Kiedy podjęto decyzję o pushu dla Mahala? Chr... (zobacz)
Josh Bredl jednak nie został zwolniony, WWE p... (zobacz)
Wstępne kursy bukmacherskie przed Payback, Ba... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC Fight Night 106: Belfort vs Gastelum
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Wunż w trawie



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1689
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-03-06, 23:36   UFC Fight Night 106: Belfort vs Gastelum



Data: 11 marca 2017
Miejsce: Centro de Formação Olímpica do Nordeste, Fortaleza, Brazylia
Transmisja: Fight Pass/Extreme Sports Channel

Walka wieczoru
185 lbs: Vitor Belfort (25-13) vs. Kelvin Gastelum (13-2)

Karta Główna (04:00)
205 lbs: Mauricio Rua (24-10) vs. Gian Villante (15-7)
155 lbs: Edson Barboza (18-4) vs. Beneil Dariush (14-2)
125 lbs: Jussier Formiga (19-4) vs. Ray Borg (10-2)
135 lbs: Bethe Correia (10-2) vs. Marion Reneau (7-3)
170 lbs: Tim Means (26-7-1) vs. Alex Oliveira (16-3-1)

Karta Wstępna (02:00)
155 lbs: Francisco Trinaldo (21-4) vs. Kevin Lee (14-2)
145 lbs: Kyle Bochniak (7-1) vs. Godofredo Pepey (13-4)
170 lbs: Max Griffin (13-3) vs. Sergio Moraes (11-2-1)
155 lbs: Josh Burkman (28-14, 1NC) vs. Michel Prazeres (21-2)

Preeliminacje FightPass (00:30)
145 lbs: Jeremy Kennedy (9-0) vs. Rony Jason (14-6, 1NC)
135 lbs: Rani Yahya (23-8-1) vs. Jeremy Kennedy (17-5)
185 lbs: Paulo Henrique Costa (8-0) vs. Garreth McLellan (13-5)



Vitor Belfort Last 3: Gegar Mousasi (TKO) | Ronaldo Souza (TKO) | Dan henderson (KO)
Kelvin Gastelum Last 3: Tim Kennedy (TKO) | John Hendricks (DEC) | Neil Magny (DEC)
Panowie są chyba dokładnie po przeciwnych stronach kariery - jeden już na dobre zapisał się na kartach UFC i stanowi przyszłość dywizji (której przez problemy ze ścinaniem prędko nie opuści), drugi najlepsze lata ma za sobą, jednak do odwieszenia rękawic na kołku jeszcze mu nie spieszno, w roli zdecydowanego faworyta Kelvin, który po dwóch pechowych i minimalnych porażkach odbudował się skalpami w postaci równie zniszczonych co Brazylijczyk Kennedy'ego i Hendricksa, obecność Belforta w tym zestawieniu to zapewne ciągle duża moc marketingowa jego nazwiska i nostalgiczny powrót do rodzinnych okolic, powtórzę się po raz -nty zapowiadając strategię Phenoma polegającą na mocnym ataku od pierwszych sekund, z myślą, że jeden z sierpów trafi celu i dostaniemy dużą niespodziankę, jednak na to nie liczę, Gastelum via TKO lub przeleżenie.


Mauricio Rua Last 3: Corey Anderson (DEC) | Antonio Nogueira (DEC) | Ovince St. Preux (KO)
Gian Villante Last 3: Saparbek Safarov (TKO) | Ilir Latifi (DEC) | Anthony Perosh (KO)
Średnio mi się widzi to zestawienie w roli co-main eventu, jednak przez szacunek do Shoguna i sympatię do wiecznie niedocenianego (on wcale nie jest takim śmiesznym fighterem!) Villante, nie będę zbytnio narzekał. Mauricio ostatnio ustabilizował formę, co wystarczyło na mniejszego Noga, a pokonanie Andersona było sporym zaskoczeniem, jednak wiadomo już, że Corey jest bardzo nierówny i to raczej dzięki jego gorszej dyspozycji Ru zapisał drugie z rzędu zwycięstwo na swoje konto. Tu chyba też bardziej skłaniałbym się ku Mauricio, który po prostu wydaje się być równiejszy niż przeciwnik.


Edson Barboza Last 3: Gilbert Melendez (DEC) | Anthony Pettis (DEC) | Tony Ferguson (SUB)
Beneil Dariush Last 3: Rashid Magomedov (DEC) | James Vick (KO) | Michael Chiesa (SUB)
Zdecydowanie najciekawszy pojedynek tej gali, zestawienia z Barbozą i Dariushem były zazwyczaj bardzo widowiskowe i emocjonujące, nie zawsze kończyły się dla nich pomyślnie, jednak wrzucenie ich do oktagonu w tym samym czasie to doskonały pomysł, jak to zwykle bywa przy klasycznym starciu stylów - parterowca ze stójkowiczem. Bardziej wszechstronny wydaje się być Dariush, który jest posiadaczem czarnych pasów zarówno w jiu-jitsu, jak i Muay Thai, a najwyższe umiejętności pokazywał dusząc Martina czy nokautując Vicka, "Junior" to inny typ zawodnika, który zamiast nabywać umiejętności w każdej płaszczyźnie szlifuje do perfekcji jedną - bo w stójce na pewno będzie groźniejszy, dzięki szybkości i nieprzewidywalności, parterowo podopieczny Ricardo Almeidy też sobie radzi, do tego wielokrotnie udowadniał, że nie łatwo go do tej płaszczyzny sprowadzić. Jest to starcie z serii "nie chcę, by kończyło się przed czasem".
_________________
Największy Smart na forum
 
 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8240
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-03-07, 23:27   

Morison napisał/a:
obecność Belforta w tym zestawieniu to zapewne ciągle duża moc marketingowa jego nazwiska i nostalgiczny powrót do rodzinnych okolic, powtórzę się po raz -nty zapowiadając strategię Phenoma polegającą na mocnym ataku od pierwszych sekund, z myślą, że jeden z sierpów trafi celu i dostaniemy dużą niespodziankę, jednak na to nie liczę, Gastelum via TKO lub przeleżenie.


Czas trwania tej walki będzie jednym wielkim spoilerem, bo Gastelum lubi przyjąć na twarz (często ratowała go w takich sytuacjach betonowa póła). Jeżeli zawalczy tu niefrasobliwie (a defensywę w stójce ma dziurawą jak kabaretki tancerki go-go) i Vitek trafi go na początku starcia - to zabije. Jeżeli jednak Kelvin przetrwa te pierwsze 2-3 minuty, to załatwi Belforta via "co zechce".

Co do walki Darka z Edkiem, to stawiam na Barboze, który jest obecnie w swoim prime'ie, a Beneil już z Magomedovem ledwo wymęczył dość kontrowersyjną decyzję i wyglądał tam średnio. Jakoś nie widzę tu zapaśniczo Darka, żeby to przenosił na glebę (bo Edson ma zajebiste TDD), a w stójce powinien być mecz do jednej bramki (o ile Brazylijczyk nie pozwoli rywalowi na zabawy w klinczach, gdzie ten faktycznie potrafi pokazać niezłe Muay-Thai).

Warto zwrócić też uwagę na starcie "maluchów", bo zawsze mocny Mrówka podejmie kapitalnego Borga, który ostatnio niemal w precel skręcił świetnego Smolkę. Dla wielbicieli grapplingu powinna być to prawdziwa uczta.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8240
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-03-12, 15:12   

1. Francisco Trinaldo vs. Kevin Lee - ładnie Brazylijczyk karcił w stójce pyskacza, całkowicie dezaktywując jego zapasy (a kolo na zapaśniczy pojedynek wyzywał Nurmagomedova... Buehehehe :lol: ). Po kilku trafiejkach, Lee miał miękkie nogi i w sumie niewiele brakowało żeby ta walka nie wyszła poza pierwszą odsłonę.
W drugiej rundzie, Lee złapał wiatr w żagle, naruszył rywala high kickiem, po czym sprowadził i poddał na glebie przez RNC.
Szkoda, że Trinaldo się spompował po pierwszej (świetnej w jego wykonaniu) rundzie, bo w drugiej ewidentnie zwolnił i pozwolił rywalowi narzucić sobie jego grę, co było początkiem końca.
Co do Lee, to nie widze kolesia w walkach z lepszymi zawodnikami. Ma obronę w stójce dziurawą jak ser szwajcarski i Brazylijczyk, pomimo sporo słabszego zasięgu, trafiał go jak chciał.

2. Jussier Formiga vs. Ray Borg - Borg to niezły dzik. To z jaką dynamiką wyprowadza ataki w stójce to miód dla oczu.
Dwie pierwsze rundy toczyły się w stójce i były dość wyrównane, choć pierwszą raczej zapunktowałbym Ray'owi. Pewnie zresztą tak jak sędziowie. Najciekawsza była jednak trzecia odsłona, bo panowie poszli w parter a tam zaczeła się magia (przynajmniej dla fanów grapplingu). Mrówka niemal zdusił rywala w RNC, ale stracił pozycję i Borg mocno porozbijał go łokciami z gardy, kradnąc tą odsłonę i wygrywając całą walkę.
Coś mi się wydaje, że Borg tą wygraną zapewnił sobie właśnie małą randkę z Mighty Mouse'em.

3. Edson Barboza vs. Beneil Dariush - ależ kapitalnie rozgrywał to Darek! Niby walka toczyła się nie w jego płaszczyźnie, ale wywierał taką stójkową presję na Edku, że ten się gubił co chwila, a Beneil punktował z dystansu oraz wchodząc w klincze.
Pierwsza runda była bezapelacyjnie dla niego. W drugiej, na początku Edek trochę sie obudził i zaczął trafiać, ale z biegiem czasu Darek znowu zaczynał przejmować kontrolę, wywierać presję, wybijąc rywala z rytmu i punktować. Na swoje nieszczęście za mocno poszedł do przodu i nadział sie na siarczyste "fruwające kolano", po którym nie było co zbierać.
Lubię obu zawodników, trochę bardziej kibicowałem tu Edkowi, ale wygrał to bardzo szczęśliwie, przegrywając na kartach sędziowskich w mojej ocenie walkę, do momentu tego pięknego KO.

4. Vitor Belfort vs. Kelvin Gastelum - Gastelum zaczał od samego początku bardzo niefrasobliwie wchodzić w wymiany ze świeżym Brazylijczykiem (młodzieńcza, ułańska fantazja), przez co Vitek kilka razy mocno go skarcił (dawała znać dziurawa stójkowa defensywa Grubsona), powodując skoki mojego ciśnienia (kibicuję Młodemu od czasów TUF-a).
Im dalej w las, tym bardziej Kelvin uspokajał starcie i zaczynał metodycznie, jabami tłamsić Belforta. Pierwszy nokdaun udało się Vitkowi przetrwać, ale widać było, że z baku podjebało mu to całą wachę i dobicie słaniającego się weterana było dla Młodego Wilka tylko formalnością.
Dobry występ Gasteluma, ale gdyby nie jego twardy łeb, to ta niefrasobliwość na początku mogłaby się dla niego źle skończyć.
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group