Czy Samoa Joe spotka się w ringu z Brockiem L... (zobacz)
Losowanie par PROGRESS Super Strong Style 16,... (zobacz)
Kto zaatakował Amore? Wymarzeni przeciwnicy P... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
UFC 208: Holm vs de Randamie
Autor Wiadomość
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1701
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-02-07, 23:07   UFC 208: Holm vs de Randamie



Data: 11.02.2017
Miejsce: Barclays Center, Brooklyn, New York, USA
Transmisja: UFC PPV, ESC



Walka wieczoru
UFC Women's Featherweight Championship

145 lbs: Holly Holm (10-2) vs Germaine de Randamie (6-3)

Karta Główna (04:00)
185lbs: Anderson Silva (33-8) vs Derek Brunson (16-4)
185lbs: Ronaldo Souza (23-4) vs Tim Boetsch (20-10)
205 lbs: Glover Teixeira (25-5) vs Jared Cannonier (9-1)
155 lbs: Dustin Poirier (20-5) vs Jim Miller (28-8)

Karta Wstępna (02:00)
170 lbs: Randy Brown (9-1) vs Belal Muhammad (10-2)
125 lbs: Wilson Reis (21-6) vs Ulka Sasaki (19-3-2)
155 lbs: Nik Lentz (27-7-2) vs Islam Makhachev (13-1)
125lbs: Ian McCall (13-5-1) vs Jarred Brooks (12-0)

Preliminary Card (00:30)
Marcin Tybura (14-2) vs Justin Willis (4-1)
Ryan LaFlare (12-1) vs Roan Carneiro (21-10)
Phillipe Nover (11-7-1) vs Rick Glenn (18-4-1)



Holly Holm Last 3: Valentina Shevchenko (DEC), Miesha Tate (SUB), Ronda Rousey (TKO)
Germaine de Randamie Last 3: Anna Elmose (TKO), Larissa Pacheco (TKO), Amanda Nunes (TKO)

Wielkie zamieszanie jakie wynikło w grudniu z powodu organizacji tej walki sprawiło, że UFC pomyślało chyba, że tak marna mimo wszystka walka może wyprzedać UFC. Dana White jeszcze nie tak dawno zapewniał, że ta kategoria w kobiecym MMA nie ma sensu, a teraz panie walczą już o tytuł. Gdyby tego było mało to nie ma tutaj Cyborg (która powiedziała "nie" dwóm propozycjom starć o pas), a są zawodniczki, dla których walka ta spadła jak dar z nieba. Holly Holm po dwóch porażkach ma szansę się odbić od dna i jednocześnie wygrać tytuł mistrzowski. Jeśli chodi o przygodę z MMA, GdR - niepokonana w formule Muay Thai - jest za to najbardziej znana z szybkiej porażki z Amandą Nunes. Mimo że bardziej aktywna w ostatnich latach jest była mistrzyni innej kategorii wagowej to jednak według mnie nie jest ona tutaj faworytką. Holenderka jest większa, aktywniejsza i chyba mimo wszystko bardziej wszechstronna. Holm będzie miała jednak większą motywację, bo po dwóch porażkach ma przysłowiowy nóż na gardle. Zarówno w jednej jak i drugiej kategorii nie miała by ona większych szans na pas mistrzowski. Tak więc pewnie wyjdzie do walki bardzo zmotywowana, ale zobaczymy ile jej to da. Na zakończenie napisać trzeba, że mimo debiutu nowego pasa to starcie to nie ma prawa kończyć gali PPV. Ilość wykupień może być jeszcze mniejsza niż na 206.


Anderson Silva Last 3: Daniel Cormier (DEC), Michael Bisping (DEC), Nick Diaz (NC)
Derek Brunson Last 3: Robert Whittaker (TKO), Uriah Hall (TKO), Roan Carneiro (KO)

Prawdopodobnie najciekawsza walka w karcie 208. Legendarny zawodnik, który ma właściwie nóż na gardle, bo nie wygrał walki od 5 lat oraz zawodnik środka rankingu po porażce. Tutaj wynik może iść w obie strony, ale pewne jest to, że porażka bardzo obniży notowania zarówno jednego jak i drugiego. Jeżeli Spider kolejny raz nie podoła zadaniu to moim zdaniem powinien sobie już dać spokój z UFC, bo nie ma co rozmieniać swojej kariery na drobne. Derek za to nie ma tak wiele do stracenie, lecz jeżeli uda się mu wygrać to znowu wróci do grona liczących się zawodników. Wiele zależy także od sposobu zakończenia pojedynku, bo jeżeli będą to pierwsze rundy to zdecydowanie większe szanse dawałbym młodszemu z fighterów. Brazylijczyk za to zarówno w walce z Cormierem jak i Bispingiem pokazał, że dobrze wygląda w końcowych rundach więc ew. decyzja to dość realna opcja. Mało prawdopodobne jest też to, że Amerykanin zdoła ubić oponenta w parterze, bo nawet dużo większy Cormier nie miał jak tego zrobić. Według mnie największym atutem Brunsona jest stójka i pojedynczy, nokautujący cios, zwłaszcza, że Anderson nie jest aż tak szybki jak wtedy, gdy dumnie trzymał tytuł mistrzowski. Zobaczymy jak to wszystko się zakończy, ale mam nadzieje, że dla legendy nie skończy się to tak samo jak dla Rondy ponad miesiąc temu. Stawiam na Silve.


Ronaldo Souza Last 3: Vitor Belfort (TKO), Yoel Romero (DEC), Chris Camozzi (SUB)
Tim Boetsch Last 3: Rafael Natal (KO), Josh Samman (TKO), Ed Herman (TKO)

Z jednej strony walka dwóch zawodników z czołowej piętnastki, którzy w ostatnim czasie pokonywali wartościowych zawodników, lecz ja nie daje większych szans Boetschowi. Jacare wydaje się być w gazie i to on powinien być kolejnym pretendentem dla Bispinga lub Romero. Tim sprawił niespodziankę pokonując podczas UFC 205 Natala, ale na Brazylijczyka może zwyczajnie zabraknąć mu argumentów. Pamiętajmy że Tim w ostatnich walkach ponosił porażki z takimi zawodnikami jak Dan Henderson, Ed Hernan czy Thales Leites więc osobami, które nie znajdowały się wtedy w szczycie rankingu. Souza za to jest absolutną światową czołówką i wydaje się, że nie tylko pokona przeciwnika, ale także zrobi to już w pierwszej odsłonie walki. Oczywiście należy pamiętać, że ostatnio to właśnie w tej kategorii wagowej padają sensacje więc jeszcze jedna nie była by niczym nowym. UFC pewnie będzie chciało prędzej czy później zestawić ze sobą w rewanżowym boju Souze i Romero, a jeszcze lepiej gdyby stawką był pas mistrzowski kategorii średniej. Pierwsza walka tej dwójki zakończyła się w kontrowersyjny sposób więc rewanż byłby jeszcze ciekawszy. Bukmacherzy również nie mają żadnych wątpliwości, bo kurs na ewentualne zwycięstwo Boetscha to 5.00.


UFC wchodzi w nowy rok dość średnio tak kiepską kartą walk. To już 207 nie powalało, a mieliśmy tam takie nazwiska jak Rousey, Nunes, Gardbrandt, Cruz czy Dillashaw. Tutaj czekam właściwie na dwie walki czołowych zawodników z wagi średniej, kolejny występ zatrzymanego ostatnio Poiriera oraz zestawienie weterana oktagonu - Glovera Teixeiry z perspektywicznym Cannonierem. Warto wspomnieć o walce Tybury z debiutantem, ale Marcin spokojnie powinien sobie poradzić jeżeli zaprezentuje się tak jak w poprzednim boju.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9321
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-02-08, 06:04   

Gardzę tym Main Eventem. Nie dlatego, że to złe zawodniczki, a dlatego, że jedna z nich będzie mistrzynią dywizji, gdzie ... nie ma dywizji. Nie ma dywizji, nie ma zawodniczek - dla mnie szopka. Jeśli tworzyć jakąś kategorię, to między tymi, które już były. A nie spuszczanie się i robienie pasa dla Cyborgowej, kiedy i tak chłop na nich wyłożył.

Jak Tybura się poślizgnie i go Willis będzie okładał w parterze przez pół rundy, to i tak powinien to ugrać na punkty.

Główna karta jest dla mnie spoko. Każdą walkę z chęcią zobaczę. I to mimo tego, że nie wiem nic o istnieniu Cannoniera. I choć go nigdy nie lubiłem, to Silva, i jego powoli emerytowa forma, budzą największe zainteresowanie.
_________________

 
     
N!KO 
Living Legend
VoiceOfAttitude



Wrestler: Rock | Piper | Punk
Wiek: 29
Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 9321
Podziękował: 71
Podziękowano mu 779 razy w 57 Postach
Skąd: Radom
Wysłany: 2017-02-12, 11:17   

Dustin Poirier (21-5) vs Jim Miller (28-9) – Czysto boksersko, Dustin rozdawał tu karty. Miałem wrażenie, że Jim zbytnio uwierzył w swoją stójkę. Wytrzymały, wdaje się w wymiany, ale tam więcej zbiera niż zadaje. W trzeciej narodziła się nadzieja, że zetnie drzewo Poriera, okopując mu nogę, ale tu należą się oklaski Dustinowi za wyhaczenie nogi. Tym zagwarantował sobie „W”.

Glover Teixeira (26-5) vs Jared Cannonier (9-2) – Pierwszy raz widziałem tak niechętnego stójki Glovera. Niby coś tam dostał, ale Cannonier nigdy nie dominował tak, żeby uparcie schodzić do parteru. Może Jared potrafi więcej, niż jego popularnośc na to wskazuje, i gameplan nakazywał bezpieczne rozegranie tematu. Nuda.

Ronaldo Souza (24-4) vs Tim Boetsch (20-11) – Boetsch wyglądał nieźle... dopóki go Krokodyl nie sprowadził do parteru. Nie wyobrażam sobie, jak Jacare miałby nie dostać walki o pas.

Anderson Silva (34-8) vs Derek Brunson (16-5) – Nie ma Ain’t No Sunshine? To nie Anderson! A z wyniku troche spuchłem. 30-27, mimo tej kombinacji Dereka w klinczu z końca pierwszej rundy? Nawet sam Silva był przekonany, że to przegrał. Brunson może i bierny, nie tak efektowny, ale w klinczu zdecydowanie dominował. Z jednej strony dobrze, że premiowana jest taka walka, jak Brazylijczyka. Nie zamulał, dał sporo emocji, ale w decyzji sędziów sporo pomogła publika.
_________________

 
     
-Raven- 
Living Legend



Wrestler: Hitman,Steen,Trent Acid,Foley
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 8269
Podziękował: 20
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2017-02-12, 15:30   

1. Dustin Poirier (21-5) vs Jim Miller (28-9) - walka w większości toczyła się w stójce, a więc więcej do powiedzenia w tej materii miał Diamond, ale Miller zaskakująco dobrze sobie radził w tej płaszczyźnie, w pierwszej odsłonie. Panowie nie żałowali sobie pójścia na żywioł i w drugiej rundzie, tylko mocnej głowie Jim zawdzięcza, że to przetrwał. W trzeciej znów była dominacja Poiriera, ale Miller ładnie niemal wyeliminował mu nogę low kickami.
Zasłużona wygrana Dustina (i bardzo fajna walka, bo obaj nie kalkulowali), choć tak na prawdę, poza drugą odsłoną (bezsprzecznie dla Poiriera) - pozostałe były dość wyrównane, a spodziewałem się że w stójce to Diamond będzie wyraźnie grał rolę Sprite'a.

2. Ronaldo Souza (24-4) vs Tim Boetsch (20-11) - dopóki walka toczyła się w pionie, dopóty Boczek miał cokolwiek do powiedzenia (swoją drogą fajnie sie porusza na nogach, jak na takiego grubaska), po sprowadzeniu na glebę, Aligator poskręcał go jak meble w Ikei. Ładnie wypracowana Kimura. Gdyby Tim nie klepał od razu, to bez gipsu by się nie obyło.

3. Anderson Silva (34-8) vs Derek Brunson (16-5) - gówniana walka. Brunson nie miał na nią kompletnie pomysłu (a mimo to nawciskał więcej Pająkowi niż ten jemu), był bierny w ofensywie, fatalnie się poruszał i na maksa szwankowały mu zapasy (bardziej sygnalizować mógłby sprowadzenia chyba tylko gdyby kazał narożnikowi wyświetlać na telebimie napis "Takedown - Now!").
Silva zawalczył jakby mu sie nie chciało. Albo się czaił jak gówno w trawie, albo fajnie przyspieszał i Brunson gubił się wtedy jak dziecko we mgle. Głupio też dawał sobie wciskać te podbródkowe w klinczach.
Żaden z zawodników mnie tu nie ujął, ale drogą eliminacji prędzej zapunktowałbym to dla Dereka (pierwszą i trzecią odsłonę) niż dla Spidera, bo wydaje mi się, że to jednak Amerykanin stosunkowo więcej trafił z kontr niż Anderson podczas swoich sporadycznych zrywów.

4. Holly Holm vs Germaine de Randamie - nudy jak cholera. Holly się chyba wypaliła po tym ujebaniu z Tate, bo tutaj - podobnie jak w walce z Walentyną S. - kompletnie nie potrafiła wyczuć dystansu i co chwila jej uderzenia nokautowały powietrze. De Randamie także nic wielkiego nie pokazała, ale potrafiła być bardziej skuteczna kontrując szarże Holm.
Większość walki działa się w chujowych klinczach, gdzie akcji było tyle co w sypialni małżeństwa z 40-to letnim stażem. Nuda i przytulanki - zero "penetracji".
Holly była tu bardziej aktywna, ale jednak De Randamie wykazała się stosunkowo większą skutecznością i pas jak dla mnie słusznie powedrował do Holenderki (skoro już któraś musiała go dostać).
Mam nadzieję, że "uniewinnią" Cyborg i Kryśka rozrusza tą nudną jak pizda dywizję, składającą się z dwóch zawodniczek :twisted:
_________________
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1701
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-02-12, 17:17   

Poirier znowu odważnie i bez respektu dla rywala, który mimo braków bokserskich jest nawet w tej płaszczyźnie bardzo groźny, Miller miał dobrą taktykę, ale na 5-rundową walkę, w trzeciej Dustin był jeszcze w stanie chodzić, zabrakło czasu na dopełnienie gameplanu, w międzyczasie miałem ze dwa razy wrażenie, że już "ta" kombinacja Poiriera będzie kończąca, Jim jednak nic sobie nie robił z tych serii i trzymał się bardzo mocarnie.

Aligator zrobił to szybciej niż myślałem, kozacko wyglądała ta przewaga siły, gdy wyciągał Kimurę, gość jest kapitalny, już dawno powinien walczyć o pas, Botesch natomiast nadal wprowadza wartość dodaną do rosteru, zastanawiam się jednak, czemu nie spróbuje zrzucić trochę niepotrzebnych kilogramów i przejść do WW.

Silva znowu wyglądał jak Silva z walki w Londynie, szybkość już nie ta, siła i obrona obaleń też, jednak gdy podkręcił tempo to Brunson był jak dziecko we mgle, dziwna strasznie to była walka, bo niby Derek obalał, punktował w klinczach, jednak ogólnie lepsze wrażenie sprawiał Spajder i zastanawiałem się czy przypadkiem nie da to mu jakiegoś splita. 29-28 na jego korzyść jeszcze zrozumiem, trzy rundy dla Andersona to już lekka przesada.

Na walce wieczoru wynudziłem się strasznie, w skrócie powiem tylko tyle, że Germaine zdobyła tytuł nie za to, co robiła w regulaminowym czasie, a po syrenach kończących 2 i 3 rundę - po pierwsze definitywnie należało się za to odjęcie punktu (co w końcowym rozrachunku dałoby jednogłośny remis 47-47) po drugie na pewno w jakiś sposób zadziałało negatywnie na kondycję Holly przed kolejnymi odsłonami. Pechowa porażka córki pastora, ale jeśli Cyborgowa znowu będzie jojczyć, to nie zdziwi mnie rewanż :D
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
DonCarlos 
Jobber



Wrestler: Chris Jericho
Wiek: 27
Dołączył: 26 Maj 2008
Posty: 207
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-02-12, 18:06   

Morison napisał/a:
Germaine zdobyła tytuł nie za to, co robiła w regulaminowym czasie, a po syrenach kończących 2 i 3 rundę - po pierwsze definitywnie należało się za to odjęcie punktu (co w końcowym rozrachunku dałoby jednogłośny remis 47-47) po drugie na pewno w jakiś sposób zadziałało negatywnie na kondycję Holly przed kolejnymi odsłonami.

Nie zgadzam się z żadnych z tych twierdzeń.

Ogólnie rzecz biorąc bardzo wkurzyli mnie komentatorzy który głośno domagali się kary dla Holenderki jak gdyby ta co najmniej rzuciła się na Holly z kijem bejsbolowym. Jak dla mnie sytuacja z końcówki drugiej rundy to swoisty wypadek przy pracy, Germaine robiła swoje, cios oczywiście wszedł już po gongu, ale ciężko za to kogoś winić. Za to jeśli chodzi o trzecią rundę to winnym był tylko i wyłącznie sędzia. Komisja z Nowego Yorku uznała że jakiś nieopierzony typo będzie idealnym kandydatem do sędziowania walki wieczoru i no cóż wyszło jak wszyło. Po końcówce drugiej rundy powinien być czujny i na 10 sekund przed końcem być blisko akcji tak by uniemożliwić wszelkie możliwe spinki, co z resztą zrobił przy okazji dwóch ostatnich rund, gdzie w samej końcówce trzymał się blisko dziewczyn, będąc w gotowości do przerwania akcji. Ba, w 5 to już prawie je rozdzielał kilka sekund przez gongiem. Tymczasem w trzeciej stał obok i czekał aż zawodniczki same zorientują się że powinny już przestać.

A jeśli chodzi o to czy miało to negatywny wpływ na Holly... Wątpię. W końcu to ona wygrała obie mistrzowskie w oczach większości fanów, chyba największą niewiadomą jest tak naprawdę trzecia odsłona. Tak czy inaczej - poza walką z Rondą Holm nigdy nie błyszczała w oktagonie i to był kolejny mocno przeciętny występ byłej mistrzyni w którym jej rywalka odkrywa że Holly walczy dosyć schematycznie i można to spokojnie ugrać na dystansie.
 
     
Morison 
Upper Midcarder
Lost in Verona



Wrestler: Mundo/DB/Lesnar/Rollins/Owens
Wiek: 23
Dołączył: 22 Gru 2012
Posty: 1701
Podziękował: 11
Podziękowano mu 43 razy w 14 Postach
Skąd: FiveFiveNine
Wysłany: 2017-02-13, 17:39   

DonCarlos napisał/a:
Ogólnie rzecz biorąc bardzo wkurzyli mnie komentatorzy który głośno domagali się kary dla Holenderki jak gdyby ta co najmniej rzuciła się na Holly z kijem bejsbolowym. Jak dla mnie sytuacja z końcówki drugiej rundy to swoisty wypadek przy pracy, Germaine robiła swoje, cios oczywiście wszedł już po gongu, ale ciężko za to kogoś winić. Za to jeśli chodzi o trzecią rundę to winnym był tylko i wyłącznie sędzia. Komisja z Nowego Yorku uznała że jakiś nieopierzony typo będzie idealnym kandydatem do sędziowania walki wieczoru i no cóż wyszło jak wszyło.


Końcówkę drugiej rundy jestem w stanie zrozumieć, bo atak Germaine wyglądał jakby był przygotowywany pod kombinację ciosów, jednak ten ostatni wszedł zarówno po syrenie, jak i po interwencji sędziego, który był już między nimi - nie oczekuję za coś takiego odjęcia punktów, ale ostrzeżenia jak najbardziej. 3 runda to chyba dwa ciosy po czasie i wcześniejsza żółta kartka skutkowałaby odebraniem punktu, mógł to zrobić nawet bezpośrednio za ten jeden incydent.
Co do drugiej kwestii nie będę się spierał bo nie potrafię udowodnić, ze Holly odczuła te "faule", moim zdaniem wyglądała podejrzanie - nie wiem jednak czy to skutek ciosów przyjętych w regulaminowym czasie, czy zmęczenia, czy innych okoliczności.
_________________
When there's nothing left to talk about
cause you know the flame is running out
two hearts are left to burn.
Do you know, we're only left with smoke

 
 
     
Buczero 


Wrestler: Roode ,Nakamura , Kushida
E-fed: Brak
Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2017
Posty: 12
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2017-02-15, 19:35   

Nadrobiłem gale jednak powiem że zawiodłem się na i tak słabym jak na numerowaną gale od łysego zestawieniu.

Holm vs Randamie Main Event i raczej największa porażka sędziego , przecież ten łokieć po gongu w 2 rundzie ustawił walkę , bez dwóch zdań Holm była po tym zamroczona jak menel który pierwszy raz wali denaturat. Koniec trzeciej rundy również był dyskusyjny , jak dla mnie ewidentne odjęcie punktu dla Randamie , co za tym idzie pas mógłby powędrować do Holm. Randamie zachowuje się jak Bisping tuż po wygranej walce o pas , obrona poczeka najpierw kontuzja ręki , tjaaa.... obsrała się jak małolat kupujący szlugi pierwszy raz w kiosku ruchu oczywiście przed Cyborgową , by potem gdy Cyborgowa zgłosiła chęć walki z inna zawodniczką , Randamie magicznie wyzdrowiała i chce dać rewanż Holm kabaret.

Ronaldo Souza vs Tim Boetsch tutaj bez jakichkolwiek niespodzianek , bo i takich być nie powinno , nie dziwię się Ronaldowi że jest wkurwiony walka o pas należy mu się jak psu buda. Problem jest jeden nie chcą z nim walczyć , bo to się może skończyć bardzo szybko Souza jest doskonały w parterze , stójka też jest na światowym poziomie. Wniosek jeden zawodnik z niego kompletny , jeśli się dopcha w końcu do walki o złoto to po nie sięgnie.Mogę na to postawić co tylko chcecie.

Glover vs Cannonier przyznam się bez bicia nie oglądam każdej gali Ufc jaką serwuje łysy o Cannonierze nie słyszałem wcześniej, za to Teixeira jest mi dobrze znany , stawiałem tutaj raczej na K.O od Teixeir-y a tutaj zaskoczenie gość który wymieniał się argumentami w stójce z nie jednym kozakiem , zwyczajnie postanowił przeleżeć "świeżego" widocznie to K.O które zafundował mu Yoel (poprawcie mnie jeśli się mylę) Romero pozostawiło na nim swoje.

Anderson Silva vs Derek Brunson moim zdaniem Brunson został tutaj nieźle wydymany , Spider to cień samego siebie z przed lat choć w kilku momentach podkręcił tempo . Brunson ewidentnie to ugrał w clinchu te jego podbródkowe "cepy" wchodziły jak w masło. Nie mam pojęcia gdzie był Silva nie broniąc się przed tym , Derek obalił spider-a mimo że gówno w tym parterze zrobił , ale jeśli się czepiać, sprowadzenie powinno być punktowane. Jednego z sędziów chyba karmili przed walką mefedronem skoro puntktował 30-27 dla Spidera. Ewidentnie Brunson miał atuty by to skończyć i wcześniej , tyle tylko że widać było jak podchodzi do Silvy z respektem.

Dustin Poirier vs Jim Miller Ciekawa walka choć przewaga Poireir-a zaczeła się wyraźnie zaznaczać w 2 rundzie. Pomimo tego Miller tymi lowkickami mógł skończyć walkę , Poirier wyraźnie myśli w oktagonie , sprowadził walkę 3 rundzie do parteru by nie narazić się na niemożność kontynuowania pojedynku przez swoją nogę , szkoda mi Millera lubię gościa bo jest jednym z takich zawodników którzy się nie cofają i walczą w każdej płaszczyźnie, miejscu , czasie. Pytanie teraz co dalej z Dustinem , przeczytałem ponoć że wyzwał starszego Diaz-a do walki.Gala nie porwała , ale na bezrybiu i rak ryba jak to mawiają.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group