóle wszystko się przewróci o 180 stopni jak GSP przejmie pas :roll:
_________________
http://desmond.imageshack....jpg&res=medium
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8568
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-17, 22:12   

Morison napisał/a:
Zależy kto co lubi, zazwyczaj MMA ogląda się dla walorów sportowych natomiast UFC już niekoniecznie/nie tylko, a jeśli mówimy o rozpoznawalności czy rozrywce, jaką dają zawodnicy, to kategoria musza jest niestety w dupie, może przy nieobecnym już w dywizji Dodsonem czy McCallem w postaci mistrza wyglądałoby to inaczej, DJ niestety nie jest bogiem promocji, a wyniki oglądalności pokazują, że nie tylko Niko z rzadka sięga po walki karzełków (UFC FN 24 z najgorszym wynikiem w historii)


Z tą promocją to też jest takie pierdolamento (lżejszych wag ludzie nie lubią z reguły dlatego, że nie walczą tam "imponujący posturą gladiatorzy", zawodnicy o sylwetce licealisty nie budzą respektu, a i o soczyste nokauty - tak uwielbiane przez Januszy (w przeciwieństwie do często lekceważonych poddań) jest tu trudniej ze względu na mniejszą siłę ciosu zawodników.
W wyższych wagach także występują zawodnicy którzy mają w dupie robienie z siebie pajaca i ciśnięcie po przeciwnikach (vide: chociażby Whittaker, który jest mega skromnym gościem, ale za to daje efektowne walki, albo Barboza, Miocic, Edgar, czy inny Condit), a ludzie oglądają ich bardzo chętnie.
Ja tam wolę obejrzeć sobie dobre skillsy w oktagonie, na które w najlżejszych wagach narzekać nie można. A jeżeli będę chciał promowanie, pajacowanie i trash talki, to obejrzę to sobie na poziomie HQ, odpalając McMahonlandię.

Jeszcze co ostatniej gali UFC, to oprócz zajebistej walki Smolki z Elliottem, warto zwrócić uwagę na pojedynek młodego Duquesnoy'a, który uważany jest za jednego z największych, europejskich prospektów i w BAMMA posiadał mistrzostwa dwóch kategorii wagowych. Widać po nim jeszcze pewny brak doświadczenia (świetny ofensywnie, ale strikerska defensywa pełna jeszcze "młodzieńczej fantazji"), ale małolat ewidentnie ma skilla.

Blacko napisał/a:
gdzieś tam czai się Rockhold


Dla mnie teraz idealnie pasuje odwlekana walka Rockholda z Jacare. Obaj są po porażce i obaj powinni wygrać z kimś mocnym, żeby zacząć się znowu liczyć w wyścigu o title shota.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group