Brock Lesnar vs John Cena planowane na Royal ... (zobacz)
B+ Players #1: Cesaro... (zobacz)
Dobre wieści dla Roode'a, Hideo Itami zgarnie... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
"Czarna Zmiana" RP - Żubr
Autor Wiadomość
Prinse 
Jobber



Wrestler: Brock Lesnar,Kurt Angle,Y2J
E-fed: Żubr
Wiek: 20
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 168
Podziękował: 4
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2015-06-09, 23:22   "Czarna Zmiana" RP - Żubr

Afryka. Drugi pod względem wielkości kontynent na Ziemi. Zajmuje 30,37 mln km kwadratowych; czyli no, no dość sporo. Prawdopodobnie kolebka ludności oraz aktualnie najbiedniejszy kontynent. Oraz dom dla 55 tysięcy pingwinów i Żubra.



Ciekawa ta Afrykańska fauna trzeba przyznać z zachwytem. Tylko o ile pingwiny przebywają tam z własnej woli to Żubr nie. Zwierzak nasz został porwany i przebywa w obozie pracy wraz kilkoma innymi pracownikami EWF. Kilkanaście rozpadających się chat a wokół nich drzewa. Niewolnicy ścinające je pod ciągłym nadzorem terrorystów z karabinami. A cały kompleks otoczony drutem kolczastym. Żadnej drogi ucieczki. Albo kulka albo poplątanie w drucie kolczastym a potem śmierć. Ale co innego było do wyboru? Mordercza praca wyciskające ostatnie siły zarówno witalne jak i psychiczne. Obóz ten niewiele się różnił od obozów znanych nam z okresu II wojny światowej. No może był trochę gorszy bo i klimat tropikalny. Ciągły gorąc i deszcze a co za tym idzie i malaria. Nie dziwi więc że śmiertelność była ogromna. Żubr również na coś zachorował. Nie wiedział co to. Bo i skąd łysy zapaśnik by miał? Jakby wiedział to by robił w służbie zdrowia a co za tym idzie nie znalazłby się w obozie Boko Haram. W niektórych naprawdę ciężkich momentach żałował że został zapaśnikiem. Byłby skłonny oddać cała swą karierę,sławę,sukcesy i pieniądze za możliwość spokojnego życia. No ale nie miał wyboru. Decyzje podjął kilka lat temu i nawet w najbardziej pesymistycznych wizjach nie wyobrażał sobie takiego obrotu sprawy. I najprawdopodobniej końca kariery i życia. Błysk nadziei pojawił się wraz z informacją że obóz ma zostać przeniesiony. Zamieszanie to dobry sojusznik. Żubr wiedział że teraz albo nigdy. Albo ucieczka albo śmierć. Maszeruj albo giń. A skoro wyjściem i tak jest śmierć to lepiej zginąć w walce. I nasz bohater podjął walkę.

-Kiedy mają przenosić obóz? - Zapytał cieszącego się największym autorytetem wśród innych niewolników Afrykańczyka.

-Nikt tak naprawdę nie wie. Na pewno za nie długo.

-Wiesz gdzie nas przeniosą?

-Podobno wszystkich do kopalni już na stale.

-A stamtąd się nie wraca.

-Nie nie wraca.

-Kurwa mać - pomyślał Żubr i zaczął analizować sytuację. Na piechotę ucieczka nie ma szans, dogonią go no i zresztą drut kolczasty. Próbować zaatakować wręcz też bez sensu. Rozstrzelają go. Sam nie ma żadnych szans. Ale co jeśli. Przecież nie musi próbować tego sam.

-Ilu jest nas wszystkich w obozie ?

-Pracuje z 40 osób.

-Mężczyźni?

-Nie tylko.

-Ilu jest mężczyzn zdolnych do walki?

-Aktualnie 13.

-Lepsze niż nic.

-Myślisz że miałby szansę?

-Nie. Ale żyjąc tak jak dotąd wymrzemy jak robaki. Wiesz co najlepiej charakteryzuje mój naród? To że woleli ginąć nawet jeśli była to bezsensowna śmierć niż walczyć.

-No tak Polacy.

-Tak. Pewnie ciężko Ci to zrozumieć.

-Tak bardzo. Nie zgodzę się na rzeź.

-Właśnie to robisz.

-Jeśli chcesz coś robić to na własną rękę. Wiesz dobrze co się stało z ostatnim buntownikiem.

-Przynajmniej kurwa umarł wolny. Wolę zginąć wolny niż żyć pod butem.

-Jak tam chcesz. Nas w to nie mieszaj. - Powiedział mężczyzna i niewzruszony odszedł.

Natomiast Żubr nadal analizował i myślał. Sam nie miał szans. Wśród dzielących z nim dolę nie miał co szukać wsparcia. Może jedynie Rzeźnik i Chicksaw mogli mu pomóc ale i oni byli wyniszczeni i nie chciał ryzykować ich życia za swoją wolność. Było by mu szkoda tych dwóch co by nie mówić mocnych zawodników do których nawet odczuwał sympatię. Ba uważał się za dłużnika Indianina i jego kobiety. Gdy nasz bohater chorował opiekowali się nim. Dzielili pożywieniem i ukrywali przed strażnikami gdy nie mógł pracować. Jednak teraz Żubr zdał sobie sprawę że nie ma szans na by dłużej tak egzystować. Choroba go kończyła. Już lepiej było się zabić niż dalej tak trwać. Wtem do naszego bohatera podszedł jeden z strażników.

-Wzywa Cię Hames.

-Czego chce?

-Nie wiem. Masz tam iść. Natychmiast.

-A co jeśli nie pójdę?

-To Cię mam zaciągnąć siłą biały robaku.

-Pierdol się. Sam pójdę.

Żubr ruszył w kierunku chyba jedynej faktycznie stabilnej chatki. Mieszkał tam Hames. Zastępca nadzorcy obozu. Od kiedy jego pracodawca wyjechał on sam rządził silną ręką w obozie. Żubr wszedł do środka i zobaczył raczej przeciętnego czarnoskórego mężczyznę w bojówkach i białym przepoconym podkoszulku. Był niższy o kilka centymetrów od naszego bohatera ale dużo lepiej wyrzeźbiony.





Zdjęcie Hamesa z wcześniejszego okresu



-No witam witam w moich skromnych progach gościa z Polski. Siadaj siadaj o i napij sie! Jak to u was mówią solą i chlebem witam.

-Tak, świetna gościna.

-No tak tak ale powoli będzie dobiegać końca. Myślę że tego chcesz.

-Tak wszystko jest lepsze od niewoli.

-Oj bez przesady! Zaraz niewola. Tutaj są naprawdę dobre warunki. Hehe zobaczyłbyś jak wyglądają inne obozy. Zresztą zrobisz coś dla mnie i skończymy tą męczącą nas obu gościnę. Wiesz mnie tak jak i Ciebie wkurwia stanie w miejscu. I tak jak ja chcesz zawsze być na szycie przewodu pokarmowego. Jestem w stanie zaoferować Ci pomoc.

-Za?

-Chcę zrobić przewrót i przejąć władze dla siebie. A potem uciec z ludźmi i fortuną tutaj zgromadzoną.

-I po co Ci jestem potrzebny ja?

-Trzeba wyeliminować lojalnych starej władzy. Nie chcę tracić ludzi i dobrego imienia. Ale mogę stracić broń i więźniów. Wedrzesz się do kopalni i rozdasz broń a ja wydam każę lojalistom wejść tam.

-Co jeśli tego nie zrobię?

-No kurwa zastrzelimy Cie. Niby czego się spodziewasz? Że Cię wypuścimy ot tak na wolność? Zrobisz co masz zrobić i jesteś wolny. Przeniesiesz dwie torby po 20 kg i jesteś wolny.

-Jaką mam gwarancję?

-Żadnej. Ale innego wyboru nie masz.

-I oczywiście wystrzelacie więźniów?

-Tak wszystkich.

-Oszczędźcie moich przyjaciół i pracowników EWF. Niech przynajmniej żyją.

-To wszystko?

-Tak i zainscenizujmy to jakoś. Niech będzie krwawo i brutalnie. Chcę wyjść na bohatera

-Tak to też się zrobi. Podstawie wam helikopter i ludzi a potem się więcej nie zobaczymy.

-Ale żeby była jasność. Masa wybuchów. A i co do tych pracowników EWF to w sumie chcę
tylko przeżycia Franko i Indiańca i tej jego kobiety. Oni się mogą przydać w mojej walce.

-Dobra dobra do nich moi ludzie nie będą strzelać.

-To kiedy przeprowadzimy tą akcję?

-Jutro jak zajdzie krwawe słońce.

-Wow poetycko jak na Afrykańskiego watażkę.

-Ta słuchaj dalej, obok wejścia do kopalni będzie dwóch moich ludzi. Będą mieli zasłonięte twarze czarno-czerwonymi chustami

-Anarcho-komuniści.

-Nie interesują mnie stronnictwa czy ideologie. Jedyne co chcę to jak największa władza.

-Władza jest jak nieruchomość im bliżej centrum tym więcej warta.

-Prawda którą wiem i ja i Ty. No to cóż mamy umowę.

-Tak mamy.

-To co napijemy się na zgodę?

-A co masz? - Zapytał z entuzjazmem zapaśnik.

-Jim Beam mówi Ci coś?

-Tak i to sporo.

-To za udaną współpracę! - Zawołał zadowolony z udanego przebiegu sprawy James.

-Za współpracę!

Kilka kieliszków później Żubr wyszedł z chaty i ruszył na poszukiwanie Chicksawa. Obszedł cały obóz kilka razy i nigdzie go nie zauważył.

-Czegoś szukasz? - Zapytał go rąbiący drzewo niedaleko Michał.

-Tak Indiańca.

-Jest w kopalni.

-Przekaż mu że nie opłaca się jutro przebywać w kopalni. Będą fajerwerki i powrót do domu.
Myślę że zrozumie.

-Powrót do domu?

-Tak do domu.

-Nareszcie. Dziękuję.

-Nie ma za co. Znajdźcie sobie jakąś broń i uważajcie na siebie. Nie zgrywajcie bohaterów. W Polsce nadal mamy wiele do zrobienia. A i niech Andrzej powie jeszcze kobiecie czerwonoskórego żeby na siebie uważała. Boję się że Chicksaw podejdzie do tego zbyt lekkomyślnie.

-Ta jest szefie.

-Widziałeś Rzeźnika?

-Nosił pniaki z drzew z nami ale dalej go zamknęli w izolatce za jakieś burdy.

-Cholera. Upewnijcie się jutro że wyjdzie z paki. Będzie nam potrzebny jak cholera.

-Dobra nie ma sprawy. Coś jeszcze?

-Nic. Idę spać. Czeka nas pracowity dzień.

Żubr wrócił do swej rozpadającej chatki, zrobił swoją serię pompek i położył się spać. Następnego dnia obudził go potężny kopniak w splot słoneczny.




Dom oddelegowany dla Żubra.

-Wstawaj biała szumowino szef Cię wzywa.

-Nie dotykaj mnie kurwa.

-Będę robił co chcę biały śmieciu.

-Spróbuj mnie jeszcze raz dotknąć a następnego dnia nie dożyjesz.

-Spróbuj mnie.

-Spróbuję. Ciesz się życiem póki możesz.

-Czcze gadanie. No już spierdalaj.

Żubr przebiegł się truchtem do chatki swojego obecnego pracodawcy. Poranny bieg dobrze mu zrobił. Rozgrzał się i rozluźnił mięśnie. Pozbył się wszystkich emocji i oczyścił umysł.

-Chciałeś tych fajerwerek prawda? -Zapytał widocznie zadowolony z siebie Hames Żubra.

-Tak i jak?

-Mamy tutaj amunicje i broń z kilkunastu kilometrów.

-Idealnie.

-Obiecaj że wszyscy zginą. Nie macie oszczędzić nikogo. Nie brać żadnych więźniów. Wszyscy mają gryźć piach.

-To oczywiste.

-Moi ludzie zaraz po odezwaniu się pierwszych strzałów ewakuują się. Nadal będzie sporo lojalistów no ale cóż.

-Nadal lepiej niż zabijanie was wszystkich.

-Zwłaszcza że to by się nie udało, uwierz mi.

-Udało by ale nie musimy się przekonywać.

-Tak może kiedyś.

-Może. To co w tym miejscu w którym się umówiliśmy?

-Tak bez zmian. Powodzenia. A teraz bierz się do roboty. Masz jeszcze drzewo do ścięcia.


Kilkanaście godzin później było po wszystkim. Obóz jak i rojaliści byli przeszłością. Nie będę tutaj tego opisywał. Jeśli interesuje was jak dokładnie to wyglądało to polecam ten film przy którym konsultantem był Rzeźnik. Był całkiem dobry mimo że było kilka przekłamań. No i zatajonych faktów o których dzisiaj się dowiadujecie ode mnie. Nie były celowe. Franko nic nie wiedział o umowie Żubra z Hamesem. Za którym zresztą kilka miesięcy po całym incydencie został wypuszczony list gończy Interpolu. Jednak wróćmy do Żubra. W trakcie lotu powrotnego stracił przytomność. Obudził się dopiero w Warszawie w jednym z prywatnych szpitali.

-Kurwa gdzie jestem?

-To Polska - Odpowiedział damski głos z amerykańsko brzmiącym akcentem.

-Nareszcie Polska. Powiedział Żubr a potem zaczął myśleć. Nareszcie Polska a więc i kolejne wyzwania. Starcia zarówno z wrogami jak i przyjaciółmi. I dużo mniejsza do tego chęć niż przed porwaniem. Ale głód może i mniejszy ale jednak pozostał, głód sukcesu. Głód pasów. Głód sławy. I największy. Głód władzy.


Odnośnik do Youtube
_________________

 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-10, 00:27   

Podoba mi się ten erp. Czyta się go gładko i przyjemnie, no i fajnie nawiązałeś w nim do mojego tekstu - ni stąd, ni zowąd zrobiła się z tego całkiem spójna całość ;) Co prawda moja wersja jest mocno alternatywna (pisałem zakładając, że nikt nie potraktuje tego na poważnie), ale co tam - historię piszą zwycięzcy ;)

Pewnie można by się czepiać jakichś niuansów tego erpa, ale zwyczajnie nie chce mi się tego robić. Napisałbym o braku speecha, ale jakoś głupio o tym wspominać... Przeczytałem ten tekst z przyjemnością i dobrze się bawiłem. To wszystko, co mam na ten temat do napisania :)
 
     
SR 
Jobber



E-fed: SR-Crazy
Dołączył: 19 Wrz 2009
Posty: 118
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wyspa
Wysłany: 2015-06-15, 22:22   

RP nie czytałem, ale spoko obrazki... ładnie wplatają się w całość i tworzą atmosferę.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group