Zmarł Ivan Koloff... (zobacz)
Status Cesaro, powrót Balora w marcu?... (zobacz)
Zmarł George "The Animal" Steele... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Alexander Hamilton umarł
Autor Wiadomość
SR 
Jobber



E-fed: SR-Crazy
Dołączył: 19 Wrz 2009
Posty: 118
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wyspa
Wysłany: 2015-12-07, 00:27   Alexander Hamilton umarł

-------------------------------------------------------------
Lenin zbudował to państwo, a my to wszystko spierdoliliśmy.
Józef Stalin, lato 1941 roku
-------------------------------------------------------------


20 września 2015 roku

Jesteśmy w Warszawie na Stadionie Narodowym. Jak już wielokrotnie wspomniano, to tu odbywają się każde większe wystąpienie. Wiadomo, chodzi pewnie o różne naciski na to, by stadion był dochodowy. Sezon dożynkowy już za nami, więc szczęśliwie SR-Crazy nie będzie musiał się spotykać z Januszem Piechocińskim i jego kumplami, którzy urządzili tu sobie wielkie dożynki i skoki do basenów wypełnionych państwową kasą. Crazy nie bardzo lubił tu bywać i mimo wszystko chciał oszczędzić sobie wątpliwej przyjemności organizacji wielkiego spotkania (z kim – o tym za chwilę) w tym właśnie miejscu. No, ale niestety, różne mniej lub bardziej poważne powody sprawiły, iż znowu trafiliśmy tutaj. Mistrz nie ogłosił powodów dla których zwołał spotkanie tego dnia i w tym miejscu. Ludzie jednak plotkowali, były to różne pogłoski, mniej lub bardziej ciekawe. Jedni sądzili, że EWF World Champion jest masonem, inni że żydem lub co gorsza wyznawcą ruchu zielonoświątkowego. Ta ostatnia koncepcja miała wielu zwolenników - na twitterze podawano, że Stadion Narodowy został już przejęty przez Smela & Godzilla Holding. Cel kupna stadionu? Postawienie zboru, ewentualnie zburzenie stadionu i budowa muzeum Romana Dmowskiego. Oczywiście istniały też inne pogłoski. Rezygnacja z wrestlingu, przekazanie EWF World Title Yoshihito Nabeshimie, jako dobremu kompanowi. Jednym słowem wszyscy są pewni jednego: nic nie wiadomo. Znajdujemy się w sali konferencyjnej, wypełniona jest w pełni dziennikarzami, dostojnie ubranymi jegomościami, a także zwykłymi kibicami. Przy podium znajduje się kilka krzeseł na których zasiada cała trzódka EWF World Champa. Samego Szaleńca jednak nie widać. Wtem gasną światła i gra Boys Hej, hej, hej to nie USA i zza jakiegoś ganku wychodzi SR-Crazy.


SR: Szanowni państwo! Cieszę się, że się tu przybyliście. Wiem, że jesteście zszokowani tym moim zaproszeniem i tematem mojego wykładu. Rozumiem, że może być to szokujące, ale myślę, że w trakcie mojego wykładu wyjaśnię o co mi chodzi.

Szmer, Smela mówi coś na ucho Mistrzowi.

SR: To wy nie wiecie, po co się tu spotkaliśmy? To może dlatego was tak dużo. No to już mówię o czym będę mówił. Otóż tematem naszego spotkania będzie EWF a koncepcja Państwa Islamskieg.

Szmer na Sali.

SR: Tak, tak. EWF znajduje się w wielkim kryzysie, bojówki Pana Boko Haram wyrządziły w EWF wielką szkodę. Nastąpił proces gnicia i niszczenia EWF, Felipe Castro i rzygi, które uważają się za siłę XXI wieku, przejęły naszą federację. Milczeliśmy wtedy, a nawet wyraziliśmy na to zgodę. Jednak ostatnie wydarzenia mówią nam, że tak dalej być nie może. Dlatego ja, EWF World Champion, postanowiłem zostać Pomazańcem Mahometa i pełniącym obowiązki kalifa. Razem stworzymy nasze EWF ISIS! Dlatego o to kroki, jakie musimy podjąć, by nam się udało
1) Media społecznościowe to podstawa komunikacji i zwiększania naszego zasięgu działania. Propaganda EWFowska, chwalenie EWF World Champa i wytykanie błędów naszego bigosowego prezesa. Oczywiście nie mogą być to byle jakie media społecznościowe. Śladami ISIS proponuje Twittera, posiada on lepsze zabezpieczenia, niż Facebook. Do tego szybkość działania, reakcji, przekazywania informacji jest znacznie lepsza, niż w tym pierwszym serwisie. Trzeba więc używać właśnie jego do kontaktu z fanami. Dlaczego media społecznościowe, a nie stworzenie własnego portalu internetowego?Wydaje się odpowiedź na to pytanie dość oczywista. Portal można zamknąć bez żadnego problemu. Czy ktoś zamknie Twittera? Nie, a odtworzenie konta jest bardzo łatwe, równie łatwo da się zbudować nowy kanał wymiany informacji. Zresztą dzięki temu trudniej będzie zidentyfikować twórcę wiadomości. Kluczowe będzie rozwiązanie problemu wiarygodności. Działając jak ISIS musimy myśleć jak oni i decentralizować nasze działanie, celem oszukania przeciwnika. Może to oczywiście spowodować wspomniany już problem chaosu informacyjnego. Pytanie jak wykorzystać ów chaos celem zniszczenia obecnych struktur EWF. Pytanie dlaczego nie youtube lub jak w przypadku Vaclava i małp, które gwałci redtube? Jak pokazuje przykład ISIS, wysyłanie filmów tam nie ma sensu, gdyż bardzo łatwo jest je zablokować. Znając dobre kontakty władz EWF domyślam się, że współpraca z administracją serwisu będzie tak sprawna, że filmik zanim wejdzie do serwisu, zostanie z niego zdjęty.
2) Odpowiednia flaga, która musi wyglądać jakby robiło i projektowało ją dziecko. Najlepiej dać w tle jakieś nic nieznaczące znaki. Dzięki temu będziemy wyglądać mało poważnie, ale jednocześnie zjawiskowo. Oczywiście zwiększy to naszą rozpoznawalność. Do tego musimy pamiętać o odpowiednim kodzie kulturowy, doborze słownictwa i frazeologii. Wrestlerzy, kibice, mają wiele cech wspólnych, które można wyodrębnić. Dzięki temu łatwo jest dojść do wspólnego rdzenia. Wyodrębnienie go, ułatwi nam kontakt z fanami. Dzięki temu możliwe będzie łatwiejsze i szybsze dotarcie do bazy fanów.
3) Wygrywanie kolejnych walk przez lidera ruchu pana SR-Crazy’ego. To bardzo istotna rzecz, nie musze podawać powodów, ale to dość oczywiste, że on musi być liderem wszelkiej frondy, jaka mogłaby powstać w EWF. Dożywotni TV Champion, od wielu miesięcy EWF World Champion, najlepszy zawodnik ostatnich dni EWF. Tylko on może wziąć na siebie ciężar odnowy federacji. Sukcesy prowadzą do kolejnych sukcesów. Skoro udało się już mu tak wiele indywidualnie osiągnąć, skoro udawało się mu osiągać sukcesy drużynowo, to jest on idealnym kandydatem do poprowadzenia do odnowy EWF. Dlatego to ja muszę, stać na czele tej frondy. Oczywiście w ostatnim main evencie nie dałem rady, ale nie oszukujmy się, to nie ciąża, raz można wtopić. Najważniejsza w tym momencie jest następna walka. Kolejny raz zmierzę się z panem Vaclavem. Znamy się dobrze, tak naprawdę powiedzieliśmy już o sobie wszystko. Walczyliśmy ze sobą tyle razy, że aż nie jestem w stanie tego zliczyć. Seria walk między nami, przypomina mi tę, które stoczyłem z Toolem. Również z Nasem wydymanym przez zgraję pana Boko Harama, walczyłem wiele razy. Chyba jednak ta cykliczność walk z Vaclavem jest ciekawa i nawet interesująca. Z drugiej jednak strony, skoro tyle razy już walczyliśmy ze sobą, to nasze pojedynki zaczynają coraz bardziej przybierać formę pojedynków szachowych. Choć w sumie? Czy wyobrażacie sobie Vaclava grającego w szachy? Myślę, że umysłowo gra w warcaby mogłaby go przerosnąć, nawet skoczki, mogłyby okazać się zdecydowanie za trudne. W sumie dzięki niemu każdy pojedynek ma pewne cechy szaleństwa. Jego hardkorowy styl, dotyczący zarówno jego zachowania, jak i sfery mentalnej, dają się tu we znaki i dzięki temu łatwiej będzie wygrać z nim, ale jednocześnie też częściej widzimy ciekawe i nieszablonowe akcję. Reasumując głupota Vaclava jest jego siłą, ale i też największa wadą. Czy uda mu się zdobyć EWF World Title? Nie sądzę nie ma miejsca dla niego w panteonie gwiazd, które sięgnęły po ten pas. Już jeden cud się zdarzył i Tanatos otrzymał ten pas, inne ziomki nie potrzebują tego trofeum.
4) Najciekawszym i najważniejszym zagadnieniem jest kwestia ucięcia głów naszym wrogom. Jest to coś o czym nie tylko musimy mówić, ale może i nawet wprowadzać w życie. W końcu czy życie bez tego Filipka nie byłoby lepsze? Ależ oczywiście! Możemy jeszcze porozmawiać na temat tego, czy lepiej ich wygnać, czy może poucinać głowy. Myślę, że to kwestia wtórna. Częściowo wyrzekamy się zamachów terrorystycznych, to znaczy, 25% spośród z nas jest zwolennikiem walki o lepsze EWF każdymi dostępnymi metodami. Ma to swoje plusy i minusy. W każdym razie i tak jesteśmy w mniejszości, więc nie jest tak źle. Nie ma co siać paniki, jakby to powiedział pewien znany dziennikarz Le Monde. Oczywiście istnieje pewna ważna kwestia, którą trzeba rozstrzygnąć. Nie jesteśmy Amnesty International i nie będziemy słać tylko słów. Czyny się liczą, a nie słowa, tak więc musimy działać. Możemy to robić indywidualnie i wpierdolić Vaclavovi, możemy to robić też inaczej, czyli aktywnie angażować naszych fanów. Jak to będzie wyglądać, jeszcze nie wiem.

SR: To by było na tyle, czy są jakieś pytania?

Dziennikarz#1: Czy naprawdę zostaliśmy ściągnięci tylko po to, by usłyszeć, że robi pan konkurencje panu Boko Haramowi?

SR: Tylko tyle pan z tego zrozumiał? To nie chodzi o robienie komuś konkurencji, bawienie się w terroryzm dla debili! Tu chodzi o oddolny ruch, skupiony wokół ciekawego, mądrego, silnego, inteligentnego i sprytnego lidera. Ruch który wprowadzi EWF na drogę radości i szczęścia. Ja słyszę każdego dnia szmery: Wodzu prowadź na Kowno. Początkowo je ignorowałem, udawałem, że ich nie ma i nie istnieją. Woli ludu nie można jednak wiecznie ignorować. Dlatego wreszcie odpowiadam na ten głos, oto jestem!

Dziennikarz#2: Dlaczego akurat Kowno?

SR: Pan nic nie wie i nic nie rozumie. Morda trochę vaclavowska, więc umysł musi być nietęgi. Dla jakiej redakcji pan robi?

Dziennikarz#2: Dla Newsw…

SR: To wszystko wyjaśnia. Zawsze się zastanawiałem jak tam wygląda spotkanie redakcji. Słyszałem, że Vaclav lubi tam wpadać – czy boli?

Dziennikarz#2: Słucham?

SR: Wracajmy do meritum. Mówiłem o głosie. Odpowiadam na niego. Słyszysz głosie? Oto jestem!

Dziennikarz#1: Nie jest to trochę zbyt melodramatyczne?

SR: Patrząc na mordę Vaclava, nawet żuk gnojarz toczący kule, staje się nagle romantyczny i ładny. EWF potrzebuje nowego impulsu do życia.

Dziennikarz#3: Podobno były inne przyczyny zwołania tej konferencji, jednak w ostatniej chwili zmienił pan temat….

SR: Początkowo myślałem nad tym, by zakończyć przygodę z EWF! Pracę nad przygotowywaniem bankietów, spowodowane tym spotkania, powodowały w ostateczności, że mam coraz mniej czasu na wrestling. Jak mam pogodzić spotkanie w sprawie rezerwacji dzikich zwierząt, które potrzebuje na bankiet, z koniecznością walki na EWF Wrestlepaloozie? Jak mam pogodzić rozmowę z dostawcą wody mineralnej prosto z Kanady, z kolejną galą? Uważałem, że tego nie da się pogodzić. Jednak Smelkuś podsunął mi dobry pomysł: wynająć doradcę do spraw imprez, bankietów i innych spotkań okolicznościowych! Czemu ja na to wcześniej nie wpadłem. Dlatego niedługo ogłosimy oficjalny dwu etapowy konkurs na to stanowisko. W pierwszej części będzie pisemny test wiedzy, w drugiej natomiast rozmowa przed komisją kwalifikacyjną. Udało mi się do niej zaprosić wielkie sławy, w tym ze świata EWF! Mam tylko nadzieje, że nie przyjedzie jakaś blondyna z Helpdesku Kadrowego robić wokół siebie zamieszania, celem zdobycia kolejnych kontraktów w swojej firmie. Takiego, taniego lansu bym nie zniósł. Dlatego wykluczam w trybie natychmiastowym wszystkie Kalaty z tego konkursu. Tak postanowiłem.

Dziennikarz#1: Jak nastroje po ostatniej porażce?

SR: Czuję się świetnie. Walka w drużynie zawsze jest trudna. By osiągnąć efekt synergii należy dość dobrze dopasować się do partnera, nie ma czasu na docieranie się w trakcie walki, ani na szkolne błędy. Trudno wygrać z tak dobrym tag teamem, jak Bidam i ten drugi, jeśli samemu nie tworzy się zgranej paczki. Cóż tym razem się nie udało, jak wspomniałem takie pojedynki, toczą się własnymi zasadami. Nie liczą się tylko indywidualne umiejętności, ważna jest także drużyna. Tego nie da się zbudować w parę chwil i pod tym względem nasi przeciwnicy mieli ogromną przewagę, co w połączeniu z ich - dość wysokimi – umiejętnościami, spowodowało, że nie wygrałem i po raz pierwszy od lat musiałem uznać czyjąś wyższość. Cóż, zdarza się, takie jest życie. Jak mówił Drzymała: raz na wozie, raz pod wozem, byle jebnąć w paszczę pruską pożogę. Stosuje podobną zasadę, jeśli mogę. Myślę, że nie ma co narzekać na porażkę. Żyje się dalej, ot trudno, z raz wybranej ścieżki nie zrezygnuje tylko dlatego, że jakiś Koreańczyk i włochaty bamber wpierdolili mi i mojej drużynie.

Dziennikarz#4: Ale to Bane i Szakal wygrali, a nie Franko z Bidamem.

SR: Serio?

Dziennikarz#3: Serio, serio.

SR: No patrzcie państwo, jakoś to przegapiłem. Stary Szakal wygrał na starość stary pas. Miał go jeszcze przed wojną, ho-ho-ho! Tak dawno, że nikt nie pamięta.

Dziennikarz#5: Pan go wtedy też miał, więc co w tym śmiesznego?

SR: Tak, ale on wcześniej.

Dziennikarz#3: Nie nudzą pana pojedynki z Vaclavem?

SR: Zawsze to jakieś wyzwanie. Walka z hardkorami, a do tego patolami jest zawsze ciekawa. Ten koleś zjada płody i niszczy zabytki! Z nim nie można się nudzić, dlatego powtarzam, jakkolwiek jest to trochę irytujące, to walka nie będzie nudna. Choć trzeba przyznać, że jest ten człowiek trochę upierdliwy. Na pruski hymn, ile razy trzeba dostać po mordzie, by przekonać się, że nie dorasta się do pięt obecnemu mistrzowi? Nie wiem, zna pan tę liczbę? Ja chciałbym poznać, on co chwilę przegrywa, co chwilę udowadniam mu swoją wyższość. Co chwilę pokazuje mu, że jest tylko małym karzełkiem. Jaka jest jego reakcja? Czy się wycofuje? Myśli nad tym, że jest za słaby? A skądże znowu! Walczy dalej, jak jakiś uparty debil, niczym w haśle kropla drąży skałę. Aż chciałbym mu powiedzieć, czy ty jesteś aż takim masochistą? Czy Filipek ci tam plecki masując mówi, że tym razem ci się uda? Po co to robisz, nie wiesz, że jeśli nie potrafisz, to nie ma co się pchać na afisz. Później zdziwienie, że wyszedł na ring i dostał po ryju. Po co to robisz? Myślałem, że wolisz zadawać cierpienie, a nie cierpieć. Ja rozumiem cierpieć podczas walki, którą jest się w stanie wygrać. Nie oszukujmy się jednak, na dzień dzisiejszy nie masz takich możliwości. Czy ty nie widzisz tego? Mam ci kupić okulary, może jakieś Ray Bany byś wreszcie skojarzył ten prosty fakt: nie masz do mnie startu. Idź być Vackiem gdzieś indziej.

Dziennikarz#5: Vaclav jest skończony?

SR: Nie, niech poczeka na swoją kolej, jak ja! Poczeka aż umrę lub pójdę na emeryturkę i będzie mógł wtedy działać, po co ma teraz dostawać po mordzie. Ja się nigdzie nie pchałem, siedziałem cicho i czekałem aż dziady wymrą. Dobra taktyka, sam jestem z siebie dumny, że na nią wpadłem.

Dziennikarz#5: To znaczy, że jak Shaman poczeka to też kiedyś będzie World Champem?

SR: No, trzeba jednak coś potrafić. Taki Shaman to i sto lat może czekać i się nie doczeka. Prędzej Hangman wstanie z grobu i zacznie tańczyć ze skremowanym Tanatosem. Już Vaclav ma większe szanse, on tylko czterdzieści lat czekać będzie.

Dziennikarz#3: Gdyż jest hardkorem!

SR: Chyba debilem większym niż ja!

Dziennikarz#2: Czterdzieści lat? Czy to antysemityzm?

SR: Że niby dlatego, że żydzi czterdzieści lat po pustyni chodzili? No nie wiem. Czy Vaclav jest żydem?

Dziennikarz#2: Felipe Castro ogłosił, że będzie się dla niego starać o tytuł sprawiedliwego wśród narodów świata.

SR: Chyba najbardziej upierdliwego, najbrzydszego albo najgłupszego.

Dziennikarz#5: Co jednak jeśli wygra?

SR: A co jeśli niebo spadnie nam na głowę? To swoje pytanie chyba wziąłeś z rejestru głupich pytań. Macie taki? Czasami jak na was patrzę to się zastanawiam, bo aż dziw bierze, że możecie takie coś wypuszczać ze swojej gęby. Nie wiem, nie włącza się wam tam jakiś przewód myślowy? Mówiłem i powtarzałem, on nie wygra, nie ma na to szans.

Dziennikarz#5: A jak wygra?

SR: To idź obstawić totka!

Dziennikarz#5: Dlaczego?

SR: Jak taki cud przewidziałeś, to warto spróbować szczęścia jeszcze raz. Wygrana w tej grze liczbowej wydaje się łatwiejsza. Pewniejsza, ciekawsza i lepsza, postaw pan na coś i ma pan wtedy ogromną szansę, aż głupio będzie nie spróbować, mówię to serio i z pełną powagą oraz odpowiedzialnością. Wie pan jako EWF World Champion trochę muszę odpowiadać za swoje słowa i nie mogę mówić byle czego! Po prostu uważam, że musimy odzyskać EWF, które oddaliśmy w niepowołane ręce. Lepiej od udawania, że nic się nie dzieje, nie będzie. Faktem jest, że autorytety są w Polsce źle odbierane, zastanawiające dlaczego? Może dlatego, że kreuje się na autorytety kurwy i złodziei. Może dlatego, że takimi mędrcami stają się ludzie tylko dlatego, że akurat wykrzyczą jakieś słowa na kogoś kogo nie lubimy. Może dlatego, że robimy z łamistrajków autorytety. EWF jako instytucja to jest taki autorytet, nawet gdy nie zgadzamy się z tym czy obecnie jest w najlepszej formie, bo nie chodzi o poszczególnych wrestlerów, tylko instytucję. Dowodzenie tą instytucją przez dzikiego szczeniaka i kombajn medialny, nie jest za dobre.

Dziennikarz#1: Wracając do Vaclava, co zrobiłby pan, gdyby jednak został on mistrzem, a ty straciłbyś pas?

SR: Głuchy jesteś? Mówiłem coś na temat jego szans! Mam się znowu powtarzać? Taki EWF World Champion to byłby wstyd. Nie tylko dla całej federacji. Po cwaniacku załatwia on tu sobie EWF World Title shoty. Taki mistrz, to wielki wstyd dla całego społeczeństwa. Wielki wstyd nawet dla Polski i Polaków. Vaclav się totalnie skompromitował, zawsze się kompromitował. Przegrywał pojedynki nawet z choinkami To co zrobił na wyprawie w Vanuatu było więcej, niż haniebne, to była zbrodnia! Od wielu już miesięcy powtarzam wiele moich tez na temat mojego przeciwnika. Stwierdzam na przykład, że jest on waleczny. Teraz myślę, że jest w pewnym klinczu. Wybór przed nim stojący, jest trudny, właśnie ze względu na popełnione zbrodnie. Skumanie się z pokraką spowodowało utworzenie łańcucha wydarzeń, którego nie da się już tak łatwo przerwać. Albo Filip albo godność, albo służba EWF albo służba prezesowi Castro, albo honor albo hańba. Nie mam wielkich złudzeń, też wielkich złudzeń chyba nigdy nie miałem. Kto raz się skurwił, kurwą pozostaje. Każdy ma jednak prawo do poprawy. Grzechy i grzeszki blakną, gdy w odpowiedniej chwili staje się na wysokości zadania. Pan Vaclav jednak na wysokości zadania nie stanął. Dokonał wyboru. Nie prawo, nie EWF, nie porządek i dobro, nie służenie wrestlerom, ale służenie panu Filipowi, nie stanie na straży EWF, ale stanie na straży interesów Filipa, nie honor, ale hańba. Człowiek, nawet Vaclav, ma wielkie prawo do dumy. Ale duma nie powinna wynikać z posiadanych umiejętności i zdolności, lecz z postawy. Duma powinna się przejawiać w honorowych czynach, a nie w coraz wyżej podniesionym podbródku i w wiecowych pohukiwaniach. Można powiedzieć o Vaclavie, że jest niezłomny. Mimo kolejnych porażek ze mną, nadal próbuje. Ciągle stara się uzyskać ten najważniejszy pas. Ciągle walczy, ciągle szuka możliwości, ciągle wyciąga rękę i ciągle… dostaje po mordzie. Vaclav, jest niezłomny tylko w takim sensie, w jakim niezłomna jest modelina. Niezłomnie stoi na straży interesów swego Filipka. Vaclav złamał Związek Wrestlerów, zignorował prawo, nie zachował się jak na wrestlera przystało, nawet nie zachował się jak facet. Pohańbił urząd prezesa ZWP i godność wrestlera, przyniósł wstyd EWF, Polsce i całemu światu. Kara, póki Filipek jest u władzy, żadna ci nie grozi. W przyszłości pewnie też nikt się o to nie upomni już, bo nikt nie będzie sobie tobą zawracał głowy. Ale większość wrestlerów, wierzę w to i mam taką nadzieję, wystawi Vaclavowi rachunek. Za to co zrobił i za to jak się zachowuje. Odejdziesz Vaclavie ze wstydem w odmęty historii, z wielkim wstydem.

Dziennikarz#1: Panie…

SR: Nie przerywaj mi!

Dziennikarz#1: Ale…

SR: Wydarzenie, jakim było przejęcie władzy przez Filipka, to wielka tragedia dla wrestlingu i całej Polski, z oczywistych względów zepchnęła w cień wszystko inne. Dowiedzieliśmy się, jeśli ktoś miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, na czym będzie polegała władza Filipka, jak Filipek zamierza rządzić. To co widzimy unicestwiło resztkę iluzji. On już pierwszego dnia pojechał po bandzie, a zapewne jest to dopiero przygrywka do tego, co zobaczymy niedługo. Kolejny akt intrygi prezydentury pana Filipa zupełnie mnie nie dziwią. Jest okazja, żeby by pomóc swoim kolesiom, to z niej korzysta. Na pewno postępuje amoralnie i bez klasy, całkiem prawdopodobne, że też bezprawnie. Kogo to jednak obchodzi? Kto ma władzę w ręku, ten ją sprawuje. Ot życie. Proponuję skończyć z oburzaniem się. Po pierwsze powodów do oburzania się ekscesami Filipowskiej władzy będzie bez liku. Po drugie, oburzanie się jest… mało produktywne. Z tym chłopcem będziemy prawdopodobnie żyć wiele lat, jeśli tak mamy działać. Warto już teraz myśleć poważnie o tym jak te lata w miarę normalnie przeżyć, jak ocalić w EWF to co się da ocalić, a przede wszystkim, co dalej. O tym myślmy. Oczekiwanie czegokolwiek po Filipku jest całkowicie niepoważne. Będzie więcej tego samego. Albo jeszcze gorszego.

Dziennikarz#4: To będzie Iron Man match.

SR: Jak dla mnie to może być nawet Iron Łopata mecz. Co mnie to obchodzi jaka to walka? Do Afryki trzeba lecieć, podróży nam się zachciało. Wiecie ilu tam murzynów? Na pęczki! Jak marchewki! A bo to mało ich mamy w EWF ostatnio? No nic, ja wspieram wszystkie narody świata i każdy może zapierdalać na moich plantacjach w Mandżurii. Chętnych robotników przyjmuje Smela, adres i numer telefonu można znaleźć na mojej stronie internetowej. Przypominam, że znieśliśmy pańszczyznę i mamy ciekawą ofertę bezpłatnych staży! To szansa na ekscytujący wpis do CV! O wiem, to propozycja dla Vaclava.

Dziennikarz#4: Propozycja?

SR: Porażka w nadchodzącej walce całkowicie złamie kręgosłup Vaclava. Nie w sposób dosłowny oczywiście, choć nie wykluczam, że w ferworze zwykłej i hardcorowej napierdalanki wszystko może się zdarzyć. Vaclav będzie skończony, bo przegra i już się nie podniesie. To zresztą widać po nim. Widzicie jak mu brzuch rośnie? Jaki leniwy się zrobił? Jaki tłusty? Spóźnia się wszędzie, siedzi cały dzień za komputerem i wypisuje głupoty na różnych forach wrestlingowych. Tam niby wspiera siebie, że jest świetnym wrestlerem i kręci gównoburze z innymi userami. Ja go rozgryzłem, tzn. mój sztab wolontariuszy mandżurskich to zrobił. Nie trenuje, tylko siedzi, pije piwsko i kłóci się z innymi. Jak nisko upadł! Na wszystko ma czas, ale na trening nie. Myślicie, że machlojki Filipa Castro coś mu pomogą? Pies Szarik z Czterech pancernych ma większą szansę na World title niż obecny Vaclav – taka prawda. Niedługo Vacek będzie mógł dołączyć do Tugboata i Fat Boya i zostać trzecim ogniwem grubasów. Będą trącać się brzuchami i wpierdalać paprykarz od pana senatora. Przecież on dostaje zadyszki wychodząc na ring! Jego walki są takie wolne, że można nimi dzieci usypiać. Nawet hardcore go nie ratuje, bo nim podniesie jakieś krzesło, to już dostaje w ryj. Vaclav nigdy nie dysponował zawrotną szybkością, ale to co on teraz wyprawia, to istna tragedia. On ma niby przetrwać godzinę walki? Ja może najbardziej ruchliwy nie jestem, ale on tego kondycyjnie nie wytrzyma. Dlatego wypisywał niby to anonimowo negatywne komentarze w internecie, że to durna stypulacja. No pewnie, że durna, ale dla niego, bo on jest teraz taki gruby, że tej godziny nie wytrzyma, ja to wam mówię. To jeszcze pokazuje, że Felipe Castro walk nie ogląda, bo jakby oglądał, to w życiu by swojego kumpla nie wsadził do takiej stypulacji. Niezłe jaja zafundował swojemu koleżce. Vaclav może sobie wytrzymać maksymalnie, i jestem tu wielkim optymistą, pół godziny wolnego pojedynku. Wiecie co będzie później? Padnie zdyszany na matę i nic nie będzie robił. A ja? Ja go spokojnie będę odliczał i wygram całą walkę, no, bądźmy skromni, 20 do 1. Szykuje się nam najnudniejszy main-event w historii EWF od czasów występów Tanatosa. To będzie tragedia, czysta tragedia. To niby fajna stypulacja, ale nie z Vaclavem. On zniszczy historię tego pojedynku, gdzie przecież występowały takie sławy jak Kraven, Game i Hangman. Teraz trafił nam się pornogrubas Vaclav.

Dziennikarz#4: Wspomniał pan o propozycji dla Vaclava.

SR: Jak już przegra, to dam mu robotę. Moje latyfundia mandżurskie potrzebują wiecznie rąk do pracy. Z chęcią go zatrudnię! Dam mu szansę! Może nawet trochę schudnie i po kilku latach będzie mógł wrócić do EWF by walczyć efektownie z choinkami o Daemusin i Evolution Title. Jak będzie dobrze pracował, to po roku ma szansę na awans, bo może zostać team-leaderem i mieć pod sobą dziesięciu Chińczyków! Oczywiście nie do gwałtu, ale wyleczmy go z tych zboczeń. Tak więc Vaclav, nie lękaj się, nie poddawaj, bo jak przegrasz, to masz u mnie robotę.

Dziennikarz#1: Jest pan bardzo pewny siebie.

SR: Jestem realistą. Ja po prostu zamierzam w tym RPA ruszyć tyłek i coś zrobić.

Dziennikarz#2: Co można zrobić?

SR: Skopać tyłek Wacka, ot tego powinniśmy zacząć i to powinniśmy zrobić, to jest w moim zasięgu! Kończymy zabawę, odwołać picie RISa i do domu!


Afryka, ujęcie pierwsze

Dżip jedzie pustynno-równinnym terenem. Z tyłu stoi SR-Crazy i napierdala ze strzelby do antylop.

SR: Ale będzie promo!

Smela: Zabijanie zwierzątek? Ekolodzy nas zjedzą. Nie róbmy tego.

SR: Patrz jak strzelam! To jest rozrywka! Ile za to płacimy?

Smela: Dużo, wiele tysięcy za godzinę.

SR: Jestem jak król Hiszpanii Juan Carlos!

Smela: On przez to stracił koronę.

SR: Nie dawaj tego do proma, dobra?

Miszka: Nie damy, bo mentor tak wystrzelał dwa pakieciki nabojów, a żadnej antylopy nie trafił.

SR: Nie mamy już naboi czy co? Dawaj, trzeba pojeździć po okolicy, to na pewno coś znajdziemy. Jak w grach video!

Miszka: Życie to nie gra video.

SR: Nie dawaj tego do proma, dobra?


Afryka, ujęcie drugie

Dżip jedzie pustynno-równinnym terenem. Z tyłu stoi SR-Crazy i napierdala z CKM-u do antylop. Wszędzie latają flaki, krew i mięso.

SR: Nie damy tego do proma, nie?

Miszka: Nie.

SR: Ale Vaclava rozwalę w ten sposób. Podobno teraz mamy EWF totalne i nie boimy się żadnych tematów.

Miszka: Dobra.

SR: Żadnych złudzeń Vaclav, żadnych złudzeń! Porzuć wszelką nadzieję, bo EWF World Champem byłem, jestem i będę!

Miszka: No i to możemy dać do proma.













-------------------------------------------------------------
Koniec!
Dark Avenger to nadal fałszywka.
Ja to wiem!
-------------------------------------------------------------
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group