Potencjalne składy w nowym turnieju, Finn Bal... (zobacz)
WWE zapowiada turniej Mixed Match Challenge e... (zobacz)
Prawdopodobny skład walki o pas Universal na ... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Independent Zone
Autor Wiadomość
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 20
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 791
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-02-09, 13:21   

PROGRESS Chapter 43: Tropic Thunderbastard

The London Riots (James Davis and Rob Lynch) vs The Kings of the North (Bonesaw and Damien Corvin)

Odpowiednia walka jak na drużynowy opener. Było kilka momentów co do których miałbym jakieś wątpliwości, ale je pominę.

Laura Di Matteo vs Chakara - Natural Progression Series IV First Round
Chakara nie była zbyt dobra. Może to przez to, że jej gacie się wżynały w tyłek i co chwile je musiała poprawiać. Di Matteo musiała się podwójnie starać. Na szczęście jakoś jej się udało. W ringu coś potrafi, ale niech popracuje nad mimiką.

Jurn Simmons vs Roy Johnson
6 minut i 30 sekund. To nie jest długość tej walki. To długość samego wejścia Simmonsa. Przy nim to Undertaker zapierdziela do ringu jak young liony w New Japan :D Walka była spoko, ale koniec coś za szybko przyszedł.

South Pacific Power Trip (TK Cooper and Travis Banks) vs Ringkampf (Alex Dieter Jr. and WALTER)
Najlepsza walka gali. Jak dla mnie to SPPT będą tym tag teamem o którym się będzie mówić w 2017 roku. Ringkampf zasłużenie dostaje owacje na stojąco. Oni także są świetni.

Mark Andrews vs Dave Mastiff, Jack Sexsmith, Marty Scurll, Nathan Cruz, Sebastian, Trent Seven and Zack Gibson - Thunderbastard Match
Bardzo fajna walka, gdzie nie było żadnych przestojów. Następni uczestnicy szybko wchodzili i nie było momentu, gdzie nic się nie działo. Dostaliśmy też ważny moment w postaci face turnu Mastiffa. Publika spisała się na medal, a chanty wymierzone w Gibsona były genialne.

Pete Dunne vs Jimmy Havoc - PROGRESS Championship
Z jednej strony była to niezła walka. Jednak się zawiodłem. Wiem, że obaj mogą zrobić lepszą walkę i mam nadzieję, że to nie był koniec historii pomiędzy nimi. Ale po walce dostaliśmy kolejny mocny moment w postaci powrotów Marka Haskinsa i Morgana Webstera. Dunne pretendentów do pasa ma już co najmniej do Super Strong Style 16.

[ Dodano: 2017-02-09, 23:32 ]
Dragon Gate - Truth Gate

Jimmy Susumu & Jimmy Kagetora & Genki Horiguchi vs Don Fujii & Shun Skywalker & Yuki Yoshioka

Jimmyzy znowu otwierają galę w Korakuen. Zastanawiam się, czy pomógł by im heel turn. Shun Skywalker ma nowy strój, który mi z jakiegoś powodu przypominał strój RVD, przynajmniej kolorystyką.

Big R Shimizu & Takehiko Yamamura
Yamamura spisał się fantastycznie. Nigdy nie widziałem nawet w połowie tak dobrej walki w jego wykonaniu. To była fantastyczna walka. Yamamura zyskał w oczach każdego, a Shimizu potwierdza, że jest czołówką Dragon Gate.

Dr. Muscle & Brother Yasshi vs Ryo Saito & Jimmy Kanda
Nie trudźcie się oglądaniem tego.

Cima & Dragon Kid & Eita vs Masaaki Mochizuki & Kzy & Yosuke Santa Maria
Było dobrze. Taki typowy poziom Dragon Gate.

Shingo Takagi & T-Hawk & El Lindaman & Cyber Kong vs Naruki Doi & Ben-K & Takehiro Yamamura & Big R Shimizu
Poza ostatnimi 30 sekundami, to była niesamowita walka. Dobra końcówka mogła sprawić, że byłby to jeden z moich kandydatów do walki roku. Po co Tominaga dołącza do Verserk? W Over Generation nikomu nie groził.

Yamato vs BxB Hulk - Open The Dream Gate Championship
Były lepsze walki o ten pas, ale to akurat było daleko od najgorszej. Głównie było przyjemnie, ale BxB Hulk nie jest nazwiskiem, które mnie przyciąga do monitora.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
Tangens
[Usunięty]



Wysłany: 2017-02-17, 14:49   

YOSHITATSU jest już zabookowany na dwie walki w tym tygodniu. W piątek będzie walczył na gali CMLL w drużynie z Kráneo i Pierrothem przeciwko drużynie Diamante Azul, Marco Corleone i Volador Jr. A w niedzielę w federacji Lucha Memes będzie walczył przeciwko Aramisowi. Ponadto YOSHITATSU jest zabookowany na poniedziałkowy event CMLL w Arena Puebla. Będzie walczył w drużynie z Euforia i Niebla Roja przeciwko drużynie: Dragón Lee, Mistico, Volador Jr.
Czy wie ktoś, gdzie mogę oglądać gale CMLL, żebym mógł oglądać jego walki?
 
     
JHardy 
Lower Midcarder



Wiek: 20
Dołączył: 25 Cze 2014
Posty: 320
Podziękował: 3
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: POLAND
Wysłany: 2017-02-17, 18:10   

Tangens napisał/a:
YOSHITATSU jest już zabookowany na dwie walki w tym tygodniu. W piątek będzie walczył na gali CMLL w drużynie z Kráneo i Pierrothem przeciwko drużynie Diamante Azul, Marco Corleone i Volador Jr. A w niedzielę w federacji Lucha Memes będzie walczył przeciwko Aramisowi. Ponadto YOSHITATSU jest zabookowany na poniedziałkowy event CMLL w Arena Puebla. Będzie walczył w drużynie z Euforia i Niebla Roja przeciwko drużynie: Dragón Lee, Mistico, Volador Jr.
Czy wie ktoś, gdzie mogę oglądać gale CMLL, żebym mógł oglądać jego walki?


Kanał na youtube thecubsfan, w każdy wtorek nowe wstawki.
_________________
"PRO WRESTLING IS REAL. PEOPLE ARE FAKE."- Mr. Anderson

Combat Zone Wrestling Polska
 
 
     
Maxi4 
Upper Midcarder



Wiek: 31
Dołączył: 14 Wrz 2004
Posty: 1606
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Starogard
Wysłany: 2017-02-24, 20:51   

PWG od kilku lat nie wprowadza większych zmian. Gale odbywają się w tym samym miejscu i jest ich około 12 w roku co wydaje się optymalną liczbą. Ciężko sprowadzić wrestlerów na częstsze występy i zawsze obsada jest dobra, a sam format nie nudzi sie. Gala Mystery Vortex IV odbyła się 16 grudnia, a DVD było wysyłane 1 lutego i kosztuje 14,99 dolarów plus koszty wysyłki (Blu-ray 19,99$). Na highspots nie można kupić wersji do ściągnięcia, jedynie BOLA i poprzednie eventy są dostępne. WWE mają Network za 9,99 $, a NJPW New Japan World za 999 jenów. To są jednak duże federacje, jak to wygląda u mniejszych?

- ROH - PPV telewizyjne na żywo kosztują 34,95 $, a później za tą samą cenę można kupić ją online. Live eventy po okołu tygodniu dostępne są online za 14,95. Gale telewizyjne można zobaczyć na stronie ROH po wykupieniu konta premium (w tym zniżki sklepie, szybsza możliwość zakupu biletów).

-Grupa WWN Live czyli Evolve, Shine, Full Impact Pro oraz WWN Supershow - Za 20 dolarów miesięcznie na floslam.tv można oglądać na żywo każdą z gal tych federacji (później można je obejrzeć z odtworzenia) oraz archiwalne wydarzenia. Wcześniej za 14,99 kupowało się jedną gale ippv, która była nadawana na żywo.

-Chikara - Od kilku miesięcy Chikaratopia za 7,99 dolarów oferuje nie tylko archiwalne gale, ale również najnowsze, które pojawiają się po około tygodnia. Można również zakupić nowe DVD (19,99) oraz Blu-ray (24,99)

-Shimmer - Gale wydawane są na DVD (wyjątek eventy podczas weekendu WM) z kilku miesięcznym opóźnieniem.

-PROGRESS - Za 7,50 dolarów otrzymujemy dostęp do platformy, gdzie po tygodniu pojawiają się najnowsze gale. Dostępne są również wszystkie poprzednie eventy oraz rozmowy z wrestlerami i walki z innych federacji (m.in. Smash, wXw).

-Rev Pro- - Za 8,49 dolarów otrzymujemy dostęp do platformy. Jak reklamuje federacja po 48 godzinach pojawiają się najnowsze gale. Archiwalne gale również są dostępne.

-wXw - Usługa wXwNOW.de kosztuje 9,99 euro i daje dostęp do najnowszych gal z komentarzem angielskim oraz niemieckim. Do tego można oglądać archiwum i kilka innych projektów.

Dużo federacji niezależnych z USA sprzedaje swoje gale na http://smartmarkvideo.com/, które jest na rynku bardzo długo, a od kilku lat oferuje również wersje online. Ceny i szybkość wydania zależą już od samych federacji.
_________________

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 30
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9763
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-03-02, 19:43   

PWG Mystery Vortex IV
Candice LeRae vs. Trent? – Nareszcie walka Candice, gdzie mocno została nakreślona dysproporcja siły. Jak Trent obrywał, to najczęściej dlatego, że nie chciał jej bić. Warto podkreślić, jak dużą robotę Trent zrobił bodyslamami. Prosty chwyt, a tu jakże skuteczny i efektowny. Jakby rzucał powietrzem. Końcówka też spoko, bo wstał z tego submissiona, jakby nigdy nic.

ACH vs. Trevor Lee – Mega trolling Trevora, kiedy kazał uciekać fanom z pierwszych rzędów, jakby zaraz miała iść jakaś widowiskowa akcja, po czym wrzucił ACHa z powrotem do ringu. Brawo! W zasadzie te żarciki były lepsze od samej walki. Tam próżno szukać emocji, a nawet tempo zaskakująco wolne, jak na tak skoczną dwójkę. Fajna za to była sama końcówka i skontrowanie Crossbody.

Pete Dunne vs. Matt Sydal – Płynnie, poprawnie, PWG. Ja się zawiodłem, że tak mało pokazał Dunne. Walke przywłaszczył sobie Sydal, który – miałem wrażenie – co 5min lądował na narożniku. I w końcu wylądował na Angliku. Trochę bieda.

Death by Elbow (JT Dunn & Chris Hero) vs. reDRagon (Bobby Fish & Kyle O’Reilly) – Kilka naprawdę atrakcyjnych wymian. Odkąd zrobił się z tego Tornado Tag, było bardzo dobrze. KO nigdy nie powinien rezygnować z reDRagon. Bez Fisha u boku przynudza.

Adam Cole vs. Chuck Taylor – Fajna walka. Sporo komedii, ale oglądało się dobrze. Mimo sporej sympatii fanów, niewielu wierzyło, że Taylor przejdzie Cole’a w walce o pretendenta. To stworzyło dobry motyw na koniec – desperackie ugryzienie w krocze (?!) i triumf underdoga. Mega reakcja, choć nie wiem, skąd ten motyw o otyłym Adamie. Pewnie coś z zaplecza PWG. Insiderski dowcip, ktory wykorzystali na potrzeby pojedynku.

The Young Bucks (Matt & Nick Jackson) vs. “Mr. Athletic” Jeff Cobb & Matthew Riddle – Cobb i Riddle – kozak drużyna! To znaczy z samego założenia i wizerunku. Zestawienie gości, którzy naprawdę skopaliby niejeden tyłek. Bo nad esencją Tag Team wrestlingu, to musielby jeszcze trochę popracować. Trudno było nie mieć wrażenia, że to dwie indywidualności, które dwójkowo nie zaoferowały nic. Young Bucksi tradycyjnie – klasa. Nawet w momentach, kiedy Matt narzekał na siłę rywali – oh god.

Zack Sabre, Jr. (Champion) vs. “The Villain” Marty Scurll (Challenger) – Komentatorzy nazwali to metodyczną, powolną walką. Najtrafniej. Dostali zdecydowanie za dużo czasu. 40-min to dla nich małe morderstwo. Większośc walki totalna cisza. Japonia. To trochę nie tutaj takie rzeczy. Szanuje obu, ale chyba wszyscy widzieli takie zestawienie już na tyle często, że trudno było się jarać
_________________

 
     
Maxi4 
Upper Midcarder



Wiek: 31
Dołączył: 14 Wrz 2004
Posty: 1606
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Starogard
Wysłany: 2017-03-04, 23:00   

PROGRESS Chapter 44: Old Man Yells At Cloud

James Drake vs Damon Moser
Nic specjalnego, dostali trochę czasu, ale nikt nie będzie pamiętał o tej walce następnego dnia.

Session Moth Martina vs Dahlia Black
Dahilia już długo jest w federacji i nie raz irytowała fanów. Martina debiutowała i musiał to być bardzo przyjemny debiut. Publiczność bardzo dobrze przyjęła jej postać, a ona pokazała, że można niektóre cechy i warunki fizyczne wykorzystać w dobry sposób. Ringowo było poprawnie i jeszcze nie raz będzie okazję ją zobaczyć. Wreszcie skończyli pierwszą rundę i może za rok poznamy pierwszą mistrzynie.

Travis Banks vs Jordan Devlin
Ostatnio chwaliłem Travisa za bardzo dobre występy w Tag Teamie, a teraz znów bardzo dobra walka, tym razem singlową. Devlin nie odstawał zbyt mocno i dzięki temu walka okazało się bardzo dobra.

Segment z udziałem Sebastiana
Historia z Pastorem jak na warunki indy ciągnie się bardzo długo. Teraz postanowili wyjaśnić sytuację i zrobili długo oczekiwaną walkę od razu bez żadnych zapowiedzi. Mogą sobie na to pozwolić, bo wszystkie bilety zostały sprzedane. Pojedynek Pastora z Sebastianem miał odbyć się na Chapterze 36, ale zakończyła się szybko po jednej akcji. Na tej gali dostaliśmy to co miało się tam zdarzyć czyli stracie no dq. Kilka ciekawych spotów, trochę emocji i dramaturgii. Feud dobrze wypromowany, a Sebastian wręcz staje się heelem numerem 1 w federacji.

Mark Andrews vs Shane Strickland
Shane to szaleniec i wiadomo o tym nie od dziś. Mark też lubi lotach i dostaliśmy dobry spotfest Szczególnie końcówka to popis fizyczności obu wrestlerów.

Nathan Cruz vs El Ligero
Ciekawy speech Cruz, że fani kiedyś go nienawidzili, a teraz go lubią, więc czemu się nimi przejmuje. Rozpad Origin stał się już dawno faktem i członkowie stajni będą teraz ze sobą rywalizowali. Odniosłem wrażenia jakby bardziej skupili się na ich feudzie niż na daniu ciekawiej walki, a najbardziej można było się o tym przekonać w końcówce, która daleka była od nazwania jej czystą.

Zack Gibson vs Jack Sexsmith
Sexsmith może być uwielbiany przez fanów, ale z tak komediowym gimmickiem (po części też przez warunki fizyczne) musi się w pewnym momencie zatrzymać, bo nawet na pretendenta nie pasuje. Zack właśnie okazał się tym, który zatrzymał Jacka. Jednak zrobili wszystko by Sexsmith wyszedł na mocnego nie dając się spinować po finisherach Gibsonach i przegrał tylko przez count out i akcję na parkiet. .

Jimmy Havoc, 'Flash' Morgan Webster and Mark Haskins vs British Strong Style (Pete Dunne, Tyler Bate and Trent Seven)
Mocny skład i ciekawe zasady. Tylko jeden z pierwszej trójki może zdobyć title shota i bardzo szybko uświadomili sobie, że będzie u nich dwóch przegranych, którzy zostaną z niczym. Co nawet kończyło się łamaniem własnych pinów. Były jednak momenty, że o tym się zapominano. Wydawało się, że właśnie takie zasady dawały przewagę reprezentantom WWE. Tylu wrestlerów w ringu to musiało się ciągle coś dziać. Tylko Webstera wykluczyłem jako potencjalnego zwycięzcę przez co każdy pin był bardzo emocjonujący. Ostatecznie okazało się, że koronacja Havoca została przesunięta i swój niesamowity run po powrocie zakończy wygranie pasa mistrzowskiego.

Dużo zainwestowali w mian event dając aż sześciu czołowych wrestlerów. Sam main event nie zawiódł i był pełen emocji. Udało im się dobrze zapełnić pozostałą część karty, może poza openerem. Znów dostaliśmy od PROGRESS-u bardzo zróżnicowane show, trochę hardcore'u, latania, techniki czy rozwinięcia historii. Ciężko mi wybrać najlepszy pojedynek, bo prawie wszystkie mi się dobrze oglądało. Postawie na main event tuż przed walką Sebastiana z Pastorem. Już na Chapterze 45 Havoc będzie walczył o pas z Dunnem, a Bate z Trentem będą bronić swoje tarcze. Zanosi się na dwie porażki British Strong Style. Cała trójka coraz bardziej angażuje się w WWE i niedługo znikną ze sceny brytyjskie i trzeba coś zrobić z tytułami.
_________________

 
 
     
blanco19 
Jobber



Wrestler: CM Punk, Bryan
Wiek: 25
Dołączył: 01 Maj 2011
Posty: 210
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Biała Podl.
Wysłany: 2017-03-05, 14:21   

PWG Mystery Vortex IV
Candice LeRae vs. Trent? – To moja pierwsza styczność z Candice i jestem mile zaskoczony. Niechęć do walki Trenta też pozytywna. Tak powinna wyglądać walka facet vs kobieta. Chyba, że kobietą jest jakaś Nia Jax a facetem Ellsworth. Trent górował fizycznie i dość łatwo wygrał.

ACH vs. Trevor Lee – ACH próbował, ale coś nie do końca zaskoczyło między nimi. Liczyłem bardziej na spotfest. Od WK nie mogę się wyzbyć wrażenia, że ACH się za bardzo spasł. Coś jak Alexander w końcowym etapie w ROH. Trevor tym razem jakoś za mało wkurzał publikę gadaniem o TNA.

Pete Dunne vs. Matt Sydal – Również dla mnie za mało było Dunne'a w tej walce. W zasadzi najlepsza w tej walce to była zapowiedź Sydala wypuszczonego z japońskiego więzienia. Ja nie potrafię go jakoś kupić jako poważnego przeciwnika i kandydata do czegokolwiek.

Death by Elbow (JT Dunn & Chris Hero) vs. reDRagon (Bobby Fish & Kyle O’Reilly) – reDRagon, czyli jedyne zestawienie, gdzie z chęcią obejrzę i Fisha i Kyle'a. Osobno są nudni, o czym już wspominałem gdy Kyle wygrywał pas ROH. Podobny problem będzie pewnie mieć mini Hero, skoro ten oryginalny wrócił do NXT. Sama walka była całkiem dobra. Dużo łokci i kopniaków i nawet pomimo braku widowiskowych akcji można walkę polecić.

Adam Cole vs. Chuck Taylor – Sporo komedii, ale miłej dla oka. Zwycięzca i nowy pretendent dość zaskakujący, ale o ile dobrze pamiętam, to ostatnio miał niezły zwycięski streak, więc tak całkiem z czapy pushu nie dostał. Jego jako tego, który zdetronizuje Zacka jakoś nie widzę, ale każdemu mistrzowi przyda się gość do przedłużenia reignu.

The Young Bucks (Matt & Nick Jackson) vs. “Mr. Athletic” Jeff Cobb & Matthew Riddle –Nie było chemii między Cobbem i Riddlem, nie pasują mi też jakoś jako team, ale indywidualnie wypadli tu bardzo fajnie. Szczególnie Cobb, którego fanem powoli się staję. Jakby jeszcze był troszkę wyższy, to byłoby idealnie.

Zack Sabre, Jr. (Champion) vs. “The Villain” Marty Scurll (Challenger) – Ja się wynudziłem. Dla mnie Sabre to gość na walki maksymalnie 15-20 minutowe, bo inaczej publika umiera. Umarła nawet tak fajna publika jaka jest w PWG.
 
 
     
aRo 
Main Eventer



Wrestler: Big E, Owens, Rogal Otis
Wiek: 24
Dołączył: 18 Lip 2010
Posty: 3669
Podziękował: 55
Podziękowano mu 207 razy w 51 Postach
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2017-03-07, 01:12   

PWG Mystery Vortex IV

-LeRae vs Trent?- Dziadek Larry był ciekawszy niż akcja w ringu. Usypiające tempo. Akcja, sen, akcja, sen... Chrrr... Parę akcji naprawdę spoko, ale to było starcie, które powinno się oglądać tylko w filmiku z highlightami. Chyba jedno z gorszych, jakie widziałem w PWG.

-ACH vs Lee- Po openerze każdy by wypadł dobrze, ale oni by dali radę i bez tej przewagi ;) Konkret. Dawno nie widziałem ACH'a, oby wpadał częściej. A Trevor mi uświadomił, że chciałbym zobaczyć Broken Matta w PWG zanim się zwiąże jakimś kontraktem.

-Dunne vs Sydal- W porządku, ale mało spektakularnie i miałem wrażenie, że trwało o wiele dłużej, co nigdy nie jest dobrym znakiem. Nie czułem, że oglądam PWG. Zbyt długo się rozkręcali.

-Death by Elbow vs reDRagon- Znowu nic nadzwyczajnego. Dużo gadania, za którym nic nie szło. Leją się i leją, emocji brak, a zegar coś wolno się rusza. Znowu: lepiej ograniczyć się do highlightów. Zieeeew. Pod koniec coś ruszyło, ale co mi z tego? Podwójny sleeper hold ładnie obrazuje moją reakcję.

-Cole vs Taylor- Nie za długie, fajne komediowe wstawki, nie zamulali w ringu. Jak to sobie na chłodno analizuję, to nie było tam nic niezwykłego. Jednak oglądam to po dwóch przerwach(jedna po openerze, jedna po poprzednikach - tak się nudziłem, że olałem galę na dzień-dwa), no i po Fastlane - może dlatego mi się to tak podobało? :D Piękna reakcja na koniec. Chuckie może legitnie walczyć o pas tylko tutaj lub w Chikarze. Miło, że dają mu szansę.

-Bucks vs Cobb/Riddle- Długo się rozkręcali, a kiedy zobaczyłem koniec, zdziwiłem się, że to już. Niby spoko, ale jakoś mnie nie porwali. Poniżej pewnego poziomu YB nie schodzą, więc nawet takie gorsze niż zwykle walki są godne polecenia. Oby powtórka była lepsza - pretendenci wygrali, więc walka o pasy im się należy.

-Scurll vs Sabre Jr- Wynagrodzili mi męki. Techniczny wrestling w wykonaniu Zacka chcę oglądać na każdej gali. A jak dostaje kogoś pokroju Marty'ego, nie ma na co narzekać. Bardzo długie to było, ale czas tak śmignął, że dopiero po fakcie zajarzyłem, ile czasu walczyli. W sumie mogli sobie odpuścić ref bumpa - tego nie trzeba było tak urozmaicać, broniło się czystymi zapasami. Niech Sabre panuje, jak długo się da.
_________________
...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.
Ten fajny Arek P.
Meme Contest Champion
 
 
     
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 20
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 791
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-10, 23:46   

PWG Mystery Vortex IV

Candice LeRae vs Trent?

Wreszcie walka, gdzie to raczej Candice obrywała. Jak już dochodziła do głosu, to tylko dlatego, bo Trent wolał pozostać gentlemanem.

ACH vs Trevor Lee
ACH wrócił i się starał, ale się nie zgrali. Trevor nie gadał tym razem o TNA. Jakiś plus zawsze.

Pete Dunne vs Matt Sydal
Mogło być, choć przynudzali. Ciągnęło się dłużej, niż się można było spodziewać.

Death by Elbow vs reDRagon
Naprawdę przyjemna walka. Kyle i Bobby potrafią coś pokazać. Bez Fisha, O'Reilly zaczyna przynudzać.

Adam Cole vs Chuck Taylor
Przyjemna, komediowa walka. Taylor nareszcie dochodzi do tego głównego pasa w PWG. Został mu już tylko jeden przeciwnik. Którego raczej nie pokona.

The Young Bucks vs Matt Riddle & Jeff Cobb
Z początku przynudzali, ale im dalej w las, tym byli na coraz wyższym biegu. Ale aż tak dobrze nie było. Ale nie było źle. Z Bucksami nigdy nie może być źle.

Zack Sabre Jr. vs Marty Scurll - PWG Championship Match
Powolna walka, ale od ich stylów raczej więcej nie można oczekiwać. Zwłaszcza, że dostali dobre 40 minut. Publika strasznie cicho, raczej się za bardzo nie wciągnęli. W sumie oni obaj już ze sobą walczyli z milion razy, więc ciężko coś nowego pokazać.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
RainmakerF7 
Jobber



Wrestler: Przemysław Rudzki
Wiek: 8
Dołączył: 26 Sie 2016
Posty: 245
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-03-15, 17:02   

EVOLVE 79

ACH v Jason Kincaid - *** 1/4
4 Way - *** 1/2
Jaka v Jeff Cobb - *** 3/4
Keith Lee v Tracy Williams -*** 3/4
Darby Allin v Ethan Page - ****
Riddle v Galloway - ****
ZSJ v Thatcher - **** 1/4

Galę obejrzałem pewnie z tydzień temu, ale jakoś zapomniałem napisać. Generalnie jako ogół była to jedna z najlepszych gal EVOLVE jak i całego WWN w historii. Wszystko od początku prowadzone w szybkim tempie, fajne historie, szybko 2.5h zleciało, komentarz dobry, publika dobra, więc cała gala jak najbardziej na duży plus.

Undercard szybciutki, ale wszyscy ciężko się napracowali. Szczególnie 4 way bardzo efektowny, choć z tego co pamiętam to nawet 8 minut nie trwał. Jaka z Cobbem zrobili kozacki brawl, Jeff to chyba najsilniejszy wrestler na świecie. Weźcie tego gościa zabookujcie w BJW, albo chociaż walką z Elginem się zadowolę. RevPro, patrzę na was.

Allin z Pagem też pewnie trwało z 8-10 minut, ale sprzedali kapitalną historię i nawet się tym trochę emocjonowałem, bo bumpy Darby'ego szalone. Ethan kozacki heel, do tego zwycięstwo w taki sposób i angle po walce tylko potwierdzają jakim zajebistym jest heelem.

Main Event kapitalny, choć 90% zasługi to świetna atmosfera, czuć było że to arcyważna walka. Thatcher w końcu spisał się na poziomie, a Zack jak zawsze, świetnie. Wiadomo było że Sabre wygra, ale i tak moment zajebisty. Mimo wszystko no trochę za długo to panowanie Tymoteusza trwało, przecież to prawie 2 lata minęło..w każdym bądź razie w końcu mamy to za sobą, co jak co ale ZSJ to chyba najlepsza opcja na nowego mistrza. Ma już 2 challengerów w postaci Lee oraz ACH'a, a tak swoją drogą czy zapominam o czymś oczywistym, czy nigdy nie było walki Sabre vs Riddle? Jeśli nie to powinni trochę do tego starcie poczekać, niech Zack zaliczy sobie kilka udanych obron i wtedy może gdzieś tak w lecie walka z Matim.

Lio Rush w EVOLVE, to już oficjalne. Tym samym już chyba czwarty ROHowiec który dołącza do federacji Sapolsky'ego, po Dijaku, Lee i Elginie, choć czy ten ostatni będzie tam też się pojawiał na stałe, czy tylko raz na jakiś czas, ala Ricochet. W każdym bądź razie duża strata dla ROH i jeszcze większy zysk dla WWN.

A gala, jak widać po ocenach, świetna. Daję 8.5/10, być może najlepsza dotychczas gala w Stanach w 2017.
 
     
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 20
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 791
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-16, 22:31   

PROGRESS Chapter 44: Old Man Yells At Cloud

Damon Moser vs. James Drake

Szkoda, że ta walka musiała się skończyć tak szybko przez złamaną szczękę Mosera.

Dahlia Black vs Martina the Session Moth - Natural Progression Series IV First Round Match
Martina i na gali i w internetach jest strasznie lubiana i popularna. Sam nie widzę nic ciekawego w jej postaci. Typowa irlandzka Karyna. Komedia też nie jest jakichś wysokich lotów. Nie wiem co powiedzieć. Na szczęście odpadła. Dahlia niszczy ją i ringowo i wyglądem.

Travis Banks vs. Jordan Devlin
Bardzo dobra walka. Banks jest już o kilka kroków od większych federacji. Gość jest świetny. Mam nadzieję, że się wybije wyżej.

Pastor William Eaver vs. Sebastian - No Disqualification Match
Świetny, krwawy brawl wieńczący ten długi feud. Świetna walka od obydwu zawodników. Miłe nawiązania do ukrzyżowania Jezusa, które jednak nie mąciły w tempie walki.

Mark Andrews vs. Shane Strickland
Dobra walka, choć z początku długo się rozkręcali.

El Ligero vs. Nathan Cruz
Dobry motyw z tym, że po rozpadzie Origin Ligero wszedł do ringu z "Turn the Page" w wykonaniu Boba Segera ;) Ogólnie dobra walka. Banter dalej wygrywa nad powagą. Też fajny pomysł z tym, że połowa walki to komedia, zaś druga to już powolny rozpad Origin.

Jack Sexsmith vs. Zack Gibson
Fajna walka, gdzie Jack próbuje udowadniać, że nie jest tylko postacią komediową. Gibson się świetnie spisał jako weteran dający lekcję młodziakowi. Chociaż Sexsmith potrzebuje jeszcze z kilka lekcji w ringu. Zdecydowanie mógłby się więcej nauczyć.

British Strong Style (Pete Dunne, Trent Seven, & Tyler Bate) vs. Flash Morgan Webster, Jimmy Havoc, & Mark Haskins
Świetna walka. Żadnych przestojów nie było. Oglądało się świetnie.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
RainmakerF7 
Jobber



Wrestler: Przemysław Rudzki
Wiek: 8
Dołączył: 26 Sie 2016
Posty: 245
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2017-03-23, 17:00   

DDT Judgement 2017 - 21 Marzec, Saitama Super Arena, Tokyo



Kazusada Higuchi, Kouki Iwasaki (c) & Mizuki Watase vs. Makoto Oishi, Shunma Katsumata & MAO vs. Soma Takao, Akito & Yasu Urano: *** ¼

Shigehiro Irie vs Speedball Mike Bailey: *** ¾

Saki Akai, Meiko Satomura & Syoko Nakajima vs. Aja Kong, Cherry & Miyu Yamashita: *** ¼

Yoshihiro Takayama & Dick Togo vs KUDO & Shungo Oyama: *** ¾

Shuji Ishikawa & Tetsuya Endo vs Yukio Sakaguchi & MASAKATSU MOTHERFUCKING FUNAKI: ****

Kota Ibushi & Jun Akiyama & Daisuke Sekimoto vs Isami Kodaka & Kejii Mutoh & Sanshiro Takagi: *** ¾

Jun Kasai vs Daisuke Sasaki: *** ¾

HARASHIMA vs Konosuke Takeshita: **** ½


Mimo iż gala w całości trwała ponad 6 godzin, to jednak wszystko (ominąłem tylko Dino/Ryan oraz Battle Royal) zajęło mi nieco ponad 2 godziny, a oglądałem na raty więc zleciało szybciutko. I na pewno tego że obejrzałem prawie wszystko nie żałuje, bo była to po prostu bardzo dobra gala. Najpierw Irie/Bailey, czyli walka która na papierze wyglądała znakomicie. Dostali tylko 8 minut, a w tym czasie lepszej walki chyba nie dało się zrobić, świetny sprint i bardzo kreatywny finisz. Jeśli chodzi o panie z Joshi to tutaj już było automatic minus ¼ *, bo kurwa mać nawet jakby tu rzucały Burning Hammerami to ciężko w spokoju oglądać kiedy tak drą mordę. Mimo wszystko było bardzo fajnie, szczególnie oczywiście Big Match Meiko, czyli Andrea Pirlo jeśli chodzi o Joshi.

Takayama & Togo/KUDO & Oyama bardzo dobrze, trochę bardziej techniczny i zarazem stiffowy pojedynek aniżeli jakiś spotfest, z początku nie zapowiadało się jakoś arcyciekawie, ale jednak po paru minutach weszli na wysokie obroty i w końcówce było już bardzo fajnie. Walka o pasy Tag Teamowe świetna, do tej pory najlepsza rzecz na gali, trochę szkoda że dostali ledwie 13 minut, ale wycisnęli z tego ile mogli. Shuji z kim by nie walczył to zawsze kradnie show, a Funaki mimo iż ma już chyba ze 120 lat to dalej jest kozackim wrestlerem jakich mało, no i wygrali tu sobie z Sakaguchim pasy. Ishikawa w najbliższych miesiącach ma oczywiście Champion Carnival, więc liczę na to że Endo dostanie jakiś singlowy push, może wygrana w King Of DDT i Main Event na Peter Panie w Ryogoku?

Co do tego 6 mana, to powiem tylko że cała szóstka walczyła tutaj w zbroi rycerskiej. ROZUMIECIE KURWA, ONI WALCZYLI W ZBROJACH RYCERSKICH I ZROBILI WALKĘ KTÓRA W TAKIM WWE BYŁABY PÓKI CO W TOP 5 W TYM ROKU?! Star Power ogromny, było trochę komedii z początku, ale jednak kiedy było trzeba to włączyli wyższy bieg i zrobiło się bardzo ciekawie. Każdy miał coś fajnego do zaoferowania, Ibushi zdecydowanie najwięcej od siebie dał, ale np. Sekimoto też miał kilka kozackich spotów, jak choćby firmowy Double Release German.

Kasai to normalnie nie moja bajka, a za Sasakim też jakoś nie przepadam, zdziwiło mnie trochę że dostają tutaj spot w Semi-Main Evencie, ale zrobili z tego świetny spektakl, trzeba przyznać. Trochę przypominało to taki „Hardcore Match” w obecnym WWE, gdzie masz po prostu masę spotów ze stołami, drabinami i innymi gimmickami jeden po drugim. Szkoda że trochę publika dała tu ciała, ale mimo wszystko pozytywnie samo starcie zaskoczyło.

No i Main Event, któremu możliwe że biorąc pod uwagę cały pojedynek dałem ocenę nieco za wysoką, ale storytelling w końcówce był tak zajebisty że postanowiłem dać sobie **** ½. Po pierwsze, nie można było zrobić tutaj lepszego Main Eventu. Po jednej stronie 42 letni Ace federacji, wieloletni lider DDT, Harashima, tutejszy Tanahashi, CIMA czy Cena, a po drugiej DWA RAZY MŁODZSZY Takeshita, czyli naturalny następca Hary w tej roli. Sam go z początku nie lubiłem, uważałem że na to wszystko za wcześnie, a on sam nie jest wcale lepszy od Endo, ale jednak raz za razem udowadnia w tym roku że zasługuje na ten spot, poprawia się w każdym aspekcie. Bardzo podobały mi się nawiązania do walk Ibushiego z Omegą, czy to Croyt’s Wrath, czy to kozacki Reverse Frankensteiner z górnej liny od Hary, było jeszcze kilka fajnych akcji nawiązujących bo jakichś starszych starć, ale już zdążyłem zapomnieć. Spot walki to oczywiście akcja w której Hara akcją w stylu Burning Hammera powalił Takeshitę na matę, a ten wylądował prościutko na głowie. W końcówce kilka świetnych nearfalli, no i oczywiście Takeshita wygrał po drugim Straight Jacked Germanie. Pass Of The Torch i do tego kapitalna walka.

No i ostatnia sprawa, czyli oczywiście ponad 10k ludzi na trybunach, co jest dla DDT ogromnym sukcesem. Dla mnie organizowanie gali w Saitamie już było ryzykownym i bardzo ambitnym pomysłem Takakiego, a teraz przecież ogłosili że za rok Judgement odbywa się w Tokyo Dome..no cóż, wynajęcie TD kosztuje ponoć stosunkowo mało, więc raczej na pewno wyjdą na plus, moim zdaniem jak zrobią wszystko co będą mogli (czyt. zabookują dosłownie pół Japonii) to 15k będą w stanie spokojnie zrobić, ale na 20 to szanse jakieś wielkie raczej nie są..

Ocena gali: 8.75/10
_________________

 
     
Maxi4 
Upper Midcarder



Wiek: 31
Dołączył: 14 Wrz 2004
Posty: 1606
Podziękował: 1
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Starogard
Wysłany: 2017-03-24, 14:38   

PROGRESS Chapter 45: Galvanize


PROGRESS Tag Team Titles Match: British Strong Style vs The South Pacific Power Trip
Gdy zobaczyłem to zestawienie to pierwszą myślą było, że chcą odebrać tarcze British Strong Style. Bate i Severn coraz więcej udzielają się w WWE. Kwestia czasu gdy przejdą całkowicie do nich albo będą bardzo rzadko pojawiać się na galach PROGRESS. Banks i Cooper ostatnio prezentowali się bardzo dobrze. Tak dobrze, że dostawali niedawno tylko heelową reakcję, a teraz była ona mieszana. Mając taką czwórką musiało był efektownie i emocjonująco i to przez cały pojedynek. Havoc właśnie rozpoczął swoja imprezę urodzinową.

Zack Gibson vs El Ligero
Gibson miał utrudnione, bo musiał walczyć z trzecha przeciwnikami o różnych stylach. El Ligero ostatnio stał sie maskotką w federacji. Przez to musiało być komediowo, a akcja z wózkiem była świetna. Mimo całej otoczki komediowej ringowo też dali radę i dobrze mi się oglądało cały pojedynek.

Jack Sexsmith vs James Drake
Powoli można mówić o końcu Sexsmitha. Reakcja na niego nie już tak dobra jak kilka miesięcy temu. Niestety nie broni się ringowo i widzą to w federacji. Chcą wypromować na nim innych i teraz padło na James. Niestety pojedynek wyszedł przeciętnie. Drake dostał szansę, a ja i tak zapamiętałem tylko komediowe zagrywki Sexsmitha.

Will Ospreay vs Mark Andrews
Heelowy Will prezentuje się świetnie i ma duże szansę pokazać, że nie jest tylko kolesiem, który wykonuje szalone spoty. Mark ma jeszcze do wykorzystania title shota na główny pas, przez co startował do tej walki z wysoką pozycją. Widząc takich wrestlerów w jednej walce to można liczyć na to, że bedą robić spoty, gdzie każdy kolejny będzie lepszy od poprzedniego. Niestety w połowie walki pojawiły się kłopoty z linami. Z jednej strony dodało to urokowi walce, ale przeszkodziło w wykonywaniu ryzykownych spotów i pewnie miało wpływ na końcówke, która została nieco zmieniona. Havoc znów wpada by wyrównać rachunki, z drugiej strony robi sobie potencjalne problemy w walce wieczoru.

Ringkampf vs The Hunter Brothers
Ringkampf! Wygląda na to, że Walter i Alex zadomowili się w Progressie. Ich przeciwnicy wyglądali jak chłopcy. Momentami Walter tak dominował, że jakby ich sam pokonał w handicapie to nikogo by to nie zdziwiło. Wbrew pozorom pojedynek został zabookowany bardzo wyrównanie. Bracia dobrze wykorzystywali swoja szybkość i dynamika przez co mieliśmy wiele efektownych spotów. W połączeniu z siłą Waltera i techniką Alexa dostaliśmy bardzo dobry pojedynek. Ringkampf po raz kolejny dostali zasłużoną owację na stojąco.

Nathan Cruz vs 'Flash' Morgan Webster
Webster mocno był kreowany na underdoga. Cruz momentami był bardzo pewny siebie co było wykorzystywane przez przeciwnika. Dość długo się rozkręcali i dominacja Nathana momentami stawała się nudna. Jednak emocjonująca końcówka wynagrodziła pozostałą cześć walki.

NPS Semi Final: Jinny vs Nixon Newell
Półfinał to pora awansować z drugiego miejsca w karcie do co-me. Bez zbędnej zabawy od razu zaczęły pojedynek w szybki i efektowny sposób. Podszedłem z dystansem do tej rywalizacji, a okazało się, że to była najbardziej pozytywna niespodzianka wieczoru. Końcowe dwa spoty wyszły niesamowicie.

PROGRESS World Title Match, No DQ: Pete Dunne (c) vs Jimmy Havoc
O runie Havoca w ostatnich miesiącach pisałem nie raz. Wszystko wskazywało, że to jest ten moment aby przejąć pas od Dunne'a, który może niedługo na stałe wylądować w WWE. Pojedynek No DQ i od samu początku wiadomo było, że klasycznego wrestlingu nie będziemy oglądać. Dużo rywalizacji działo się po za ringiem. Było widać, że obaj nie oszczędzali siebie. Im dłużej trwał ten pojedynek był bardziej przypominał Death Match. Pojedynek trwał długo, ale wszystko prowadzone było płynnie i nie było dłuższych przestojów jak to bywa w takich walkach. Okazało się, że to właśnie Ospreay interweniował, aby przeszkodzić Havocowi w zdobyciu pasa. Feud z Willem będzie trwał dalej tylko bez pasa w tle. Pete za to nie będzie narzekał na potencjalnych pretendentów.

Bardzo dobra gala, którą o wiele lepiej mi się oglądało niż ostatnie PWG. Karta tak wyrównana i zróżnicowana, że ciężko jest wybrać najlepszy pojedynek. Najlepsza gala od Unboxing Live. Progress po raz kolejny udowadnia, że udało im się stworzyć europejski roster i nie potrzebują wrestlerów z USA i Japonii by robić gale, które dają wiele rozrywki i walki na wysokim poziomie. Mimo mocnych zestawień nie zapomnieli o kreowaniu następnych feudów czego efekty będzie widać w przyszłości.


Jeżeli to tej gali można napisać, że była bardzo dobra to Chapter 46 zapowiada się jeszcze lepiej. Oprócz jednej walki pozostałe są o coś albo mają historię. Ciężko powiedzieć na którą czekam najbardziej, ale może krótko to tych najważniejszych.

https://www.progresswrest...don-this-sunday

Andrews wykorzystuje swojego title shota. Wiele działo się wokół Havoca, a Mark po cichu dotarł do tej walki. Głównie dzięki ringowej akcji. Nie będzie faworytem w tej rywalizacji, ale zawsze trzeba pamiętać o potencjalnym przejściu Dunne'a do WWE.

The Hunter Brothers przegrali z Ringkampf, ale dostali title shota. Jak to tłumaczyli na fb za wieloletnie zasługi dla federacji. Zawsze coś, ale jak zgraną tarczę to będzie najgłupsza decyzja Progressu.

Riddle (c) vs WALTER to jest potencjalny show stealer. Patrząc na Waltera i obecny roster federacji najlepiej pasuje do pasa Atlas. Spoglądając na jego formę to nie trzeba będzie się martwić o to, że jego walka będzie słaba. Tylko po drugiej stronie jest Matt Riddle wokół, którego jest wiele zamieszania. Zbliża się weekend WM w Orlando i Matt z pasem Progressu to dobra reklama dla federacji.

Havoc z Ospreyem nie wymaga dodatkowego komentarza. Dostaliśmy wreszcie starcie wszystkich członków The Origin w jednej Tag Teamowej walce. Haskins z Dieterem może wypalić czymś interesującym.
_________________

 
 
     
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 20
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 791
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-31, 15:05   

Progress Chapter 45: Galvanize

British Strong Style (Trent Seven & Tyler Bate) vs South Pacific Power Trip (TK Cooper & Travis Banks) - Progress Tag Team Championship

Szalona walka od początku do końca. Świetny opener, gdzie obie drużyny dały z siebie wszystko. A końcówka to już totalnie zniszczyła wszystko.

El Ligero vs Zack Gibson
Komediowo było bardzo dobrze. Plusy za pojawienie się El Generico i pijanego mistrza kung fu. Storyline idzie dalej, może dociągną przynajmniej do SSS16.

Jack Sexsmith vs James Drake
Walka w miarę spoko wyszła. Trzeba przyznać, że Sexsmith co raz lepiej sobie radzi, choć poziom wysoki to dalej nie jest. Pewnie go wrzucą do SSS16, przejdzie do drugiej rundy max i na tym się skończy jego push.

Mark Andrews vs Will Ospreay
Świetna, bardzo szybka walka. Ospreay w Progressie pierwszy raz występuje pewnie jako heel, ale widać, że sobie radzi.

Hunter Brothers (Jim & Lee Hunter) vs Ringkampf (Axel Dieter Jr. & WALTER)
Zawsze mam problemy z rozróżnieniem zawodników w drużynach złożonych z dwóch bliźniaków. Kolejna dobra walka tag teamowa. Ringkampf się zadomawia powoli w Progressie i bardzo dobrze, bo ich dywizja drużynowa jest mizerna.

“Flash” Morgan Webster vs Nathan Cruz
Było kilka rzeczy, które mi się podobały, ale jednak nic ciekawego nie wynikło z tej walki. Chociaż selling Webstera był na dobrym poziomie.

Jinny vs Nixon Newell - Natural Progression Series IV Semifinal Match
To była fajna walka. Szybko i brutalnie. Czyli dobrze. Choć początkowo obie panie zamulały. Nixon podobno idzie do WWE, więc pewnie dlatego Jinny przeszła do finałów.

Pete Dunne vs Jimmy Havoc - Progress Championship Deathmatch
Świetny deathmatch, gdzie historia bardzo mocno dopełniła brutalność tej walki. Deathmatche w większości są walkami, gdzie dwóch gości bez większych umiejętności ringowych się zarzynają jak świnie, ale w tym przypadku na szczęście to nie było prawdą. Bardzo świetny motyw gdzie zaczynali od mniejszych broni, jak zszywacz, czy po prostu pocięcie kartką papieru, aż do drutu kolczastego. Na następnej gali dostaniemy kolejną walkę hardkorową, tylko tym razem Dunne'a zastąpi Will Ospreay. Historię mają dłuższą, a walka nie ma możliwości być gorsza od tej.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
urbino 
Midcarder



Wrestler: Scurll/Shibata/Ishii/Chuckie T
Wiek: 20
Dołączył: 16 Cze 2011
Posty: 791
Podziękował: 20
Podziękowano mu 8 razy w 4 Postach
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-04-04, 22:22   

Evolve 80

Drew Galloway vs. Matt Riddle

Strasznie krótko, spodziewałem się dłuższej walki. Ale jednak dało radę. Galloway mocno się wypromował przed tą walką o pas WWN.

Chris Dickinson vs. Timothy Thatcher
Niestety, bo obydwu zawodników lubię, ale jednak było to bez życia. Nic specjalnego też nie zrobili.

Jaka vs. Jason Kincaid vs. Lio Rush
Myślałem, że zmiana tej walki z Jaka/Kincaid na three waya popsuje odbiór, ale na szczęście wyszło inaczej i to właśnie Rush był tym co się najbardziej wyróżniał. Około 10 minut fajnego wrestlingu.

Facade and Michael Richard Blaze vs. The Gatekeepers
Miałem nieszczęście oglądać wcześniej Facade'a i był on najbardziej drewnianym high flyerem jakiego widziałem. Plus jego edgy gimmick sprawia, że gościa nie znoszę. Jego partner to był cosplayer Rollinsa sprzed 5 lat. Na szczęście ich przeciwnicy szybko ich zesquashowali.

Austin Theory vs. Ethan Page
Kolejna mdła walka. Kolejny squash, tylko tym razem trochę dłuższy. Ale z Austina mogą być ludzie. Dajmy mu tylko z 5 lat.

Keith Lee vs. Ricochet
Zdecydowanie najlepsza walka znanego z ROH Keitha Lee. Myślałem, że wygra, ale jakoś w tej walce na porażce dużo nie stracił. Ricochet miał dużo szczęścia, że wygrał.

Fred Yehi & Tracy Williams vs. Donovan Dijak & Michael Elgin - Evolve Tag Team Championship
Zrobili dobrą robotę, by można było uwierzyć, że goszczący w Evolve Dijak i Elgin mogą pasy wygrać. Mistrzowie mądrze walczyli używajac ich technicznych trików przeciwko dwóm dużo większym gościom.

Zack Sabre Jr. vs. ACH - Evolve Championship
To była dobra walka, ale brakowało dużo do poziomu obydwu zawodników. W tym przypadku to Sabre się raczej obijał w przeciwieństwie do jego latającego przeciwnika. Ale i tak walka lepsza, niż średnia tej gali.




Kaiju Big Battel - Civil Wars
Co się tu odje*ało? Chikara, DDT i robaczki na ringu na WMce mogą się schować. No bo czego oczekiwać od walki niedźwiedzioburgera z gąbką morską? Tak. Niedźwiedzioburger i gąbka morska. Brzmi abusrdalnie, co nie? Wszyscy tu mają jakieś dziwne, śmieszne stroje. Poza Su Yung z jakiegoś powodu. W ringu stoją jakieś kartony, co mają przedstawiać budynki. Normalnie jak w Godzilli jakiejś. Storyline'y też mają mocne, gdyż do ringu wyszło z 30 Dr. Cube'ów (czołowy heel), ten najgłówniejszy dał promo i wszyscy zaczęli się lać i ukręcać sobie kartony na głowie. Jaja normalnie jak berety. Jak ktoś chce coś obejrzeć idealnego do pośmiania się, to polecam. Dobra muzyka leci przez cały czas.
_________________
Mój YouTube

"You're just a boy in a man's world. And I'm a man who loves to play with boys" - Kurt Angle

1x WrestleCircus Sideshow Champion
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group