Dobre informacje dla Setha Rollinsa, Natalya ... (zobacz)
Zapowiedź gali WWE Battleground 2017 + typy r... (zobacz)
Kiedy Jason Jordan dowiedział się o swoim pus... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
MZW Beatdown II 18.02.2017 (Wrocław)
Autor Wiadomość
ManiacZone 
Jobber



Dołączył: 08 Kwi 2014
Posty: 107
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-01-05, 18:30   MZW Beatdown II 18.02.2017 (Wrocław)



MZW- MANIAC ZONE WRESTLING
ma zaszczyt zaprosić na niesamowite i jedyne w swoim rodzaju show!
Międzynarodowa Gala Wrestlingu MZW już 18 lutego we Wrocławiu o godzinie 18:30!
Wystąpią zawodnicy z Niemiec, Szwecji, Czech i oczywiście Polski!
Walka wieczoru o pas mistrzowski MZW, pomiędzy najbardziej utalentowanym polskim zawodnikiem Shadow'em, a elitarnym zawodnikiem z największych federacji wrestlingu z Niemiec - Franz'em Engel'em!

Show przewidziane jest dla osób powyżej 16stego roku życia. Osoby młodsze mogą uczestniczyć w wydarzeniu ale tylko z pełnoletnim opiekunem.

Na show odbędzie się 7 walk, przewidziany czas ok 2 godzin.

BILETY NA:
www.mzw.evenea.pl
 
     
CenBoyz 
Jobber



Dołączył: 18 Sie 2012
Posty: 110
Podziękował: 7
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-02-19, 10:51   

Na miejsce dotarliśmy z tego co pamiętam ok. godziny 18:00. Tam już czekali ludzie z WrestleFans (11 osób), a potem dołączyła ekipa WN (ponoć 7 osób). Przewijali się też pojedynczy fani, był też jeden osobnik z DFW. Ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu były też starsze panie, ale z tego co się później dowiedziałem, była to rodzina kogoś z MZW. Niemniej jednak na salę zaczęli wpuszczać o 18:20, a o 19:00 zaczęła się gala.

Załapaliśmy się na drugi rząd i widok był idealny. Dodatkowo byliśmy też świadkami akcji z wykorzystaniem krzesłem z bardzo bliskiej odległości :D Wydaje mi się, że ci którzy byli w dalszym rzędach, też w miarę dobrze widzieli. Pomimo dyskusji kilku osób z innej grupy na temat miejsca gali, Dom Kultury Bakara wygląda naprawdę ładnie. Miejsca jest wystarczająco dużo i tak jak to było wczoraj przy około 140 osobach, wszystko idealnie wyszło. Na pewno nie było ciasno. Przynajmniej ja nie odczuwałem takiego wrażenia. A, sama sala wygląda schludnie i nie przeszkadzałoby mi gdyby MZW tam wracało. Jedynym minusem Bakary jest kiepska lokalizacja. Takie jakby zadupie Wrocławia.

Fani już od samego początku byli bardzo żywiołowi, oprócz chantów były też plakaty "Victor Section", "AHOY! # MarcusMonere", "ASMUND" i "Jędruś Kajzerka".

Przechodząc do pierwszej walki... cóż... będę szczery. Spodziewałem się czegoś więcej :P Nie mówię rzecz jasna, że walka Victora z Liderem była słaba, natomiast patrząc na przeszłość obu tych panów liczyłem na troszeczkę więcej. Pomijając zaś aspekty techniczne walki, Lider bardzo dobrze pracował jako heel. Walka zakończyła się w nieczysty sposób (low blow) i tak oto Lider odniósł zwycięstwo. PS. W dalszej części też będą spoilery, więc jeśli ktoś chce poczekać na DVD, może przestać czytać :D

Druga walka to pojedynek reprezentującego wagę super ciężko Matta Buckny z Dynamite Dave'm. Tutaj też bez fajerwerków, aczkolwiek sam występ takiego potwora jak Buckna sprawił, że oglądało to się z dużym zaciekawieniem. Na plus Spear, gdzie to ostatecznie Dave wypadł z ringu i został odliczony do 10.

Następnie otrzymaliśmy mieszankę komedii w wykonaniu Stanisława i dużej agresywności w wykonaniu Asmunda. Fragment tej walki mogliście widzieć już na naszym fan page'u. Czy mi się podobało? Powiedzmy, że tak, ale wciąż nic specjalnego. Fani można byłoby się wydawać byli i za Asmundem i za Stanisławem :D Wygrał ten pierwszy.

O ile w poprzednich walkach można było powiedzieć "spodziewałem się czegoś więcej / nic specjalnego", tak w walce Jędrusia Bułecki ze SkullEvilem... szczena mi opadła XD Jedno wielkie WOW. I ogromny szacun dla Jędrusia. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie to jedna z gorszych walk na gali, a tak naprawdę okazała się jedną z najlepszych. W ruch poszedł laptop, krzesło, jarzeniówki, stół... Jędruś krwawił... Prawdziwy hardcore. Naprawdę mega pozytywnie się zaskoczyłem i jeszcze raz ogromny szacun dla Jędrusia, bo w porównaniu do SkullEvila przyjął on o wiele więcej. Walkę po wykonaniu swojego finishera na stół (choć wcześniej była mała wpadka z drabiną, raczej z winy SkullEvila) wygrał Góral.

Kolejna walka też na plus. Był to Tag Team Match w wykonaniu Niemców. Posse in Effect vs Marcus Monere & Christopher Anthony. Wspaniała atmosfera i zachowanie Baxxtera i Grannatica sprawiły, że również mogła to być jedna z najbardziej zapamiętywalnych walk na gali. Who win? Posse in Effect.

Battle Royal również okazał się czymś co mnie mile zaskoczyło. Ogółem nie lubię oglądać takich walk, jednak tutaj atmosfera na gali przyczyniła się do tego, że oglądało to naprawdę bardzo znośnie. Na plus Szczepan i Bartek :D Choć w ostateczności wygrała Hexia, czego zresztą się spodziewałem.

No i czas na main event. Shadow vs Franz Engel. Nie był to festiwal spotów, a panowie poszli raczej za psychologią ringową, gdyż Franz skupiał się na osłabieniu ręki rywala. Co ciekawe, Niemiec odgrywał tutaj rolę heela, ale to pewnie ze względu na to jak został przyjęty. Wówczas bardzo dopingowany w Smolcu, Opawie, czy Głuchołazach, we Wrocławiu spotkał się z okrzykami "You suck" :D
Od samej walki mogłem spodziewać się nieco więcej, chociaż i tak było nieźle. Na co warto zwrócić uwagę to fakt, że była to chyba pierwsza gala MZW (nie licząc Niedźwiedzicy) w której Shadow nie wykonał Somersault Plancha :O Był za to Phoenix 450 Splash, ale nie pozwoliło to wygrać walki. Why? Gdyż pod koniec zjawili się Posse in Effect, którzy odwrócili uwagę Engela, co w rezultacie wykorzystał Shadow wykonując roll up i wygrywając pojedynek.

Ogółem podsumowując, gdyby takie walki zaserowało nam MZW w Głuchołazach to pewnie powiedziałbym "Dobra gala, ale bez porywów", a moje odczucia byłby podobne do poprzednich gal w tym mieście. NATOMIAST, z racji tego, że show odbyło się we Wrocławiu, a na gali było dobre kilkanaście fanów wrestlingu, chyba mogę powiedzieć, że była to najlepsza gala MZW na jakiej byłem. Przełożyło się na to przede wszystkim lokalizacja i świetna atmosfera. Bardzo dobrze było też na pierwszej gali Beatdown, ale chyba właśnie publiczność sprawiła, że drugą część oglądało mi się lepiej.

Na gali oprócz podstawowych chantów takich jak "Victor! Victor!", czy "Shadow! Shadow!' pojawiły się też te bardziej oryginalne, dajmy na to "Zamknij mordę" oraz "Kings of Porn Style". Było ich zdecydowanie więcej, ale nie mogę sobie wszystkich przypomnieć :D To co mnie ucieszyło to również chanty "MZW! MZW!", których brakowało mi na galach. No i były też "Holy Shit" oraz "This is wrestling" :)

Ci, którzy mogli przyjechać, a nie przyjechali... niech żałują.
Było świetnie!
 
     
Susek 
Upper Midcarder



Wrestler: HBK
Wiek: 24
Dołączył: 02 Lut 2015
Posty: 1118
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-02-19, 21:42   

Nie bardzo mi się chce wdawać w polemikę z tym co opisał CenBoyz, moje odczucia są nieco inne :)

Ze spraw technicznych, na gali byłem razem z Małym, a na samą halę dotarliśmy koło 18:10. Ludzi zaczęli wpuszczać o 18:25, więc za późno skoro show miało się zacząć o 18:30. Jak się okazało zaczęli o 19 ... Jakbyśmy wiedzieli, że będziemy siedzieć 30 minut i czekać nie wiadomo na co, to byśmy przyszli na halę trochę później.

Co do liczby osób, rzekomo MZW sprzedało wszystkie bilety, ale na widowni były puste krzesełka. Obliczając liczbę widzów koło 18:55 naliczyłem 120 osób (wyszło 20 pustych w tym 2 w strefie premium), nie licząc obsługi. Na te 120 osób składało się jakieś 25-30 osób ogarniających wrestling, wśród pozostałej widowni część, była rodzina i znajomi wrestlerów, więc ciężko ocenić ile osób zawitało na MZW z ciekawości, zobaczyć czym jest ten wrestling, a to przecież głównie ich to show miało przekonać.

Hala wyglądała jak na zdjęciu wrzuconym na grupę, było dość ciasno jak się można było spodziewać ale czy to progres w porównaniu z Głuchołazami to nie wiem. Lokalizacja jednak nie jest taka zła, bo pod halę jeżdżą 2 tramwaje a do przystanku mamy z 5 minut. Jednak nadal widać, że MZW jest dość niszowe, bo mimo że Wrocław, to po miejscu w którym się show odbyło wcale nie było czuć, że to wielkomiejska rozrywka.

No dobra opiszmy kartę, ale gwiazdek nie będę przyznawać, powiedzmy że większość dostałaby ich tyle co Atelier Amaro od Michelina ...

Lider v Prince Victor
Gdzieś już pisałem, że to nie ma najmniejszego sensu nadawać sobie anglojęzyczny ring name. W dodatku fajnie by było jakby ring name korespondował z ring gear'em, jakaś korona, berło cokolwiek, bo tak wyszedł zwykły koleś w białych portkach, który nie pokazał niby dlaczego nazywa się księciem. Walka się odbyła, wygrał heel (Lider) po kancie. Jedyne co zapamiętałem, to dość żywą reakcję publiczności (to chyba złe sformułowanie), żywą reakcję ludzi z MyWrestling i WrestleFans.

Matt Buckna v Dave
Klasyczny booking gdzie mały Dave jest obijany przez dużego Bucknę. Dave był dość słaby jeśli chodzi o ring skill, jestem zaskoczony, że zabookowali tak zielonego gościa na takiej gali a Buckna to duży gość, który gra postać ultrasa Dynama Drezno i generalnie wizerunkiem robił robotę. W ringu też był całkiem okej jak na spore gabaryty, sprzedawał Dave'a całkiem nieźle, sam robił spore zniszczenia. Finalnie wygrał Buckna wykonując spear, który wyrzucił Dave'a z ringu przez co ten nie zdążył wrócić w ciągu 10s.

Stanisław v Asmund
Największą siłą Asmunda jest gimmick, największą siłą Stanisława jest "komedia" i kontakt z publicznością. Zatem nic dziwnego, że ringowo było słabo. Jedno mnie tylko zastanawia, kto tu był heel'em, Stanisław dostał chant "Polska" po czym stwierdził, że jest Szwedem. To po kiego chuja wychodzi z Polską flagą, macha nią, ma biało-czerwony ring gear itd? Wśród głupotek jakie był najstraszniejszą było pracowanie nad butem (stopą) Asmunda. Stanisław uderzał, gilgotał, uderzył łokciem i głową ... podeszwę buta Asmunda. W międzyczasie Stanisław dość niebezpiecznie rzucił Asmunda na głowę. Dobra wystarczy, Asmund wygrał.

Jędruś v Skullevil
To był flag match, którego reguły były trochę inne od tych, które znamy. Zawodnik miał zdjąć flagę (własnego kraju) zawieszoną na czymś? (widać na zdjęciu) po czym miał z nią wejść do ringu, po czym był orzekany zwycięzcą. Trochę się działo i taki gimmick match bardzo ratuje poziom widowiska. W tym pojedynku też nie do końca wiem, kto grał role face'a. Teoretycznie powinniśmy cheerować Jędrusia, w końcu Polak. Ale skoro walka rozpoczyna się od segmentu, gdzie Jędruś wyśmiewa się z języka Czecha, po czym atakuje go laptotem, wykonując na nim DDT oraz wykonuje suplex na krzesełkach, to jest chyba coś nie halo z podziałem ról. W trakcie walki Jędruś przyjął 2 jarzeniówki a końcowym, wielkim spotem był power bomb z drabiny. Niestety trochę nie pykło, bo drabina zaplątała się w nogę Skullevila przez co wyleciała w powietrze trafiając w lampę. Stół wytrzymał tego botcha, ale po poprawce ładnie się złamał. Wygrał Jędruś, po całkiem znośnym gimmick matchu.

W tym momencie przyszedł czas na przerwę, gdzie był konkurs z nagrodami. 5 pytań, tak się przypadkowo składa, że wiedziałem jakie wymiary są ringu MZW. W nagrodę dostałem ściereczkę z mikrofibry ...

TT Match
Komediowo najlepszy fragment gali, Posse in Effect v Marcus Monere & Christopher Anthony. Zacznijmy od tych drugich, Monere w gimmicku pirata dostała chanty "Jack Sparrow" a drugi było kolesiem w gaciach, który zrobił AA i tyle. Robotę zrobili Rosse in Effect. Wyszli w futrach, na koszulkach mieli napisy w stylu "Wrestling, Bier & Titten" czy "King of Porn Style", które było chantem gali. Dobra komedia, gdzie PiE usiedli na widowni i zachęcali by ich rywali rozpoczęli starcie. Finalnie wygrali Ci, którzy dali rozrywkę czyli PiE.

Battle Royal
6 chłopów i Ona. Sam Battle Royal był słaby, chodzi mi o booking. Gdy było 7 osób w ringu, działo się za dużo nie można było skupić się na wydarzeniach. Poza tym Siwy wyleciał pierwszy, jak dla mnie to zbrodnia i bookingowy idiotyzm, bo to on poza Hexią miał szanse na zwycięstwo. A tak już po pierwszej eliminacji wiedzieliśmy, kto wygra. Przy jej wejściówce, po raz pierwszy wykorzystano oświetlenie na hali, widać w kogo chcą inwestować.

Shwdow v Engel
Jedyny dobry, pod względem ringowym pojedynek. Engel pracował nad ręką Shadowa (powinien raczej nad nogą, w końcu to jest główna broń Shadowa). Początek był mocno techniczny, chwyty, przejścia wszystko wyglądało naprawdę nieźle. Troszkę chłopaki polatały, ale nie obyło się bez dość niebezpiecznych botchy (Phoenix Splash był super, ale Shadow trafił swoimi nogami w nogi rywala, tornado DDT też niezbyt pykło) Za to Engel dał Michinoku Drivera czy double stompa z górnej liny, który miał kończyć walkę. Jednak pod koniec wyszło Posse in Effect, które odwróciło uwagę Engle'a (zdaje się, że mają jakiś feud w swojej fedce), który przegrał przez roll-up ... Takie fajne starcie a tak frajersko skończone, zdaje się, że na jakimś PWG wygwizdali Hero (face'owy mistrz) za taką wygraną.

Dostaliśmy jedną dobrą walką, taką którą moglibyśmy nazwać wrestlingiem, dobry flag match uratowany przez gimmick i niezłe show od Posse in Effect. Jak dla mnie mało jak na 2h gali i wielki debiut w dużym mieście. Jednak cieszę się, że byłem, mieszkając we Wrocławiu, plułbym sobie w brodę jakby mnie nie było.

Jeśli już mam oceniać galę, to ringowo jak ringowo z pustego i Salomon nie naleje ale booking był dość dziwny. Przede wszystkim zdaje się, że heel'owie wygrali 5 na 7 starć a w pojedynkach, Battle Royal był bardzo źle rozpisany a main event trwał z 16 minut z wejściówkami, więc zdecydowanie za krótko, choć jakby nie patrzeć ostatnia walka mocno podbiła odbiór całej gali.

Jeśli chodzi o komentarz, że to było świetne show i ludzie się bardzo dobrze bawili, to niestety nie jest to do końca prawda. Bardzo dobrze bawili się Ci, którzy byli w grupkach i chantowali. Tylko, że oni dobrze by się bawili niezależnie od tego jaki byłby poziom widowiska. Ważniejsze jest jaki odbiór miała ta część widowni, która nie zna się na wrestlingu, bo boję się, że Ci ludzie mogą nie wrócić na kolejne show (a przed galą padły takie deklaracje, że MZW chce wrócić i organizować 4 gale rocznie).

Jeszcze jeden akapit o chantowaniu, chyba najbardziej chantowana była pierwsza walka, potem jakby zabrakło pary bo w 2 i 3 pojedynku bywały dłuższe momenty ciszy. Sporo chantów średnio pasowała do sytuacji i dla znaczącej większości widowni absolutnie nic nie mówiło. Chantowało głównie z 20-30 osób, także dość mało jak na 120 osób. Najbardziej przyjęły się chyba "Kings of porn style" i "Woooo" ...

Z karnych kutasów, wielki należy się tym, którzy dwukrotnie chantowali coś o Lygrysie. Oraz małe zastrzeżenie do MZW, że nie zadbali o to by zagraniczni wrestlerzy przywieźli swój merch, czekaliśmy z Małym z 10-15 minut po ostatniej walce i żaden obcokrajowiec nie podszedł, żeby coś sprzedać.

Był to mój pierwszy kontakt z wrestlingiem na żywo, więc nie umiem ocenić jak ta gala wygląda na tle innych tych organizowanych przez MZW czy KPW lub DDW. Jednak to co wiem na pewno, to to że w takiej sali MZW, na dłuższą metę, nie będzie w stanie się bardziej rozwinąć a przede wszystkim nie będzie w stanie zdobyć większej publiczności.
 
     
maly619 
Main Eventer



Wrestler: Ziggler, The Undertaker, Tomko
Wiek: 28
Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 4196
Podziękował: 40
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: K-Koźle
Wysłany: 2017-02-20, 10:34   

Nie chcę się tu przesadnie powtarzać, bo generalnie Susek wszystko ładnie opisał i zgadzam się z jego opinią na temat gali. Postaram się jednak jeszcze co nieco dodać ;)

Co do lokalizacji, to akurat nie jest aż tak źle. Jasne, to nie jest centrum Wrocławia, ani żadne rzucające się w oczy miejsce. Nie oszukujmy się jednak, nie o to tu chodzi. Ważna jest cena wynajęcia i możliwość wrzucenia tam ringu. I to się udało. Dojazd komunikacją miejską jest dobry. I z dworca i z okolic rynku da się dojechać tam w paręnaście minut tramwajem, bez przesiadek i później te kilka minut z buta.
Dla mnie najważniejsze jest w końcu przeniesienie się do dużego miasta. Nie mam zwyczaju jeździć na galę autem (%%% :D ), przez co nie miałem możliwości łatwego dojazdu na poprzednie gale MZW. Jeśli rzeczywiście gale we Wrocku będą 4 razy w roku (o czymś takim wspominał właściciel miejsca w którym odbywała się gala) to jest spora szansa że będę odwiedzać je regularnie.


Jako, iż na forum mogą być osoby których nie ma na grupie, to tak to wyglądało:



Były już śmieszki z tego, że bida. I tak, była bida, ale jakoś mnie to nie ruszało. Nie zwracam uwagi na takie "pierdoły" ;)
Większym problemem było mało miejsca po bokach ringu, tym bardziej że siedzieli tam ludzie. Wprawdzie dla nich mogło to być całkiem spoko wrażenie - bardzo bliski kontakt z wrestlingiem. Moim zdaniem trochę ograniczało zawodników.

Jeśli chodzi o publikę, to były dwie zorganizowane grupy (i to dzięki nim były jakieś chanty) - jakieś 20-30 osób i reszta (jakieś 100 osób). Nie wiem ile z tych 100 osób to jakaś rodzina, znajomi zawodników. Wyglądało, że całkiem sporo. Było też trochę rodziców z dziećmi, co akurat może być na plus federacji bo najczęściej ci najmłodsi są najwierniejszymi fanami.

Jedźmy z walkami.

Lider v Prince Victor
Jeśli dobrze kojarzę, to Lider to były Joker z PXW. W tamtych czasów robił dobre wrażenie. Tutaj wyraźnie ograniczało go (w ringu) bycie heelem. Dla mnie trochę za bardzo skupiał się na wyzywaniu gościa, a za mało było tu akcji. Akurat od openera oczekiwałbym czegoś szybkiego, na rozgrzanie.

Matt Buckna v Dave
Patrząc na różnicę "rozmiarów" spodziewaliśmy się powolnego drewnianego Buckny oraz szybkiego efektownego Dave'a. A okazało się, że jest na odwrót :D Dave był tak zielony w ringu, że aż bolało. Nie zapomnę sceny gdy stał na narożniku i chciał wykonać z niego Dropkick. Za pierwszym razem zamachnął się, ale nie wyskoczył (nie wiedzieć czemu), a Buckna już zaczynał reagować na mający dopiero nadejść cios. Wyszło śmiesznie.
Śmialiśmy się też z Suskiem, że widać wyraźnie jak Buckna musi grać wolniejszego niż naprawdę jest.
Buckna wygrał przez count out i tu duży plus dla MZW - po walce zostało wytłumaczone o co w tym chodzi. Miły gest dla "zielonych".
Druga walka, druga wygrana heela. Dziwny booking jak dla mnie. A Bucknę chętnie zobaczyłbym ponownie w ringu, ale tym razem z kimś bardziej ogarniętym.

Stanisław v Asmund
Komediowy Stanislav vs poważny Asmund. Na plus, że w końcu ktoś troszkę bardziej i kreatywniej podjął się kontaktu z publiką. Wyszło nawet śmiesznie. Gorzej było w ringu, Nie wiem, czy Stanislava ograniczał ten typowo komediowy gimmick, ale jak na gościa z tym kilkuletnim doświadczeniem, to nie było tego widać w ringu. A może problemem był rywal? Nie wiem.
Trzecia walka, trzecia wygrana heela.

Jędruś v Skullevil
Nietypowy Flag match oraz walka bez dyskwalifikacji. I tu spore zaskoczenie, bo w ruch poszły jarzeniówki (sztuk dwie). Kto by się spodziewał, zwłaszcza że w PSW panuje przekonanie, że MZW to ci mniej hardcorowi. A tu proszę bardzo. Za to szacun.
Jak już wspomniał Susek, dziwny booking gdzie face atakuje niespodziewanie rywala. Gdy wnosili laptopa na ring (w gwoli ścisłości, Jędruś chciał użyć google translatora by przetłumaczyć co mówił Skullevil) byłem przekonany że pójdzie w ruch. Spodziewałem się jednak ataku Czecha. Gość był wyśmiewany za gadanie po czesku, więc powinien się zrewanżować. Dodatkowo podbiłoby to jego heat.
Był też fajny moment gdy Skullevil ściągnął swoją flagę, wsadził ją sobie do kieszeni i szedł na pewniaku w stronę ringu. Oczywiście Jędruś "ostatkiem sił" :D ściągnął mu ją. On teog nie zauważył, wszedł na ring z gestem triumfu, a tu dupa.
Botch w końcowym spocie to coś niespotykanego :D Nigdy jeszcze nie widziałem drabiny lecącej nad głowami zawodników :D
Generalnie jednak oglądało się to całkiem fajnie. Oczywiście gimmick match to uratował, ale to nie powód do narzekań. Ba, to argument za tym by robić więcej walk w jakiś ciekawych gimmick matchach.

Posse in Effect v Marcus Monere & Christopher Anthony
Posse in Effect to jak dla mnie MVP tej gali. Wprawdzie mieli trochę fory, bo polubiłem ich już z poprzednich materiałów MZW. Motto na koszulce jednego z nich: "Wrestling, piwo i cycki" to prawie moje życie :D Zresztą byłem gotów ją kupić, ale niestety zagraniczni wrestlerzy nie sprzedawali merchu :(
Tak naprawdę mało ważne było to co się działo w ringu. Wynik był z góry znany, bo drużyna z prawdziwego zdarzenia nie może przegrać z losowym zlepkiem dwóch gości. Tu ważny był entertainment i to zostało dostarczone.

Battle Royal
Pierwsi weszli dwaj adepci: Szczepan i Bartek xD Nie powiem, ksywy godne main eventów. Oczywiście śmieję się i rozumiem, że goście są adeptami, nie ma jeszcze dla nich gimmicków itd. Wyszło całkiem zabawnie, zwłaszcza że dostali oni jeden z większych popów w tej walce :D
Dodatkowo mieliśmy Siwego (nie będę ukrywać, kocham jego gimmick :D ), mistrzów TT (WTF!? - nie wiedziałem że takie coś jest w MZW) oraz Hexię i jakiegoś klauna będącego z nią w sojuszu.
Początek to sporo chaosu. Człowiek nie wiedział na co patrzeć. W pewnym momencie zaczęli się brać za Siwego - oczywiście klasycznie, całą grupą jak to bywa z wrestlerami większego kalibru. Po jego eliminacji stało się jasne, że wygra to Hexia.

Shwdow v Engel
Walka wieczoru i zdecydowanie godna takiego miana. Pierwsza i jedyna walka na gali, która pod względem technicznym i ringowym była naprawdę dobra. Można by się czepić paru botchy, ale jak to zwykle bywa botchy nie ma tam gdzie się nic nie robi.
Mały niesmak pozostawia końcówka i wygrana przez rollup. Możliwe, że będzie mieć to swoje konsekwencje w przyszłości i dostaniemy ponownie ich walkę. Wcale nie zdziwiłby mnie taki scenariusz, bo niestety roster MZW nie wskazuje nikogo godnego miana pretendenta do pasa.

I to są chyba najsmutniejsze wnioski z tej gali. Dysproporcja poziomu między zawodnikami z zagranicy, a naszymi była bardzo widoczna (z małymi wyjątkami). Niekiedy były to małe rzeczy: gesty, selling itp. ale jednak bardzo ważne dla mnie jako fana.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać nie bawiłem się źle. Tak naprawdę to chyba zależy od oczekiwań. Ja nie mam wygórowanych, zwłaszcza gdy mowa o naszym rodzimym wrestlingu. A jeśli ktoś oczekuje poziomu czołowych europejskich fedek to jest naiwny albo głupi.
To mój drugi kontakt z rodzimym wrestlingiem (pierwszy parę lat temu na DDW) i oceniając sam poziom ringowy walk, to tutaj było lepiej niż w Rzeszowie. Wprawdzie całą robotę zrobiła walka wieczoru, ale jednak :P

Rozwijajcie się dalej i róbcie gale w większych miastach ;)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group