Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
I wtedy wchodze ja cały na biało!
Autor Wiadomość
Anapolon 
Midcarder



Wrestler: Kevin Steen | Damien Sandow
E-fed: Bane
Dołączył: 23 Sty 2011
Posty: 822
Podziękował: 13
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-11-27, 03:59   I wtedy wchodze ja cały na biało!

Senator Szakal jest lewakiem, a nie atrapą hieny.

Czasem zastanawiam się co bym powiedział gdybym był wrestlerem… I tak się zastanawiam – gdybym dostał mikrofon stojąc przez kilkunastotysięczną widownią… stoję i co bym miał wydukać? Dla przykładu: co bym powiedział o Szakalu gdybym był Bane’m. „Hej Szakal! Ty Łysa moczyjapo!”? No nie… to przecież w tej rzeczywistości też jestem łysy, a i za kołnierz nie wylewam. Brzmi lamersko zresztą…. Wiem. Gdybym miał coś powiedzieć o Szakalu to bym powiedział: „Lewak”. Lewak to określenie idealne, bo i nie potrzebuje żadnej merytorycznej argumentacji. Dla tych, którzy intensywnie śledzą środowiska polityczne zapaliła się pewnie lampa – Szakal lewak? Ale jak to? Przyznam uczciwie, że nie zgłębiałem się w karierę polityczną Senatora, ale z pewnością jakieś jego czynny, jakieś jego głosowania można podczepić pod „lewackie”. Kiedyś wszystkich wyzywano od komuchów… dziś trudno byłoby przypisać takie miano komuś kto w prl-u był nastolatkiem. „Komuch” został zastąpiony przez „Lewactwo”. Wyzwanie kogoś od chui i kurew tworzy problem prawny, w przypadku nazwania kogoś „lewakiem” nie trzeba być specjalnie uważnym. To jest bezkarne. A nierzadko znacznie bardziej dotyka przeciwnika. Bo ile razy Szakal słyszał, że jest „chujem”? Nie mam pojęcia, ale na pewno zbyt często by jego reakcja była inna niż całkowita obojętność. Natomiast „lewakiem”? „Ja kurwa lewakiem?” Kawy na uspokojenie mogłoby zabraknąć. A jak już wspomniałem zawsze można swoje twierdzenie obronić . Dlaczego? Teoretycznie „lewactwo” powinno być rozumiane jako coś, co jest na lewo od lewicy. Dziś to pojęcie zmieniło się w worek bez dna. Każdy może do niego trafić. Siedziba „lewactwa” to warszawskie ulice, jak Czerska, Wiertnicza i Foksal, czyli miejsca, gdzie znajdują się redakcje „Gazety Wyborczej”, TVN i „Krytyki Politycznej”. Ale głupi byłby ten, kto pomyślał, że lewakiem można nazwać tylko osoby, których poglądy są zbieżne z linią, któregoś z tych mediów. Według Leszka Balcerowicza lewakiem był prezydent Lech Kaczyński, oczywiście w kontekście ekonomicznym. Z kolei „Najwyższy Czas!” miał kiedyś okładkę z hasłem „Marksizm – leninizm ala Balcerowicz”. Kolejny urzędujący prezydent Bronisława Komorowskiego też został tak niejednokrotnie nazwany, bo podpisał konwencję antyprzemocową, czy ustawę o in-vitro, choć oddał żyrandole do kościoła. Zarzut lewactwa spotkał też Bronisława Wildsteina, bo ten jest pochodzenia żydowskiego, a zdaniem narodowców już samo to implikuję bycie lewakiem…. Z tego typu powodów, dochodziło do takich interesujących sytuacji, że przez bycie w opozycyjnej korowskiej w przeszłości „lewactwo” przypisywano nawet Antoniemu Macierewiczowi. Natomiast dla portalu Fronda „lewactwem” jest wszystko, co choćby na milimetr odstaje od stanowiska episkopatu. Można powiedzieć, że „lewactwo” nie zna granic. I dlatego nazwania Szakala lewakiem jest jak najbardziej uzasadnione. Co prawda „lewactwo” znacząc wszystko, nie znaczy nic. Pojęcie już od dawna ma tylko moc szkalującą, a nie opisową i merytorycznie jest słabe. Ale to nie merytoryka jest przecież celem monologu wrestlera, speech ma zdezawuować, ale wręcz zdehumanizować. I „lewactwo” idealnie się do tego nadaje - kojarzy się przecież ze słowem „robactwo”.
Pierwszą część monologu już mam, co dalej…
Pociągnąłbym temat dehumanizacji. Porównując Szakala z początków EWF, a lat dzisiejszych można dostrzec wyraźną zmianę retoryki. Szakal to nie człowiek, Szakal to średniej wielkości drapieżników z rodziny psów. Sam siebie w takich sposób przedstawiał. Żeby zrozumieć sens trzeba zrozumieć czym w ogóle jest dehumanizacja. "Intuicja moralna" człowieka funkcjonuje w ten sposób, że za podmioty moralny (tj. istoty, których krzywdzenie jest "złe") zwykła automatycznie przyjmować jedynie członków grupy, z którą ów człowiek się utożsamia. Tak się składa, że w dzisiejszych czasach dominuje postrzeganie jako członków grupy objętej moralną protekcja generalnie wszystkich ludzi. Dehumanizacja to po prostu procedura wykluczania pod pewnym pretekstem pewnych ludzi/istot z owej moralnie uprzywilejowanej grupy, po to, by krzywdzenie ich można było usprawiedliwić, postrzegać jako uprawnione lub nawet moralnie wskazane. Szakal z początków swojej kariery użył – sam na sobie – psychotechniki dehumanizacji bezpośredniej takiej samej jaką często stosuję pan Korwin-Mikke „Socjalista nie jest człowiekiem, lecz bydlęciem - człowiek bowiem różni się od zwierzęcia tym, że kieruje się Zasadami Moralnymi. A Czerwoni ich programowo nie przestrzegają.”. Wyraźnie widać o co chodzi – pozbawił się statusu moralnego osoby by jego przeciwnicy byli jeszcze bardziej bezwzględni. A teraz? Dominuje „Pan Senator”. Szakal odszedł od retoryki , która zapewniała go, ze przeciwnik jest dla niego bezlitosny, na korzyść retoryki, która podświadomie wymusza w jego rywalach odczuwanie respektu… powagi jego osoby. Co sugeruję, że Szakal już zwyczajnie nie jest wstanie wytrzymać tyle co kiedyś i już nie sama walka ma tu największe znaczenie. To już jest jednak starszy człowiek.
Druga część zaliczona! Jeszcze na dokładkę, jakąś szpilkę…
Mamy kampanie wyborczą, a Szakal ubiega się o reelekcję… Czepiłbym się jeszcze dochodów… skoro pan Sentor pracuję jako wrestler i zarabia całkiem niemałe kwoty. To dlaczego pobiera uposażenie parlamentarne? W końcu niestrudzony amator paprykarzy za zabawę na wiejskiej w zeszłym roku łyknął prawie 140 tys. zł. Czy te pieniądze nie mogłyby iść na jakąś fundację? Na jakieś dziecko z nowotworem ? Skoro chce godnie reprezentować to może zrezygnować z sejmowych apanaży i przekazać je komuś bardziej potrzebującemu. Stać go. Gdyby chciał się naprawdę poświęcić dla dobra swojego regionu to by to zrobił. O! Takimi chwytami kupiłbym jeszcze publikę. Ahh… a może nawet przez mnie Senator by nie uzyskał mandatu? Nie wiem, czy byłoby to dobre skoro w tej rzeczywistości jesteśmy mistrzami drużynowymi… ale nie ma się co zastanawiać nad takimi problemami. Wplótłbym w to jeszcze kilka epitetów sugerujących moją wyższość, kilka porównań Szakala do Salara (bo brzmią podobnie), zapewnień, że rozniosę go w pył i … plym! Odgłos mikrofonu uderzającego o matę.

Heel Heat.

[...]

Autor: profesor zapasów Andrzej Słupwron.
Artykuł ukazał się w dwutygodniku "Zapaśnik Powszechny"



=-------=
RPA
=--------=
Jakiś sklep ledwo trzymający się kupy. Wygląda jak typowa chata z gówna w kraju trzeciego świata. Widzimy w nim Bane’a i jakiegoś człowieka ubranego w strój zielonych barwach ze strzelbą na ramieniu. Prawdopodobnie jest to kłusownik. Mistrz tagów po jakichś niezrozumiałych dla nas (ze względu na barierę językową ) negacjach przekazuję odpowiednią kwotę, a szczęśliwy sprzedawca wręcza zapaśnikowi olbrzymi róg.


============================================
WYWIAD MAKSA Z BANE’M W POKOJU HOTELOWYM.
============================================

Bane na wyjebaniu siedzi na łóżku, a kolanko uzgadnia coś tam z operatorem. Widzimy też róg kupiony przez Bane’a, oraz wywalczony na poprzedniej gali pas mistrzowski.

Mariusz Max Kolanko (chwytając za nieistniejącą słuchawkę w uchu) – One, dwam trzy… słychać? Raz. Okej. Ekhm… Bane, razem z Szakalem wygraliście turniej. Jak się czujesz jako nowy mistrz tagów?

Bane – To pytanie jest chujowo skonstruowane. Czuje się świetnie, bo i jak ma się czuć ktoś tak zajebisty jak ja? Pasek samopoczucia nie zmienia. (spoglądając na pas) Ale jak już jest… (uśmiechając się szyderczo) to go nie zamierzam oddawać.

Mariusz Max Kolanko – Franko z Bidamem mogą…

Bane – Jedyne co Franek z Biedakiem mogą to smarowaniem piekących odbytów linomagiem. A na te puste słowa nie zwracałbym uwagi, bo walka ze mną to jedyne czego się Franko boi… (drapie się po łysinie) Poza fryzjerem….

Mariusz Max Kolanko – A współpraca z Szakalem? W najbliższej walce będziecie przeciwnikami.

Bane – Mi się walczyło z nim w drużynie całkiem nieźle. Ale chuja kogo to na najbliżej gali będzie obchodziło. Przypierdole mu tak samo jak gdyśmy tych pasów nie mieli. Bo widzisz maksiu, choćby Szakal dorobił się hodowli owsików między zębami od lizania mi dupy to w naszych stosunkach nic się nie zmieni. Walczymy razem to sobie pomagamy, walczymy osobno – pies go jebał. I czuje, że Szakal myśli podobnie. Choć wspólnego napierdalania nassa by krwawił ze stygmatów niczym prawdziwy mesjasz nie wykluczam.

Mariusz Max Kolanko –Czyli jest możliwa komitywa przeciwko Jazzowskiemu? (chwila ciszy, ale Bane nie reaguje) Co myślisz o jego obecności w tej walce?

Bane – Rozjebie go.

Mariusz Max Kolanko – Możesz rozwinąć?

Bane – Nie ma sensu maksiu. (mario spogląda pytająco) Zastanawiałeś się kiedyś po chuj są te wywiady? Wiadomo, że tego wymagają by podpromować pojedynek itd. Ale co mówić już nikt nikogo nie zmusza. Mógłbym ci tu walnąć monolog jak to przejebane mieć szatnia obok vacława, bo śmierdzi niczym w pociągu polskich kolei, ale to by była całkowita strata czasu. Napierdalasz ten monolog, bo może choć jedna poruszona przez ciebie kwestia wkurwi przeciwnika tak, że całkowicie przestanie myśleć i zacznie kierować się emocjami. To nie trudne, bo większość z tych pokurwów ma przepustowość synaps w sam raz by nosić pustaki na budowie. Ale z nassem jest inaczej. Nie znaczy to, że jest jakoś znacznie mądrzejszy. Nie. Nie. Nie… Po prostu Nass to troll. To jebany troll. On czerpie jakąś sadystyczną satysfakcje z tego, że ludzie go obrażają. Wiec jaki sens bym go tu wyzywał od chuji? Żaden, bo go to tylko ucieszy. Co z takim przypadkiem zrobić? Prosta sprawa - najłatwiej go zdenerwować, ignorując. Tak jak ignoruje się niesfornych gówniarzy drących ryja by im kupić zabawkę. I to jest bardzo dobre porównanie, bo Jazzowski zatrzymał się na etapie rozwoju emocjonalnego 3 klasisty „nicponia” - to etap głośnego pierdzenia i pokazywania zmielonego w pysku żarci by wywołać jakąś reakcję. W dobie Internetu ludzie z taką przypadłością ograniczają się do okazywania tego wykreowanej wirtualnej osobowości, a po kliknięciu „wyłącz komputer” stają się normalnymi osobami. Nass widocznie przespał postęp technologiczny i ze swojej przypadłości żyje w prawdziwym świecie. (krótka pauza) Jeśli ktoś podchodzi sceptycznie do tego co mówię to niech sam to sobie prześledzi jego karierę. Najpierw nagrywał jakieś śmieszne historyjki z nieudolnych prób odzyskania żony, przestano się interesować jego wtórnym miłosnym nieudacznictwem, ożenił się z nie do końca pełnosprawną intelektualnie karina celebrantką, po pewnym czasie znowu zaczęto mieć go w chuju… to wstąpił do zakonu. No kurwa. Nie trzeba być jakoś specjalnie przenikliwym by domyślić się, że robi wszystko by wywołać jakąś reakcję. Bez niej jest nikim. Bo choć Nass tego bardzo nie chce przyznać to m a charyzmę kociego gówna. Z twarzy jest podobny zupełnie do nikogo. To człowiek tło. Gdyby pokazać jego zdjęcie losowo wybranej grażynie to by ci odpowiedziała, że „nooo…to …ten…mąż Miley…”, bo kurwa chłop jest niezdolny zapaść w pamięć na dłużej niż pięć minut. Antymistrz. O tyle dobrze, że nigdy nie zdobył tytułu, bo wymieniając go wśród championów „Psycho, Tool, Crazy… no i ten… jak mu tam… te co nasrał do wanny”, albo „Szakal, Bane, noo i teeeeen… co obrzygał bigosem prezydenta Chorwacji” aż nie przystoi tytułowi. I nie o to chodzi, że jest to słaby przeciwnik, choć mógłby być znacznie lepszy, bo nie jest…. Przypomina mi Korwina – inteligent człowiek, który wykorzystał swoją ponadprzeciętną inteligencje do pierdolenia głupot. I zamiast coś osiągnąć wolał zostać parodią politykę. Analogicznie Nassjazz wolał zostać parodią wrestlera. No… niepotrzebnie się rozgadałem. Bo chłop pewnie ze trzy razy już szczytował do mojego głosu (śmieje się).

Mariusz Max Kolanko (trochę zmieszany) – Ciekawa analiza…

Bane (uśmiechając się szeroko) – Przemyśl to. Swoją drogą (chwytając róg) kupiłem róg nosorożca… (ogląda go uważnie) Ostatnio znieśli zakaz handlu. Polowania to klimaty S-Crazy’ego, Szakala i Bronka Komorowskiego… Ale moja walka będzie Boer Hardcore Brawl… nie do końca wiem co to znaczy… znaczy wiem tyle, że będzie kurwa hardcore , a ja zawsze chciałem przypierdolić komuś rogiem nosorożca… (rozmarzył się)


światło znienacka się zapala
i cały trybuna jest obesrana!
Czarna arena i kibice
i napis „Vivat ZPR!“
czarne tygrysy, foki, krzesła
wszystko na czarno!



I WTEDY WCHODZE JA CAŁY NA BIAŁO!

RPA

suuuuuuuuuuuuuuuuuuukoo!!!
_________________
Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group