Adam Cole zadebiutuje na TakeOver? Protest fa... (zobacz)
Daniel Bryan powróci do ringu? Pełna karta Su... (zobacz)
Wielka wejściówka Aleistera Blacka, Shelton B... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 210: Cormier vs Johnson 2
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1721
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-05, 22:28   UFC 210: Cormier vs Johnson 2



Data – 8 kwietnia 2017
Miejsce – KeyBank Center, Buffalo, Nowy Jork
Transmisja – PPV/ESC

Walka Wieczoru
UFC Light Heavyweight Championship

205lbs: Daniel Cormier (18-1) vs Anthony Johnson (22-5)

Karta Główna (04:00)
185 lbs: Chris Weidman (13-2) vs Gegard Mousasi (41-6-2)
115 lbs: Cynthia Calvillo (4-0) vs Peal Gonzalez (6-1)
170 lbs: Thiago Alves (21-11) vs Patrick Cote (23-10)
155 lbs: Will Brooks (19-2) vs Charles Oliveira (21-7)

Karta Wstępna[(02:00)
145 lbs: Myles Jury (15-2) vs Mike De La Torre (14-6)
170 lbs: Kamaru Usman (9-1) vs Sean Strickland (18-1)
145 lbs: Charles Rosa (11-2) vs Shane Burgos (8-0)
205 lbs: Patrick Cummins (8-4) vs Jan Błachowicz (19-6)

Karta Wstępna Fight Pass (00:15)
155 lbs: Gregor Gillespie (8-0) vs Andrew Holbrook (12-1)
155 lbs.: Desmond Green (19-5) vs. Josh Emmett (11-0),
135 lbs.: Irene Aldana (7-3) vs. Katlyn Chookagian (8-1),
125 lbs.: Jenel Lausa (7-2) vs. Magomed Bibulatov (13-0)



Daniel Cormier Last 3: Anderson Silva (DEC)|Alexander Gustafsson (DEC)|Anthony Johnson (SUB)
Anthony Johnson Last 3: Glover Teixeira (KO)|Ryan Bader (KO)|Jimi Manuwa (KO)

Po zawieszeniu Jona Jonesa można uznać to za walkę dwóch najważniejszych nazwisk w dywizji. Daniel Cormier wydaje się być dominującym mistrzem, bo przecież odprawił już nawet właśnie AJ’a. Wydaje się, że jeżeli pojedynek będzie trwał długo to szansę obecnego mistrza zdecydowanie wzrastają. Widać to po ostatnich pojedynkach, gdzie to Cormier dwa razy wygrywał na punkty w tym raz na mistrzowskim dystansie. Z drugiej strony właśnie AJ może być uznawany za bardzo efektownego zawodnika. Trzy pojedynki i trzy bardzo szybkie nokauty. Tak więc ciężko się czegokolwiek tutaj spodziewać. Bukmacherzy wskazują na Daniela, lecz naprawdę minimalnie i wszystko tutaj jest możliwe. Szansę wg mnie to 50 na 50.


Chris Weidman Last3: Yoel Romero (KO)|Luke Rockhold (TKO)| Vitor Belfort (TKO)
Gegard Mousasi Last3: Uriah Hall (TKO)|Vitor Belfort (TKO| Thiago Santos (KO)

Druga bardzo wyrównana na papierze walka. Tutaj jednak nie mamy dwóch dominatorów w ostatnim czasie. Weidman który stracił pas na rzecz Rockholda mimo dobrego występu przegrał z niebezpiecznym Romero. Nie ma wątpliwości, że dla Chrisa to piekielnie ważny pojedynek. Przy trzech porażkach z rzędu będzie miał nóż na gardle i nie wróci szybko na szczyt. Mousasi za to jak wiadomo ostatnio idzie jak burza i możliwe jest, że przejdzie kolejnego mistrza. Gegard to świetny fighter, który ma jeszcze jakieś szanse na zostanie mistrzem UFC. Bukmacherzy podobnie jak w main evencie nie widzą zdecydowanego faworyta więc będzie piekielnie ciekawie. W mojej opinii Irańczyk ma jednak większe szansę i kibicuje mu w tym starciu.


Na tej samej gali Janek Błachowicz dostanie szansę pokonania Cumminsa i jeżeli to zrobi wróci do gry w tej wadze. Jednak przy porażce może być to jego koniec w UFC. Warto więc śledzić pojedynek Polaka.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-05, 23:20   

Morison napisał/a:
205lbs: Daniel Cormier (18-1) vs Anthony Johnson (22-5)


Długość tego pojedynku będzie zarówno jego spoilerem. Jeżeli walka skończy się w przeciągu 1-2 rund, to będzie znaczyło, że Rumble ustrzelił i zabił. Dłuższa walka, to mecz do jednej bramki dla Grubsona.
Z jednej strony bardzo szanuję Cormiera, bo tak jak on dostał w dupę od życia (http://www.lowking.pl/daniel-cormier-kazdego-staram-sie-reprezentowac-mala-dziewczynke/), to niejeden by skończył w psychiatryku lub ze sobą, a ten jeszcze jest topem topów w UFC :shock: Z drugiej strony nie lubię tego płaczka, który ma obsesję na punkcie Bones'a.
To co mnie naprawdę interesuje, to to, czy Danielek dotrzyma słowa i podejmie - tak jak zapowiadał - Antka w stójce, rezygnując z zapasów (tjaaaa).

Morison napisał/a:
185 lbs: Chris Weidman (13-2) vs Gegard Mousasi (41-6-2)


Tutaj kwestia w jakiej formie będzie Gegard, bo jeżeli otrzymamy klasycznego Leniwca, to Krzychu powinien go pokręcić. Jeżeli dostaniemy zmotywowanego Ormianina, to jest spora szansa, że to ugra. Tym bardziej, że ostatnio jest w ewidentnym gazie.
Mocarne zestawienie, gdzie niczego nie można byc pewnym.

Morison napisał/a:
205 lbs: Patrick Cummins (8-4) vs Jan Błachowicz (19-6)


Oj, obawiam się tu o Polaka. Jeżeli Janek nie ustrzeli typa jakimś lujem, to ten wydyma go na glebie bardziej niż Maddox Paige. Nie wiem jak bardzo podszkolił Błachowicz zapasy defensywne, ale skoro na luzie sprowadzał go Gustaffson, to i Cummins będzie to robił. Po ostatnim pokazie zapaśniczej klasy ze Szwedem, Cummins nastawiony typowo na sprowadzenia i grindowanie może być dla Janka testem nie do przejścia. Obym się mylił.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9519
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-06, 05:37   

Całym sercem za Johnsonem. Jakoś mnie Cormier irytuje od dłuższego czasu. Jest dobry, to niezaprzeczalne, ale nie jest nietykalny, a za takiego się zaczyna uważać. Niech mu Anthony strąci łeb.

Blachowicz miał zawsze problemy z zapaśnikami, więc jak Cummins podejdzie do tematu mądrze - a podejdzie pewnie, bo to walka o być albo nie być - to przeleży na Janku trzy rundy. Jak idiota będzie chciał iść w wymianę ciosów, to Janek ugra "W".
_________________

 
     
rafciu27 
Jobber



Wrestler: Y2J
Wiek: 24
Dołączył: 30 Lip 2012
Posty: 68
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Swaj
Wysłany: 2017-04-07, 00:00   

N!KO napisał/a:
\Blachowicz miał zawsze problemy z zapaśnikami, więc jak Cummins podejdzie do tematu mądrze - a podejdzie pewnie, bo to walka o być albo nie być - to przeleży na Janku trzy rundy. Jak idiota będzie chciał iść w wymianę ciosów, to Janek ugra "W".


Święta prawda a poprawy nie widać. W S4 kompletnie nie radzą sobie z zapasami, ostatnio Omielańczuk przygnieciony do siatki, wcześniej Tybura też długi czas nie potrafił sobie poradzić z Henrique i oczywiście Janek z Gustafsonem. Z drugiej jednak strony jeśli Trener Andrzej nie dał rady ogarnąć Janka w tym temacie to już chyba nikt nie pomoże.
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9519
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-04-09, 11:29   

Patrick Cummins (9-4) vs Jan Błachowicz (19-7) – Masakra. Po pierwszej rundzie, chyba nikt nie widział porażki. W stójce Janek dominował. Podbródkowe wchodziły jak w masło, i powstrzymywały próby obaleń. Z czasem jednak paliwa zaczynało brakować, co jest większym problemem Błachowicza niż zapasy defensywne. Polecałbym zrezygnować z pokazywania tego wszystkim wokół. Pamiętam jak padł po walce z Andersonem, a teraz w trakcie walki nie dawał żadnych wątpliwości całej hali. Opierać się o kolana? Ręce na głowie przed rundą? Przecież to tylko nakręca Patricka. W następnej walce polecam... ... ... zwycięzce walki Narkun vs Wójcik.

Kamaru Usman (10-1) vs Sean Strickland (18-2) – A jeśli już o dobrych zapaśnikach mowa, to warto sprawdzić Usmana. Już od TUFa poniewiera ludzi.

Myles Jury (16-2) vs Mike De La Torre (14-7) – Powrót po rocznej absencji, więc I przeciwnik nie z najwyższej półki. Totalna dominacja Jury’ego. Obalenie, plecy, ubicie.

Will Brooks (19-3) vs Charles Oliveira (22-7) – Arogancki Brooks, został potraktowany jak młokos. „To będzie trudna walka dla Oliveiry” - nie wyglądała na taką. Charles na dobre odpuszcza sobie mniejsze wagi, gdzie ciężko osiągnąć limit. Wrócił do lekkiej i poskładał mocne nazwisko. Will nie zdążył pierdnąć, a już miał Brazylijczyka za plecami. Kot.

Thiago Alves (22-11) vs Patrick Cote (23-11) – Thiago najlepsze lata może i ma za sobą, ale dalej sypie świetne kombinacje. Jest jednym z Brazylijczyków, którego można lubić. Pewnie ogranicza picie moczu :wink: Walka dupy mi nie urwała, bo i Cote odpowiadał tylko za zbieranie ciosów głową. Widać, że tam już umysł nie pracował na zwycięstwo. Wiedział, że zaraz kończy.

Cynthia Calvillo (5-0) vs Pearl Gonzalez (6-2) – Tak coś myślałem, że umiejętności Pearl nie idą w parze z urodą. Te ciosy jakieś leniwe, obalenia wolne.

Chris Weidman (13-3) vs Gegard Mousasi (42-6-2) – O wow. Nawet cięzko odnieść się tu do samej walki, bo końcówka mocno pomieszala w głowach wszystkim. Nielegalne kolana, które były legalne, ale Weidman się o tym dowiedział, jak już lekarz i komisja byli w octagonie. Chyba, żeby wyjść z twarzą, przerwali walkę nie dopuszczając Chrisa do kontynuowania. Do tego zmusi ich dopiero UFC, zestawiając rewanż. Tu jest on konieczny. Na kartach punktowych był pewnie remis, bo pierwsza runda i obalenia Chrisa na pewno zdobyły uznanie sędziów, ale już w drugiej Gegard się ocknął i mocniej akcentował przewagę w stójce. Weidman jednak mógł to ugrać. Problem w tym, że zamiast skupić się na wyjściu z sytuacji, próbowal usilnie skorzystać z reguł. UFC zrezygnowało z tych trzech punktów podparcia, właśnie po to, żeby walka była płynniejsza i żeby ukrócić tych, którzy z tego nadmiernie korzystali. Patrząc pod tym kątem, jakoś szczególnie mi nie szkoda gościa, który muskał palcami matę, żeby tylko przeciwnik musiał orientować – a przy tej adrenalinie, pewnie wpaść na złamaniu zasad. Brawo dla Mousasiego, który to obszedł w prosty sposób, a potem i tak nie chciał się cieszyć i to samo pokazywał swojej ekipie. Chciał po prostu walczyć.

Daniel Cormier (19-1) vs Anthony Johnson (22-6) – Najlepsza akcja pierwszej rundy? Big John, który przerywa dominującą pozycję DC, za to, że trzymał siatki. Pięknie, inaczej się nie nauczą. Tylko to nie powstrzymało Cormiera przed zwycięstwem. Złamany nos też tego nie zrobił. Johnson już lepszej okazji mieć nie będzie.
... Pisałem to, zanim się dowiedziałem o zawieszeniu rękawic na kołek.
_________________

 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 219
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-09, 12:14   

N!KO napisał/a:
Nielegalne kolana, które były legalne, ale Weidman się o tym dowiedział, jak już lekarz i komisja byli w octagonie.

Co najlepsze mówi się o tym że dopóki sędzia był przekonany że ma do czynienia z faulem to Chris nie był zbytnio przekonany co do tego by kontynuować walkę i starał się ugrać dq, a gdy tylko pojawiła się informacja że wszystko było w porządku od razu chciał wracać do walki.

Wychujali tą sytuacją Gegarda. Jak na moje był tak naprawdę o krok o czystego tko, Weidman był mocno zamroczony tymi kolanami, a i już na początku drugiej rundy widać było że zaczyna powoli opadać z sił. Mousasi z drugiej strony po dosyć leniwym starcie zaczął się rozkręcać i karcić Amerykanina co raz mocniej i co raz częściej. Zanim zaczną mówić o rewanżu powinni rzucić Chrisowi jakąś lżejszą walkę na rozgrzewkę, bo zaraz się okaże ze facet który gładko przejechał się po Andersonie będzie miał 4 porażki z rzędu.

Anthony "Gameplan" Johnson. lol. Szkoda typa bo widać było że te kilka akcji ofensywnych które zdołał pokazać wchodziły całkiem czysto i nie raz mocno stopowały zapędy Cormiera. Jednakże zamiast iść po skończenie w swoim stylu z jakiegoś niezrozumiałego powodu Rumble postanowił bawić się w zapasy z zapaśnikiem z prawdziwego zdarzenia. Nie trzeba było długo czekać na finisz, DC kolejny raz zmusza swojego rywala do odklepania. Szkoda Anthony'ego i szkoda dywizji półciężkiej. Po tym jak przejechał się po całym top5 ciężko będzie zorganizować jakąś poważną walkę dla Daniela poza oczywistym Jonesem.
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-09, 15:36   

1. Brooks vs. Oliveira - to, że Brazylijczyk ze swoim kapitalnym BJJ jest w stanie odklepać niemal każdego - wiedziałem już od dawna, ale to, że będzie potrafił zdominować też zapaśniczo takiego zapasiora jak Brooks, to dla mnie "wow!". Pięknie rozegrał to Karol. Dwa razy szybko sprowadził na glebę szczekacza, a po drugim obaleniu natychmiast zaszedł mu za plecy i świetnie wypracował neck crank'a.
Ex-Champion Bellatora nawet nie pierdnął w tej walce, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo Brooksa nie trawię za jego internetowe pierdolamento, a Oliveirze zawsze kibicuję.

2. Weidman vs. Mousasi - oj, pechowy ten Krzysiu, pechowy. W pierwszej rundzie ładnie zapaśniczo pokręcił Gegarda, chociaż te jego wejścia w nogi były tak sygnalizowane (łeb opuszczony i bez większej dynamiki zejście do nóg) jak karetka spiesząca się do szpitala (na jego szczęście Ormianin nigdy za dobry w zapasach nie był i chyba tylko dlatego to wchodziło).
W drugiej wszystko się zesrało, bo Gegard przyspieszył i kiedy uruchomił swój kick boxing, to Weidman zaczął się gubić jak dziecko bez rodziców. Ponownie jednak uratowały go zapasy, bo zastopował szarże rywala obaleniem (Gegard jak idiota, zamiast kontynuować demolkę w stójce, sam próbował sprowadzać, chuj wie po co) . Jednak na swojego pecha, podczas podnoszenia się do stójki, wyłapał dwa soczyste kolana na głowę, a sędzia błędnie przerwał sądząc, że obie ręce były na glebie (na powtórkach wyszło, że kolana były jednak "czyste"). Lekarz nie puścił dalej walki, tak więc Chris umoczył to przez TKO.
Z jednej strony szkoda mi Krzysia, bo chciał dalej walczyć i wyglądał jakby spokojnie mógł kontynuować. Z drugiej strony, lubię kiedy życie karci oktagonowych cwaniaczków, którzy zamiast walczyć, kombinują jak tu wykorzystać przepisy. Tym razem Weidman się na tym srogo przejechał.

3. Cormier vs. Rumble - nie wiem, kto układał Johnsonowi strategię na to starcie, ale Rumble powinien mu przyjebać. Chłop miał jedyną szanse to wygrać dzięki swojej stójce, a ten ładował się sam w klincze, próbował sprowadzać (OMFG!), albo głupio wchodził w półdystans dając się Mistrzowi zamykać pod siatką.
Starcie łatwiejsze dla Cormiera niż ich walka #1, bo przez głupi game plan, Daniel nie był nawet przez chwilę w większych tarapatach. Inna sprawa, że Grubson słowa nie dotrzymał i kompletnie nie było widać (nawet nie próbował) tego co zapowiadał, czyli że tym razem ubije Rumble'a w stójce.
Chyba jednak potwierdza się to o czym mówił Cormier w wywiadach, czyli że Johnson nie ma psychiki do tego sportu i jak jest już w opałach - to się poddaje. Tutaj kiedy Rumble miał już Daniela za plecami, nawet nie próbował walczyć, żeby utrudnić mu założenie tego RNC, a kiedy już Mistrz dopiął duszenie - pretendent natychmiast odklepał (nawet nie powalczył o oswobodzenie). W chuj słabo to wyglądało.

4. Błachowicz vs. Cummins - niestety potwierdziły sie moje obawy. Janek miał świetną pierwsza rundę, gdzie niemal znokautował rywala, ale od drugiej okazało się, że zapomniał będąc w Polsce, zatankować na Orlenie, a na dokładkę przyszło mu tu niespodziewanie walczyć w handicapie z Cumminsem i Panem Brakiem Tlenu. Fatalnie wyglądał Polak od połowy drugiej rundy. Zero dynamiki, pchane uderzenia, oddychanie rękawami. Cummins ładnie to wykorzystał, uruchomił zapasy i zgrindował Polaka na glebie, niemal go na dokładkę kończąc w trzeciej odsłonie tymi kolanami (Sędzia był centralnie o krok od przerwania pojedynku).
Może chujowy ze mnie patriota, ale ni cholery nie szkoda mi Błachowicza. Dla mnie, jeżeli ktoś wychodząc do walki o "być albo nie być", robi cardio na 1,5 rundy, wiedząc że rywal ma kondychę, by przetańczyć na luzaku całe trzy rundy - nie powinien występować w Lidze Mistrzów MMA. Wkurwia mnie to, że Błachowicz po raz kolejny (tak samo było z Corey'em Andersonem) przegrywa nie z przeciwnikiem (bo ten był do zrobienia), ale sam ze sobą. Dla mnie to totalny brak profesjonalizmu.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 28
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 219
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-04-09, 16:15   

-Raven- napisał/a:
Inna sprawa, że Grubson słowa nie dotrzymał i kompletnie nie było widać (nawet nie próbował) tego co zapowiadał, czyli że tym razem ubije Rumble'a w stójce.

Trudno go za to winić gdy taki "knockout artist" jak Rumble sam pcha się do klinczu w którym DC ma przewagę. Głupio byłoby nie wykorzystać takiego prezentu, a to byłaby już kompletna komedia gdyby Johnson starał się klinczować, a Cormier trzymał dystans :twisted:
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-09, 16:30   

To też prawda. Rumble zawalczył to jak 100%-owy idiota, za co został skarcony przez Towel Man'a.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1721
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-09, 18:10   

Może nie tyle jak idiota, co...no dobra, nie mam lepszego określenia. Wszystko wyglądało identycznie jak w ich pierwszej walce, jeden zryw Johnsona, gdzie Cormier miał ciepło, reszta to kontrola mistrza i identyczne zakończenie, chyba nawet przy tej samej ścianie oktagonu, w ogóle mnie nie dziwi reakcja obozu Anthony'ego, którzy krzyczeli "dlaczego kurwa znowu nam to robisz", nie mniej jednak szkoda, że nie zobaczymy już Rumble'a w klatce, bo to gość z top 3 słabo obsadzonej kategorii, który właściwie każdego zawodnika z poza odstającej od reszty dwójki brał na hita.

Cuda w co-main evencie, i ten jeden niefortunny błąd sędziego, którego już się nie dało naprawić bez szkody dla jednego lub drugiego zawodnika, można teraz gdybać, jakby się to skończyło w normalnych okolicznościach, bo Mousasi miał nadgryzionego rywala po legalnych, jak się okazuje kolanach, ale w tamtej chwili nie wydawało mi się, żeby było blisko TKO, Weidman po przerwaniu wyraźnie bardziej grał na czas niż rzeczywiście próbował przegonić skutki kopnięć.

Pearl Gonzalez i jej nowe cycki nie popisały się w debiucie, dziewczyna nie jest zła, ale rywalka doskonale ruszała się w parterze, żeńska wersja Ray'a Borga.

Cote i Santos dali emocjonującą walkę, najlepszy Thiago od dawien dawna.

Brooks zaskakująco szybko poddany, nie ma chłopak szczęścia do Oliver/ów.

No i na koniec Janek...Janek który świetnie zaczął i szkoda, że nie doszło tam do szybkiego nokautu, trzeba jednak pochwalić Cumminsa za inteligentne wyjście z opresji, kolejne minuty należały już do niego i werdykt nie pozostawia pola manewru, sam dałby 29-28 mimo wyraźnej przewagi Błachowicza w stójce.

-Raven- napisał/a:
Może chujowy ze mnie patriota, ale ni cholery nie szkoda mi Błachowicza. Dla mnie, jeżeli ktoś wychodząc do walki o "być albo nie być", robi cardio na 1,5 rundy

Może po prostu tu kończą się granice Błachowicza, nie każdy ma predyspozycje do robienia maratonów w klatce, a Janek nigdy nie był demonem wytrzymałości i jeśli potrafił narzucić rywalowi swój styl to jego walki były raczej nudne i zachowawcze, tutaj poszedł na całość gdy widział, że ma rywala na widelcu, wykorzystał zapotrzebowanie tlenu, które zazwyczaj wystarczało mu na 2 rundy w 5 minut, dlatego pod koniec drugiej mało się nie położył w ringu. Prawdą jest jednak, że ostatnio tak wyczerpanego zawodnika widziałem w starciu Kimbo Slice vs Dada 500
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-09, 21:31   

Morison napisał/a:
-Raven- napisał/a:
Może chujowy ze mnie patriota, ale ni cholery nie szkoda mi Błachowicza. Dla mnie, jeżeli ktoś wychodząc do walki o "być albo nie być", robi cardio na 1,5 rundy

Może po prostu tu kończą się granice Błachowicza, nie każdy ma predyspozycje do robienia maratonów w klatce, a Janek nigdy nie był demonem wytrzymałości i jeśli potrafił narzucić rywalowi swój styl to jego walki były raczej nudne i zachowawcze, tutaj poszedł na całość gdy widział, że ma rywala na widelcu, wykorzystał zapotrzebowanie tlenu, które zazwyczaj wystarczało mu na 2 rundy w 5 minut, dlatego pod koniec drugiej mało się nie położył w ringu.


Wiesz, pewnie sam próbowałbym go usprawiedliwiać, gdyby to on dostał w pierwszej rundzie taki wpierdol jak Cummins i ledwo ją przetrwał. Ale c'mon - to on był stroną napierdalającą, tak więc spompować się trochę mógł, ale nie AŻ TAK. To co można powiedzieć o Cumminsie, który po pogromie w pierwszej odsłonie, miał jeszcze paliwa na tyle by spokojnie zgrindować Polaka? Bóg Cardio? Tytan Kondycji?
Bez jaj, to nie KSW tylko UFC. Jeżeli ktoś jest takim lewarem, że nie potrafi zrobić kondycji na "jakiekolwiek" (bez względu na intensywność) 3 rundy, to powinien zostać w domu, bo jak tu myśleć o walce z pasem w tle, kiedy dystans 5 rund to byłoby jak robienie karty pływackiej dla kogoś, kto nigdy nie pływał? (utopienie murowane).
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 24
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1721
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-04-09, 22:44   

-Raven- napisał/a:
AŻ TAK. To co można powiedzieć o Cumminsie, który po pogromie w pierwszej odsłonie, miał jeszcze paliwa na tyle by spokojnie zgrindować Polaka? Bóg Cardio? Tytan Kondycji?


Odporność na ciosy - możnaby powiedzieć, rzecz wrodzona, jednych zatyka po byle jakim podbródkowym, inni celowo blokują ciosy czołem by rywal tracił siły, jeśli atakujesz, to każdego rodzaju aktywność musi odbierać energię

-Raven- napisał/a:
Bez jaj, to nie KSW tylko UFC. Jeżeli ktoś jest takim lewarem, że nie potrafi zrobić kondycji na "jakiekolwiek" (bez względu na intensywność) 3 rundy, to powinien zostać w domu


Rozpędziłeś się jak pendolino :D
Po pierwsze dzisiejsze standardy w UFC są tak obniżone, że niektóre ogóry pod kontraktem z UFC wcale nie są lepszymi zawodnikami, niż ci sprowadzani np. dla Narkuna.
Po drugie, już zupełnie pomijając fakt, że Janek marzył i mocno myślał o UFC jeszcze długo przed tym, jak zaoferowano mu kontrakt, wyobrażasz sobie sytuację, w której Dana czy tam Silva kontaktuje się z tobą w sprawie zatrudnienia, a ty stwierdzasz, że chyba nie skorzystasz, bo możesz mieć za słabe cardio na zawodników z top 15? :D
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8388
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-04-10, 16:58   

Fakt, może i się rozpędziłem, ale wkurwia mnie taki brak profesjonalizmu, bo jestem w stanie zrozumieć przegraną nawet z największym lamusem, ale na tym poziomie rywalizacji, kolejnej przegranej z samym sobą nie jestem w stanie zrozumieć.
Jasne, że obecne UFC to nie ten poziom, co za czasów Drwala, czy Irokeza (bo wtedy samo dostanie się do DanaLandu to było COŚ!) i jasna sprawa, że gdybym dostał telefon os Silvy, to nawet gdyby klepała mnie większość gimnazjalistów na osiedlu, a cardio miałabym takie, że łapałbym zadyszkę jeszcze w drodze do oktagonu – powiedziałbym bez zastanowienia: „oczywiście, Królu Złoty”. Sęk w tym, że ja wyrażam opinię nie z punktu widzenia zawodnika, ale fana i jako fan, żenujące są dla mnie występy gości (pomijam wagę ciężką, bo ona się rządzi własnymi prawami), którzy nie są w stanie zrobić kardio na 3 rundy. Dla mnie to tak jakby jakiś Lewis Hamilton przyszedł na wyścig F1 najebany po całonocnej balandze i się pakował za kółko. Najgorszy poziom żenady i tyle.
Co do Błachowicza, to jeżeli wiedział, że w tej kwestii nie błyszczy – mógł spokojniej rozgrywać cały pojedynek, a nie stawiać wszystko na jedną kartę (albo ubiję, albo się sam uduszę), w końcu to nie rywal go zmusił do takiego „wysiłku”, ale on sam tak to rozegrał (tym bardziej, że stawką było „być albo nie być w UFC”). Poza tym, jeżeli facet ma standardowo problemy z kondycją, ale z uporem maniaka kibluje w Polsce, twierdząc, że tutaj ma tak zajebiste przygotowania, że nie musi jeździć za granicę, to ja Wysoki Sądzie, nie mam więcej pytań :roll:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group